Chcialem poruszyc watek "wyalienowania". Mieszkam od poczatku na ZZ w etapie
A - pierwsza klatka (Umowa nr 2 na zakup mieszkania). Generalnie nie ma
większych powodów do narzekań poza tymi poruszanymi na forum. Męczy mnie
tylko jedna rzecz od momentu kiedy się tu wprowadziłem - ludzie (przynajmniej
w tej klatce) wyraźnie się unikają. Nie mogę specjalnie narzekać na sąsiadów,
bo nie wiercą po nocach, nie tańczą na dachach samochodów (no dobra - już
paniom nie dokuczam

), ale tylko tyle mogę o nich powiedzieć w ogóle.
Dlaczego? Ano dlatego, że unikają kontaktu. Należy zapomnieć o wymianie
uśmiechów, czy spojrzeń, nie wymagając zwyczajowego "dzień dobry". A mogłoby
być tak miło i sympatycznie - można podziękować jak ktoś drzwi przytrzyma,
można pogadać o pogodzie w windzie jak już zupełnie nie wie się o czym. Dużo
łatwiej będzie potem przełamać się i pójść po prośbie po szklankę soli jak
komuś zabraknie w Święta

A tak - mijamy się od trzech lat na korytarzach
i w windzie i nikt poza Panią w okularach z mojego piętra nie pokusi się o
odrobinę grzeczności... Pozdrawiam Panią baaaaaardzo serdecznie