Nie są łatwe do rozsądzenia sprawy, gdy z jednej strony w grę
wchodzi oświadczenie rodzica oparte na interpretacji dziecięcych
informacji i zachowań oraz na psychologicznej diagnozie molestowania
dziecka, a z drugiej mamy do czynienia z podejrzanym wypełniającym,
chronioną "narodowym immunitetem kościelnym misję niemal przy
bogu"...
Osobiście skłaniałbym się w stronę autorytetów naukowych, a nie
religijnych.