izydor88
08.08.12, 17:14
Czytam,czytam i nadziwić się nie mogę...
Pacjent wykopał z wściekłości szklane drzwi w gabinecie ordynatora,a dobry pan policjant przyznał mu rację i zmusił lekarza do "wypełnienia słusznych żądań tego pana"...Chciałabym to widzieć...
Nie dyżuruję na Izbie Przyjęć,ale wiem,że w przypadku zachowań agresywnych natychmiast jest wzywana policja.Sprawa często kończy się w sądzie.
Ja osobiście - bardzo staram się nie dać wyprowadzić z równowagi.Z dzikim spokojem zapisuję w karcie każde słowo awanturującego się pacjenta.
Przy następnej wizycie - jak znalazł - pacjent/ka jest milutka i coś usiłuje mi wmówić,a ja jej cytuje,co poprzednio wygadywała.
Zazwyczaj wielkie zdziwienie - pani to zapisała???
Teraz,po ustawie refundacyjnej jest łatwiej.Na żądanie bomisia - bo mi się należy odpowiadam,że nie zamierzam płacić za jego leczenie +kary za nienależną refundację.Ten argument rozumie każdy.
Skargi na siniaki po pobraniu krwi - mówię,że ja też zazwyczaj tak mam,ale to nie jest wina pani pobierającej krew.To mój osobisty feler,bo mam liche żyły.
Ale tacy awanturujący się pacjenci,to na szczęście mniejszość.Moi pacjenci wiedzą,co to ból i są bardzo cierpliwi.A i ja z wiekiem jestem mniej porywcza i łagodniejsza.