a10188
31.03.06, 09:53
Wczoraj byłam świadkiem ciekawej sytuacji. Otóż pani "wyprowadziła" psa.
Piszę w cudzysłowie, bo pani owa nawet nie zeszła ze schodów, by odejść z
psem kilka metrów, tylko stała i przyglądała się jak jej pies tuz przy
schodach ryje trawnik w celu załatwienia swojej potrzeby fizjologicznej. O
tym, żeby owa pani sprzątnęła po psie to nie mamy co marzyć.
Jest wczesna wiosna, trawa jeszcze nie zdążyła nawet odrosnąć, a trawniki sa
niszczone przez psy. Proponuję:
wymusić na właścicielach psów sprzątanie po nich i walkę tak skuteczną jak ze
źle parkującymi
albo
przejąć sprzątanie za właściecieli psów, przenosząc koszty utrzymania takiej
ekipy sprzątającej na właścicieli psów
dodatkowo
zwiększyc opłatę dla włascicieli psów na utrzymanie zieleni, ponieważ to psy
ja niszczą najbardziej.
Przykro mi to pisać, bo lubię zwierzęta, ale lenistwo niektorych wlaścicieli
przekracza granice mojej tolerancji. Gdyby ta pani poszła z psem za budynek,
ok, jakoś to bym przełknęła, ale co niektórym to nie przeszkadza, gdy mają
narobione pod drzwiami.
Pozdrawiam