Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wykształcenie na papierze

    IP: *.protonet.pl 01.10.10, 08:23
    Rynek pracy dyktuje te absurdalne wymagania ze studiami wyzszymi, w dodatku tylko mgr, niech sie wiec nikt nie dziwi, ze tak to dzis wyglada.
    Przede wszystkim zycia ludzkie i ich potencjaly marnuja sie, gdy wiekszosc idzie na kierunek, ktory ich interesuje, a ktory rzekomo 'ma im dac prace', choc zapomina sie,
    ze rotacja zainteresowan pracodawcow w ciagu 5 lat nauki jest ogromna.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Henry Re: Wykształcenie na papierze IP: *.protonet.pl 01.10.10, 08:24
        *kierunek, ktory ich NIE INTERESUJE. A ich prawdziwe zainteresowania leza odlogiem, poswiecone 'materialnej sprawie' i nieuzasadnionemu przekonaniu.
        • Gość: Ritchie Re: Wykształcenie na papierze IP: 77.79.236.* 01.10.10, 09:23
          I stad tylu studentow socjologii, filologii, zarzadzania i turystyki... Interesujace ;)
          • Gość: 666 Re: Wykształcenie na papierze IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.10, 14:52
            Absolwenci tych kierunków zasilają później szeregi urzędników bo do niczego innego się nie nadają. Brakuje szkół zawodowych, bo teraz jak ktoś ma wykształcenie zawodowe to jest "chamem". Duża cześć absolwentów takich egzotycznych prywatnych uczelni kończy na zachodzie w zawodach które w Polsce uznaliby za nieodpowiednie do ich poziomu wykształcenia czyli kucharz, pomywacz, barman itp.
            • Gość: shal Re: Wykształcenie na papierze IP: *.clubnet.pl 01.10.10, 17:09
              Myślisz że Polacy by nie pracowali w takich zawodach u nas w kraju? problem jest jeden. NISKIE PŁACE W PORÓWNANIU DO CEN rynkowych i utrzymania się . Za 2300 Funtów 2 osób w UK się utrzyma, za 2400 zł w Polsce już będzie bardzo ciężko. Mówimy tutaj o miesięcznym bilecie + wynajmie mieszkania bez cudów.
              • Gość: 666 Re: Wykształcenie na papierze IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.10, 20:28
                Przecież to oczywiste, tylko że w takim wypadku szkoda czasu i pieniędzy bo kucharzowi itp. nie jest potrzebne wyższe wykształcenie. Jak tak dalej będzie to będziemy mieli braki w tych zawodach a jak wcześniej napisałem Polacy z wyższym wykształceniem nie będą pracować poniżej swoich niby kwalifikacja. W Polsce ludzie nie szanują pracy.
                • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Spokojnie, kucharzy nie zabraknie. IP: *.jmdi.pl 12.01.11, 17:19
                  To, że będzie więcej mgr nie oznacza, że nie będzie komu pracować w kuchni. Oznacza to tylko tyle, że będzie więcej kucharzy z mgr.

                  Polacy z wyższym
                  > wykształceniem nie będą pracować poniżej swoich niby kwalifikacja

                  Spokojna głowa! Jak nie będą mieli co żryć, to i za obierki do tej kuchni pójdą robić. Chodzi tylko o to, że rodzice muszą przestać ich utrzymywać. W Polsce wciąż żyje się dla dzieci i na starość zostaje nędzarzem, bo panuje przeświadczenie, że dopóki "dziecko" się uczy, to nie musi pracować. I utrzymują bidoki 25-letniego konia studenta, który powinien już dawno własną rodzinę założyć. Stąd i mały przyrost naturalny.
        • annajustyna Re: Wykształcenie na papierze 12.01.11, 18:34
          Gość portalu: Henry napisał(a):

          > *kierunek, ktory ich NIE INTERESUJE. A ich prawdziwe zainteresowania leza odlog
          > iem
          , poswiecone 'materialnej sprawie' i nieuzasadnionemu przekonaniu.

          jakie zainteresowanie? W wiekszosci prawdziwym zainteresowaniem jest zadza latwego zdobycia dobrej posady z niezla pensja. A tu zonk...
      • Gość: a Wykształcenie na papierze IP: *.multimo.pl 01.10.10, 09:56
        wiekszosc uczelni w tym zestaiwniu dot menadzerów to uczelnie humanistyczne 8 do 12, nie liczyłam, ale jest duże prawdopodobienstwo ze sumujac wyniki jednak wiecej prezesów bedzie po humanistycznych.

        a dodatkowo. gazeta publikowla jakis czas temu raport o tym ze zaówno kobiety jak i mezczyzni z wyzszym zarabiaja kilkadziesiat procent wiecej niz ich koledzy ze srednim lub technicznym i zawodowym. w przypadku kobiet bylo to miedzy 30-40% (wyzsze jednak przeklada sie na zarobki!) pracodawcy ludziom z wyzszymplaca wiecej.

        rowniez bezrobocie w tej grupie jest najmniejsze.

        z tego punktu widzenia, lepiej miec wyzsze niz go nie miec, wybór o ukonczeniu nawet srednio perspektywicznych studiów ma wyrazne przełozenie na pieniadze.

        w obecnych czasach malo kto bedzie pracowal w zawodzie wiec kierunek nie jest tak istotny.
        zreszta patrzac na to co jest na szczycie wymagan pracodawców... naprawde trzeba skonczyc politechnike zeby spelnic wymóg "komunikatywnosci", "znajomosci angielskiego" lub "offica"?

        sądzę, że właściwie postawiona teza brzmiałaby po prostu: najwiekszy odsetek studentów kierunków technicznych pracuje w zawodzie", a nie, że wykształcenie sie nie opłaca lub, że nie liczy się dla pracodawców.
        • Gość: wer Re: Wykształcenie na papierze IP: *.cable.smsnet.pl 01.10.10, 11:13
          analityku teraz policz stosunek istniejących uczelni technicznych do uczelni humanistycznych...
          • Gość: janek ze wsi opole Re: Wykształcenie na papierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.10, 14:16
            to akurat nie ma znaczenia analityku. jak ktoś przyjmuje do roboty menadżera to nie zwraca uwagi na to ile jest uczelni technicznych w stosunku do humanistycznych. jak potrzebuje inżyniera to go bierze i tyle. odrzuca humanistów. co go obchodzi jakiś stosunek uczelni jednej do drugiej? Jak będzie na rynku 200 inżynierów i 1000 humanistów, a 100 miejsc pracy to pracodawca wybierze sobie takich pracowników jakich będzie chciał. nawet jeśli będzie 50 inżynierów na 100 miejsc to nie musi pracodawca dobierać humanistów tylko poczekać rok na inżynierów, albo zatrudnić jeszcze studiujących na jakiś stanowiskach, które przygotują ich do zawodu. i tyle.
        • Gość: K Re: Wykształcenie na papierze IP: 212.180.165.* 02.10.10, 05:35
          Nie nazwałbym uczelni ekonomicznych (gdzie podstawą jest matematyka, stastystyka) "humanistycznymi" - przynajmniej w tym potocznym rozumieniu.
          • Gość: Lrafin Re: Wykształcenie na papierze IP: *.217-171-52.tkchopin.pl 02.10.10, 09:37
            <cyt>Ekonomia - nauka społeczna analizująca oraz opisująca produkcję, dystrybucję oraz konsumpcję dóbr.</cyt>
      • bopin na papierze 01.10.10, 10:54
        Spójrzcie na ogłoszenia z pracą. Wszelkie sensowne oferty mają w wymaganiach "wykształcenie wyższe". Często bez kierunku. Więc jakoś trzeba ten atut pozyskać. I tyle, jest klient znajduje się towar.
      • hugow Wykształcenie na papierze 01.10.10, 13:26
        "Warto zauważyć, że mimo wyraźnej przewagi uczelni niepublicznych, większość studentów nadal kształci się w szkołach państwowych"

        na wykresie są inne dane - ponad czterysta RAZEM
        a prywatne ponad trzysta, zatem w Państwowych kształci się MNIEJ według wykresu.

        gdzieś jest błąd
        • dodo_le_dront Re: Wykształcenie na papierze 01.10.10, 15:23
          @hugow

          Uczelni niepublicznych jest więcej na sztuki, co nie oznacza, że chodzi do nich więcej osób. Nie podejrzewasz chyba, że UW czy SGGW mają po tyle samo studentów co Wyższa Szkoła Tipsów z Pcimia ;)
      • Gość: Kagan Wykształcenie na papierze IP: 193.136.157.* 01.10.10, 13:46
        Gmach polskiej nauki wali sie przeciez na naszych oczach, a reforme jego trzeba przeciez zaczac od fundamentow, czyli od stworzenia (raczej niz odtworzenia, bo z niego niewiele juz zostalo) polskiego nowoczesnego przemyslu, ktory niekoniecznie bedzie musial miec swe fabryki w Polsce, ale bedzie wymagac polskiej bazy B+R (R&D), a co za tym idzie takze dobrej polskiej nauki i dobrych polskich wyzszych uczelni. Stary brodaty Zyd mial przeciez racje: to baza decyduje o nadbudowie, a nie odwrotnie. Ale przeciez taki przemysl bylby konkurencja dla przemyslu zachodniej Europy, wiec UE (Bruksela) na to nie pozwoli. Trzeba wiec najpierw wyjsc z Unii, i ustawic sie, tak jak Norwegia czy Szwajcaria, czyli byc w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA) i w Strefie Szengen, czyli miec wszelakie korzysci z bycia w ramach europejskich instytucji, ale bez poddania sie niszczacemu Polske dyktatowi Brukseli.
        lech.keller@gmail.com
      • losiu4 Wykształcenie na papierze 01.10.10, 14:40
        jedyny wniosek który z tego artykułu wynika to taki, ze studia straszliwie musiały stracić na jakości skoro co drugi młody człowiek studiuje i dostaje licencjata czy magistra. Następny wniosek z tego płynacy to taki, ze tytuł magistra podupadnie strasznie, jak już nie podupadł.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • dystansownik Wykształcenie na papierze 01.10.10, 15:22
        Cytuję:
        "Nimi z kolei kieruje przekonanie, że kierunki humanistyczne czy pedagogiczne studiuje się łatwiej i przyjemniej niż np. kierunki techniczne, a po kierunkach ekonomicznych "jakąś pracę" na pewno uda się znaleźć. Skutki to: rosnące niedopasowanie kwalifikacji absolwentów do wymagań rynku pracy, problemy młodych osób ze znalezieniem zatrudnienia oraz dewaluacja wykształcenia wyższego."

        Znów próbuje się przedstawiać sytuację następująco: humaniści, to przyszli bezrobotni, na technicznych tylko praca czeka, ale źli maturzyści nie chcą studiować na polibudach.
        Niestety problem w tym o czym na początku napisano. U nas studiuje 50% młodzieży, a w rzeczywistości gospodarce nie trzeba więcej jak 10-15% ludzi z wyższym wykształceniem.

        Sam jestem po kierunku technicznym i roboty nie mogę znaleźć, przynajmniej w zawodzie, której nie mogłaby równie dobrze wykonywać małpa po dwutygodniowym szkoleniu.
        Minęły już czasy, gdy "technicznych" pracodawcy brali od ręki, a "inż." otwierał przed młodym człowiekiem multum możliwości. Za parę lat dojdziemy do dokładniej tej samej sytuacji w jakiej są absolwenci kierunków humanistycznych.
        • Gość: Bubu Re: Wykształcenie na papierze IP: 151.193.120.* 01.10.10, 15:58
          Nie przejmuj się nic, panie inżynier. W Reichu trzeba milion inżynierów już. Jest przecież dobrze, a będzie jeszcze lepiej, jak mawia Michalkiewicz.
          • dystansownik Re: Wykształcenie na papierze 01.10.10, 17:13
            > Nie przejmuj się nic, panie inżynier. W Reichu trzeba milion inżynierów już. Je
            > st przecież dobrze, a będzie jeszcze lepiej, jak mawia Michalkiewicz.

            Te braki inżynierów, czy to w Niemczech, czy u nas, to jedna wielka lipa. Zresztą szacuje się je na jakieś 25k w Niemczech, co na dobrą sprawę nie jest żadnym brakiem, bo to ledwie część rocznej produkcji absolwentów, którą najczęściej się u nas marnuje.
            • black_halo Re: Wykształcenie na papierze 01.10.10, 17:34
              W ogole z tym brakiem inzynierow to mit bo:

              Po pierwsze wiekszosc produkcji i IT przenosi sie do Chin i Indii gdzie ichne inzyniery i informatyki beda robic za 300 dolcow miesiecznie i beda sie cieszyc.

              Po drugie wszystko zmierza ku sytuacji polskiej czyli do prac wymagajacych najwyzej poziomu technika po technikum lub szkole policealnej zatrudnia sie absolwentow uczelni technicznych.

              Po trzecie: wpisujac "engineer" na stronie vdab.be (flamandzka strona z wiekszoscia ofert pàracy dostepnych w tej czesci Belgii, Walonii nie bierzemy pod uwage bo tam jest malo ofert w ogole) wyskakuje 1980 ofert (niektore sie dubluja). Wpisujac 'ingenieur" czyli iznynier po flandzku wyskakuje 1991 ofert ! Na 86 tys ofert w ogole. Najbardziej poszukiwane profile w ogole? Sprzedawca, sprzataczka, elektryk, wszelkiej masci informatycy, hydraulicy, kierowcy, kucharze, pielegniarki. Na 10 najbardziej poszukiwanych zawodow tylko jeden wymaga wyzszych studiow.

              Po ostatnie nikt nie wspomina, ze "inzynier" na zachodzie to nie jest tytul naukowy tylko najczesciej nazwa zawodu jak np. inzynier sprzedazy. Jesli ktos ma rozum to zamiast na studia pojdzie sie uczyc jakiekolwiek zawodu i otworzy wlasny biznes z tym zwiazany - dobra fryzjerka zawsze znajdzie prace i raczej nie przeniosa jej stanowiska do Chin, dobry inzynier albo przeniesie sie do Chin albo zegnaj praco. Niestety sama jestem inzynierem i widze jak jest - pensje spadaja chyba, ze masz 15 lat doswiadczenia i jestes certyfikowanym inzynierem jakosci, mlodych nikt nie chce bo kazdy wie, ze pare-parenascie lat i tak wszystko przeniesie sie do Azji.
              • Gość: Kagan Re: Wykształcenie na papierze? IP: 193.136.157.* 01.10.10, 18:07
                Fryzjerzy nie zwiekszaja potencjalu gospodarczego panstwa ( z nielicznymi wyjatkami, gdy sa artystami, do ktorych przyjezdaja sie strzyc miliarderzy i celebryci z zagranicy).
                Potege panstwa budowac sie powinno od fundamentow, czyli od stworzenia (raczej niz odtworzenia, bo z niego niewiele juz zostalo) polskiego nowoczesnego przemyslu, ktory niekoniecznie bedzie musial miec swe fabryki w Polsce, ale bedzie wymagac polskiej bazy B+R (R&D), a co za tym idzie takze dobrej polskiej nauki i dobrych polskich wyzszych uczelni. Stary brodaty Zyd mial przeciez racje: to baza decyduje o nadbudowie, a nie odwrotnie. Ale przeciez taki przemysl bylby konkurencja dla przemyslu zachodniej Europy, wiec UE (Bruksela) na to nie pozwoli. Trzeba wiec najpierw wyjsc z Unii, i ustawic sie, tak jak Norwegia czy Szwajcaria, czyli byc w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA) i w Strefie Szengen, czyli miec wszelakie korzysci z bycia w ramach europejskich instytucji, ale bez poddania sie niszczacemu Polske dyktatowi Brukseli.
                Serdecznie pozdrawiam
                Kagan czyli lech.keller@gmail.com
                • black_halo Re: Wykształcenie na papierze? 01.10.10, 18:19
                  No wiec mielismy przemysl i calkiem nizly nawet i nauka jakos stala ale nadszedl rok 1990 i wszystko poszlo w pi...du. I wcale nie przez unie, nato, zydow czy cyklistow. Przez nas samych. Unia nie jest naszym problemem - kazde panstwo wpiera to co uwaza za stosowne a u nas sa to wydzialy papieskie, akademie teologiczne, misje katolickie i watykan.
                  • popisuarka Re: Wykształcenie na papierze? 01.10.10, 18:35
                    Nie przez nas samych, ale przez zdrade elit (zarowno tych "solidarnosciowych" jak tez i PZPRowskich), ktore sie zaprzedaly interesom zachodniej finansjery.
                    Zapewniam cie, ze Bruksela by robila co mogla, gdyby rzad RP zechcial inwestowac w polski R&D. Na szczescie dla Brukseli, polski rzad nie wie nawet, co to jest R&D.
                    lech.keller@gmail.com
                    • nikodem_73 Re: Wykształcenie na papierze? 02.10.10, 03:48
                      Boże - jaki przemysł? jakie interesy? jakiej finansjery?

                      Chodzi Ci o te huty, w których nie umiano wytworzyć blachy cieńszej niż milimetrowa, bo były projektowane do wytapiania stali na czołgi?

                      A może zakłady Kasprzaka, gdzie wszystko lutowano ręcznie?

                      A może o FSO, gdzie produkowano sportową wersję czołgu o nazwie Polonez?

                      Proszę Cię - przemysłu wymagającego działów R&D, który mógłby stanąć do uczciwej konkurencji z produktami zagranicznymi w Polsce nie było od wojny (a i przed wojną byłoby o niego ciężko). Nie ma się co nadymać "dorobkiem PRL" i "targowiczyć" o "zdradzie" (i pewnie wyprzedaży za bezcen).

                      Polska miała tego pecha, że my wprost z feudalizmu wpadliśmy w socjalizm (albo jak kto woli - zamieniliśmy feudalizm tradycyjny na feudalizm nowoczesny) - u nas nigdy nie powstał "krwiożerczy kapitalizm" (na zachodzie cały XIX w.) podczas którego mógłby powstać przemysł mogący dziś wymagać badań i rozwoju. Lukę tę próbowano załatać i po 1918 roku (choćby budowa Gdyni, czy rozbudowa Śląska) i po 1945 roku.

                      Szkoda tylko, że w obu wypadkach rezultaty były "urzędowe" - czyli "takie se". Co gorsza po 1945 roku mieliśmy "cel dodatkowy" w postaci "niesienia zarzewia rewolucji do utęsknionego proletariatu Europy Zachodniej". Dzięki temu powstały huty, które produkowały duże ilości stali, której stosowanie w produktach niewojskowych było cokolwiek bez sensu (naprawdę lodówka musi mieć obudowę z milimetrowej blachy?). Mieliśmy jedną z największych na świecie armii amfibii, a w zachodniej części Polski było dużo więcej szpitali niż w części wschodniej. Wiesz dlaczego? Bo mieliśmy wyswobodzić Danię, a zachodnia Polska miała się stać zapleczem frontu.

                      Dlatego tyle produkowano... niestety nie dóbr konsumpcyjnych.

                      A czas po 1988 to w zasadzie czas "wielkiej grabieży", gdzie rozkradano już co się da, bo chyba już wszyscy wiedzieli, że ten "najlepszy z ustrojów" długo nie pociągnie (w końcu najliberalniejsza w historii Polski reforma Wilczka nie wzięła się z powietrza).

                      Najprostszy myk - dyrektor X państwowej fabryki tworzył "firmę polonijną", czy inne joint-venture, w którym zostawał prezesem. Następnie prezes X podpisywał umowę z dyrektorem X na zakup całej produkcji. Naturalnie po cenach urzędowych (lub generalnie zaniżonych). Następnie już firma prezesa X odsprzedawała towar dalej, lecz już po cenach umownych. Zysk zostawał w firmie prezesa X, a do fabryki trafiały grosze. W końcu dochodziło do tego, że firma polonijna wykupywała fabrykę. Naturalnie za grosze - w końcu dyrektor X nie windowałby ceny prezesowi X.

                      To nie była żadna zdrada - to było po prostu zaplanowane. Po prostu kasta rządzących miała zachować swój status pomimo "zmiany systemu".

                      I z dokładnie tego samego powodu obecnie, z roku na rok (od 1989), masz coraz mniej liberalne przepisy - chodzi o prawne wycięcie potencjalnej konkurencji dla już posiadających. Tylko i aż tyle.
                      • Gość: K Re: Wykształcenie na papierze? IP: 212.180.165.* 02.10.10, 06:06
                        Zgadzam się z ogólną myślą wypowiedzi, ale nie da się powiedzieć że nie mieliśmy takich fabryk, które przy mądrym poprowadzeniu byłyby konkurencją dla zachodnich producentów.

                        Tylko oni nie byli głupi i często je powykupowali tylko po to, żeby je zamknąć!

                        Dajmy na to taki Ursus - przeciez to był samograj! Wprawdzie nie żaden high-tech, ale konstrukcja uznana, niezawodna i łatwo naprawialna - co było cenione w krajach 2-go i 3-go świata - rynki stały otworem. Wystarczyła 'prywatyzacja' i fabryka zamknięta, a kupujący przejął logo pod którym produkują gdzie indziej...

                        U nas są zdolni ludzie, tylko nie było warunków, żeby z tego zbudować biznes.

                        Najlepszy przykład to historia Karpińskiego, jeżeli ktoś nie zna, to bardzo polecam

                        www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=ced27e66-bcf4-4ba2-988a-a37c03ec8515&open=sec

                        historycy.org/index.php?showtopic=33075

                        A z drugiej strony - rozkręcają się na przykład takie firmy:

                        spectrum.ieee.org/semiconductors/materials/the-worlds-best-gallium-nitride/1
                        A gdyby się ktoś pytał - facet który wymyślił do dziś używaną metodę wytwarzania kryształów krzemu do produkcji półprzewodników nazywał się Czochralski
                    • black_halo Re: Wykształcenie na papierze? 02.10.10, 12:13
                      Polski rzad moglby zainwestowac w R&D na politechnikach, moglby wspierac rozne projekty ale woli dotowac wydzialy teologidzne i prace doktorskie na temat "rola krzyza w pozji JPII". Wcale nie bruksela nam przeszkadza a wlasnie Watykan ! Juz widze wrzaski gdyby przypadkiem Uniwerek Wyszynskiego dostala choc zlotowke mniej na swoje rozprawy naukowe. W Polsce nawet juz nie ma ludzi, ktorzy mogliby cos sensownego wymyslic bo wszyscy wyjechali na zachod a ostaly sie tylko miernoty.
      • Gość: swaidomy Wykształcenie na papierze IP: 213.249.210.* 01.10.10, 17:36
        co oznacza, ze wszystkie menty z posredniakow i agencji pracy tymczasoej oraz guru zarzadzania i hr (czyli gwaizdy jednego sezowu) powinni dawno gryzc trawe, jak wiekszosc uczciwych ludzi.
      • Gość: florry Wykształcenie na papierze IP: *.compower.pl 01.10.10, 17:50
        No to ja mam szczęście. Mam wykształcenie średnie i pracuję w polskim oddziale dużej firmy IT. Pracę znalazłem tam w 2001 roku, wymagali wyższego wykształcenia ale dzięki swojemu doświadczeniu praktycznemu ( z komputerami miałem do czynienia od 1988 ) i znajomości angielskiego zostałem bez problemu przyjęty. Nieraz proponowali mi dalsze kształcenie, tj. uzyskanie tytułu magistra ale mnie ze względu na wrodzone lenistwo taka perspektywa nie kusiła. Pracuję sobie dalej, zarabiam ponad 2 średnie krajowe i nie narzekam. Nie każdy bez magistra nadaje się na zmywak jak widać.
        • Gość: Kagan Re: Wykształcenie na papierze IP: 193.136.157.* 01.10.10, 18:03
          Dobry technik jest lepszy od zlego inzyniera. To chyba proste?
          Moja wiedza techniczna (plus samoksztalcenie) z dobrego, PRLowskiego technikum wystarczyla, aby uczyc przedmiotow technicznych na studiach inzynierskich (mam wyzsze studia, ale z ekonomii)...
      • Gość: Kagan Tu nie o wyksztalcenie chodzi! IP: 193.136.157.* 01.10.10, 18:01
        Sprawa jest prosta jak budowa cepa: mamy po prostu za duzo uczelni wyzszych, za duzo naukowcow i za duzo studentow. Przykladowo: w roku akademickim 1937-1938 studiowalo w calej Polsce 48 tysiecy studentow i nadawano wowczas niewiele ponad 200 doktoratow na rok. Habilitacje mozna bylo wtedy policzyc na palcach jednej, gora dwoch rak. Zas w roku akademickim 2008-2009 studiowalo zas w calej Polsce prawie dwa miliony (dokladnie 1,928 tysiecy) studentow, w tym ponad 32 tysiace na studiach doktoranckich i nadano wtedy w ciagu jednego jedynego roku 2008 ponad 5 tysiecy doktoratow i prawie tysiac habilitacji. Biorac wiec pod uwage, ze w roku 1938 bylo nas 35 milionow a w roku 2008 tylko o 3 miliony wiecej (38 mln), nalezy stwierdzic ogromna INFLACJE wyzszego wyksztalcenia, szczegolnie iz gospodarka RP jest dzis tak samo zacofana w stosunku do czolowki swiatowej jak w roku 1938, a wiec nie potrzebujemy wcale az tylu wysokiej klasy specjalistow. Po prostu studia wyzsze, w tym tez i doktoranckie, sa dzis w Polsce (i nie tylko) glownie sposobem na opoznienie wejscia mlodych ludzi na mocno niezrownowazony rynek pracy. Chodzi wiec nie o wiedze, a o zmniejszenie oficjalnej stopy bezrobocia.
        lech.keller@gmail.com
        • losiu4 Re: Tu nie o wyksztalcenie chodzi! 01.10.10, 18:40
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Sprawa jest prosta jak budowa cepa: mamy po prostu za duzo uczelni wyzszych,
          > za duzo naukowcow i za duzo studentow
          .

          nie. Jest za duzo złych uczelni i złych naukowców. Ale jak się idzie na ilośc a ni na jakość to własnie tak jest.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • popisuarka Re: Tu nie o wyksztalcenie chodzi! 01.10.10, 18:44
            Dawno temu Marx napisal, ze ilosc przechodzi w jakosc. Umasowienie wyzszej edukacji musialo wiec pociagnac za soba drastyczny spadek jej jakosci.
            • nikodem_73 Re: Tu nie o wyksztalcenie chodzi! 02.10.10, 03:02
              Jakoś mam wrażenie, że Marksowi o co innego chodziło ;)
            • losiu4 Re: Tu nie o wyksztalcenie chodzi! 02.10.10, 12:41
              popisuarka napisała:

              > Dawno temu Marx napisal, ze ilosc przechodzi w jakosc.

              to popatrz na historię co to magistra vitae jest. Taki Stalin, człek inteligentny choc zbrodzień jakich mało w historii i Hitler mógłby mu buty spokojnie pucować... Naprodukowal kilkakrotnie więcej czołgów niż miał Hitler. Naprodukował kilkakrotnie więcej samolotów niż miał Hitler. Spokojnie te maszyny dorównywały jak nie przewyższały to, co maszyny Hitlera prezentowały. I co? I becki ciężkie dostał przez pierwszy okres wojny dostawał. Dlaczego? no bo miał byle jak wykształconych ludzi.

              Umasowienie wyzsz
              > ej edukacji musialo wiec pociagnac za soba drastyczny spadek jej jakosci.

              ano, się zgadza.

