Dodaj do ulubionych

nie rozumiem skąd te ataki?

20.11.04, 12:31
czy to ze adoptowało sie dziecko to jakies przestepstwo?, czy mamy sie czuc gorsze, zaszczute, z wiecznie tłukącym sie w głowie "to nie moje dziecko"???!!!!!, po co niektore osoby na forum piszą takie wredne posty? Forum ma słuzyc wspieraniu, wymianie doswiadczen, pomocy a nie niepotrzebnemu zatruwaniu zycia. czesto mysle sobie ze to prowokacja albo ze jakas ambitna studenta socjologii pisze sobie prace na temat adopcji i potrzebuje materialow......nie chce mi sie wierzec ze faktycznie matka ktora oddala swoje dziecko ma w sobie tyle jadu i goryczy wobec osób ktore jej dziecko przyjeły i opiekuja się nim najlepiej jak potrafią. Co wiecej stosuje nagonke na wszystkich rodzicow adopcyjnych. Przeciez nas nie zna, nie wie jacy jestesmy i co myslimy, a wkłada nas wszystkich do jednego wg. niej gorszego worka.
Jedyne co mi przychodzi do głowy to prosba do wszystkich tu zaglądających o ignorowanie takich postów, dzieki temu tego typu osoby nie zaspokoja swojej potrzeby jątrzenia.
Pozdrawiam wszystkich optymistycznie patrzących na swiat .....smile)
Obserwuj wątek
    • im_peria Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 16:00
      Adoptowanie dziecka nie jest ani przestępstwem, ani wykroczeniem. Jest czyms
      dobrym. Pod warunkiem, ze na pierwszym miejscu jest dobro dziecka. Dziecka, a
      nie malzeństwa chcącego przyjąć na wychowanie nieswoje dziecko.
      To jest forum „adopcja”. To nie jest forum „wsparcie dla wychowawców
      adopcyjnych”. W adopcji są trzy strony: dziecko, rodzice biologiczni i
      wychowawcy adopcyjni. Zaliczasz się zatem, podobnie jak ja, do 33,(3) % tego
      forum. Jesteśmy tu na rownych prawach.
      Moim zamiarem było ukazanie problemu adopcji oczami matki. Wy, wychowawcy,
      macie prawo mieć inny oglad sprawy. I dobrze. Tylko prosiłabym o konstruktywna
      dyskusje na argumenty logiczne, nie emocjonalne i nie na apele o ignorowanie,
      czy, bo tak najprościej, posadzanie mnie o prowokacje. Prowokacja, bo kocham
      swoje dziecko? Bo pamiętam o nim i chce jego dobra? Bo nie pozwole na to, aby
      stala jej się jakakolwiek krzywda?
      O jakim jadzie piszesz? Możesz podac przykłady? Przeczytaj uważnie wszystkie
      posty. Obraźliwe dla mnie, świadczące o nienajwyzszym poziomie intelektualnym i
      niskiej kulturze osobistej słowa zawarte są w listach od Was, wychowawcow
      adopcyjnych. Symptomatyczne, prawda? Gdy nie ma się kontrargumentu, schodzi się
      do poziomu zignorowania przez ignorowanie, ukryta ironie lub jawna złośliwość.
      Jest to bardzo przykre.
      • maja45 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 16:45
        Im_peria.
        Bardzo mi Ciebie szkoda, bo choć probujesz ubrać swe myśli w logiczną formę,
        przebija z Twoich wypowiedzi smutek i gorycz wielkiej życiowej porażki, z która
        nie umiesz sobie poradzić.Być może kochasz swoje dziecko, ale niestety Twoje
        mozliwosci wpływania na jego zycie skończyły się w momencie oddania go do
        adopcji. Teraz ktos inny o nie dba. Mozesz nazywac rodziców adopcyjnych
        wychowawcami , jeśli tak Ci wygodniej i lzej na duszy. Jednak to ich , a nie
        Ciebie dziecko będzie kochac , wołac w nocy , ich obdarzy pierwszym usmiechem ,
        słowem, krokiem.
        Możesz miec nadzieję ,że Cię odnajdzie, ale co w sytuacji,gdy odpukac zginiesz
        tragicznie za rok?
        Nie będzie Ci to dane. A przez ten rok będziesz zyła w swoim bólu, nienawidząc
        adopcyjnych rodziców za swoje zyciowe wybory i ich skutki. Nie lepiej pogodzić
        sie z decyzja, wyciszyc i spróbowac zyć normsalnie.
        I jeszce jedno. Pisanie w Twojej sytuacji, że nie pozwolisz , by twojemu
        dziecku ktoś zrobił krzywdę jest śmieszne i straszne jednocześnie. Bo jak
        pisałam Twoje mozliwosci w tej sprawie są zade, bo w świetle prawa jesteś dla
        dziecka i jego rodziców nikim. Więc jako nikt co mozesz zrobić.
        Straszny wydaje mi sie sam zamysł-masz zamiar inwigilowac rodzinę która
        adoptowała Twoje dziecko???
        Pozdrawiam i zycze poukładania sobie zycia, bez niechęci do innych,
        pseudofilozoficznych dywagacji na temat genów i utrwalania się w iluzji.
        Zycze po prostu normalnosci.
        Marta
        • kasiapfk Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 18:24
          Marto, bardzo trafnie ujęłaś również moje spostrzeżenia.
          Chciałabym dodać tylko, to, co mnie się nasuwa po przeczytaniu (nie ukrywam, że
          z niesmakiem) niektórych postów im-perii. Zaznaczam też, że nie chcę na
          odległość stawiać diagnozy stanu psychiczego Im-perii. Nie mogę i nie chcę - za
          mało danych.
          Otóż uważam, że nazywając z widoczną pogardą rodziców adopcyjnych wychowawcami
          zapomniałą o jednym przypadku - rodziców mających biologiczne dzieci, którzy
          następnie adoptowali dziecko. Kim tych nazwałaby? CZy kiedykolwiek zagłębiałą
          się w motywację tych rodzin? Przypuszczam, że wątpię, jak mawiał mój profesorsmile.
          Takze motywowanie takich wypowiedzi dobrem dziecka, jest co najmniej
          nieporozumieniem.
          A na koniec, taka dygresja... zdaje się, że o jakosci człowieczeństwa i miłości
          do dzieci nie świadczy ilość tytułów naukowych przed nazwiskiem. Ja mam kilka i
          nie czuję się lepsza od pana pracujacego u mnie jako dozorca.
          pozdrawiam konstruktywnie dyskutujących, tych wylewających pomyje nie
          pozdrawiam.

          • asik69 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 19:15
            im-perio, szkoda mi ciebie...
            Upierasz się, że Rodzice adopocyjni są tylko wychowawcami. A kim ty jesteś wobec tego? Dawczynią materiału genetycznego. I tu kończy się twoja rola. Na zawsze.
            A gdy twoja "córka" skończy 18 lat... no, cóż, prawo pozwala jej na kontakt z tobą. Podkreślam: to ONA ma prawo skontaktować się z TOBĄ, a nie odwrotnie. Ty swoich praw się zrzekłaś. I choć teraz tego bardzo żałujesz, nic na to nie poradzisz.
            Może dziewczynka, która mogła być twoją córkę, rzeczywiście skontaktuje się z tobą. Ale badania pokazują, że dorosłe adoptowane dzieci niezwykle rzadko odnajdują więź z dawcami komórki jajowej (bądź z dawcami nasienia), z tymi ludźmi, którzy przed laty nie chcieli zostać ich rodzicami.

            Byłaś przy tej maleńkiej dziewczynce, którą śmiesz nazywać "córką", kiedy wyrastał jej pierwszy ząbek i w gorączce płakała trzy noce? Złapałaś ją w ramiona, kiedy postawiła swoje pierwsze kroczki? Tuliłaś ją, kiedy bała się ciemności? Wzruszałaś, kiedy mówiła pierwsze słowa? Moja Mama była wtedy ze mną! Nieważne, jakie ma geny i nieważne, jakie ja mam geny. Mama to ta osoba, której chłodną dłoń czułam na rozpalonym czole, kiedy przechodziłam anginę. Ta, która była ze mną ZAWSZE. Nie tylko przez 9 pierwszych miesięcy mojego istnienia. Rysowała dla mnie kwiatki i czytała bajki na dobranoc. Wie, jaką zupę najbardziej lubię i od czego dostaję wysypki. Wspiera mnie. Gdy mam problem, dzwoni, choć nawet nie zdążyłam jej o tym wspomnieć. To JEJ miłość zawsze czułam. I czuję. Nie dlatego, że mamy czy nie mamy wspólnych genów...
            I najważniejsze: czy to ciebie urodzona przez ciebie dzidzia nazwała MAMĄ? Nie. Ty jesteś dla niej obcą panią. I niech tak pozostanie. DLA DOBRA DZIECKA - sama tak lubisz to podkreslać... Pozwólmy dzieciom nazywać reczywistość tak, jak ją widzą.

            I na koniec coś bardzo ważnego: Żywię ogromną wdzięczność do tej pani i tego pana, którzy spłodzili moje dzieci. Wdzięczna im jestem również za to, że w odpowienim momencie podpisali zrzeczenie blankietowe. Moich dzieci nie okłamuję, one wiedzą, że są adoptowane. Gdy zechcą, pojedziemy do Ośrodka Adopcyjnego po dane dawców materiału genetycznego. I wiesz co? Nie mam żadnych obaw, że kiedyś nas zostawią. Pewnie mnóstwo kryzysów przed nami, jak przed każdą rodziną, ale kochamy się, rozumiemy, jesteśmy wobec siebie szczerzy, mamy do siebie zaufanie, mamy mnóstwo wspólnych przeżyć - zbudowaliśmy tak silną więź, że żadna dawczyni komórki jajowej jej nie przerwie.

            Więc daj sobie spokój. I daj spokój tej dziewczynce, którą wciąż z jakiegoś powodu nazywasz "córką". Nie unieszczęśliwiaj jej. Zapomnij. Bo przecież ona nigdy nie będzie się czuła twoją córką! A działania, jakie chyba zamierzasz podjąć, mogą narobić olbrzymich szkód w jej psychice. Nie bądź aż tak STRASZNĄ EGOISTKĄ. Bo przecież nie o Rodziców tej małej tu chodzi, a o nią samą.
            • leli1 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 20:59
              im_perio nie wiem dlaczego potraktowałas ze pisze tylko o Tobie. Na forum sa inne maile od innych osób (przynajmniej o innych nickach) z których aż zieje nienawiścią. Jesli czytasz forum to pewnie wiesz jakie maile mam na mysli.
              Pisze o ignorowaniu takich postów bo nie chce, aby ktoś naszym kosztem robił sobie jakąś zabawe w sobie tylko znanym celu. Oczywiscie ze mozna podyskutować ale powinno sie to robic tak aby nie obrazac innych i nie traktowac ich jako gorszych.
              Raz jeszcze pozdrawiam i zycze nam wszystkim spokoju i dobrego samopoczucia.....howk smile
      • mama-talki Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 21:28
        Jesli chodzi o strony w adopcji to w rozprawie adopcyjnej ( a to jest chyba
        adopcja ) biora udzial dwie strony - dziecko (w jego imieni opiekun prawny ) i
        rodzice adopcyjni. Zdaje sobie sprawe,ze niebyloby w ogole tej rozprawy gdyby
        nie rodzice biologiczni, ale w tej sprawie nie sa strona.
      • tu_lipa Re Do im_perii 21.11.04, 16:01
        Czytając twoje wypowiedzi, dochodzę do wniosku ,że do rodzicielstwa trzeba
        dorosnąć. TY nie byłaś na to przygotowana rodząc dziecko jako 18-tolatka, a i
        dalej rodzicielstwa nie pojmujesz. ( przepraszam ,a gdzie byli twoi rodzice w
        trakcie tego świadomego podejmowania decyzji, nie mogli ci pomoc ? )
        Chyba ,że ty tak to pojmujesz : 1 rodzę. 2 oddaję. 3 wracam kiedy chcę.4
        Zabieram jeśli chcę / lub nie jeśli mi sie nie podoba. 5 zionę nienawiscią, do
        rodziców adpocyjnych - nazywając ich głupio WYCHOWAWCAMI.
        Twoja nienawiść mnie zadziwia. Niestety to smutna prawda - jesteś nikim w życiu
        dziecka, ktore oddałaś. Zwłaszcza ,że piszesz o pełnej świadomości swojego
        czynu. Oddałaś swiadomie, no i koniec = nie jest twoje i nigdy nie będzie (
        było i wtedy trzeba było go kochać ). Mam w dalszej rodzinie adoptowane
        dziecko,żyje sobie spokojnie, chroń Ją Panie BOże przed taką jak ty kochającą ,
        matką biologiczną.
      • ewa2000 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 25.11.04, 22:08
        W przeciwieństwie do Ciebie jestem matką. Łączy nas tylko to, że obie w sposób
        naturalny poczęłyśmy dziecko i przez 9 miesięcy chodziły w ciąży. Ja urodziłam
        cesarskim cięciem, Ty prawdopodobnie siłami natury. Reszta nas dzieli, bo w
        przeciwieństwie do Ciebie, ja wychowuję swojego syna, ma moje nazwisko, jestem
        z nim gdy jest przeziebiony i dostaje szóstki, cieszę się gdy coś mu sie uda,
        pocieszam gdy poniesie porażkę, kupuję mu gry komputerowe i ubrania, znam jego
        kolegów i nauczycieli, wiem co lubi a czego nie cierpi. To mnie łączy z
        milionami rodzin i tych, którzy stali sie rodzicami w sposób naturalny i tymi,
        którzy postanowili adoptować dziecko(ci).
        Ty nie jesteś matką. Równie dobrze można nazwać Cię dawczynią materiału
        genetycznego i inkubatorem.
        Nie znasz tej dziewczynki
        Nie nosi ona Twojego nazwiska
        Nie zajmujesz się nią
        Nie ponosisz kosztów utrzymania
        Ona nie będzie po Tobie dziedziczyć
        W sumie - jesteście sobie obce!
    • im_peria Re: nie rozumiem skąd te ataki? 20.11.04, 22:48
      Pogodziłam się z tym, ze oddalam dziecko do adopcji. Bylam w pelni widoma tego,
      co robie. Nie mogę natomiast pogodzic się z faktem, ze jestem traktowana w
      Realu i tu, na forum, jako zło konieczne, jako osoba niewygodna i całkowicie
      zbedna. Moja rola się skończyła a chwila podpisania zrzeczenia w sadzie. Otoz
      nie skończyła się. I się nie skonczy. A to, czy moja corka będzie mnie chciala
      poznac, czy nie, wbrew pozorom nie zalezy tylko od niej. Zalezy od tego, na ile
      spaczony obraz mojej osoby zostanie jej przekazany przez jej wychowawcow, na
      ile wychowawcy zmanipuluja ja, wszczepia jej swoje egoistyczne uczucia zawisci
      i zazdrości o mnie (gdy moje dziecko będzie mialo 18 lat ja będę miala 36,
      natomiast wychowawczyni 49), zazdrości o uczucia, chcecie zatrzymania na
      wyłączność. Emocjonalną.
      Jako matka mojego dziecka mogę zrobic wiele. Bardzo wiele. Nie pisz, ze jestem
      nikim. Może wg prawa, choc i to nie jest tak jednoznaczne. Inwigilowaniem
      nazywasz zgłoszenie przestępstwa, jakim jest stosowanie przemocy fizycznej lub
      psychicznej wobec mojego dziecka? Pseudofilozoficzne dywagacje na temat genow.
      Uczyn zatem geniusza z syna alkoholika kryminalisty i narkomanki z podstawowym
      wykształceniem. Jeśli tego dokonasz powinnas dostac Nobla.
      Mamo-talki nie odczytuj wszystkiego tak bardzo dosłownie. Rozszerz zakres
      percepcji intelektualnej. Nie „widź” takiego świata koła jakie tępymi
      zakreślasz oczy. Adopcja= trzy strony. Czy Ci się to podoba, czy nie. Matka
      dziecka nie rozpływa się w czasoprzestrzeni w momencie podpisania zrzeczenia.
      Ona jest. Istnieje. Pamięta.
      • asik69 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 10:07
        im_peria napisała:

        > Pogodziłam się z tym, ze oddalam dziecko do adopcji. Bylam w pelni widoma tego,
        >
        > co robie. Nie mogę natomiast pogodzic się z faktem, ze jestem traktowana w
        > Realu i tu, na forum, jako zło konieczne, jako osoba niewygodna i całkowicie
        > zbedna. Moja rola się skończyła a chwila podpisania zrzeczenia w sadzie. Otoz
        > nie skończyła się. I się nie skonczy.

        A to, droga dawczynio, jest już sprawa dla prokuratury. Rodzice dziecka, które nazywasz "córką", mają prawo zgłosić sprawę twojego nadmiernego zainteresowania do prokuratora.

        A to, czy moja corka będzie mnie chciala
        > poznac, czy nie, wbrew pozorom nie zalezy tylko od niej. Zalezy od tego, na ile spaczony obraz mojej osoby zostanie jej przekazany przez jej wychowawcow, na ile wychowawcy zmanipuluja ja, wszczepia jej swoje egoistyczne uczucia zawisci

        A dlaczego ty masz tak spaczony obraz Rodziców? Przecież przedstawianie dawców w jak najgorszym świetle może tylko skrzywdzić dziecko. Wwięc po co? Myslisz, że Rodzice są takimi egoistami, jak Ty? Nie, oni żyją dla dziecka i robią to, co dla niego, dla ich dziecka, najlepsze. Odpuść.

        > i zazdrości o mnie (gdy moje dziecko będzie mialo 18 lat ja będę miala 36,
        > natomiast wychowawczyni 49

        Hmmm... tak, sprawa wieku to rzeczywiście rzecz rozstrzygająca, kto jest cacy, a kto be... Im_perio, kompromitujesz się.


        > Jako matka mojego dziecka mogę zrobic wiele.

        Jak matka twojego dziecka - owszem. Ale nie jako dawczyni.

        Inwigilowaniem
        > nazywasz zgłoszenie przestępstwa, jakim jest stosowanie przemocy fizycznej lub
        > psychicznej wobec mojego dziecka?

        A to są akurat jakieś twoje urojenia. Po prostu bardzo byś chciała, żeby Rodzice urodzonej przez ciebie dziewczynki okazali się źli (to chyba ta wielka miłość przez ciebie przemawia...), myślisz, że łatwiej byłoby ci wtedy odzyskać raz już porzucone dziecko. Dlatego wmawiasz sobie i nam to bicie. Bo rodzice byli nerwowi, he he he... Co za bzury!

        Pseudofilozoficzne dywagacje na temat genow.
        > Uczyn zatem geniusza z syna alkoholika kryminalisty i narkomanki z podstawowym
        > wykształceniem.

        A to o kim?

        >Adopcja= trzy strony. Czy Ci się to podoba, czy nie.
        Tak, przez pierwszych 6 tygodni życia maleństwa.

        Matka
        > dziecka nie rozpływa się w czasoprzestrzeni w momencie podpisania zrzeczenia.
        > Ona jest. Istnieje. Pamięta.

        No pewnie, że pamięta. Ale to nie daje jej żadnych praw. Na szczęście, bo skoro są istnieją takie osoby, ja ty, aż strach pomyśleć, w jaki koszmar mogłoby się zmienić zycie adoptowanych dzieci.
      • joanna775 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 11:40
        A to, czy moja corka będzie mnie chciala
        > poznac, czy nie, wbrew pozorom nie zalezy tylko od niej. Zalezy od tego, na
        ile
        >
        > spaczony obraz mojej osoby zostanie jej przekazany przez jej wychowawcow, na
        > ile wychowawcy zmanipuluja ja, wszczepia jej swoje egoistyczne uczucia
        zawisci
        > i zazdrości

        Skąd to przekonanie? Dlaczego miałabym robić ogromną przykrość mojemu dziecku
        obsmarowując jego biologiczną matkę? (skoro moi rodzice tacy straszni, to ja
        też pewnie niepełnowartościowy). Bardzo się cieszę, ze nie muszę ich jakoś
        starsznie wybielac, ale nawet gdyby to byli "źli" ludzie, starałabym się mówic
        o nich najlepiej jak się da. Podejrzewam, że nie jestem odosobniona w tych
        pogladach.

        Twoje wypowiedzi sugerują też, ze jak rodzice biol. to narkomani i pijacy, to
        już mozna uznac, że nie zasługują na kontakt z dzieckiem. Moim zdaniem dziecko
        ma prawo skontaktować się z rodzicami biologicznymi niezaleznie od tego czy sa
        robiącymi karierę biznesmenami czy kryminalistami. I tyle w tym temacie.

        >Uczyn zatem geniusza z syna alkoholika kryminalisty i narkomanki z podstawowym
        > wykształceniem. Jeśli tego dokonasz powinnas dostac Nobla.

        Naprawdę jesteś tak barzdo pzrekonana o tym, że "jak ktoś się urodził w stajni
        to jest koniem"? Cóż...znam wielu ludzi (w tym siebie i męża), którzy nigdy nie
        powinni osiągnąc tego co osiągneli jeśliby wierzyć w twoją
        teorię...szczególnie, że zbiegały się tu nie tylko "marne" geny ale i takież
        wychowanie. Ja kocham mojego syna i będę go kochać zawsze, niezależnie od tego
        czy postanowi zostać mechanikiem samochodowym czy biologiem molekularnym...na
        kazdej z dróg będe go wspierać. Na ile moge - dam mu możliwości kształcenia,
        ale nie wpadnę w depresję, jeśli okaże sie, że skończenie liceum jest poza jego
        zasięgiem czy marzenimi.




      • mama-talki Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 13:25
        " Mamo-talki nie odczytuj wszystkiego tak bardzo dosłownie. Rozszerz zakres
        > percepcji intelektualnej. Nie „widź” takiego świata koła jakie tępy
        > mi
        > zakreślasz oczy."
        Rzeczywiscie dyskusja z Toba jest na poziomie,hahahahhaa.
        Nie obrazalam Cie. Stwierdzalam fakt. O tepocie moich oczu swiadczy fakt,ze
        jestem w Mensie. Gorne 2% populacji.
        Nienawisc do swiata, do tego co zrobilas i zapewna zalujesz - spaczyla Cie. Nie
        tytuly sie licza czy IQ, tylko dobroc i milosc!!!!!!!!!!! A tego Ci
        brakuje........niestety.
        Jak jestes taka wspaniala, madra i dobra, to dlaczego sama nie wychowujesz
        swojego dziecka????????????? Oddalas go. Ja z tymi swoimi tepymi oczami nigdy
        bym tego nie zrobila. NIGDY!!!!!!!!!!!!!! To byl Twoj wybor i teraz z nim sie
        pogodz. Sama nawarzylas tego piwa to teraz go wypij. Nie pozdrawiam.
        • leli1 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 17:45
          ta dyskusja prowadzi donikąd. Im_perio mowisz ze chcesz podyskutowac, ale wg.mnie dyskusja to wysłuchanie argumentów drugiej strony, a Ty nas nie słuchasz, nie chcesz przyjąć do wiadomosci ze jestesmy całkiem normalnymi ludźmi. Wcale nie zalezy nam na tym zeby obsmarowywac rodzicow biol., wręcz przeciwnie, bede sie starała mojemu synowi przekazać info. o jego matce tak, aby miał do niej szacunek, bo ja go mam!!! I co z tego ze nie jest super inteligentna, ....kto powiedział ze nasze dzieci musza byc geniuszami....ja chce zwykłe, normalne kochające dziecko....nie zalezy mi na genach geniusza. Tak na kazdym kroku podkreslasz swoja wiedze i inteligencje..,...ale tak naprawde jakie to ma w tym wszystkim znaczenie. Czy dzieki temu jestes lepsza niż osoba powiedzmy mniej inteligentna/elokwentna od ciebie.
          Tak naprawde to chciałabym wiedziec o co Ci właściwie chodzi, co chciałas nam przekazać jako ta trzecia strona?? Jesli wiesz ze rodzice adopcyjni Twojego dziecka zle je traktuja to naprawde bardzo mi przykro z tego powodu. Moze nie powinni byli w ogole byc rodzicami, ale to nie znaczy ze wszyscy jestesmy tacy....a tego wyraznie nie chcesz przyjąć do wiadomosci. Pisząc takie posty i wkładając nas do jednego wora zaogniasz sytuacje i doskonale o tym wiesz.
          No i na koniec musze sie zgodzic z mama_talki.....nie jestes stroną w sparwie adopcyjnej, chocbys bardzo rozszerzyła swoje horyzonty to nie zobaczysz tam matki biol., jej rola sie konczy z chwila podpisania zrzeczenia i dobrze o tym wiesz. A czy dziecko zechce w dorosłym zyciu ją poznac to juz zalezy od niego.
          Uffffff, ale sie rozpisałam.
          • im_peria Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 18:29
            Leli1 odnosze to samo wrazenie. Nie słuchacie mnie, nie czytacie tego, co
            pisze. macie swoje wyrobione zdanie i pozostanie ono niezmienne chocbym podala
            tu multum kontrargumentow. Ja nie uogolniam, nie uzywam sformułowań "wszyscy
            wychowawcy". Pisze o konkretnym przypadku lub odnosze sie do nienormalnego
            prawa w Polsce, ktore wcale nie jest dobre (porownaj z prawem adopcyjnym w tzw.
            cywilizowanych krajach). kontakty z matka nie moga byc traktowane jako
            zagrozenie lub patologia bo nimi byc nie moga! Z zalozenia! Biore rzecz jasna
            poprawke na to, ze matka jest zdrowa psychicznie, kocha dziecko i chce
            kontaktow. Wy jako wychowawcy nie macie prawa tego zabraniac zaslaniajac sie
            wyswiechtanym i nicnieznaczacym frazesem w postaci "dobra dziecka". Jakim
            prawem rozdzielane sa w Polsce rodzenstwa biologiczne? Tylko dlatego, ze
            wychowawcy nie chca przyjac kolejnego dziecka, a moga? to jest nieludzkie! Tacy
            opiekunowie moim zdaniem są zagburzeni i nigdy nie powinny dostac dziecka na
            wychowanie! Leli oczywiscie wiem, mam te swiadomosc, ze w rozprawie matka nie
            jest strona, doprawdy nie musisz mi tego uswiadamiac. Mialam na mysli cala
            rzeczywistosc postadopcyjna. Matka jest strona, tą najgorszą, bo trzecia,
            ostania, czy chcecie tego, czy n ie, jest w waszym zyciu namacalnie obecna w
            postaci swojego dziecka. W Waszym, czyli wszystkich wychowawcow adopcyjnych.
            Nie spierajmy sie z faktami. Napisz mi, Leli, czy nie zdarzylo CVi sie mysle o
            matce Twego dziecka? Nie wierze. Sadze, ze myslisz o niej Ty, Twoj maz, wasza
            blizsza rodzina, a nadejdzie czas, ze bedzie myslalo o niej rowniez wychowywane
            przez Was dziecko. Nie jestesmy 'stroną"? Skoro nie jestesmy, jak uparcie
            twierdzisz, to dlaczego nie bedąc jestesmy? Pozdrawiam.
          • kalina1 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 20:36
            nie jestes stroną w sparwie a
            > dopcyjnej, chocbys bardzo rozszerzyła swoje horyzonty to nie zobaczysz tam
            matk
            > i biol., jej rola sie konczy z chwila podpisania zrzeczenia i dobrze o tym
            wies
            przy zrzeczeniu się praw sędzia pyta ..czy zrzeka sie praw anonimowo czy na
            kogoś ,i wtedy jest sie stroną ....
    • im_peria Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 18:19
      Nie dorosłam do rodzicielstwa. Zdumiewające. Dlaczego nie dorosłam? Na jakiej
      podstawie został wyciągnięty tak niesprawiedliwy osąd? Tak się składa, że za
      kilka miesięcy będę mamą. Nie „zionę nienawiścią”. Oceniam fakty. A fakty są
      takie, że otoczka procesu preadopcji, samej adopcji i tego, co się po niej
      dzieje, jest patologiczna. Dlaczego np. w Holandii przeważającej czesci
      adopcyjnych wychowawców nie przyjdzie do głowy blokować dzieciom przed 18
      rokiem życia kontaktów z rodziną? Bezzasadne samousprawiedliwienie się
      niedojrzałością dziecka, priorytetem, jakim rzekomo ma być spokój dziecka, jest
      dla mnie nie do przyjęcia. Jest to tłumaczenie egoistyczne. Jakie pobudki
      kierują wychowawcami? Zazdrość o matkę, o to, że nawiąze się więź, której nie
      będą mogli kontrolować. Miłośc matki do dziecka traktowana jest jak patologia i
      zagrozenie. Napiszcie jeszcze ze zagrozenie nie tylko dla dziecka, ale dla
      wychowawców, sąsiadów, szkoły i firm, w których pracują wychowawcy. Proponuję
      zacząć trzeźwo oceniać sytuację. Nie kierowac się nadpobudliwością emocjonalną.
      Tłumaczenie wszystkiego „dobrem dziecka” (źle pojmowanym) jest ze wszech miar
      patologiczne. Jest wiele rodzin, które adoptowały dzieci (Europa Zachodnia,
      Ameryka- czyt. Kraje cywilizowane) i które nie zabraniają małoletnim spotkań z
      matką. A co począć w sytuacji, gdy matka ma kolejne dzieci? Dlaczego nikt z Was
      nie stara się odnieść do tego zagadnienia? Czy rodzeństwo biologiczne lub pół-
      biologiczne również ma mieć zakaz kontaktowania się z bratem lub siostrą tylko
      dlatego, ze wychowawcy podjęli taką decyzję? Standardem jest informowanie matki
      o rozwoju dziecka. Matka otrzymuje zdjęcia, filmy, listy. W naszym kraju tego
      typu proceder jest równoznaczny z patologią.
      Asik69 moim zdaniem to Ty się kompromitujesz, i to z postu na post coraz
      bardziej. Podejmę ostatnia próbe dialogu. Wiem od mojej przyjaciółki, że jedna
      z największych obaw, oprócz tego, ze moje dziecko będzie kiedys chciało
      nawiązać ze mną kontakt, jest fakt, iż jestem od rzeczonej dużo młodsza.
      Uwazasz za normalne pytania do pracownicy ośrodka: jaka ona (czyli ja) jest,
      jak wygląda, czy jest młodsza ode mnie, czy jest ładna? „Boję się, że kiedyś
      będę o nią (czyli o mnie) zazdrosna”. To zdanie padło po informacji ile mam
      lat. I kto tu cierpi na obsesję? Dawczyni. Ok. Wychowawczyni. Urojeniami
      nazywasz pewne informacje o krzyczeniu na dziecko i szarpaniu małej? Ja bym ów
      fakt nazwała raczej przestępstwem. I jeśli będę miała wiecej danych nie
      omieszkam tego zgłosić. Czy wtedy nazwiesz mnie inwigilatorsko-donosicielką?
      Mamo-talki. Nie obraziłam Cię. Zacytowałam wieszcza. Po prostu. Nie unoś się.
      Uspokój skołatane nerwy i opanuj emocje. Członkowie Mensy nie obnoszą się ze
      swoim członkowstwem. Nie wiesz o tym jako członkini? I po cóz te demonstracje?
      Obawiasz się ze po poziomie Twoich wypowiedzi nie dojde do wniosku, ze jestes
      inteligentna? Nie masz prawa mnie oceniac. Dlaczego nie wychowuje mojego
      dziecka? To moja sprawa. I nie mam obowiązku tłumaczyc Ci się z czegokolwiek.
      Oznaka braku klasy i inteligencji jest wydawanie tak radykalnych sądów. Nie
      majac żadnych przesłanek. Nie wiesz, ze w słowniku człowieka inteligentnego nie
      ma takich słów jak: nigdy, zawsze, nikt, wszyscy? Powtorze: brak Ci klasy. Nie
      pozdrawiaj. Wcale mi na Twoich pozdrowieniach nie zalezy. Merytoryka, szanowna
      internautko. Merytoryka!

      • kasiapfk Do: Im_peria 21.11.04, 19:11
        Cytat "Standardem jest informowanie matki
        o rozwoju dziecka. Matka otrzymuje zdjęcia, filmy, listy. W naszym kraju tego
        typu proceder jest równoznaczny z patologią."

        Kto naopowiadał Ci takich bzdur? Nie jest to prawdą. Przynajmniej w moim
        przypadku i kilkunastu znanych mi z naszego oao - zapewniam, że z siedzibą w
        Polsce. Wyłączając filmy - kamery nie mamy = nie kręcimy filmówsmile

        Pisałaś wcześniej, że miałaś wpływ na to, którzy ludzie będą wychowywać Twoją
        córkę. Teraz boisz się, że coś nie gra. Do kogo o to masz pretensje, do siebie,
        tych ludzi czy oao?
        Próbuję zrozumieć Twoje miotanie się, niezbyt kulturalne posty, wtrącanie zdań
        zupełnie bez związku (vide o stawianiu diagnozy zp)w odpowiedziach na posty
        innych uczestników dyskusji. I coraz bardziej Ci współczuję.
        I zastanawiam się, co odpowiesz swojej córce, kiedy zapyta Cię czy twój synek
        jest kimś lepszym od niej, bo go nie oddałaś? Pytam nie bez przyczyny, takie
        pytanie swojej matce biologicznej zadał nasz znajomy adoptowany 26 lat temu w
        chwili kiedy poznał mamę biologiczną wraz z jej kolejnymi dziećmi.

        A teraz apel do pozostałych uczestników wątku - prą Państwa sądzę, że takie
        przypadki jak Im_peria są jednak odosobnione. Znakomita większość matek i
        ojców! biologicznych zdecydowanie inaczej pojmuje swoją rolę i rolę rodziców
        adopcyjnych. Nie dajmy się zwariować, sprowokować, itp.
        Ponieważ nie widzę sensu podejmowania dalszych prób polemizowania z im_perią
        nie zamierzam więcej się wypowiadać na obu wątkach. Ponieważ "nie mam klasy" to
        z Im_perią kreującą się na wyższą intelektem i kulturą nie będę rozmawiać wink
        Pozdrawiam wyrozumiałych smile))))))))))))))
      • mama-talki Re: nie rozumiem skąd te ataki? 21.11.04, 20:22
        Im_peria! Nie ocenialam Cie. Zadalam pytanie - dlaczego nie wychowujesz
        dziecka. Oczywiscie nie musisz odpowiadac. W ogole nie musisz nic. Wychowywac
        swoich dzieci, odpowiadac. Nie musisz miec szcunku do adopcyjnych. Nikt tego
        nie moze wymoc.
        Piszesz,ze brak mi klasy. Twoja opinia malo mnie obchodzi. Jesli jednak
        sadzisz, ze Ty masz klase to masz niezle samopoczucie,hahahahahhahha.
        • kola001 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 25.01.05, 18:30
          przeczytałam to wszystko troche pożno.Jestem oburzona nazwaniem mnie
          wychowawcąJa jestem MATKĄ,adziecko jest moim dzieckiem a nie dziewczyny,ktora
          urodziła go zatrutego papierosami,ani razu nie pofatygowała się do lekarza .To
          ja walczyłam o kazdą oznake tego ,że MOJE dziecko sie rozwija ,a nie jak
          przypuszczali lekarze po takim poczatku bedzie uposlrdzone.To ja caluje
          stluczone kolana ,zcalowywuje łzy z pięknych oczek.A o tobie biologiczna matko
          mojego syna NIGDY nie wypowiem się zle bo własnie dzięki tobie go mam.To
          wszystko co mam do powiedzenia
    • akcept3 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 25.11.04, 14:08
      Im więcej czytam wypowiedzi dawczyń (bo juz nie mam ochoty pisać matki
      biologiczne po tym co przeczytałam na swój temat) tym gorsze mam o nich zdanie.
      Kiedyś widziałam je jako kobiety w ciężkiej sytuacji, przeżywających wielki
      dramat. Kiedyś byłam zwolennikiem adopcji ze wskazaniem dziś - nie bo jakby na
      nieszczęście dziecka i moje był to taki typ dawczyń jak sie tu prezentuje to
      nigdy nie nie moglibyśmy żyć normalnie.

      Ja przepraszam ale czy mogłaby tu napisać jakaś normalna mama adopcyjna a nie
      dawczyni genów. Chętnie porozmawiałabym z nią o jej uczuciach, o moich
      uczuciach, o wychowaniu dziecka, o tym jak wyobrażaja sobie spotkanie z
      dzieckie po uzyskaniu przez nie pełnoletności.
      Niestety nie ma tu nikogo z kim można porozmawiać.

      Przykro jest mi też że KAlina nie wypowiada się co sądzi o rodzicach
      adopcyjnych i kim my jesteśmy. Stajesz zawsze tylko po jedej stronie.

      Mama adopcyjna (wychowawcą jestem w pracy i za to mi płacą)
      • asik69 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 25.11.04, 19:44
        akcept3 napisała:

        > Im więcej czytam wypowiedzi dawczyń (bo juz nie mam ochoty pisać matki
        > biologiczne po tym co przeczytałam na swój temat) tym gorsze mam o nich zdanie.

        ...i ja też. To smutne i niesprawiedliwe, ale nic na to nie poradze...
        Chyba po prostu przestanę czytać...
      • akcept3 Re: nie rozumiem skąd te ataki? 25.11.04, 19:52
        czy mogłaby tu napisać jakaś normalna mama adopcyjna a nie
        > dawczyni genów.
        Przepraszam ale oczywiści chodziło mi o mamę biologiczną a nie adopcyjnąsmile)))
        Chętnie bym z nią właśnie porozmawiała.
    • kasialu Re: nie rozumiem skąd te ataki? 26.11.04, 22:19
      Bardzo mi się podoba określenie "matka biologiczna" i "wychowawcy".
      Tylko, ze dla dziecka, które wie że było adoptowane ta "matka biologiczna" jest
      PANIĄ a "wychowawczyni "kachną mamusią" - "wychowawca" - "cudownym tatusiem".
      I na tym polega różnica między nami.
    • kasialu Re: nie rozumiem skąd te ataki? 26.11.04, 22:28
      pomijając wszystko dla dziecka nie liczy się kto sprawił, ze połaczyły się 2
      komórki. Dla dziecka liczą się Ci ludzie, ktorzy od małego pokazywali co w
      życiu jest dobre, uczyli wrażliwości na drugiego człowieka, kochali, wstawali w
      nocy kiedy maluchowi przysniło się coś strasznego i trzymali za raczkę jak szło
      do przedszkola.
      Mnie wychowywała Babcia. Rodzice mieszkali bardzo blisko, ale mama miała nas 3
      i poważne problemy zdrowotne z moim bratem. Z tego powodu zamieszkałam u Babci
      mając 3 m-ce. Dzisiaj mimo, ze znam rodziców bardzo dobrze poprzez codzienny
      kontakt w każym okresie mojego zycia to Babcia jest NAJWAŻNIEJSZA. Bo to ona
      uczyła mnie swiata. Dzięki niej jestem kim jestem. Podobna jestem do Taty, mam
      zachowania mamy, ale świadome reakcje nabyłam od Babci.
      Babunia mnie nie urodziła, ale dzięki Niej jestem tym kim jestem. Nie żałuję.
      Rodziców szanuję. Babcię kocham nad zycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka