- oszczedzam pieniadze na fryzjerze i benzynie Zdecydowane minusy: - nie moge pojechac na plaze albo basen zeby poplywac :( Spacerowac moge tylko powoli, co za duzo nie pomaga na podniesienie kondycji - mam BARDZO DUZO czasu, co oznacza, ze wszystko odkladam na pozniej, czyli prawie nic nie robie - nie mam kogo posciskac, dotknac, poklepac.
Bosz, jak ja sie ciesze, ze nie mam takich dylematow. Oszczedzam i owszem juz od pierwszej wyplaty. Co miesiac przelewam pewna kwote na subkonto podpiete pod konto osobiste, ustalona kwote na rachunek wspolny, a reszte zostawiam na moje wydatki. Wydajemy dosc duzo na jedzenie i inne pierdoly.
Jakbym gnil w Polsce mialbys niewiele ze mnie. Albo i nic. A wiec splacam moje polskie dlugi prawda? 2. Ale to nie wszystko. Jako ze sporo zarabiam i duzo mniej konsumuje wiec odkladam do bankow. Z kolei jest znane ze i z moich bankow, bo niemieckich, przeplywaja pieniadze dodatkowo do Polski. Wystarczy popatrzec na projekty Unijne w Polsce.
Nie chce naszej kolezenskosci psuc przez pieniadze.No ale jak sie pozniej upomniec?300zł to dla mnie dosc duzo(zarabiam 6,80netto/h)Doradzcie mi...
Typowy Polaczek... jak ktos ma pieniadze to zlodziej, jak nie zlodziej to nowobogacki... tak czy inaczej fajny gosc to moze tylko biede klepac... Zapamietaj jedno chlopcze: Tylko biedni obnosza sie z pieniedzmi. Dlatego oszczedzam tak duzo, ze nie kupuje sobie super duper ciuchow, wiec gdybys mnie zobaczyl to NIGDY bys nie zgadl ile mam i ile zarabiam... Powodzenia i szczerze zycze, zebys tez mial sporo oszczednosci na koniec tego roku..
Maternity/paternity mozna brac na rok ale otrzymuje sie rownowartosc aktualnych wyplat dla ludzi pozostajacych na bezrobociu, reszte (do 100% wyplaty) moze doplacic pracodawca ale to sie zdarza wylacznie w firmach majacych kontrakty negocjowane przez unions. Income tax jest obliczany w zaleznosci od dochodu - im wiecej zarabiasz, tym wiecej placisz, najnizej drabiny - do pewnej sumy dochody sa zwolnione z podatku. Chyba podobnie jest w PL. Ulg dla przecietnego pracownika nie ma wiele, duzo wiecej maja wlasciciele malych biznesow itp.
Wyjscie "na miasto" nie jest luskusem, jak mi padnie komputer nie musze oszczedzac na nowy, na lunch zamiast kanapek z dzemem jem sushi (nie dlatego ze duzo zarabiam ale dlatego ze jest tanie, normalne i lubie). Nie mam samochodu, nie oszczedzam. Zyje z dnia na dzien. Normalnie, bez fanfar. Swiety spokoj i normalne zycie. Moze kiedys mi sie zmieni, bede zalowal, kto wie.
ja oszczedzam jak juz pisalem kiedys, zarabiam duzo, wydatki tez mam wysokie, ale i oszczedzic co miesiac moge sporo: 1. 824 na 2 polisy, moje pol na pol inwestycyjno/ubezpieczeniowe, zony inwestycyjne 2. 2000 na fundusze, ok. 60% akcyjne, 40% bardziej pewne 3. 16000-17000 lokaty (2 ostatnie lata po 13000, teraz przyszla podwyzka wiec i odklaam wiecej, ale z drugiej strony jest dziecko, wiec i wydatki wieksze, np zlobek) ostatnio mi przyszlo do glowy, ze gdybysmy zostali zagranica jeszcze kilka lat juz nigdy ni emusielibysmy pracowac, tylko zyc z odsetek...ale to jest malo prawdopodobne
Zbieram punkty lojalnosciowe Tesco, Sainsburys, Bootsa i Cafe Nero, mam potem z tego mile niespodzianki i zakupy za darmo ;) Nie oszczedzam na jakosci jedzenia. Jesli jednak moj ulubiony jogurt kosztujacy 1,30 jest w ofercie BOGOF w jakims sklepie, to nadrobie pol kilometra, zeby skorzystac z promocji. Oszczedzamy duza czesc naszych zarobkow (nie mamy jeszcze kredytu ;)), liczymy ile zarabiamy, odliczamy czynsz, rachunki, przejazdy do pracy i srednia kwote na zakupy jedzeniowe i ustalamy, ze na przyklad w tym miesiacu wydamy nie wiecej niz £100 na zachcianki.
ja wydaje mniej wiecej tyle, sa to wszystkie koszty - kredyt, oplaty, polisy i fundusze(nie traktuje ich jako oszczedzanie), zycie mieszkam za granica, koszty zycia sa wieksze, za mieszkanie place 935 euro, ale mam w tym nielimitowane wszystkie media, do tego swietna lokalizacje, wiec tak naprawde w stosunku do ceny rynkowej oszczedzam conajmniej 400 euro na miesiac zarabiam dosc sporo, bo po podwyzce 450 euro dziennie (ale kilka tygodni nie pracowalem, takie ryzyko zawodowe, teraz praca jest pewna na kolejne 3-4 lata), co daje okolo 7700 euro na reke, do tego zona okolo 2000, czyli zaokraglajac 40 tys PLN netto nie wydajemy na auto ani benzyne (zona ma firmowe), chyba ze jedziemy zagranice, zakupy robimy w markecie (rzeczy trwale), na targu (warzywa owoce, ryby itp - ok 30-50 % taniej niz w sklepie, sery, mieso, wedliny sa tu drogie i w sklepie i na targu) na szeroko pojete zycie, czyli jedzenie, chemie, leki, komorki, internet itp wydajemy max 1200 euro, w tym miesci sie tez jedzenie dla dziecka (niemowlak, dokarmiany mlekiem sztucznym) i pieluchy ale tez i wyjścia do restauracji wiekszosc rzeczy dla dziecka mamy za darmo lub pol ceny od znajomych i rodziny, mamy tez wielka frajde korzystajac z "brokantow" - tutejszego "sportu narodowego", czyli targow, ktore w kazdym tygodniu sa w innym miejscu a mozna na nich dostac swietne markowe (uzywane) ciuchy dla dzieci np za 1 euro, polroczne nosidelko chicco ostatnio kupilem za 5 euro zamiast za 70...