Dodaj do ulubionych

Źle mnie potraktowano w...

07.10.05, 16:24
Początkowo chciałam ten wątek zatytułować złe szpitale, ale chyba będzie
lepiej napisać w ten sposób. Czasami dziewczyny zaglądają tuż przed
poronieniem, albo jeszcze w trakcie, czasami mają możliwość wyboru szpitala (w
ciąży nie obowiązuje rejonizacja). Poronienie samo w sobie jest traumatycznym
przeżyciem, ale może dzieląc się tymi złymi doświadczeniami oszczędzimy choć
jednej dziewczynie dodatkowego cierpienia. Proszę postarajmy się rzeczowo
napisać na czym polegalo to złe traktowanie, acha bezpieczniej jest bez
nazwisk lekarzy
Proponuję w tytule wpisywać nazwę szpitala i miasto
ania
Obserwuj wątek
    • aagata4 Re: Źle mnie potraktowano w... 07.10.05, 17:30
      witajcie...


      podobna propozycja byla juz na konkurencujnym forum (mam nadzieje że justyna nie
      bedzie miala mi za złe ze wkleje linka konkurencji)

      www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=19196&postdays=0&postorder=asc&start=135
      ten temat sie pojawil dopiero okolo 9 lub 10 strony ...

      ja sie zgadzam z tym ze raczej trudno jest tu stworzyc liste szpitali gdyż
      wlasnie w tym samym szpitalu jedne z nas sa potraktowane lepiej inne gorzej....

      zalezy to od np pory dnia, zmiany personelu medycznego lub akurat od tego czy w
      danym momencie nie zbyt duzego tloku itd... kiepskiej pogody ...

      tu istnieje niebezpieczenstwo, że ktoraś z nas by sie tym zasugerowala i omijala
      np najbliższy szpital a wybrala dośc daleko gdzie najbliższi np nie moga dotrzeć
      z pomocą i by sie okazlo, że akurat w tym dobrym szpitalu była by kiepska zmiana
      personelu, czy np wyjatkowa sytuuacja polegajaca na niedoborze personelu z
      powodu - np panującej grypy ... i rozczarowanie gotowe ...

      byc moze sam watek ma sens- tylko trzeba wiedziec o tym zanim zasugerujemy się
      wypowiedziami w wyborze szpitala



      pozdrawiam

      Agata
      • nusik1 Re: Źle mnie potraktowano w... 07.10.05, 22:22
        Roniłam trzy razy w tym samym szpitalu bo nie mam mozliwości wyboru innego,
        niestety. Szpital wojewódzki w Tychach... tam mnie za każdym razem traktowano
        jak przedmiot.
    • hejjkum Re: Źle mnie potraktowano w... 09.10.05, 19:30
      kochane,
      nigdy w zyciu do kliniki na ul. Wojskowej 13A w Warszawie na Zaciszu.
      Polozono obok mnie w pokoiku kobiete, ktora dopiero co urodzila i Jej dziecko
      bardzo plakalo, a ja czekalam na zabieg i myslalam ze peknie mi serce. Poza tym
      lekarz na moje pytanie o moje Malenstwo powiedzial, ze mi sie
      ONO "...rozpuscilo we mnie i ze tam juz nic nie ma..." na moje stwierdzenie, ze
      widzialam je na dzien przed zabiegiem na USG i ze nic sie nie rozpuscilo i nie
      zniknelo - nie umial nic odpowiedziec poprostu dal mi narkoze i tyle...
    • adju Re: Źle mnie potraktowano w... 10.10.05, 10:21
      Nie ma żadnych konkurujących Forum-wszystkie mają jeden cel: POMAGAĆ!
      Jeśli wolicie pisać na Bocianie i wątek się powiększy to po prostu zrobię
      widoczny link z przekierowaniem na Bociana.
      Pozdrawiam
      Justa
    • adju IMiD w Warszawie 10.10.05, 10:29
      Trafiłam tam na izbę przyjęć ze skurczami tak silnymi, że momentami na chwilę
      traciłam przytomność.
      Nie zrobiono mi USG, skierowano na PŁATNE badanie beta hcg. Przy "wypisie"
      lekarz napisał "ciąża ? ". Ten znak zapytania był stąd, że ja twierdziłam, że
      jestem w ciąży a on że nie jestem. Gdy zrobiłam na własną rękę USG okazało się,
      że Maleństwo już nie żyje...nie chcę myśleć co by było gdyby? ale może gdybym
      trafiłam na innego lekarza...? ech-teraz mogę tylko wołać na głos aby się nie
      dać zbyć, nie dać się przegadać. Intuicja jest często najlepszym doradcą.
      Pozdrawiam
      Justa
    • intelnet Szpital Praski - Warszawa 10.10.05, 10:29
      Niestety ja również mam złe wspomnienia. Poroniłam w lipcu 2005 w Szpitalu
      Praskim. Pani na Izbie Przyjęć zamiast skierować mnie od razu na badania
      stwierdziła, że nie ma lekarza który mógłby sie mną zająć. Mój narzeczony
      zaczął z nia rozmawiać żeby przyśpieszyła sprawę ponieważ nie mogłam wytrzymac
      z bólu a pielęgnierka spokojnie wypełniała dokumenty. Na domiar złego, kiedy
      mój narzeczony zaczął ostrą wymianę zdań kobieta stwierdziła (sprawdzając
      dokumenty opłacenia składek ZUS), że płacić to nikt nie chce a wymagać owszem.
      Mój narzeczony nie wytrzymał i zadzwonił na pogotownie (z Izby Przyjęć).
      Pielęgniarka się przestraszyła i powiedziała, że mogę iść do lekarza piętro
      wyżej jednak kiedy tam się udaliśmy okazało się, że lekarz jest zajęty (ma
      pacjętkę) i musimy znowu czekać. W międzyczasie czułam jak dzidziuś umiera sad W
      końcu przyjęła mnie Pani doktor, którą skierowano na IP po telefonie mojego
      narzeczonego.
      Chciałam złożyć skargę na tą pielęgniarkę ale po zabiegu nie miałam na to siły.
      • karina66 Re:MSWiA - Warszawa 10.10.05, 11:44
        Tam trafiłam w lipcu w 5tc gdy zaczęłam krwawić.Lekarz,który mnie przyją
        najpierw zapzytał"A skąd ty dziecko możesz wiedzieć,że jesteś w ciąży".Potem
        położono mnie n sali.Nie miałam podasek ale powiedziano,że na oddziale można
        tylko ligininę,którą dostanę.Akurat dopiero rano gdy po wizycie w ubikacji
        załałam się krwią musiałam sama po nią iść.Brudna.Strasznie upokarzające.Nik do
        mnie nie przychodził.Tyklo obchód raz dziennie.Gdy było już wiadomo,że po ciąży
        pielęgniarki stwierdziły,że po co ryczę.Poczekam pól roku i znowu spróbuję.
        Gdy jedna prowadziła mnie na zabieg krzyknęła "a skąd wiesz dziewczyno co ja w
        życiu przeżyłam???"A ktoś w głebi korytarza"to jeszcze zabig??A kto będzie
        potem sprzątał"??
        Chcę podkreślić,że w karcie była wzmianka,że w kwietniu urodziłam martwe
        dziecko więc te małpy wiedziałały.

        Karina

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka