fra_mauro
11.08.07, 10:47
droga Elwiro, stało się i nie mozna tego odwrocic. Co prawda nie mam
takiego doswiadczenia za soba ale bylam naprawde bardzo blisko tej
decyzji i wierz mi, wiem co musialas czuc- wczesniejsze niezbyt
pozytywne doswiadczenia macierzynskie wywarly zbyt mocne pietno na
Twej psychice.Chec unikniecia powtorki tamtych bolesnycvh zdarzen
okazala sie najsilniejsza. Nasuwa sie pytanie, gdzie byli wtedy Twoi
najblizsi, ktorzy powinni wspierac Cie z calej sily ? Moze byli i
chcieli lecz zabraklo zrozumienia, akceptacji "woli walki" by
zmierzyc sie z nowym wyzwaniem. Nie czyn sobie zbyt wielu wyrzutow
choc mysle ze akurat moze byc trudno "stosowac" sie do takiej rady.
Byc moze kiedys zaprosisz to dziecko raz jeszcze do siebie, gdy
bedziesz silniejsza, gdy poczujesz sie do tego naprawde gotowa. Ja
sie nadal nie czuje. Bez wiekszych emocji ogladam pierwsza serie
zdjec z USG. Radosc z pierwszych dobrych wynikow badan prenatalnych
przycmiewaja "prozaiczne " troski natury materialnej, obawa o
przyszlosc mych dzieci w tym nielatwym swiecie, gasnace mozliwosci
kontynuowania tzw, kariery zawodowej, poczucie odrzucenia przez
meza,ech... ten post mial byc o Tobie i do Ciebie a nie o mnie... O
sobie znow moze napisze niedlugo... pozdrawiam Cie cieplo, f_m