Dodaj do ulubionych

Trudne początki...

01.05.02, 22:32
Mój kłopot polega na tym, że jeszcze nigdy nie spałem z kobietą, a mam 24 lata.
Mam za sobą dwa związki. Jeden, jeszcze w liceum szybko sie zaczął i skończył,
a drugi, na studiach, był poważny i trwał ponad 2 lata. Uprawialiśmy petting, a
do pełnego stosunku nie doszło głównie ze względu na przekonania religijne
mojej dziewczyny. Zresztą miałem wrażenie, że i tak nasze kontakty fizyczne
traktowała ona trochę jakby "z łaski"; prawie zawsze inicjatywa była moja. Od
ponad roku nie jesteśmy już razem, a ja mam problem, bo boję się zacząć jakąś
nową znajomość. Mam wrażenie, że 24-letni facet z praktycznie zerowym
doświadczeniem seksualnym może się narazić w oczach dziewczyny jedynie na
śmieszność. Wbrew temu co się mówi, że jeśli to będzie ta właściwa dziewczyna,
uczucie itp., to dla większości jednak ma to większe znaczenie, niż przyznają (
a może sie mylę?). Tak czy inaczej na razie przechodzi mi koło nosa wiele
okazji i naprawdę fajnych dziewczyn, bo przewidując ośmieszenie i porażkę po
prostu nawet nie zaczynam rozmowy, a potem tego żałuję. Do agencji towarzyskiej
raczej się nie wybiorę (za duże ryzyko złapania jakiegoś syfa), a zresztą nie
tak powinien wyglądać pierwszy raz... Nie jestem super przystojny, ale niektóre
moje koleżanki uważają, że jestem dośc przystojny i generalnie nie mam
problemów z poznawaniem nowych ludzi, wchodzeniem do nowych grup itp.
Absolutnie nie jestem typem odludka. Tylko obawiam się wysłać jakiś sygnał
dziewczynie, bo boję się, jak zostanę odebrany, jak przyjdzie do bardziej
intymnych kontaktów... Bardzo proszę o radę i tylko o poważne wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • alien? Re: Trudne początki... 01.05.02, 23:53
      Skonczylam wlasnie 30 lat, a tez mam niemal zerowe doswiadczenie w sprawach
      seksu. Petting, ale zadnego stosunku. Dla mnie Twoj problem nie wdaje sie az
      tak dramtyczny, jak pewnie wydaje sie Tobie, ale nie chce przez to bynajmniej
      powiedziec, ze to, co przezywasz, to blahostka. Masz 24 lata, to duzo i malo
      jednoczesnie. Kiedy zajrzalam po raz pierwszy na to forum, odnioslam wrazenie,
      ze ludzie wokol mnie nie robia nic innego poza uprawianiem seksu. I ze robia to
      juz nawet 13-latki. Czy tak jest naprawde? Nie wiem. To co ludzie czasem
      deklaruja, nie musi miec wcale pokrycia w faktach. Oczywiscie wiekszosc ludzi,
      i tych bardzo mlodych i tych nie pierwszej juz mlodosci, ma pewnie
      satysfakcjonujace zycie erotyczne, ale czy wszyscy przezywaja takie
      magaorgazmy, jak to czasem wypisuja? Czasem szczerze w to watpie, co nie
      zmienia faktu, ze wolalabym z kims byc, niz wiesc zycie w pojedynke, jak to ma
      miejsce w mojej sytuacji.
      Sadze, ze nie powinienes az tak bardzo przejmowac sie kwestia swego
      niewielkiego doswiadczenia. Mysle, ze dla wielu kobiet moze to byc swego
      rodzaju atutem. To, ze przed nimi nie bylo nikogo, z kim bys sie kochal, ze nie
      beda do nikogo porownywane, ze nie beda musialy konkurowac z kims z przeszlosci
      moze miec pewna wartosc. A technika jest chyba jednak czyms drugorzednym, choc
      na pewnie nie bez znaczenia. Oczywiscie ktos moze wykpic moje rady, bo w koncu
      daje Ci je 30-letnia kobieta bez doswiadczenia, ale chcialam napisac tych pare
      slow. Pozdrawiam.
      • dariii Re: Trudne początki... 02.05.02, 00:23
        alien? napisał(a):
        > Skonczylam wlasnie 30 lat, a tez mam niemal zerowe doswiadczenie w sprawach
        [..]
        > satysfakcjonujace zycie erotyczne, ale czy wszyscy przezywaja takie
        > magaorgazmy, jak to czasem wypisuja? Czasem szczerze w to watpie, co nie

        Megaorgazmy a satysfakcja z pożycia to dwie różne sprawy.
        Można mieć megaorgazmy i odczuwać poważny brak satysfakcji :(

        > zmienia faktu, ze wolalabym z kims byc, niz wiesc zycie w pojedynke, jak to ma
        > miejsce w mojej sytuacji.

        Co Cię zatrzymuje by to zmienić?

        [..]
        > A technika jest chyba jednak czyms drugorzednym, choc na pewnie nie bez znaczenia.

        Technika to jednak podstawa. To jak z grą na instrumencie i tańcem. Jak się ma technikę
        to jest "nieistotna", ale gdy się jej nie ma to......... ! ;(

        Mam trochę doświadczenia i powiem tak - do pewnego momentu było zabawnie mieć
        niedoświadczoną kochankę, łokcie wbijane w oko, peszenie się odgłosami, niezgrabność
        itp. ale w pewnym momencie - na szczęście dla Ciebie było to koło 30 a nie 25 lat :) - było to
        już... upierdliwe. Teraz bardzo doceniam doświadczenie kobiety. :))

        Oczywiście - uczucie wszystko wybacza, przynajmniej na początku :)

        pozdrawiam
        Dari


      • muniek3 Re: Trudne początki... 02.05.02, 10:21
        Alien? napisała :

        Mysle, ze dla wielu kobiet moze to byc swego
        > rodzaju atutem. To, ze przed nimi nie bylo nikogo, z kim bys sie kochal, ze
        nie beda do nikogo porownywane, ze nie beda musialy konkurowac z kims z
        przeszlosci

        -Eeeeee!
        Nie porownywane z innymi to pewnie chcą te ktore sa brzydkie, pokraczne i do
        niczego.
        To tak jakbyś napisała : dobrze ze masz słaby wzrok - duzo brzydkich kobiet tylko
        na to liczy...

    • dariii Re: Trudne początki... 02.05.02, 00:16
      navy77 napisał(a):
      [..]
      > problemów z poznawaniem nowych ludzi, wchodzeniem do nowych grup itp.
      > Absolutnie nie jestem typem odludka. Tylko obawiam się wysłać jakiś sygnał
      > dziewczynie, bo boję się, jak zostanę odebrany, jak przyjdzie do bardziej
      > intymnych kontaktów... Bardzo proszę o radę i tylko o poważne wypowiedzi.

      Niepotrzebnie stary pękasz!
      Większość dziewczyn w tym wieku też jest niezdarna w tej dziedzinie :)
      Przykładasz do sprawy chyba zbyt dużą wagę.
      Seks to rozrywka a nie "dopust Boży". Oczywiście rozrywka, która bardzo
      zbliża ludzi - normalnych - do siebie, ale jednak - rozrywka, a nie wyrobnictwo.
      Baw się, rób to na co masz ochotę i co chce partnerka i pójdzie jak z płatka. :)
      Jakbyś nie wiedział jak wychaczyć dziewczynę to polecam
      www.elita.pl/arek/poczatek.htm

      pozdrawiam
      Dari
      • tassman Re: Trudne początki... 09.05.02, 13:04
        Dariii,

        A tobie polecam wyhaczyć słownik ortograficzny.

        tassman:)
    • nancyboy Re: Trudne początki... 02.05.02, 09:18
      "Tak czy inaczej na razie przechodzi mi koło nosa wiele okazji"
      Okazji do czego?
      Milosc to cos, co powstanie po tygodniach Twojej znajomosci z kims. I
      zobaczysz, ze jesli to bedzie prawdziwa milosc, Twoj problem przestanie istniec.
    • andrzej.depko Re: Trudne początki... 06.05.02, 00:37
      Odrzuć na bok takie rozważania. Po prostu bądź sobą. O wartości człowieka nie
      świadczą jego doświadczenia seksualne. Masz jeszcze dużo czasu na to aby zebrać
      te doświadczenia. Ważne jest abyś był wewnętrznie przekonany, że to jest
      właśnie ta dziewczyna. Nie bój się wysyłać sygnałów o swoim zainteresowaniu.
      Pomyśl o tym, że właśnie być może ta dziewczyna czeka na taki sygnał właśnie od
      Ciebie. Nie pozbawiaj jej i siebie tej właśnie szansy abyście spróbowali być
      razem. Przełam opór który tkwi w Tobie. Nawet jeżeli trzy razy pod rząd Ci się
      coś nie uda, nie zwalnia Cię to z obowiązku próbowania kolejnych 10 razy.
      Zaufaj sobie. Sądzę, że Darii świetnei Ci to już wyłożył.
      • lopi1 Re: Trudne początki... 12.05.02, 11:43
        Tak, właściwe podejście do sprawy Panie Doktorze, nic dodać nic ująć.
    • imparfait Re: Trudne początki... 12.05.02, 11:58
      Właśnie jestem w związku z facetem o rok od Ciebie starszym, który dotąd nie
      kochał się z kobietą. Muszę przyznać, że zdębiałam, kiedy się dowiedziałam, co
      nie znaczy, że zrobiło mi to jakąś wielką różnicę. To nie będzi emiało
      znaczenia dla Twojej partnerki, jeśli będzie naprawdę CIę kochać. Nie rób tego
      na siłe, bo nie warto. Zaczekaj na właściwą osobę. Powodzenia!
    • navy77 Re: Trudne początki... 12.05.02, 20:10
      Pięnie wszystkim dziękuję za odzew, szczególnie Panu Doktorowi. To święta
      prawda, co piszecie, że trzeba być sobą, że dla tej jedynej mój brak
      doświadczenia nie będzie miał aż takiego znaczenia, jeśli będzie nas łączyło
      coś więcej... Ale niestety, jestem w stanie to tylko przyjąć do wiadomości.
      Żebym całkowicie w to uwierzył potrzeba chyba bardzo dużo czasu. Przecież
      większość ludzi nie czeka z seksem na jakąś jedyną, wyidealizowaną miłość
      (pomijam oczywiście tych, co robią to z byle kim np. na imprezie). Tak czy
      inaczej, za rok kończę studia, co podejrzewam postawi mnie w jeszcze gorszej
      sytuacji. Bo która kobieta będzie chciała związać się z 25-letnim facetem,
      lekarzem (i to prawdopodobnie przyszłym ginekologiem :-) i być jego pierwszą
      kochanką? Ośmieszenie na całej linii. Myślę o tym już chyba prawie obsesyjnie i
      nie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Z chęcią oddałbym 1/2 objętości
      swojego mózgu i 3/4 dyplomu za chociaż trochę więcej pewności siebie. Mam
      wrażenie, że zdanie "jestem ofermą" mam wypisane na czole. Uwierzcie mi,
      sukcesy naukowe, czy później zawodowe przy nieudanym życiu osobistym są niczym.
      Może niektórzy po prostu nie mają instynktu myśliwego? Nie mam już wcale
      pomysłów, co zrobić, żeby się odblokować i zacząc konstruktywnie działać. I
      przede wszystkim przestać tyle myśleć o TYM... Pozdrawiam wszystkich
      Forumowiczów :-)
      • tramwaj Re: Trudne początki... 13.05.02, 22:30
        heh....skad ja znam to obsesyjne rozmyslanie o dziewictwie.. sama traktowalam
        je jako nie potrzebny balast:((( moi znajomi potrafili gadac tylko o sexie,
        ciagle aluzje,zarciki,a ja poprostu mialam tego dosyc. bo wydawalo mi sie, ze
        wszyscy na okolo uprawiaja sex - tylko nie ja... a ja po prostu chcialam
        zaczekac, na tego faceta przy ktorym bede czula sie bezpiecznie i bede
        wiedziala,ze nie odwroci sie plecami. podczas liceum bylam z trzema facetami.
        przy nich zdobylamjako akie doswiadczenie- ale nie odbylam pelnego stosunku.
        teraz na studiach - poznalam tego, z ktorym chce sie kochac. caly miesiac
        przymiezalam sie do tego, zeby powiedziec mu,ze jestem dziewica <mam 20lat> gdy
        w koncu przeszlo mi to przez gardlo - on bardzo sie zdziwil, ze uwazam,ze to
        taki wstyd. podoba mu sie to,ze jestem w jakis sposob doswiadczona w tych
        sprawach, ale chcialam sexowac sie czujac cos do kogos. no i tak... kochamy sie
        od miesiaca i bardzo nam ze soba dobrze:)

        p.s. chetnie zglosze sie do ciebie po porady ginekologiczne;)))

        pozdrv
      • elena2 Re: Trudne początki... 27.05.02, 02:04
        Czlowieku! Po prostu musisz uzmyslowic sobie, ze dzialac MUSISZ i MUSISZ
        przestac sie bac. Kazdy kiedys musi zaczac. To zalezy tylko od ciebie. Jesli
        nie zrozumiesz tego wystarczajaco wczesnie, to skonczysz tak jak kolega mojego
        brata, ktory ma 32 lata i caly czas prawiczek. Temu to dopiero jest trudno! A
        tez strasznie pekal z tego powodu i przez to nabawil sie wprost panicznego
        strachu przed kobietami. Ten strach stoi ci na drodze, odrzuc go. Inaczej
        zacznie z ciebie emanowac, a wierz mi, to wyglada po prostu zalosnie.
    • anakon Re: Trudne początki... 05.06.02, 13:12
      Chlopie, podejrzewam, ze Twoj problem jest troszke szerszy niz brak doswiadczen
      seksualnych. Krotko mowiac masz troche klopotow z doswiadczaniem siebie,
      poczuciem wlasnej wartosci i emocjonalnymi granicami, a takie przypadlosci
      najlepiej redukuje solidna terapia, ktora pozwoli Ci znalezc podstawowa
      przyczyne i cala siec zaleznosci w Twojej osobowaosci, a nie tylko rozwiazac
      problem braku seksualnych doswiadczen i obaw z tym zwiazanych, moge prawie
      zagwarantowac, ze jak pokonasz ten problem pojawia sie inne, bo to jest twoja
      osobowosc, a nie kwestia tego ,ze nie trafila Ci sie dziewczyna do lozka z
      przypadku...
      Praca nad soba poplaca, daje efekty bardziej dlugofalowe i sensowniejsze w
      skutkach od impusywnych i desperackich zachowan w celu podbudowania Ego
      Jest nawet taka grupa rozwoju mezczyzn, w ktroej jak sadze podejmowane sa i
      tego typu problemy.
      Poza tym ze strony kobiety powiem tak: jsli dobiora sie dojrzali, kochajacy sie
      ludzie, na poziomie, nie beda miec do siebie pretensji o brak czy nadmiar
      seksualnych doswiadczen z przeszlosci, wazne by takie sprawy trafialy na
      emocjonalna dojrzalosc...
    • donf Jest jakis sposob - prosze oto 3! 06.06.02, 10:36
      Po pierwsze, to co o sobie mowisz, nie zgadza sie ze spoosbem w jaki widza Cie
      inni.
      Sprobuj posiedziec troche na czatach i szczerze opowiedziec kobietom o sobie.
      Zobaczysz, ze spotkasz sie z duza akceptacja (i propozycjami, jak zaradzic
      Twojemu problemowi...)!
      Po drugie: sprobuj przekuc slabosc na atut! Przyklad: staraj sie wytlumaczyc
      wszytskim, ze Twoja wstrzemiezliwosc wynika z twoich glebokich przekonan
      moralnych (! ale nie przenos ich na innych tzn nie potepiaj innych za zle
      zachowanie).
      Jezeli powiesz to kobiecie prosto w oczy, to nie tylko zobaczysz duzy szacunek
      w jej oczach, ale jeszcze bedzie probowala zobaczyc, czy nie nagniesz Twoich
      przekonan dla niej!
      Po trzecie: niedlugo bedziesz lekarzem, czas byc dopwiedzal sie cos o
      pielegniarkach. wiekszosc z nich patrzy na lekarza, jak pies na kosc.
      Wykorzystaj to, ale nie daj sie wykorzystac!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka