Jechałem dzisiaj do pracy przez Wilczyce, małą podwrocławską wioskę z
uroczymi, rozsypującymi się ceglanymi domkami, usytuowanymi tak blisko drogi,
że można by ponad uchyloną szybą samochodu przybić piatkę ze śpiącym na
kozetce wsiowym półgłówkiem.
Zauroczony panującym tam klimatem zatrzymałem się przed sklepem spożywczym.
Przedarłem się do wnętrza pomiędzy pijącymi piwo tubylcami o twarzach
zniszczonych tytoniem i słońcem. Kupiłem kawę Pedros, bo tylko taka była
dostępna.
Wych...