kakarakamuchen
31.05.07, 14:54
Panowie i Panie. Jestem przekonana, że większość z Was żyje w szczęśliwych
związkach, uprawia sielankę rodzinną, grządki i jogę. Ale jako że musi być
jakaś mniejszość- do tej mniejszości zwracam sie z zapytaniem. Rozumiem, że
nie z Waszej winy, lecz zrządzeniem podłego losu, złym układem okoliczności,
gdzieś po drodzę się coś rypło i płacicie alimenty. Pytanie: ile, ile
płacicie? Albo ile dostajecie?