Dodaj do ulubionych

Strudencka fala w TOK FM

27.10.04, 12:30
Jacek z Krakowa, który podczas audycji studenckiej w poniedziałek, 25
października, mówił o „strzelaniu” w obecną w studiu Justynę.
Chciałem sprostować kilka faktów: nie oceniam nikogo za to, czy jest
wierzący, czy też nie. W mojej wypowiedzi chodziło mi o to, że rozmówcy ze
studia – te dwie osoby, które zadeklarowały się (na moją prośbę) jako osoby
wierzące, ani razu nie wypowiedziały się pozytywnie w sprawach Kościoła
(jeśli się ze mną nie zgadzacie, przesłuchajcie sobie proszę nagranie tej
audycji). Jesteście osobami wierzącymi a atakujecie Kościół. Zgadzam się z
jednym ze słuchaczy, który mówił, że w sprawach Kościoła zazwyczaj
wypowiadają się osoby, które są niepraktykujące. Bardziej trafnym jest
określenie, że są to osoby nie mające kontaktu z Kościołem, bo nawet
współczesne głosy w teologii mówią o tym, że nie ma kogoś takiego, jak osoba
wierząca-niepraktykująca. Dalej bowiem przystaję przy tym, że nie można
wierzyć, a nie mieć styczności z Kościołem. I nieprawdziwe są zarzuty tej
osoby, która nie zgodziła się z tym twierdzeniem, popierając swe zdanie tezą,
że osoby starsze nie mają możliwości chodzenia do Kościoła, a mimo to są
osobami wierzącymi. Osoby starsze wierzą w sposób „prawdziwy”, ponieważ one
wierzą w Kościół, mimo że do niego nie chodzą (bo nie są w stanie). I tu
padła jedyna prawdziwa teza wypowiedziana przez prowadzących w studiu – osoby
chore nie chodzą do Kościoła, ale Kościół (kapłan) może przyjść do nich.
Nie jest też tak, że nie starałem się wysłuchać waszych zdań w tej dyskusji.
Kolega z Gdańska, który wspomniał o tym, że należy wysłuchać stanowiska
drugiej strony – z czym się w zupełności zgadzam, powiedział, że ci, którzy
pytają innych o wiarę i na tej podstawie ich oceniają, są z pewnością osobami
niewierzącymi (zapraszam tę osobę do dalszej dyskusji). Osoba ta (kolega z
Gdańska) w następnym zdaniu oceniła mnie – mówiąc, że ja nie jestem wierzący
(nie zgadzając się w ten sposób z samą sobą). Jestem wierzącym katolikiem i
nie znaczy to, że pytając o wiarę innych ludzi, oceniam ich, więc robię coś
złego. Pytałem o ich religijność, gdyż dla mnie niepoprawna była sytuacja,
aby w sprawach wewnętrznych Kościoła (dotyczących wiernych) wypowiadały się
osoby niewierzące (choć uznaję, że krytyka zewnętrzna Kościoła – czyli ze
strony osób spoza Kościoła – jest również potrzebna i zasadna). Gdy
otrzymałem zapewnienie, że są to katolicy, zdziwiłem się, że osoby które
POWINNY wierzyć w Kościół (jest to podstawowy dogmat religii
rzymskokatolickiej – wprowadzony już w pierwszym wyznaniu wiary w Nicei –
Kościół został założony przez Chrystusa, naszego Zbawiciela, który w ten
sposób chciał nam zapewnić otrzymanie zbawienia), ograniczają się do mówienia
o Kościele spraw jedynie negatywnych. Rozumiem, że taka natura mediów – bad
news is good news, ale obiektywizm wymaga, aby w audycji radiowej albo nie
oceniać w ogóle (a odczułem, że prowadzący kpią sobie z moich twierdzeń),
albo przedstawiać stanowisko dwu stron (czego w tej audycji nie było, bo
znikome, aczkolwiek prawdziwe i szczere wypowiedzi zaproszonej Justyny były
rzeczywiście zagłuszane – choć mogła ona tak nie uważać; ale co innego wydaje
się osobie siedzącej w studiu, a co innego słyszy słuchacz). Każdy wierzący
ma prawo do krytyki Kościoła, bo tylko w ten sposób możemy go zmieniać, ale
każdy też ma obowiązek być gotowym „do obrony wobec każdego, kto domaga się
od nas uzasadnienia tej nadziei, która w nas jest” (jest to cytat z
Pierwszego Listu św. Piotra, rozdział 3, werset 15 – podstawowe powołanie
każdego wierzącego, o czym mało który wierzący wie – nie wiedząc zaś rzeczy
podstawowych, ogranicza się do ataku).
Jeśli chodzi o mieszanie się Kościoła do polityki – Kościół wypowiada jedynie
w sprawach społecznych i tylko w ten sposób ma wpływ na wybór ludzi, ale taki
wpływ nie jest czymś złym. Wypowiadając się w sprawach społecznych, Kościół
tworzy chrześcijański światopogląd, który przenikając do ludzkich serc i
umysłów, ma wpływ (pozytywny!!!) na ich wybory i działania. Taki wpływ mają
też inne nauczania, nie tylko Kościoła – i jakoś nikt nie mówi, że jest to
działanie złe czy niezgodne z prawem. Oczywiście – zdarzają się przypadki
wyjątkowe (nawoływanie do głosowania na dana partię), ale one występują w
każdym środowisku i także w środowisku kleru są sporadyczne (nikt nie mówił
na przykład o wielokrotnym łamaniu ciszy wyborczej – przedstawiajmy
obiektywnie wszystkie przewinienia i stanowiska). A że wydaje nam się, że
przewinień kleru jest więcej niż w innych grupach społecznych – to jest wynik
działania mediów, które goniąc za sensacją – temu nikt nie zaprzeczy – lubią
wyciągać na światło dzienne takie przypadki. Uważam, że powinno się o nich
mówić, ale czy należy mówić całej Polsce o wszystkich tego typu sprawach?
Powołam się na nieco inną sprawę – ostatnio są głosy, że w mediach za dużo
mówi się o przypadkach terroryzmu w Iraku, że pokazuje się zdjęcia z
egzekucji zakładników – że to wszystko ma negatywny wpływ na społeczeństwo,
że należy powiedzieć o tym raz i wystarczy. Podobnie jest w sprawach
wykroczeń w Kościele – do czego prowadzi nagłośnianie
spraw „nieprzyzwoitości” w Kościele? Jedynie do wzajemnej nieufności i do –
wspomnianego przez prowadzących audycję – kryzysu w Kościele. Proponuję, żeby
takimi sprawami zajął się odpowiedni organ prawny, bo takie osoby należy
ukarać, ale w mediach mówmy o sprawach bardziej istotnych.
Kościół jest „wspólnotą świętych i grzeszników”, również w gronie kapłanów
(dlaczego nie mówi się o świętych kapłanach? o wzorach do naśladowania? media
mają służyć społeczeństwu, a czy służbą jest promowanie – poprzez
nagłaśnianie – „wzorów” negatywnych?). I odsetek ten jest mniej więcej taki
sam w środowisku kleru i pozostałych wiernych. Kapłani są osobami powołanymi
przez Boga, ale nie świętymi – oni także kroczą w tej drodze do świętości i
tak samo, jako grzesznicy, mają (niejako) prawo do popełniania błędów. A
przede wszystkim nie ślubują oni żadnej świętości – jak to powiedział jeden z
prowadzących w studiu, ale posłuszeństwo, ubóstwo i czystość, uznając przy
tym – na pierwszym miejscu – swoją NIEGODNOŚĆ do sprawowania tej funkcji. Ale
na tym polega powołanie – Bóg nie powołuje świętych. ale grzeszników (kim był
apostoł Mateusz? Maria Magdalena? św. Paweł?... można tak wymieniać bardzo
długo).
Przepraszam, że moja wypowiedź – zarówno ta w radiu, jak i ta tutaj, na
forum, brzmi jak atak. W moim zamyśle tak nie jest – staram się przedstawić,
jako katolik, moją apologię wspólnoty do której należę (apologia zaś oznacza
także atak – wobec głosów fałszujących prawdę). Wiem, że kompromis polega na
tym, aby wysłuchać stanowiska drugiej strony, ale wiem też, że aby dojść do
kompromisu, trzeba być otwartym na przyjęcie zdań strony przeciwnej za swoje,
ale tylko wtedy, kiedy ono jest zdaniem jedynie słusznym. Bardzo proszę więc
o ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi osoby prowadzące audycję w studiu.
Zapraszam do dalszej dyskusji – jestem otwarty na każde zdanie
(hannawald@gazeta.pl).
Obserwuj wątek
    • Gość: edge Re: Strudencka fala w TOK FM IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 27.10.04, 15:42
      Drogi hannawaldzie,
      w calej swoje szowinistycznej wizji swiata, badz tak dobry i odp. sie od tych,
      ktorzy nie sa czlonkami twoje wspolnoty. Tacy w tym kraju tez wszak zyja i nie
      sa wcale mniejszoscia wbrew pozorom i koscielnym statystykom.
      amen.
      ps. poza tym wymusznanei na kims deklaracji wiary jest niczym wiecej jak
      zwyklym prostactwem. moim zdaniem oczywiscie. dopuszczam inny swiatopoglad w
      przeciwienstwie do niektorych.
      • hannawald Re: Strudencka fala w TOK FM 28.10.04, 13:20
        Drogi edge!
        Nie jest tak, że segreguję ludzi ze względu na wyznanie. Moja prośba o
        deklarację wiary wynikała z tego, że chciałem wiedzieć, czy prowadzący audycję
        atakują Kościół z zasady - tak jak to często czynią niewierzący, czy też z
        niewiedzy - bo jeszcze częściej nieuświadomieni katolicy zwracają się przeciw
        swojemu Kośiołowi.
        Mam nadzieję że dobrze Cię zrozumiałem. Jeśli nie, to czekam na sprostowanie.
        Dopuszczam bowiem inny światopogląd (prowadzący tamtą udycję - na moją prośbę
        przyznali się do świtopoglądu chrześcijańskiego, ale jakoś go nie wyznawali w
        swoich słowach).
        Jeśli chodzi o mniejszości, to po pierwsze ja o nich nic nie mówiłem, po
        drugie - nie tylko kościelne statystyki podają, że "mniejszości" są
        mniejszościami.
        PS. Czym potwierdzisz moją "szowinistyczną wizję świata"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka