zzdrumandbass
17.02.07, 18:48
Szanowni sąsiedzi!
Nasz (drugi w krótkiej historii) nierządca postanowił w obliczu wywalenia z
synekury wykazać się stanowczym działaniem. Postanowił rozesłać ankietki
dotyczące kart i postraszyć nas ich konsekwencjami za ich niewypełnienie.
Działania, które zamierza podjąć będą nieskuteczne wobec sępów, a utrudnią
życie zwykłym mieszkańcom ponadto lektura ankiety nasuwa kilka uwag, które
pozwolę sobie wypunktować:
1. Zarządca przez rok nie podjął próby opanowania systemu - pytanie o numery
kart przypisane do danego lokalu i obsługiwane przez nie strefy dostępu jawnie
tego dowodzi.
2. Zarządca nie zna swojej nieruchomości i nie oglądał jej planów - dowodzi
tego żądanie podania strefy i poziomu garażu w którym znajduje się miejsce o
danym numerze.
3. Zarządca raczy żartować strasząc usunięciem z systemu niezgłoszonych kart -
to tak jak zniszczenie kluczy do mojego mieszkania, oświadczam, że jeśli
któregoś dnia nie dostanę się rano do garażu wezwę ślusarzy i policję, do
czasu wyjaśnienia wyjazdu będę korzystał z taksówek, wezwanie do zapłaty wyślę
zarządcy - i wygram w każdym sądzie, nikt nie ma prawa uniemożliwiać mi
dostępu do mojego notarialnie własnego garażu i prywatnego samochodu, w
dodatku uniemożliwiać poprzez dezaktywację karty, za której posiadanie
zapłaciłem. Nie zajmuję niczyjego miejsca, nie łamię niczyich praw i nikt,
powtarzam nikt nie ma prawa ograniczać mi dostępu do mojej własności.
4. Zarządca racz żartować żądając podania personaliów osób posiłkujących się
konkretnym kartami - to czy mam kartę dla siebie dla żony, dla trójki dzieci,
dla gosposi i teściowej czy mam dwie karty, którymi na zmianę posługują się
wyżej wymienione osoby plus zastępy moich kochanek i znajomych to moja
prywatna sprawa, tak jak to komu daję klucze do mieszkania i zarządcy nic do tego.
5. Zarządca raczy żartować żądając podania numerów rejestracyjnych pojazdu
korzystającego z mojego miejsca w garażu - to miejsce jest moje i mam prawo
stawać na nim codziennie innym samochodem a nawet dwoma jak mam smarty i się
mieszczą, mogę też tam trzymać przyczepę, motocykl, skuter, rower, kosiarkę
samobieżną, traktor czy wózek widłowy - mogę bo to mój garaż i jak długo nie
łamię przepisów ppoż i nie utrudniam korzystania z ich garaży innym to mogę i
zarządcy nic do tego.
6. Mam kilka kart, z których dwie otwierają mi szlabany i bramę do garażu,
zastanawiam się nad zakupem trzeciej ponieważ korzystamy z nich ja, żona i
teść. Nie mam zamiaru z żadnej rezygnować, gdyż ułatwiają mi one korzystanie z
mojego miejsca w garażu, nie mam zamiaru jadąc do pracy zostawiać karty u
sąsiadów (jak wyjadę z osiedla?) żeby teść mógł pod dachem zapakować wnuki do
fotelików w moim garażu. Takich jak ja jest wielu i zarządca nie ma prawa
pozbawić ich kart, co cały pomysł czyni nieskuteczną zabawą bo będą wjeżdżać
dalej - skuteczne na sępów są TYLKO blokady i wywózka. Kropka.
Podsumowując mam jeden garaż do tej pory karnie stawiałem swój samochód pod
gminą, żeby żona miała wygodę, parokrotnie jakiś bydlak uniemożliwił mi
korzystnie z mojej własności bezczelnie na niej parkując - jeśli nieudolny
zarządca spróbuje swoimi z definicji askutecznymi pozorowanym działaniami
ograniczyć mój komfort korzystania z mojej własności podejmę wszelkie kroki
cywilnoprawne przeciwko niemu i ewentualnie wspólnocie niech pan kaziński nie
robi sobie z nas jaj i nie pisze o backpassach bo jest śmieszny.