takajatysia
22.08.11, 09:29
Dobra koleżanka została porzucona przez męża, bez żółtej kartki wcześniej. Teoretycznie młode małżeństwo, bez problemów, bezdzietne na razie (z wyboru). No i parę dni temu się A. spakował i wyprowadził z powrotem do rodziców. Koleżanka B. próbowała się otruć, została odratowana, leży w psychiatryku obecnie.
Chcę ją jutro odwiedzić i jakoś pocieszyć lub chociaż dodać sił i motywacji do życia tylko kompletnie nie wiem co mogłoby do niej trafić.
Że pół światu tego kwiatu i że na pewno będzie jeszcze kiedyś w życiu szczęśliwa?
Po pierwsze nie miała pracy (ale dobrze sobie radzili), po drugie mąż ją zostawił z dnia na dzień bez ostrzeżenia, po trzecia jest wierząca, brali ślub kościelny i dla niej przysięga przed ołtarzem była wiążąca na całe życie.
To co jej powiedzieć?
Ktoś był w takiej sytuacji jak ona?