MOże wbije kij w mrowisko ale czy (po paru latach mieszkania) nie
warto byłoby zebrac się w trzy wspólnoty i przemyslec przyszłośc
trojkata na środku naszego osiedla. Wydaje mi sie, że zlikwidowanie
boiska kosztem urządzenia wiekszego skweru z wieksza ilocia drzew
wysokopiennych, powiekszenie i unowoczesnienie placu zabaw, dodanie
kilku ławek i zrobienie alejki nie byłoby dla wspolnot czy nawet
samych mieszkanców w ilości jaka tworzymy wielkim klopotem.
Uzasadnienie:
Mamy z pociechami z reguły jak onbserwuja kraza dookola osiedla.
Dzieciaki z reguly uzywaja rolek i rowerów, Zielony zakatek na
środku podnioslby zdecydowanie walory estetyczne a wiekszy plac
zabaw (sam nie mam dzieci wiec nie lobbuje) dalby mozliwosc mamom na
chwile odpoczynku a najmniejszym na fajna zabawe w bezpiecznym
miejscu.
Boisko wyraźnie niszczeje i z roku na rok wyglada gorzej. Tak
naprawde do gry w tenisa za bardzo sie nie nadaje. Jedyna
przyjemnosc to rzucanie do kosza bo jakoi boisko do pilki tez
specjalnie nie spelnia swojej roli. Za dwa trzy lata bedzie to
jedynie miejsce przypominajace sceny z filmow amerykanskich z
Bronxu

Bez urazy ale po kilku latach widac że nie był to trafiony
pomysl. Tak na prawde na tenisa chodzi sie gdzie indziej a na pilke
tez jest mnostwo miejsc.
Warto byloby obliczyc koszty takiej inwestycji ale nie beda one
porazajace. Mysle ze wspolnym wysilkiem wspolnot oraz samych
mieszkancow np. drobna oplata na mieszkanie przez jakis okres czasu
(takie samoopodatkowanie) uzyskalibysmy kwote niezbedna do
przeprowadzenia tego projektu.
Co Wy na to?