Od lat związany jest z buddyjskim klasztorem zen na górze Mt. Baldy (koło Los
Angeles), gdzie znalazł spokój ducha i uwolnił się od dręczących go przez całe
życie ataków depresji.
"Cierpiałem na depresję i bardzo istotna część mojej aktywności poświęcona
była walce z nią. Naprawdę próbowałem wielu rzeczy - wielu filozofii, wielu
narkotyków, wielu kobiet. Szukałem ratunku w piciu i w sztuce. Ale nic mi nie
pomagało. Do czasu, kiedy zostałem mnichem w klasztorze i zamknąłem się przed
ś...