pawel112
29.09.03, 15:03
Witam,
czy zauważyliście wysyłając swoje dzieci na plac zabaw, że wybiegają
bezpośrednio z za murka na wyjazd z garażu do V klatki (podjazd dla wózków
ogranicza w 100% widoczność). Trzeba stanąć i wychylić się aby sprawdzić czy
nie wyjeżdża samochód z garażu. Przy pozostałych garażach są trawniki które
umożliwiają obserwację wyjazdu z garażu. Sam ostatnio o mało nie wpadłem na
samochód. Serce podeszło mi do gardła, jak minął mnie o kilka cm samochód. A
co dopiero dziecko biegnące na "super- hyper" plac zabaw.
Drugim beznadziejnym pomysłem projektantów (co powoli większość z nas pewnie
dostrzega)jest syndrom "zaglądania sobie wzajemnie w okna". Przy miłych
sąsiadach jest to nawet pomysłowe, bo nie trzeba wychodzić z mieszkania, aby
porozmaiwać z sąsiadem twarzą w twarz np o wystroju jego mieszkania.
Ostatnią deską ratunku są masowo zakładane w oknach rolety/żaluzje (a na
balkonach pergole), umożliwiające całkowite odseparowanie się od otoczenia.
Ale czy o to chodzi abyśmy żyli w tym "samowystarczalnym kondominium"
(określenie osiedla ZZ) jak w klatce... .
Taki kształt budynku (maksimum mieszkań przy minimum komfortu mieszkańców)
spowodował że w miejscach wejścia do klatek powstaje zjawisko "studni". Co
przy pełnej obsadzie mieszkań odczujemy na własnej skórze.
Już nie wspomnę o odgłosach dochodzących z korytarza i od wszystkich moich
sąsiadów.
Co wy na to? Macie jakieś własne spostrzeżenia w tych kwestiach?
Pzdr