              Pozdrawiam

              Losiu
        • wycofany Z doktorantami przesadziłeś 01.10.10, 18:41
          Doktorant wg prawa nie jest studentem, nawet jeśli uczestniczy w studiach doktoranckich (podobnie jest z podoplowymi)! Doktoranci i podyplomowi nie mają uprawnień studenckich np. do korzystania z ulgowych biletów itd. Nie wszyscy doktoranci mają prawo do stypendiów (podyplomowi nigdy) i...i tak większość z nich musi pracować.
          • Gość: ttt Re: Z doktorantami przesadziłeś IP: *.chello.pl 01.10.10, 18:47
            Łącznie w tym roku studiować będzie 1,92 mln osób o 1,0 mln za dużo
            • popisuarka Re: Z doktorantami przesadziłeś 01.10.10, 19:09
              Powiedzial bym, ze o poltora miliona za duzo!
          • popisuarka Re: Z doktorantami przesadziłeś 01.10.10, 18:47
            Wszedzie na Zachodzie, a wiec tam, gdzie sa PRAWDZIWE uniwersytety, doktorant to nic innego jak PhD student.
            Wiem, bo bylem owym 'PhD student' na Monash University.
            Lech Keller, PhD (Monash)
            • wycofany Re: Z doktorantami przesadziłeś 01.10.10, 19:10
              W Polsce też ostatnio, wzorem zachodnim, można skończyć coś co się nazywa studia doktoranckie. A jednak doktoranci mają tak specyficzny status, że zazwyczaj nie opłaca się uciekać na studia doktoranckie przed bezrobociem. Często nie ma do czego, bo jak się dodatkowo nie pracuje, to bida z nędzą.
      • Gość: Ambasada Prusakow Juz 30 lat temu obowiazywaly te zasady. IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.10, 20:34
        W PRL juz 30 lat temu a nawet i wczesniej owczesni wykladowcy akademiccy nauczali, ze najlepszym kandydatem na menedzera jest absolwent porzydnych, klasycznych studiow politechnicznych typu mechanika, budownictwo, chemia, metalurgia, ktory po latach praktyki uzupelni swa wiedze na studiach dodatkowych z dziedzin scisle menedzerskich a wiec o zarzadzanie, prace z podwladnymi, elementy psychologii , kompetencje miekkie , kompetencje twarde , ekonomika, analiza ekonomiczna itp. byl to bardzo logiczny i sluszny poglad gdyz na studiach technicznych formuje sie osobowosc zawodowa inzeyniera ktory musi myslec konkretnie liczbami, na chlodno analizowac, wyciagac wnioski, budowac plany naprawcze, kontrolowac wykonanie, monitorowac bez lania wody po, scianie i obijania gruszek w stylu romantykufff, poetow i nawiedzonych idealistow trujacych glowe podwaldnych jakimis wartosciami itp. Taki umysl scisly nawykly do liczb a ze tyle wiedzy ile mataematyki jak uzupelni wiedze o przedmioty scisle menedzerskie osiga doskonalosc w zarzadzaniu, jakiej nigdy nie moze osiagnac humanista uformowany przez studia na lanie wody, sciemnianie, gadulstwo i naiwna wiare w cuda. I jak widac minelo ponad 30,- lat a w nowej rzeczywistosci nie daje sie zerwac z osiagnieciami nauki socjalistycznej, ktora miala tu racje absolutnie zupelna.
        • Gość: gosc Re: Juz 30 lat temu obowiazywaly te zasady. IP: *.lsanca.fios.verizon.net 01.10.10, 23:57
          nie zgadzam sie z poprzednim komentarzem ze menadzerow ksztaltuja studia techniczne powiekszone o doswiadczenie , nie trzeba byc inzynierem zeby popowadzic z sukcesem techniczna firme.Mysle ze na nizszym szczeblu zarzadzania w firmie technicznej musi byc inzynier ale glowny szef niekoniecznie.
          • Gość: usak Re: Juz 30 lat temu obowiazywaly te zasady. IP: *.asm.bellsouth.net 02.10.10, 09:17
            Najwieksze amerykanskie korporacje przemyslowe stworzone zostaly od podstaw przez wybitnych inzynierow-projektantow, ktorzy wraz z rozwojem swoich firm uczyli sie "on-job" jak zarzadzac kapitalem rosnacym z tysiecy w miliony i miliardy dolarow, a nie przez dyplomowanych managerow, ktorzy w pracy nauczyli sie podstaw inzynierii.
      • be-creative Zacznij od CV -Innowacyjne szablony 3D STYLE 05.10.10, 13:38
        Oferujemy kreatywną formę dokumentów aplikacyjnych. Wyróżnij się i przekonaj jak ważna jest indywidualna oryginalność. Wejdź na: www.be-creative.com.pl
      • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Czemu się tak wszyscy na tego managera pchają?! IP: *.jmdi.pl 12.01.11, 17:11
        Nie rozumiem tego. Byłem managerem przez rok i był to najbardziej stresujący rok w moim życiu, który odjął mi chyba z 5 lat życia! Nienormowany czas pracy (przesiadywanie od rana do nocy, aż dupa boli), debilni podwładni (po studiach!), knujący "koledzy", chamski i stresujący zarząd, oczekujący rzeczy niemożliwych. I wcale kokosów z tego nie było. Ot, średnia krajowa z haczykiem. Tyle samo zarabiam teraz w tzw. "prostej" pracy (tyle że własna działalność), a czas pracy i stres nieporównywalnie mniejsze.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka