Dodaj do ulubionych

1-sza wizyta u ginekologa

01.02.02, 19:19
Powinnam odwiedzic ginekologa,ale troche sie boje.Na co powinnam sie
nastawic,jaki rodzaj badania?Czy jakies bolesne?Czy wybrac kobiete czy
męzczyznę?
Obserwuj wątek
    • yagna Re: 1-sza wizyta u ginekologa 01.02.02, 20:20
      Powinnas chyba raczej zajrzwc na forum ZDROWIE KOBIETY i zapytac mila Pania
      Doktor. Pozdrawiam
      • song Re: 1-sza wizyta u ginekologa 01.02.02, 20:43
        Moim pierwszym lekarzem ginekologiem był mężczyzna /przypadek/,powiedziałam,że
        jest to moja pierwsza wizyta i bardzo ją przeżywam.Zostałam potraktowana b.b.
        przyjaznie,do dziśiaj polecam tego lekarza znajomym!
        • yagna Re: 1-sza wizyta u ginekologa 01.02.02, 21:27
          A polecisz i mi?:) pozdr
    • okazja Re: 1-sza wizyta u ginekologa 01.02.02, 23:03
      jak zauwazono wczesniej ... sio na zdrowie kobiety... a pierwszy ginekolog jak
      pierwszy raz...najczesciej nieprzyjemny....ale i tak zapomnisz
      • tiamat_ Re: 1-sza wizyta u ginekologa 02.02.02, 17:13

        No to pocieszylas dziewczyne :)))

        Wydaje mi sie, ze lepiej jednak isc do kobiety,
        choc roznie to bywa. Ja tak zrobilam i nie zaluje.
        Coz, zdarzaly mi sie w zyciu przyjemniejsze
        rzeczy, niz ta wizyta, ale ... tak trzeba.
        :)



        pzdr

        t.
        • bbona Re: 1-sza wizyta u ginekologa 02.02.02, 22:07
          tiamat_ napisał(a):

          >
          > No to pocieszylas dziewczyne :)))
          >
          > Wydaje mi sie, ze lepiej jednak isc do kobiety,
          > choc roznie to bywa. Ja tak zrobilam i nie zaluje.
          > Coz, zdarzaly mi sie w zyciu przyjemniejsze
          > rzeczy, niz ta wizyta, ale ... tak trzeba.
          > :)
          >
          >
          >
          > pzdr
          >
          > t.


          ---Ja polecałabym najpierw mały wywiad wśród znajomych z dłuzszym stażem.
          Najlepszy sposób na trafienie na dobrego specjalistę. Odradzam kierowanie się
          przesłankami "seksistowskimi" - może poniekąd pod wpływem własnych doświadczeń:
          miałam die panie ginekiolozki i za kazdym razem było to bardzo dziwne
          doświadczenie. W pierwszym wypadku była to pani niedouczona, co mogłam stwierdzić
          po paru latach i dziękować Bogu, że nie trafiłam do niej na poważniejsze leczenie
          ( ale pośrednio dzięki niej zaszczepiono mi żółtaczkę - na szczęście w dość
          wczesnym wieku i przy bardzo dużej odporności, więc nie miałam zbyt znaczących
          śladów na całe zycie; chociaż jakieś tam są), poza tym sywierdziła u mnie brak
          błony dziewiczej i zakomunikowała mojej mamie, z którą byłam na badaniu - zresztą
          nie z powodu podejrzenia ciąży, ale z powodu bolesnych manstruacji- że miałam za
          sobą współżycie z mężczyzną, co na wiele lat zakłóciło harmonię naszej rodziny (
          mama nie należała do osób, które wiedzą, że brak błony dziewiczej nie implikuje
          współżycia); druga była fanatyczną zwolenniczką obrony życia poczętego i gdy
          właśnie do niej (jako lekarza zakładowego) przyszłam na badania - była wyraznie
          niezadowolona, że po 30-ce nie rodzę kolejnych dzieci (mam jednego syna);
          dociekała, dlaczego nie mam więcej dzieci, chociaż stan organizmu na to pozwala:)
          Musiałam jej się spowiadać z życia osobistego, zanim raczyła wystawić opinię
          medyczną. Celowo nie mówię diagnozę, bo diagnoza dotyczy stanu
          chorobowego.Wyczułam sytuację i zgodnie z prawdą powiedziałam, że jestem w
          separacji, dlatego nie decyduję się na kolejnych potomków. Była to prawda, ale
          nie cała. W każdym razie - odczułam intencje pani ginekiolog. Po dwóch takich
          wypadkach nie ryzykowałam i nie zaryzykuję pani ginekolog. Chyba, że będą bardzo
          pozytywne rekomendacje - ale z tym się jeszcze nie spotkałam.
          Podsumowując:
          chociaż jestem zwolenniczką równouprawnienia płci , chociaż sama doswiadczam
          dyskryminacji na płasczyżnie zawodowej jako kobieta, w wypadku tego zawodu mam
          doswiadczenia, które karzą mi przypuszczać, że z jakichś powodów kobiety w tym
          zawodzie nie są dobrymi fachowcami. Nie wiem, czemu. Wszak powinny być lepsze.
          Może działa jakiś tajemniczy czynnik ? Może tym czynnikiem jest w naszym
          (polskim) wypadku specyficzna zalezność kodeksu etyki lekarskiej od polityki?
          Fantastyczne? Niekoniecznie! Jeśli z powodu wyżej zaznaczonego problemu kobiety
          mają "trudniejsze zycie zawodowe" w specjalizacjach od zawsze zarwzerwowanych dla
          mężczyzn, to jakie kobiety szybciej "załapią" się w zawodzie lub na stanowiskach?
          Dokładniej: jakie poglądy deklarowane bedą lepiej widziane i awansowane?
          Paradoks? Nie! Poglągy i paratyki przestarzałe, dyskryminujące kobiety - będą
          lepiej widziane w środowisku dotychczasowych prominentów. Zatem: kobiety
          wyznające i praktykujące dyskryminujące dla kobiet praktyki zyskają lepszą
          pozycję zawodową.
          • bbona Re: 1-sza wizyta u ginekologa 02.02.02, 22:30
            Chyba dość chaotycznie powiedziałam, co miałam do powiedzenia? Może dlatego, że
            chociaż nie całkiem dokładnie pamietam moją pierwszą wizytę - była ona tak dla
            mnie przypadkowa, a dla mojej mamy zupełnie nieprzemyślana i w efekcie
            katasrofalna, że wszystko to razem było groteskową próbą wprowadzenia mnie w
            świat. Świat dorosłych kobiet? Nie wiem , bo wczesniej byłam traktowana jak
            dziecko. W tym tradycyjnym znaczeniu, tzn: dziecko nic nie rozumie i wszystko
            trzeba mu podawać w sposób uproszczony, przez bajki, podobno łagodzące
            przejscie ze świata dziecka do swiata dorosłych. To, że świat mojego
            dzieciństwa nie był już światem dzieciństwa moich rodziców, jakoś umykało. To,
            że świat dorosłosci moich rodziców ich samych przerastał i tylko upierali się,
            że jest inaczej - to dopiero ja , nastepne pokolenie, widziałam, a oni nie
            tylko tego nie dostrzegali, ale ciągle chcieli mnie traktować jak dziacko z ich
            epoki- było chyba zródłem największego komfliktu.
            Chyba nastąpiło jakieś nieporozumienie. Jednym z jego objawów jest omawiana
            sytuacja. A może tylko przekładam własny konflikt na zjawisko ogólne?
    • aanniiaa Re: 1-sza wizyta u ginekologa 05.02.02, 12:51
      masz w swojej skrzynce informację ode mnie

      pozdrawiam ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka