To co młodzież wyprawia na narolskim rynku woła o pomstę do
nieba.Tanie wino w najlepszym wypadku piwo skręty z maryśki
wrzaski niemal do białego rana. Rano bezrobotni sprzątający
rynek zbierają sterty stłuczonych butelek i puszek po piwie. Raz
sprzątali starą wersalkę z której zrobiono sobie skocznię
rorwerową. Nie interesowało to wcale burmistrza i policji.
Wcześniej czy później musiało się to tak skończyć. Dopiero po
fakcie policja przegania małolatów z rynku. Przenieśli sie ...