Dodaj do ulubionych

do tych co na stopa biora..

06.07.05, 14:49
moze wy tez cos napiszecie?
no ja jedzilem sporo. Teraz tez od czasu do czasu zabieram.
Pamietam taka przygode .. moj pierwszy autostopowicz:)
Miesce: gdzies na drodze Slubice- Poznan
Samochod: moj nowy New Beetle:(((
Kierowca: ja
Pasazer: Matka z dzieckiem

zabralem bo tak glupio kobikte z dzieckem nie zabrac. I to byl BLAD!!!!
Dziecko zwymiotowalo mi na tylne siedzenie 5 minut po tym jak wsiadlo...
Co prawda wiekszosc poleciala mu na kurtke, ale i tak co nieco trzeba bylo
sprzatac. Koibitka kupila wode na stacji benzynowej i wszystko doczyscila...

No ale smrodek pozostal i plama tez... Beetla juz nie ma:(((
Obserwuj wątek
    • apodemus Re: do tych co na stopa biora.. 06.07.05, 14:54
      Taaak... oj, ludzie są różni :-)
      Pewnego razu czułem się dość nieswojo, kiedy na trasie Konin - Warszawa,
      zabrany przeze mnie gość opowiadał przez większość drogi, jak to z kumplami
      kradną towar z supermarketów i zanoszą do kumpla który prowadzi sklep.
      Innym oryginałem był anarchista wracający z jakiejś zadymy... też miał dar
      barwnego opowiadania :-D
      Innym razem - wsiadła dziewczyna... i wszystko OK, ale nie mogłem się nadziwić,
      dlaczego siedzi na samym brzegu fotela, wciskając się piersiami w deskę
      rozdzielczą... może spodziewała się po mnie czegoś najgorszego i była gotowa do
      skoku w każdej chwili?
      Ech... było tego sporo, jak mi się przypomni to popiszę :-)
    • apodemus Re: do tych co na stopa biora.. 06.07.05, 15:00
      Aha... no i rewelacyjna była babuleńka, którą podwoziłem do jakiegoś
      miasteczka. W pewnym momencie zakrzyknęła radośnie "o, to już mój dom" więc
      zatrzymałem się na chwilę coby ją "szybko" wypuścić (mimo zakazu, ale widziałem
      że nic za mną nie jedzie). Tyle, że... babuleńka dobre 5 minut wyrażała mi
      swoją wdzięczność za podwiezienie, stojąc w otwartych drzwiach, dziękując i
      błogosławiąc... zacząłem się wiercić nerwowo, czy mnie w końcu nie "ścigną" za
      postój tam gdzie nie trzeba, a jakoś nie miałem sumienia brutalnie jej
      przerwać - wyglądała na autentycznie uszczęśliwioną z powodu podwiezienia.
      Zdarzają się też czasem (rzadko na szczęście) pasażerowie, po zabraniu których
      zaczynam żałować że to zrobiłem (vide: kilka wątków niżej - będę dźwięczny za
      porady, co z takim fantem...) - ale i tak po pewnym czasie znowu się zatrzymuję.
      Pozdrawiam machających i zabierających!
      Apodemus zmotoryzowany
    • luciferr Re: do tych co na stopa biora.. 06.07.05, 15:31
      Raz miałem propozycję seksualną za to, że jestem tak miły i podwożę dziewczę (to
      nie była tirówka!). Nie skorzystałem, nawet nie to, że jestem jakiś tam bardzo
      święty, ale dziewczę było wyjątkowo mało atrakcyjne :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka