Po trzech do zera dla Milanu był remis z Liverpoolem, a potem dzielnie bronił
Dudek. Zapewne modlił sie przed meczem do Jana Pawła II Wielkiego. Cud więc ,
i to na oczach setek milionów, już nastąpił, bo sytuacja Liverpoolu wydawała
sie beznadziejna. A trzykrotna obrona rzutów Szewczenki to niby co? Przypadek?