Widzieliście to jego hasło na bliboardach i autobusach?
"Brońmy niezależności Poznania", czy jakoś tak ;-))
Normalnie - powstaniec wielkopolski się nam tu nagle odnalazł. Żywy.
Facet, który na skinienie palców arcybiskupa dyktuje, co mają grać teatry, a na okrzyk kiboli sięga do kieszeni publicznego budżetu, bredzi o "niezależności". Ultrakomiczne.
Nawet bez tego trudno byłoby wywnioskować, o czym on mówi takim podniosłym językiem, ale we wspomnianym kontekście to już pełna grote...