Zachęcony artykułem po ww. tytułem Piotra Kardasia udałem się dziś wraz z
moją płcią przeciwną do Zakroczymia w celu spojrzenia na rzekę i wstąpienia
na pierogi. Gdybym oczywiście nie wiedział, gdzie leży Zakroczym, to po
lekturze tekściku Piotra K. w życiu bym tam nie dojechał bowiem autor z
maniackim uporem każe zjeżdżać z trasy gdańskiej "na Płońsk" (!!!!????). No
ale to szczegół.
Najpierw zgodnie z dyrektywami obejrzeliśmy "najcenniejszy zbytek
Zakroczymia" (pisownia oryginal...