Dodaj do ulubionych

Psy, psy i koty też

22.10.05, 00:13
Kochani! Tyle psów w Piotrkowie. Waszych kochanych pupilków! A psie mięso
nadal jest jedzone, mniej lub bardziej jawnie.

Najdłuższą udokumentowaną historią jedzenia psiego mięsa mogą się
pochwalić Chiny. Najstarszy znaleziony dokument Li Chi pochodzi z 500 roku
p.n.e. i zawiera przepisy na przysmaki podawane podczas ważnych ceremonii.
Jedną z takich potraw był smażony ryż z chrupiącymi kawałkami mięsa z wilczej
piersi, podawany z psią wątrobą opiekaną nad węglem drzewnym. Psie mięso
uważane było przez Chińczyków za coś więcej niż wyrafinowane pożywienie.
Służyło wzmacnianiu yang, męskiej, gorącej, ekstrawertycznej strony ludzkiej
natury. Wierzono, iż "rozgrzewa krew", dlatego spożywano je z większą
częstotliwością w czasie zimowych miesięcy. Miało mieć właściwości
uzdrawiające, nawet w przypadku żółtaczki i malarii, ale przede wszystkim
miało podnosić witalność. Panowie, do dzieła! Panie smażą, wy konsumujecie!

Pies znalazł się w Ameryce Północnej prawdopodobnie za sprawą przodków
amerykańskich Indian, przybyłych na ten kontynent z terenów obecnej Mongolii.
Europejscy odkrywcy i osadnicy doliczyli się siedemnastu odmian psów, z czego
niektóre były hodowane specjalnie na mięso. Psom serwowano odpowiednią dietę,
ale zawsze preferowano delikatne mięso szczeniąt. W czasach Krzysztofa
Kolumba udomowiony inwentarz Meksykanów składał się jedynie z indyków i psów.
Przygotowywano nawet potrawy zawierające oba rodzaje mięsa.
Powstaje w tym miejscu pytanie, dlaczego w piotrkowskich sklepach sieci
Bieniek albo Załoga nie ma oferty psiego mięsa?!

Wielu spośród europejskich odkrywców, w tym liderzy ekspedycji Lewisa i
Clarka, nie tylko przywykło w Ameryce do jedzenia psiego mięsa, ale nawet
nabyło szczególnego do niego upodobania, doceniając pozytywny wpływ, jaki
miało na ich zdrowie. W roku 1928 norweski podróżnik Roald Amundsen, podczas
jednej z wypraw na biegun północny, był zmuszony do zjedzenia swego psa
zaprzęgowego.
A my nie potrafimy skorzystać z przebogatych zasobów piotrkowskiego psiego
rynku mięsnego?
Zastosowanie psiego mięsa w kuchni nie ograniczało się jedynie do terenów
Ameryki Północnej i Azji. Polinezyjczycy przez ponad tysiąc lat hodowali psa
Poi, karmiąc go głównie gotowanymi korzeniami taro. Z nimi trafił on na
Hawaje, gdzie próbować go mieli okazję angielscy i amerykańscy marynarze na
początku XIX wieku. Mniam! Mnia! Palce lizać!

W roku 1870 wydano we Francji książkę kucharską zawierającą przepisy
bazujące na psim mięsie. Brytyjczycy, z zasady negujący wszystko, co
francuskie, wykorzystali ten fakt do opublikowania serii satyrycznych
rysunków, demonstrując w ten sposób swą niechęć i do tego rodzaju mięsa, i do
Francuzów.

Tyle historii. Dzisiaj psy, jako pożywienie, ciągle są popularne w prawie
całej południowo-wschodniej Azji, południowych Chinach, Korei, częściowo w
Japonii, w mniejszym stopniu w Meksyku, Centralnej i Południowej Ameryce, ale
nie bez kontrowersji. Organizacje broniące praw zwierząt protestują przeciwko
ich jedzeniu i wywierają naciski na rządy państw, które jeszcze prawnie nie
uregulowały tej kwestii. A kto wystąpi w obronie naszych praw?

Ale nawet tam, gdzie zabijania i spożywania psów zabroniono pod groźbą
kary pieniężnej, czy nawet więzienia, psie mięso jest i prawdopodobnie długo
jeszcze będzie kupowane i jedzone. I o to chodzi! I o to biega - że tam
powiem! W Chinach i Korei ciągle wierzy się, że ten rodzaj pożywienia ma
pozytywny wpływ na witalność. Buahaha! Panowie! Na bazarze w Guangzhou,
oddalonym o dwie godziny jazdy od Hong Kongu, można kupić psa żywego lub
sprawionego na miejscu, tak samo na wielu bazarach w Tajlandii, gdzie oprócz
żywego towaru nabyć można gotowe potrawy. Przyrządza się je tutaj głównie z
dorosłych osobników, podczas gdy w Wietnamie preferowane są szczenięta.
Mniam, mniam! W Korei istnieją tysiące restauracji serwujących dania z psiego
mięsa (głównie zupę zwaną poshintang). Raj dla podniebienia! Boskie rarytasy!

A koty nasze piotrkowskie? Te domowe poduszkowe? I te piwniczne,
dożywiane przez ogłupiałe babinki? Jako ludzkie pożywienie koty nie mają tak
długiej historii jak psy albo nie jest ona tak dobrze udokumentowana. Przez
wieki kot był czczony lub traktowany jako źródło wszelkiego zła, może
dlatego, w przeciwieństwie do swych większych krewniaków - lwa, tygrysa, czy
pantery, nie wydawał się odpowiednim kandydatem na gulasz. A szkoda, bo są
smaczniusie!

Znane są liczne przypadki zjadania kotów domowych, gdy stawką było własne
życie. Pewnien brytyjski korespondent opisywał, jak w roku 1975, podczas
oblężenia ambasady w Kambodży, razem z dwójką przyjaciół z głodu zdecydowali
się zadusić kota. Przyrządzono go z curry, był delikatny jak kurczak. Wyborne!

W roku 1996 koty były nagminnie konsumowane w Argentynie, co doczekało
się głośnych komentarzy w mediach. Pytano wówczas, czy ludzie są naprawdę tak
biedni, by jeść koty? Odpowiedź była, niestety, twierdząca. I u nas, w Polsce
do tego dojść musi. I my w Piotrkowie spożywać będziemy (musieli) ze smakiem
kocinę swych pupilów sierściastych.

W tym samym roku australijski rząd zaczął dostrzegać u siebie problem
nadmiernej ilości domowych i zdziczałych kotów, zagrażających dziko żyjącym
ptakom i zwierzętom. Znany działacz na rzecz ochrony środowiska, John
Wamsley, nawoływał wtedy do wyłapywania i jedzenia kotów, co podobnie jak w
Argentynie, wznieciło wielki szum w mediach. Babiny sklerociałe z
piotrkowskich osiedli! Pora na smakołyki z piwnicznych czworonogów! Czego
szczur nie może, głodny piotrkowianin dokona na niedzielnym talerzu!

Koty lądują jednak w garnku nie tylko z konieczności. Kilka lat temu
właściciel pewnej restauracji na południu Chin stwierdził, że im Chińczycy
stają się bogatsi, tym bardziej troszczą się o swoje zdrowie, a nie ma nic
lepszego nad kocie mięso. Otóż to! W 1990 roku koty trafiły do kart dań wielu
restauracji w północnym Wietnamie. A co na to piotrkowscy restauratorzy? Co
na to restauracja w Polichnie? Gdzie powstanie pierwsza nad Strawą ubojnia
kotów? Może Bieniek? Popyt na koty podsycała wiara w lecznicze właściwości
ich mięsa. Surowe, gotowane lub z rusztu miało jakoby leczyć astmę, zaś
cztery pęcherze żółciowe zamarynowane w winie ryżowym miały zwiększać
wydolność seksualną. No! Dania z kociego mięsa osiągnęły tak dużą
popularność, że poważnie zagroziły kociej populacji w Hanoi, co z kolei
wpłynęło na nadmierną ilość szczurów w tym mieście. W 1997 roku tamtejszy
rząd zabronił dalszego uboju kotów. Co za brak wyobraźni!

W tym samym czasie w Peru aktywiści walczący o prawa zwierząt
doprowadzili do zakazu organizacji festynu ku czci św. Efigenii, którego
główną atrakcją były świeżo przyrządzane dania z kotów. Mimo to, koty dalej
są tam uważane za przysmak i serwowane w lokalnych restauracjach, nie
pojawiają się tylko w oficjalnym menu. Peruwiańczycy wiedzą, co dobre!

Jak widać, drodzy piotrkowianie, tradycja jedzenia psów i - w mniejszym
stopniu - kotów ma się ciągle dobrze. Jej przyszłości nie sposób przewidzieć.
Może zaniknie pod wpływem działań aktywistów na rzecz praw zwierząt, a może
przybierze na sile, jeśli docenione zostaną dietetyczne właściwości mięsa
tych zwierząt (np. niska zawartość cholesterolu)?

A przepisy? W razie ich braku, można wykorzystać ulubione receptury na
dania z wołowiny lub cielęciny, mając do dyspozycji psa, lub na kurczaka - w
przypadku kota. Pewien szwajcarski szef restauracji twierdził też, że kot
smakuje jak królik.
Tak więc - do książek kucharskich i do kuchni, do patelni!
Smacznego!
Wasz Robert, ekspert kulinarny, zawsze do usług



Obserwuj wątek
    • cartin Problem schroniska dla zwierząt rozwiązany! 22.10.05, 00:42
      Wreszcie sensowny sposób na rozwiązanie problemu piotrkowskiego schroniska dla
      zwierząt. Pożytek dla naszych żołądków z jednej strony i oszczędności w
      miejskim budżecie, z drugiej strony.
    • nauczycielka14 Prawo w obronie życia psów i kotów! 22.10.05, 13:26
      Zaraz w powyborczy poniedziałek Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami Zarząd
      Rejonowy w Piotrkowie Tryb. składa zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia
      przestępstwa na tym forum poprzez nawoływanie i zachęcanie do uśmiercania
      zwierząt - przyjaciół człowieka oraz do ich konsumpcji.
      Na szczęście, polskie prawo stoi na straży dobra naszych mniejszych braci.
      Liczymy na sprawiedliwy, przykładny i surowy wyrok w tej bulwersującej sprawie!
      • kamikaze_pkow1 Moderatora anie prokuratora! 22.10.05, 14:46
        Ludzie juz dajcie spokoj z ta prokuratura. To ma (mialo) byc forum dyskusyjne a
        nie forum prokuratorskie. A jak jakis glupek pisze i wymysla bzdury to nie
        prokuratora a po prostu najzwykleszego w swiecie moderatora potrzeba.
        • zjawiskowa Re: Moderatora anie prokuratora! 22.10.05, 15:16
          kamikaze_pkow1 napisał:

          > Ludzie juz dajcie spokoj z ta prokuratura. To ma (mialo) byc forum dyskusyjne
          a
          > nie forum prokuratorskie. A jak jakis glupek pisze i wymysla bzdury to nie
          > prokuratora a po prostu najzwykleszego w swiecie moderatora potrzeba.


          Moderatorem dyskusji to ja tu jestem. A wy to się tylko możecie do tego lepiej
          czy gorzej ustosunkowywać. To po pierwsze. A po drugie - to czy prokurator nie
          człowiek? Nie wtrząchnąłby galantyny po parysku z młodziutkiej psiny! Albo nie
          skosztował kociego móżdżka a'la Isabelle Antibes?
          • kamikaze_pkow1 Re: Moderatora anie prokuratora! 22.10.05, 15:59
            racja, zapomnialem ze jestes tutaj moderatorem. Sama zakladasz watki a pozniej
            sama sobie na nie odpowiadasz. Takiego moderatora nam potrzeba. Sam pisze sam
            odpowiada a reszta niech czyta :))
    • zjawiskowa Przepisy i receptura kulinarna 22.10.05, 14:10
      Może w takim razie któraś z koleżanek podrzuciłaby mi na forum przepisik na
      rosół z kota? Czy tak, jak tradycyjny rosół, gdzie wrzuca się i wołowinę, i
      kurę, tak tutaj trzeba dać mięso psie i kocie razem? A jeżeli tak, to w jakiej
      proporcji? A, może jeszcze ktoś ma, może Bercia, a może Mamatyzi, recepturę na
      pasztet z psa i jaką wtedy dodać do tego wątróbkę? Wieprzowa mogłaby
      ewentualnie być?
    • edek-od-kredek Re: Psy, psy i koty też 22.10.05, 21:27
      Tylko ta sierść by mnie odrzucała od kupowania psiny i kociny. Ale przecież
      wołowina też ma sierść, tyle że krótką. A wieprzowina - jeszcze gorzej, bo
      szczecinę!
    • politykierek Re: A żaby? 22.10.05, 22:30
      Pewna kobieta wpadła na pomysł żeby kupić mężowi na urodziny
      zwierzątko.
      Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego.
      Wszystkie fajne zwierzaki były niestety za drogie. Zrezygnowana
      pyta sprzedawcy:
      - Macie tu jakieś tańsze zwierzaki?
      - Z tańszych mamy tylko żabę po 50 zł.
      - 50 zł za żabę?!
      -Dlaczego tak drogo?
      -Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa. Ona
      potrafi świetnie robić laskę!
      Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę licząc,
      że ta wyręczy ją w tej nieprzyjemnej dla niej czynności.
      Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i
      opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach.
      Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent
      wypróbować jeszcze tego samego wieczoru.
      Grubo po północy żonę obudziły dziwne dźwięki dochodzące z
      kuchni.
      Wstała i poszła sprawdzić, co tam się dzieje.
      Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabę przeglądających
      książkę kucharską.
      Zdumiona kobieta spytała:
      - Dlaczego studiujecie książkę kucharską o tej godzinie?
      - Jak tylko żaba nauczy się gotować, ty wyp.......
    • sldprl Re: Psy, psy i koty też 22.10.05, 22:31
      Wszystkim tym właścicielom tych czteronogich przyjaciół kazał bym żreć te gówna
      które ich pupilki robią na ulicy a co najgorsze w piaskownicach.
      Może to by ich nauczyło że trzeba sprzątać po swoich pupilkach.
      Bo ciekaw jestem jaki byłby krzyk gdyby ktoś im narobił na wycieraczkę.
      Do trzymania zwierząt w domach trzeba dorosnąć a 99% ludzi trzymających
      zwierzęta w domu nie dorosła do tego.
      Bo jak ich pupilek nasra na chodnik to nic się nie stało. Więc życzę im aby
      codziennie rano na swoich wycieraczkach mieli nasrane przez krowę. Bo nic się w
      tedy nie stanie oni kochają zwierzęta.
    • menelpiotrkowski Hycel ci ja, hycel 23.10.05, 00:20
      Nie mając widoków na lepsze zajęcie, jestem na razie hyclem. Smalczyk się
      wytopi, mięsko upiecze. Z kotów po wyprawieniu skóry opaski robię na plecy
      chorym na ischiasz. Wyręczam straż miejską w wyłapywaniu wałęsających się
      zwierząt. Dzięki mnie też to miasto choć nieco mniej jest obesrane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka