Mam takowy za sobą (sytuacja awaryjna, zwykle grzecznie stoję i czekam) :)
Ludziska w kolejce nie protestowali, ja grzecznie zapytałam, czy mogę skorzystać, parasol ochronny roztoczyła nade mną miła starsza pani (w życiu nie powiem złego słowa na starsze panie :) ) i w ogóle och, ach.
A teraz będzie 'ale'.
Otóż w kasie dowiedziałam się, że owszem, kasa pierwszeństwa, ale tylko do pięciu artykułów, a ja miałam więcej, przyznaję się bez bicia. Czy tylko ja mam takie odczucie, czy faktycznie...