Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezrobotni

    24.03.05, 20:44
    nierzadko ludzie , którzy mają niesamowity talent nie mają pracy , gdyż nie
    mają układów , nie umią jej zdobyć , ale byliby najlepsi w branży . bywa , że
    taka osoba sama nie wie czym się zająć , ale ma talent .
    czy jest na rynku coś co umie pokierować takimi utalentowanymi , dopasować
    osobowość do potrzeb rynku i znaleźć jej pracę?
    Obserwuj wątek
      • adam81w Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 24.03.05, 20:51
        od dawna mnie to zastanawia jak mozna mowic o kims ze jest zdolny , nei
        przecietny a nie ma pracy to niby co to za zdolnosc ? :) no nie zartujcie ,
        jezeli ktos cos umie to jak moze byc tak ze nie ma pracy w tym czyms to chyba
        jednak tak dobrze tego czegos nie umie chyba jednak tak dobrze sei na tym czyms
        nie zna , i wogole co z tego ze bylby jak nie ejst nie liczy sie to co by bylo
        ale to co jest , a jak ktos jest niezaradny zyciowo to pa pa i tyle
        • apryczkowski A ci "zaradni" to z zaszczepionym genem świni? 24.03.05, 21:15
          Znam kilku ludzi młodych ludzi, którzy ukrywają swoje kompetencje, np. świetny
          doktorat.
          Bardzo jasno wyjaśnione to zjawisko zostało w książeczce "Zasady Petera", która
          została chyba zupełnie zapomniana(?).
          Andrzej
          • Gość: x Re: A ci "zaradni" to z zaszczepionym genem świni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 08:18
            Zasada Petera i Plan Petera były bardzo modne w okresie socjalizmu. Teraz
            raczej nikt o tym nie wie.
            • kingakunowska Re: A ci "zaradni" to z zaszczepionym genem świni 28.03.05, 18:26
              O przepraszam, ja znam zasady Petera, a socjalizm malo pamietam. I tez nie mam
              pracy :-))))
              Szukanie pracy w dzisiejszych czasach jest zupelnie inna, niezwiazana z
              kompetencjami zawodowymi umiejetnoscia. Mam ja. Mam tez znajomosci i talent. I
              nic. Uwazam, ze to znak niebios, ze mam wyjechac. I to zrobie. Co mam tu
              siedziec, a zreszta, co mi tam :-)
          • Gość: zdolny zagranica Re: A ci "zaradni" to z zaszczepionym genem świni IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.05, 21:45
            W Polsce ceni sie miernoty i to w wiekszosci przypadkow. Mowiono mi o tym wiele
            razy, ale bylem naiwny, moze troche idealista. Nie bylem swinia, wiec zawsze
            dostawalem w d... a swinie, czesto tepe ale umiejace wejsc w odpowiednie
            miejsce, odpowiedniej osobie, robily kariery.
            Wyjechalem do Berlina i to jest to! Szybko znalalzlem prace z moim portfolio,
            niezle zarabiam, mam urlop, spory tworczy luz... Wracam do kraju tylko na
            swieta, a stolyce i cale to "poukladane" towarzystwo mam gdzies. Aaa... Niech
            nikt nie mysli, ze tam jest miod. Jest, ale pracowc trzeba. Zdolni -
            wyjezdzajcie, bo miernoty was zniszcza, jak zniszczyly kraj nasz ukochany
        • obserwator55 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 24.03.05, 21:19
          .........czyli nieśmiały facet nigdy nie będzie miał żony???! twoje rozumowanie
          jest płytkie , ba , głupie . znowu jakiś asinus rozwala wątek . zaczyna mnie to
          drażnić .
          jeżeli ktoś umie odpowiedzieć na moje pytanie , to proszę napisać .
          • adam81w Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 27.03.05, 20:16
            he to do mnie .
            a) dlaczego myslisz e rozwalam ci watek , raczej dziekuj ze ci ktos troche
            prawdy powiedzial
            b) zone moze bedzie mial , ale nie wiadomo czy mu bedzie odpowiadac jakoze
            bedzie to pierwszalepsza co go bedzie chciala . poza tym dlaczego wszyscy musza
            byc tacyu niesmiali ? dla mnie to jest smieszne bycie niesmlaym , przez to sie
            tylko traci w zyciu no ale jak ktos lubi . no ale niech nie ma wtedy ten ktos
            pretensji ze mu sie zle zyje .
            c) dlaczego moje rozumowanie jest plytkie . ono jest bardzo glebokie moj drogi
            i sensowne , zycie to dzungla wiec jak ktos sie nawet boi w niej poruszac czy
            nie umie to chyba logiczne ze nic nie dostanie . jak nie umie to niech sie
            nauczy bo inaczej zginie i nie bedzie sie liczylo czy umie to czy tamto jak to
            mu sie nie przydaje w zyciu , jak jest dupa . ja wogole jestem przeciwny
            uczeniu sie czy posiadaniu umiejetnosci ktore sie nie przydaja .
            d) co to znaczy asinus ? czy ty mnie czasem nie obrazasz :)
            • Gość: bez imienia Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.psi.wroc.pl / *.NAT.WRO.Korbank.PL 29.03.05, 10:55
              Przeczytalem twoj drugi post i wiecej nie bede czytal twoich wypowiedzi,
              natomiast postanowilem ci napisac kilka zdan.
              Jestes prosty. To rzuca sie od razu po zapoznaniu sie z twoimi pogladami.
              Prosci ludzie maja w zyciu latwiej. I tak tego nie zrozumiesz bo jestes prosty.
              Szkoda z toba w ogole rozmawiac.
        • apryczkowski Stan gospodarki RP z "zaradnymi" jest niewątpliwy! 24.03.05, 22:19

        • Gość: witaminaB6 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.chello.pl 25.03.05, 11:45
          Co rozumiesz przez niezaradny życiowo? Nie mający znajomości(bo to dziś
          podstawa)czy nie umiejący iść po trupach,za wszelką cenę i do przebicia się
          używający tylko i wyłącznie łokci? Rozejrzyj się dookoła.Czyżbyś spotykał
          samych kompetentnych fachowców?
          • adam81w Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 27.03.05, 20:25
            nie zaradny zyciowo = nie umiejacy sie ustawic w zyciu , tyle
            wogole pzrestancie z ta uczciwoscia ze kazdy ma byc dobry i uczciwy jak w
            ksiazce , bo sa ludzie niestety co wierza ze jak tacy beda to im ise w zyciu
            uda , kiedy wiadomo jak jest naprawde , tzreba robic tak zeby tobie bylo
            dobrze . naturalnie ze nie tzreba isc po trupach innych ale kombinowac tzreba .
            zupelnie nie podoba mi sie ze kombinowanie ma taka zla marke w naszym kraju .
            przeciez to powinno byc normalne ze kombinuje tzn " mysle nad tym zeby mi bylo
            dobrze " nie ma wtym nic zlego z mojej strony bo jest to normlane ze kazdy
            czlowiek mysli nad tym glownie zeby jemu bylo dobrze inaczej to jest
            podejrzane . mozna wiec byc ok i dobrze zarabiac i zyc na takim poziomie jak
            sie chce . mam wielu takich przyjaciol .
        • callafior Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 29.03.05, 15:06
          Talent a obrotność to duża różnica. Jest BARDZO DUŻO ludzi, którzy są dobrzy w
          swojej branży, ale nie są obrotni. Współcześnie decydują przede wszystkim
          znajomości. Po znajomości tuman będzie traktowany jak fachowiec, a specjalista
          jak tuman. A pa pa to trzeba powiedzieć znajomościom i układom. Dosyć tego.
          ---------
          Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • bond.jamesbond1 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 24.03.05, 22:22
        Skoro nie potrafią się dopasować do obecnych uwarunkowań - to na pewno nie
        są "najlepsi w branży".
      • Gość: mgrinz Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 23:43
        > nierzadko ludzie , którzy mają niesamowity talent nie mają pracy , gdyż nie
        > mają układów , nie umią jej zdobyć , ale byliby najlepsi w branży . bywa , że
        > taka osoba sama nie wie czym się zająć , ale ma talent .
        > czy jest na rynku coś co umie pokierować takimi utalentowanymi , dopasować
        > osobowość do potrzeb rynku i znaleźć jej pracę?

        to ja jako stary forumowicz wcisne swoje pare groszy:
        - ta filozofia "nieśmiały nie ma zony" z której się obśmiałeś jest częściowo prawdziwa, mianowicie ludzie np. mający więcej 'autoprezencji' niż wiedzy szybciej zdobędą pracę, prosty przykład:
        moi koledzy którym pomagałem na studiach, ponieważ 'podkolorowywali cv' i umieli się 'zaprezentować' dostawali pracę o którą ja się ubiegałem, pomimo, ze np. to ja umiałem 2 języki komunikatywnie a trzeci bazowo , to ja umiałem wiele rzeczy robić na komputerze, to ja miałem stypendium, a oni ani językow, ledwo zaliczali ale umieli dużo siebie samych zachwalać i to oni zdobyli pracę za 3 tysiące a ja siedziałem 1.5 roku na bezrobociu i musiałem użyć znajomości aby nie zostać cieciem, więc chyba "samochwalstwo" odgrywa dużą rolę,
        a np ktoś kto jest świetnym rysownikiem AUTOCAD albo ktoś kto np. robi bazy w SQL nie zawsze umie jeszcze pięknie i poetycko oczarować jakąś studentkę zaoczną-kadrówkę (czasem barbi-kretynkę po prywatnej szkole w której nauczono ją , że jest "najlepsiejsza", jak Forest Gump),
        znam np. świetnego informatyka ale ten koleś ma garb, zeza i się jąką, NIKT GO NIE CHCIAŁ, w końcu musiał się zabrać za wlasną działalność, bo niestety wygrywali z nim ludzie nie umiejący nawet jedną trzecią tego co on ????
        teraz sam zarabia ponad 4 tysiaki, ale żadna firma go niechciała nawet za 1000 przez dluższy czas ????
        ciekawe ????
        bo nie jest ładniutki ????
        więc jest to kwestia "bajerowania" a nie wiedzy :(
        po prawie 30 latach zycia nauczyłem się, że takie wartości jak skromność i prawdomówność w tym kraju tylko szkodzą :(
        były WARTOŚCIAMI kilkadziesiąt lat temu, a nauczyli mnie staroświeccy rodzice nie rozumiejący dzisiejszej rzeczywistości...
        dzisiaj żałuję, że nie podkolorowywałem CV jak moi znajomi, nie zmarnował bym tylu nerwów i nie szukał bym "jako takiej" pracy 2.5 roku...


        kolejna sprawa po "autoprezentacji" to "strach przed lepszym", otóż często współpracowałem z przełożonymi popełniającymi duże błędy i nie umiejącymi więcej niż tylko pokrzyczeć, porozkazywać
        poprostu człowiek z wiedzą, umiejętnościami, rozumem stanowi zbyt duże zagrożenie, więc takiego nie chcą, dodatkowo wiele rekrutacji przeprowadzają jakieś HRówki nie znające branży i zamiast wybrać fachowca wybierają kolesia w najładniejszej koszuli,


        kolejna, trzecia sprawa to to, że nasz kraj technicznie zszedł bardzo nisko w porównaniu z latami wcześniejszymi, obecnie potrzeba fryzjerów, murarzy, manicure, cieciów (popatrz na ogłoszenia w gazetach) - poprostu nie ma tu popytu na ludzi o większej wiedzy (nie wiem jak w innych dziedzinach, bo ja patrze na to z punktu widzenia inżyniera)


        niestety nie daje się pracy na podstawie wyników testów IQ i ocen z indeksu, niestety,


        >bywa , że
        > taka osoba sama nie wie czym się zająć , ale ma talent .

        bardzo dobrze to ująłeś, można być świetnym np. rysownikiem AUTOCAD albo projektantem ukladów elektronicznych albo mechanikiem liczącym wytrzymałości elementów konstrukcji i nie umieć literacko sklecić listu motywacyjnego...
        a już napewno nie wymyśleć samemu sobie zajęcia...
        każda specjalizacja ma to do siebie , że w innych dziedzinach się nie umie , zwlaszcza ludzie z tzw. "ścislymi umysłami"

        > czy jest na rynku coś co umie pokierować takimi utalentowanymi , dopasować
        > osobowość do potrzeb rynku i znaleźć jej pracę?


        doradztwo zawodowe raczej w tym kraju jest do dupy i tyle...
        • Gość: Dilbert Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.chello.pl 24.03.05, 23:50
          Zapewniam cię że tak jest na całym swiecie...
          Marketing to podstawa
        • rr.richelieu Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 25.03.05, 00:36
          mgrizn, jak to dobrze że jesteś. Czytanie Ciebie daje niesamowite poczucie, że
          jednak są więksi narzekacze niż ja ;)
          • veritas1 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 26.03.05, 21:25
            rr.richelieu napisała:

            > mgrizn, jak to dobrze że jesteś. Czytanie Ciebie daje niesamowite poczucie, że
            > jednak są więksi narzekacze niż ja ;)


            Tak i jest to niewatpliwy i jedyny plus obecnosci mgrinz.
        • aqwert Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 25.03.05, 08:47
          "niestety nie daje się pracy na podstawie wyników testów IQ i ocen z indeksu,
          niestety,"

          Raczej na szczęście, choć na podstawie pierwszego kryterium nie miał by się, co
          obawiać konkurencji. Zawsze śmieszą mię tacy narzekacze jak ty, skromność nigdy
          nie była wartością tylko jej pozorem i pewna społeczna maską a prawdomówność
          zawsze była jest i będzie ceniona. Tylko nie każdego jest stać zapłacić cenny,
          jaką czasami żąda.

          Jaki koń jest kazdy widzi.
        • Gość: trawaa Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 09:09
          to masz prawie 30 lat?????????!!!!!!!!!!!???????????????????????
        • veritas1 i dlatego mamy ZNAJOMOSCI!!! 26.03.05, 21:25
          • forresty Re: i dlatego mamy ZNAJOMOSCI!!! 28.03.05, 17:02
            miałem kiedyś taki oto przypadek. Ja z doktoratem na karku ale ciągle bez
            przyzwoitej pracy spotykam swego kolegę redaktora z duzej TV. I ku mojemu
            zdumieniu ten człowiek nie miał podstawowej wiedzy kto jest kim w tym kraju i od
            kiedy. Ale wiadomo - krawat, dobra koszula, notebuk, zaangażowanie i kreatywność
            sprawily ze jakoś sobie w pracy radzi choć i tak czyta co mu każą. A ja dalej
            chodzę z łbem w obłokach i tłumaczę ludziom że nie mam stałej pracy bo nie chce
            uczestniczyć w tym co sie wokół dzieje. A jak nie uczestniczę to nie mam pracy -
            kółko się zamyka. I sie nie otworzy jak nie zmądrzeję . I dalej kolesie którzy
            nie wiedzą kiedy Buzek został premierem będą pisać i mówić o polityce.
            A ze znajomościami to nie przesadzajmy. Nie znam pracodawcy który zatrudniłby
            kogoś gorszego w miejsce lepszego. No chyba że cały ten zakład jest taki jak ten
            pracodawca i wtedy nie warto tam pracować. W ogóle to najlepiej być panem
            własnego losu i robić coś na własna rękę
        • rkpior zdolni - bezrobotni 31.03.05, 08:52
          Ja sobie w zyciu jakos radze - skonczylem dobre studia (kierunek wybitnie
          scisly), mam prace, starcza mi do pierwszego itp. wielu moich kumpli ma jednak
          problem. Wiem, ze sa zdolni - co do tego nie mam zadnych watpliwosci. Ale w
          zyciu im jakos nie poszlo. Jesli maja prace to narzekaja, ze malo ambitna i
          malo platna. Niektorzy nie maja stalego zajecia. Probuja w jednej firmie, w
          innej - i nic - nigdzie zahaczyc sie nie uda.

          Odkrylem kilka prawidlowosci:
          1. Jak nie pracujesz na studiach (dorywczo, po zajeciach, w wakacje, jak sie
          da - nawet za darmo) to potem masz przerabane: wiedza teoretyczna znakomiata,
          ale doswiadczenie niemal zerowe, nie do konca wiesz, jak zabrac sie do szukania
          pracy, a pracodawcy wola mlodszych (tych ze studiow), albo doswiadczonych.
          2. Nie wiem jak jest ze znajomosciami, bo na takich nigdy nie bazowalem, ale
          wiem, ze LUDZIOM Z BOGATSZYCH DOMOW lepiej sie powodzi w zyciu. Moim zdaniem
          nie uklady graja tutaj pierwsze skrzypce, ale fakt, ze CI Z BOGATSZYCH DOMOW
          NIE BOJA SIE RYZYKA! To jest w zyciu najwazniejsze! Uczyc sie na wlasnych
          bledach, potrafic sie sprzedac oraz madrze podejmowac decyzje i nie bac sie! Ja
          niestety caly czas ucze sie oceniania ryzyka i umiejetnosci podejmowania
          trafnych decyzji bazujac na swoim doswiadczeniu, bo z domu nie moglem tego
          wyniesc (chociaz nie narzekam - rodzice wychowali mnie na fajnego goscia!), ale
          widze, jak kolesie, ktorym zawsze lepiej sie powodzilo zakladaja firmy,
          kombinuja, raz sa nad kreska, raz pod, ale generalnie wychodza na swoje i to
          czasto duzo lepiej niz ja. A Ci, ktorzy sie boja i usiluja jedynie na wiedzy
          cos osiagnac maja problem. Tak jest i koniec.!!!
        • Gość: kamikadze Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.05, 21:38
          Dlatego najlepiej postapisz wzjezdzajac z Polski.Znajdziesz napewno
          satysfakcjonujaca Ciebie prace za granica.
          Pozytywne myslenie i optymizm to podstawa.Pierwszy krok to wyrwac sie z marazmu.
          • Gość: Sorry, dedykowalem Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.05, 21:42
            DLA MGRINZ moj post.
        • Gość: pracodawca Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: opalka.siec* / *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.05, 01:56
          > poprostu człowiek z wiedzą, umiejętnościami, rozumem
          > stanowi zbyt duże zagrożenie, więc takiego nie chcą,

          Tak, ale tylko dla człowieka *jednocześnie* bez wiedzy,
          umiejętności i _rozumu_. Bo wystarczy już tylko to
          ostatnie, żeby twoje twierdzenia były bzdurą. Piszesz,
          że jesteś taki *światły* - to sam pomyśl dlaczego.

          > dodatkowo wiele rekrutacji przeprowadzają jakieś HRówki
          > nie znające branży i zamiast wybrać fachowca wybierają
          > kolesia w najładniejszej koszuli,

          Za to zdanie już wcale cię nie chcę u siebie w pracy.
          Widać po tobie nie tylko ignorancję, ale również niezdrowy
          stosunek do tego, czego nie rozumiesz.

          > każda specjalizacja ma to do siebie , że w innych
          > dziedzinach się nie umie , zwlaszcza ludzie z tzw.
          > "ścislymi umysłami"

          Chyba chciałeś napisać: "ograniczonymi umysłami"?
          Ścisły umysł oznacza, że jest w stanie pojąć zasady
          logicznego myślenia i wyciągania wniosków. A z twoich
          wszystkich wypowiedzi wynika, że dla ciebie to jest
          kompletnie obca dziedzina. Nie myśl, że po ukończeniu
          studiów o ścisłym kierunku i nauczeniu się kilku języków
          automatycznie zostaniesz zaliczony do grona ludzi mądrych
          i niedocenianych przez idiotów. Zastanów się: twoi
          koledzy łatwo dostali pracę a ciebie kilka lat nikt nie
          chciał, a ty jesteś przekonany, że to wina całego świata.
          Powinno ci to powiedzieć, gdzie szukać "usterki" - u świata
          czy u ciebie?
      • Gość: corgan nie bardzo rozumiem, jak to miałoby działać... IP: *.chello.pl 25.03.05, 06:23
        mam oddać swoje miejsce pracy każdemu kto się do naszej firmy zgłosi i powie że
        ma talent? Może mam oddać swoje prace i zlecenia?

        Może powinien istniec centralny rejest osób utalentowanych i tych mniej
        utalentowanych a jakiś urząd ktory pozbawiałby pracy tych ktory byliby gorsi od
        tych zdolniachów? Po to, aby umozliwoć tym utalentowanym pracę? Może wszyscy
        pracujący powinni podlegac okresowym ocenom kompetencji i tym samym byliby
        eliminowani, gdyby na rynku pojawił się jakiś młody zdolny gniewny? hehe

        Myslisz, że to dobry pomysł?
      • losiu4 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 25.03.05, 08:34
        cóż, w dużej części przypadków owi nieprzeciętni i niesamowicie zdolni są
        takimi jedynie we własnym mniemaniu. Oczywiście bywa też tak jak piszesz.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: miki Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.05, 09:38
          Skoro sa tacy nieprzecietni i zdolni to dlaczego nie tworza sami swoich
          warsztatow pracy?Dlaczego tylko znikomy procent Polakow chce rozpoczac
          dzialalnosc samodzielna,na wlasny rachunek?
          • Gość: Kinga K. Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 00:46
            Zwlaszcza, jak sie jest np. filozofem albo filologiem polskim to mozna zalozyc
            wlasny interes :-P
            • losiu4 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 01.04.05, 07:03
              można, chociaż faktycznie nie jest to zbyt częste.

              Pozdrawiam

              Losiu
      • truten.zenobi a co to ma do rzeczy? 25.03.05, 11:53
        o znaleźieniu dobrej pracy i karierze decydują zdolnosci interpersonalne (czyli
        znajomoci) a nie IQ czy faktyczne kwalifikacje.

        Czy Twoje flustracje biorą sie z tego że nie mozesz zrozumiec że śwat nie
        kończy sie na matematyce i zabardzo uwierzyłeś w mity szkolne?
        a może to tylko egocentryzm?

        > czy jest na rynku coś co umie pokierować takimi utalentowanymi , dopasować
        > osobowość do potrzeb rynku i znaleźć jej pracę?

        tak to sie nazywa headhunter;) ale musisz najpierw wykazać się!
        poza tym masz chyba mocno socjalistyczne przyzwyczajenia!
        • Gość: Ewka Re: a co to ma do rzeczy? IP: 157.25.152.* 25.03.05, 15:32
          Pierwsze słyszę, że zdolności interpersonalne to załatwianie sobie pracę przez
          znajomości. Przecież to dwie zupełnie inne rzeczy.
          • Gość: Vp Re: a co to ma do rzeczy? IP: 195.117.30.* 25.03.05, 16:16
            > Pierwsze słyszę, że zdolności interpersonalne to załatwianie sobie pracę
            przez znajomości. Przecież to dwie zupełnie inne rzeczy.

            To są bardzo pokrewne rzeczy. Jak masz zdolności interpersonalne, to masz dużo
            znajomych i któryś może dać ci namiar na pracę. A jak nie na pracę, to na
            właściwą osobę jedną, drugą i tak dalej. Wprawdzie to nie jest załatwianie
            komuś, ale ułatwianie. A potem taki ze zdolnościami interpersonalnymi ma
            większe szanse na spodobanie się pracodawcy albo innej właściwej osobie. Bo
            sprawia wrażenie kogoś znajomego, a zawsze znajomy będzie postrzegany lepiej
            niż nieznajomy. Bez wzgledu na umiejętności wpisane w cv, tym bardziej bez
            względu na umiejętności naprawdę posiadane.
            • Gość: Ewka Re: a co to ma do rzeczy? IP: 157.25.152.* 25.03.05, 20:59
              "zdolnosci interpersonalne (czyli znajomoci)" Jedno nie wyklucza drugiego, to
              oczywiste, ale na pewno nie jest to jedno i to samo, jak widocznie myśli autor
              cytatu. Osoba o wysokich zdolnościach interpersonalnych potrafi zjednać sobie
              osobe, którą pierwszy raz widzi na oczy, np HR'owca podczas rozmowy, nie musi
              to być ktoś juz mu znany i który może mu pomóc znależć pracę. Pozdrawiam i
              życzę Wesołych Świąt!
              • Gość: Richelieu* Re: a co to ma do rzeczy? IP: *.zyg.brewet.pl 25.03.05, 21:09
                a zjednywanie to niekoniecznie wysokie EQ, ale równie często wysoki poziom
                libido, które płci przeciwnej nie pozwala mytśleć w pełni świadomie pozwalając
                aby względy inne niż merytoryczność kandydata i jego miękkie umiejętności
                wygrały
                • losiu4 Re: a co to ma do rzeczy? 25.03.05, 21:18
                  tylko se nie miękkie, jak Kardynała proszę ;)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • r.richelieu Re: a co to ma do rzeczy? 31.03.05, 02:34
                    a widzisz, celna uwaga. U chłopców liczą się bardziej, nie bójmy się użyć tego
                    wyrażenia, twarde umiejętności, co daje większy odsetek chłopców na kierunkach
                    politechnicznych i rozpowszechnienie wśród drzewniejszych chłopców
                    określenia "mięczak". A i dziś, w dobie metroseksualności, który mężczyzna
                    zechce przyznać się do swoich miękkich cech.


                    ;)

              • truten.zenobi cieszę się że wiesz lepiej co miałem na myśli... 25.03.05, 22:33
                i chylę czoła przed twoją wiedzą!
                Jeżeli nie widzisz korelacji pomiędzy zdolnościami interpersonalnymi a
                posiadanymi znajomościami to albo nie rozumiesz któregoś z pojęć albo znasz
                znaczenie słowa "znajomości" jedynie jako formy związków korupcyjnych

                Gość portalu: Ewka napisał(a):
                >[..]Przecież to dwie zupełnie inne rzeczy.

                "o znaleźieniu dobrej pracy i karierze decydują zdolnosci interpersonalne
                (czyli znajomoci)"
                Słowa „znajomości” użyłem jako prostego wyjaśnienia określenia „zdolności
                interpersonalne” (w końcu nie wszyscy musieli kończyć socjologię, a to nie jest
                rozprawa naukowa), ale może koleżanka lepiej to wyjaśni, bo jak na razie to
                piszesz, czym nie jest, więc popisz się swoją wiedzą i napisz, czym jest!

                A jeżeli nie kumasz definicji to może post Vp Ci trochę pomoże...

                Pozdrawiam życząc wesołych świąt i... mokrego dyngusa!

                ps.
                Chyba jesteś polonistką, tak dobrze wiesz „co autor chciał powiedzieć mówiąc...”
      • Gość: Lechu To się nazywa schizofremia !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 21:42
        Ostatnio się dowiedziałem ze w szkole mogłes być gościem z klasą, a po szkole
        zachowujesz się niczym cień, ogryzek którego nigdzie nie chcą !!!!! To choroba
        jest i powino się to leczyć zanim będzie za póżno !!!!
      • psychoguru Logiczne sprzecznosci i terapia 26.03.05, 07:05
        obserwator55 napisał:

        > nierzadko ludzie , którzy mają niesamowity talent nie mają pracy , gdyż nie
        > mają układów , nie umią jej zdobyć , ale byliby najlepsi w branży . bywa , że
        > taka osoba sama nie wie czym się zająć , ale ma talent .

        Jezeli ktos ma niesamowity talent to rozumie sie ze jest to cos tak unikalnego
        ze nie moze miec problemow ze zbytem. A jesli osoba ma talnet a nie czym sie
        zajac to o jaki talent tu chodzi?

        Sa tu jakies sprzecznosci. O niesamowitym talencie i pracy mozna mowic lacznie
        tylko gdy na produkty tego talentu jest ZBYT NA RYNKU. Na przyklad jesli ktos
        ma niesamowity talent do filozofowania to ze zbytem jest ciezko. Ale jezeli ktos
        ma niesamowity talent to programowania kompow to nie ma sily zeby nie znalazl
        pracy.

        > czy jest na rynku coś co umie pokierować takimi utalentowanymi , dopasować
        > osobowość do potrzeb rynku i znaleźć jej pracę?

        Oosby taki powinny zaczac od psychologa. Trzeba wyjasnic o jaki talent tu chodzi
        i czy nie jest to "talent". A szukac pracy kazdy powinien sam, trudno liczyc
        na to ze ktos to zrobi w zastepstwie. Samo stawianie sprawy w ten sposob
        swiadczy o koniecznosci terapii psychologicznej. Zachodzi podjerzenie ze nawet
        opowiadanie o niesamowitym talencie jest tylko sciemnianiem faktu braku
        kwalifikacji na rynku pracy. O jaki talent tu chodzi???
        • Gość: beta Re: Logiczne sprzecznosci i terapia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 11:51
          Gadasz dużo i bez sensu. Podaj przykład młodego zdolnego, który bez znajomosci
          dostał pracę i jest w niej szanowany.
          Wyciągnij lepiej wnioski z naszej polskiej rzeczywistości - np. polscy
          naukowcy - bardzo mało z nich, chocby chcieli - nie zrobi nigdy kariery w
          Polsce, tylko za granicą - bo tam mają do tego warunki i są doceniani, ich
          praca jest użyteczna. U nas nie. Polscy lekarze (chodzi mi o tych dopiero po
          studiach) - nie ma dla nich etatów na staż, który trzeba zrobić w ciągu 2 lat
          po studiach. I rejestrują sie na bezrobociu, żeby mieć ubezpieczenie. Czy to
          nie jest poniżenie? Dla większości studia to cieżka orka - pogodzenie nauki z
          pracą. I co czeka takie osoby w nagrodę? Kolejka do UP razem z
          zawodowymi "bezrobotnymi", ludźmi z marginesu, z byłymi więźniami.A później jak
          sie załapią - staż "1 Praca"- często u cwaniaka, który zrobi z każdego zdolnego
          głupka.
          Ja po studiach (2 kierunki, 3 języki, 2 lata na stażach w czasie studów)
          szukałam w Polsce ponad pół roku pracy. Nie miałam układów, bo zawsze sie tym
          brzydziłam. W Anglii znalazłam ją w ... tydzień - i to zgodną z
          wykształceniem.Też nie miałam układów, ale nikt mnie przez to nie wykluczył. A
          pensja wystarcza mi na godziwe życie i na spokojne myślenie o przyszłości.
          Piszesz o problemach psychologicznych młodych, zdolnych bez pracy - czy to źle,
          że w siebie wierzą i mimo wszystko nie tracą wiary w lepsze jutro? A swoją
          drogą brak pracy to trauma,przez którą wiele ludzi trafia dzisiaj do
          psychologów i psychiatry. Jesteś takim psychoguru, więc powinieneś o tym
          wiedzieć.

          • Gość: Dilbert Re: Logiczne sprzecznosci i terapia IP: *.chello.pl 26.03.05, 13:33
            Nie wiedziałem że w Anglii można miec IP z Polski.....


          • Gość: Dilbert Re: Logiczne sprzecznosci i terapia IP: *.chello.pl 26.03.05, 13:33
            Nie wiedziałem że w Anglii można miec IP z Polski.....


            • Gość: kleks Re: Logiczne sprzecznosci i terapia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.05, 16:49
              Nie przypierniczałabym się do IP bo nadawca postu pewnie przyjechał do Polski
              na święta (fajna praca to również fajny urlop)Do rzeczy:jestem taką
              osobą,nieprzeciętną,wartościową dla niejednego pracodawcy,mam kilka
              zawodów,talenty i predyspozycje,umiem się sprzedać.Ale mam problemy ze
              sobą,które muszę rozwiązać.Więc nawet nie szukam pracy ani na razie nie
              organizuję jej sobie.I dla takich osób rynek jest najokrutniejszy.Autor wątku
              zadał pytanie czy takim osobom można pomóc.Od tego są doradcy zawodowi
              (oczywiście oni też są różni,lepsi i gorsi).
              • Gość: realista Re: Logiczne sprzecznosci i terapia IP: *.chello.pl 27.03.05, 00:37
                Po prostu banda baranów zdolnych inaczej...
              • karuma Re: to witaj w klubie 27.03.05, 14:14
                moi przyjaciele mówią o mnie, ze nie ma dla mnie rzeczy niemozliwych... otóz
                są: dopasowanie się do rzeczywistości. i to mnie na razie z rynku pracy
                wyklucza. przez ostatni rok bylam szefem zespołu (redakcja)(właściciel
                prywatny),wczesniej swietnym, docenianym trybikiem w duzej machinie. rzuciłam
                to. Bo nie umiem udawać, ze nie widzę ciemnych układów, indolencji, tolerancji
                nieróbstwa i obrony zasady: czy się stoi czy się lezy...,bo nie umiem pracować
                i zyć wg zasady: bądź szyją kręcąca głowa kogoś, komu tylko wydaje się być
                mądrzejszym od ciebie, bo nie chce mi się udawać, grać pozorami,byc potulnym,
                manipulować (choć dla mnie to zaledwie sztuczka, nie sztuka), być fałszywą,
                zeby osiągać swe cele.(nie o to chodzi, ze jawię się jako ta kryształowo
                czysta, ideał chodzący!!!, tak nie jest, tyle, że tych akurat zasad nie
                naruszam)byc mądra, ale zawsze głupszą od szefa (właściciela). nie posiadłam
                więc wspólczesnej umiejętności "współżycia społecznego" (cudzysłów celowy).
                załozyłam firmę. ale zrezygnowałam z kilku obiecujących klientów. bo znów nie
                mogę znieść głupoty i zasad spisanych wyżej...nie mam natury usługodawcy...
                dwa fakultety, trzy języki, kursy za granicą, doświadczenie w kilku
                dziedzinach. talentów nikt mi nie moze odmówic.
                i co? macie rację. jedyne wyjście to długoterminowa terapia. kim po niej będę?
                • obserwator55 Re: to witaj w klubie 27.03.05, 16:27
                  hm :)
                  ot polska < raczej podpolska > , fragment zacofanego wymiaru europy .

                  jutro lejemy na warszawę :):)

                • Gość: psoda Re: to witaj w klubie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.03.05, 12:19
                  Prawdopodobnie Euzebiuszem Druttem ze świetnej książki Dawida
                  Bieńkowskiego "Nic". Właśnie o tym jest, o czym tu piszemy.
                  Dlaczego Euzebiuszem i co to znaczy?
                  Euzebiusz miał poglądy dokładnie takie, jak Adam. Każdy sobie, żadnych względów
                  dla innych, prostactwo i cwaniactwo, skuteczność w dążeniu do celu ponad etyką
                  czy nawet estetyką. Szczurownia - jedyna rzeczywistość.
                  A czemu prorokuję, że często psychoterapia przerabia ludzi na Euzebiuszów, i to
                  tak, żeby sami nie zauważali, jak są paskudni? No bo byłam u znanego
                  warszawskiego psychoterapeuty z pytaniami jak autora wątku. Usłyszałam - w
                  elegantszej formie - dokładnie to, co napisał Adam. Liczy się cel, nie liczą
                  sią zasady, uczciwość, formy. Tym celem jest maksymalna afirmacja siebie,
                  nazgarnianie dla siebie, wyeksponowanie siebie. I normalne jest, ze w tym celu
                  dołuje sie innych, zabiera sie innym i wypycha sie ich w cień, zwłaszcza tych z
                  potencjałem, czyli zagrażających. Tak mi dziad tłumaczył, a potem dowiedziałam
                  sie, że załatwia fałszywe renty, czyli praktykuje to, co mówi.. Renty, na które
                  pracuje nawet taki Adam - i to jest najwyższa szkoła jazdy - nie kiwnąć palcem
                  a mieć dożywotnio gwarancję miekkiego lądowania.. Wszystko to jest zbrzydzające.
                  Dlatego ludzie dziś w Polsce nie chcą mieć dzieci. Nie w takim świecie.
          • wlodekbar Re: Logiczne sprzecznosci i terapia 28.03.05, 17:54
            'W Anglii znalazłam ją w ... tydzień - i to zgodną z
            wykształceniem.Też nie miałam układów, ale nikt mnie przez to nie wykluczył.'
            W cywilizowanych krajach liczy sie to, co czlowiek soba reprezentuje.
            Kiedy my wreszcie sie ucywilizujemy???
        • Gość: pidgin pollack Re: Logiczne sprzecznosci i terapia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 22:29
          Chyba tez potrzebujesz psychologa abstrahując od głównego wątku. Twoje oceny człowieka wskazują na jakies natręctwa. Samo "wysyłanie" do psychologa nosi u Ciebie w sobie jakis pejoratyw, tak mozna wyczytać pomiędzy wierszami. Wyczucie subtelności jest kluczem do wielkich sukcesów. Wrzucanie do jednego worka może tylko zmulić i gwarantuje długotrwałe mdłości. Bywaj zdrów więc.
      • Gość: developer Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.freedom2surf.net 27.03.05, 05:23
        jesli ktos jest niesamowicie zdolny, to zwykle wie co z tymi uzdolnieniami
        zrobic. znam wielu zdolnych ludzi, ktorych uzdolnienia nie zgadzaja sie np. z
        kierunkiem studiow jakie konczyli (np. znajoma malezyjka, ktora konczyla cos
        zwiazanego z ekonomia - nie wiem dokladnie jaki to przedmiot). obecnie pracuje
        jako programistka. ma do tego po prostu talent, jest niesamowita - ale tez
        bardzo pewna siebie i przebojowa. jesli ktos ma talent i wierzy w to (no i
        potrafi na prawde to potwierdzic), to nie rozumiem, czemu mialby nie miec pracy.
        moze nie miec pracy jesli w siebie nie wierzy. mi sie czesto zarzuca, ze az za
        bardzo w siebie wierze, ale jeszcze nigdy w zyciu nie bylem bezroboty, robie to
        co lubie, ide w kierunku, ktory obralem kilka lat temu, sam wybieram sobie
        pracodawcow. moze wiec tym ludziom brakuje pewnosci siebie i nie potrafia isc do
        przodu. wtedy nawet mimo talentu, nie wiem czy taki czlowiek bylby dobrym
        pracownikiem. jesli dajesz komus jakies zadanie, to od razu powienien wiedziec
        czy temu podola, byc pewnym umiejetnosci. ktos kto nie ma tej pewnosci siebie,
        moze przez to zawalic np. jakis bardzo wazny projekt. jako pracodawca
        ryzykowalbys? gdzies zamiescilem post, w ktorym opowiedzialem historie pewnego
        eksperymentu. spotkalo mnie za to duzo krytyki. ktos mi wlasnie wytknal, ze zbyt
        wierze w siebie. gdybym natomiast nie wierzyl, moze wlasnie bylbym jednym z
        "talenciarzy", o ktorych piszesz.
        • Gość: jola Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 17:12
          Weż tylko pod uwagę, że często ci, którzy potrafią się świetnie "sprzedać" w
          czasie rozmów kwalifikacyjnych, okazują się później nędznymi pracownikami. Czy
          Twoim zdaniem ktoś, kto ma wiedzę i umiejętności a nie potrafi się tak świetnie
          zareklamować - czy musi zostać wykluczony z rynku pracy?
          Pracujesz za granicą. Ja też. Przez pewien czas pracowałam w Polsce po
          studiach - i to całkiem nie dawno. Pewność siebie, o której piszesz w Polsce
          oznacza chamstwo i osiąganie celu po trupach. Tu, gdzie pracuję teraz - pewność
          siebie to wiara we własne możliwości.
          Polska to kraj, gdzie takim pewnym siebie podcina się skrzydła, udowadnia się
          im, żesą do niczego, proponuje im się pracę za wynagrodzenie urągające ludzkiej
          godności (żeby taki młody i zdolny nauczył się pokory "Już ja mu pokażę").
          Opisałeś na tym forum swoje doświadczenia w poszukiwaniu pracy w Polsce, więc
          rozumiesz o czym mówię.
          • szukajacyszczescia Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 27.03.05, 18:44
            Obecnie skromność nie jest "trendy", tylko chamstwo i tupeciarstwo.
            Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że osoby po prestiżowych
            uczelniach, dobrych kierunkach studiów, które uczyły się, a nie
            tylko zdobyły dyplom jak inni w jakiejś podrzędnej szkółce, nie mają
            czego szukać w kraju. Szuka się raczej tanich wyrobników, cwaniaków
            i szpanerów. Większość ofert pracy to akwizycja, handel. Kiedyś
            istniały zawodówki o kierunku handlowiec-sprzedawca, teraz chce się
            ludzi po studiach.
            To prawda, osoby o dużej wiedzy nie mogą rozwinąć skrzydeł, przeważa
            praca poniżej kwalifikacji. Już wyjeżdźają lekarze, pielęgniarki,
            specjaliści. Ale czemu tu się dziwić jeżeli jesteśmy "bombardowani"
            informacjami, że polska żywność podbija Europę, brak towarów
            wysokoprzetworzonych. Nie warto się uczyć,lepiej pohandlować jakąś
            tandetą, w weekend odwiedzić towarzysko wyższą szkołę tańca i różańca,
            po pięciu latach odebrać papier.
            Potem na wystawie Expo prezentujemy budynek z wikliny i kopię Wieliczki.
            • dyplomata Skrzeczacy narzekacze 28.03.05, 16:37
              szukajacyszczescia napisał:

              > Obecnie skromność nie jest "trendy", tylko chamstwo i tupeciarstwo.
              > Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że osoby po prestiżowych
              > uczelniach, dobrych kierunkach studiów, które uczyły się, a nie
              > tylko zdobyły dyplom jak inni w jakiejś podrzędnej szkółce, nie mają
              > czego szukać w kraju.

              Twoje narzekania sa skrzeczace. Dlaczego rynek pracy mialby sie dopasowywac
              do twoich urojen? Rynek dopasowuje sie do tego na co jest zbyt. To ze ktos
              sie uczyl nie znaczy ze bedzie z niego pociecha na rynku.

              > To prawda, osoby o dużej wiedzy nie mogą rozwinąć skrzydeł, przeważa
              > praca poniżej kwalifikacji. Już wyjeżdźają lekarze, pielęgniarki,
              > specjaliści.

              Jezeli na rynku jest nadmiar sily roboczej to nie ma w tym zadnego problemu.
              Nie ma znaczenia jakim kto jest specjalista, jezeli na jego robote nie ma
              zapotrzebowania to jego wartosc rynkowa jest zero.

              > Ale czemu tu się dziwić jeżeli jesteśmy "bombardowani"
              > informacjami, że polska żywność podbija Europę, brak towarów
              > wysokoprzetworzonych.

              Wlasnie to ze zwykli rolnicy bez dyplomow jakis tam uczelni daja sobie
              doskonale rade powinno byc wzorem dla narzekaczy. A dlaczego nie ma
              towarow wysokoprzetworzonych? Bo ci ludzie co sie niby uczyli i maja
              znakomite dyplomy nie umieja zrobic czegos na co bedzie zbyt.
              Dlatego znacznie lepsi sa od nich rolnicy.

              > Nie warto się uczyć,lepiej pohandlować jakąś
              > tandetą, w weekend odwiedzić towarzysko wyższą szkołę tańca i różańca,
              > po pięciu latach odebrać papier.

              Uczyc sie warto jesli bedzie to podwyzszalo wartosc rynkowa. Jesli nie bedzie
              to nie warto.

              > Potem na wystawie Expo prezentujemy budynek z wikliny i kopię Wieliczki.

              Tu akurat strzeliles samoboja. Wystawa przebiega pod haslem ekologii i natury.
              Pomysl i realizacja tego budynku sa znakomite. Poza tym w Japonii towarow
              wysokoprzetworzonych jest za duzo a teskni sie za wiklina. Byc moze z tego
              zrobi sie biznes i ktos bedzie robil kase na wiklinie zamiast narzekac.

              • apryczkowski Ty nie odpowiedziałeś na forum warszawskim... 28.03.05, 17:39
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=21957593&a=21957593
                przychylam się do opinii wyrażonej na tamtym forum
                • dyplomata Przychylasz sie do czego? 28.03.05, 20:40
                  apryczkowski napisał:

                  > przychylam się do opinii wyrażonej na tamtym forum

                  Co masz na mysli?
                  • Gość: takatampani_x Re: czasem poprostu brak szczescia..... IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.05, 21:57
                    A ja to mysle ze w zyciu jest troche jak na loterii ,niekazdy moze miec
                    szczescie,niektorym wszystko uklada sie super innym natomiast do czego by sie
                    niezabrali to nic niewychodzi.Wiem to z wlasnego doswiadczenia i mam
                    np,znajoma ktora jest niesamowicie zdolna ,jezyki obce itp,ale na kazdym
                    gruncie prywatnym i zawodowym ma kompletnego pecha,niektorzy chyba juz od
                    urodzenia sa skazani na pewny los.....choc czasem szczesciu trzeba troszke
                    pomoc lub wlasnie jak ktos wczesniej wymienil miec dobre znajomosci ktore moga
                    zdzialac zeczy niemozliwe mozliwymi.....
              • Gość: Miś Kolabor Re: Skrzeczacy narzekacze IP: *.pureserver.info 29.03.05, 11:03
                > Twoje narzekania sa skrzeczace. Dlaczego rynek pracy mialby sie dopasowywac
                > do twoich urojen? Rynek dopasowuje sie do tego na co jest zbyt. To ze ktos
                > sie uczyl nie znaczy ze bedzie z niego pociecha na rynku.

                Ciesz się, że skończyłeś zawodówkę i pracujesz w akwizycji, ale do mnie nie
                przychodź, bo takich odprawiam po pierwszym zdaniu. Tacy jak ty mogą żerować
                tylko na dobroduszności i głupocie reszty.

                > Jezeli na rynku jest nadmiar sily roboczej to nie ma w tym zadnego problemu.
                > Nie ma znaczenia jakim kto jest specjalista, jezeli na jego robote nie ma
                > zapotrzebowania to jego wartosc rynkowa jest zero.

                Racja, tak jak komunistycznych elektryków na stanowiskach szefów budżetówek.

                > Wlasnie to ze zwykli rolnicy bez dyplomow jakis tam uczelni daja sobie
                > doskonale rade powinno byc wzorem dla narzekaczy. A dlaczego nie ma
                > towarow wysokoprzetworzonych? Bo ci ludzie co sie niby uczyli i maja
                > znakomite dyplomy nie umieja zrobic czegos na co bedzie zbyt.
                > Dlatego znacznie lepsi sa od nich rolnicy.

                ??? Może bij w Balcerka? Tam jest źródło. Ilu jest tych rolników? 3,4,5?

                > Uczyc sie warto jesli bedzie to podwyzszalo wartosc rynkowa. Jesli nie bedzie
                > to nie warto.

                Tzn. nauka nie podwyższa wartości "rynkowej", ciekawe, ciekawe...

                > Tu akurat strzeliles samoboja. Wystawa przebiega pod haslem ekologii i
                natury.
                > Pomysl i realizacja tego budynku sa znakomite. Poza tym w Japonii towarow
                > wysokoprzetworzonych jest za duzo a teskni sie za wiklina. Byc moze z tego
                > zrobi sie biznes i ktos bedzie robil kase na wiklinie zamiast narzekac.

                To w końcu chesz wytwarzać te towary wyskoprzetworzone, czy nie? A może wiklina
                jest już towarem bardziej przetworzonym od sitowia? Ale masz tu odrobinę racji,
                poziom Japoni pod względem technicznym osiągniemy za 100 lat, ale wtedy już
                ich to też nie będzie interesować.
                Zatem niech żyje prostota i wykształcenie podstawowe! Wiwat, niech żyje król
                Ćwieczko!

                • Gość: Zorientowany HeHeHe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.05, 12:29
                  Aleś się nagadał i tylko po to aby nam wszystkim dać znać, że nie masz pojęcia o
                  czym mówisz. Prawa rynku zaspokajają zapotrzebowanie tylko w 10% - 15%, to
                  miejsca pracy, które w naturalny sposób powstały. Pozostałe 85% to sztuczna
                  struktura, gdzie właśnie np. elektryk odwiada za finanse firmy. Jeśli na prawde
                  wierzysz w to co piszesz to zwolnij się z znajdz prace nie korzytając z pomocy
                  znajomych.
                  Powodzenia
                  • Gość: Miś Kolabor Re: HeHeHe IP: *.pureserver.info 01.04.05, 13:23
                    Nie prawda wina mają do 10%, a te mocniejsze to są sztucznie zrobione przez
                    dolanie spirolu. Czyli jak wino ma 15% to 85% procent nie jest alkoholem, ale
                    po zmieszaniu już nie ma czystego ekstraktu i czystego alkoholu, tylko
                    mieszanka (10-15)%. To tyle w kwesti sprostowania. Mam nadzieję, że założyciel
                    głównego tematu mi wybaczy tę dygesję, ale kolega powyżej mnie nie zrozumiał.
      • mielech Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 28.03.05, 22:48
        Moim zdaniem kluczową kwestią jest tutaj INTELIGENCJA EMOCJONALNA !!!
      • Gość: Pole bo zeby prace miec w kapitalizmie IP: *.nsw.bigpond.net.au 29.03.05, 06:47
        potrzeba t.zw. political skills, czyli wiedziec komu d.pe obsmarowac a komu
        wylizac
        • callafior Re: bo zeby prace miec w kapitalizmie 29.03.05, 15:07
          Kapitalizm to kompletne zero!
          ---------
          Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • joolanta Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 29.03.05, 10:41
        Mam superzdolnego kolegę(nie tylko to moja opinia)
        nie miał pracy, pomogłam mu, wszystkim bardzo się podobały się jego prace, to
        co robi i dl ulgo tolerowali jego grymasy, chamstwo i humory... zwolnili go i
        przypuszczam ze znów będzie bezrobotny, no chyba ze znów ktoś mu poda rękę.
        Gdybym ja mogła go zatrudnić zrobiłabym bez wahania, ale nie mogę...
        • Gość: na dnie Re: zdolni i nieudolni IP: *.dynamic.qsc.de 30.03.05, 12:46
          Ja jestem ta zdolna i nie radzaca sobie. Pomyslow mialam wiele jak sobie
          poradzic ale dzisiaj juz nie wiem co dalej. Mysle, ze jest to rodzaj pecha.
          Owszem byly lepsze czasy i nie wyobrazalam sobie swojej dzisiejszej sytuacji.
          Po dluzszaj fazie niepowodzen nastepuje utrata zaufania do siebie. Ta
          niepewnosc to chyba glowny powod. Traci sie tupet i energie. Staram sie wyjsc
          z psychicznych dolow. Poznalam ludzi ktorym wiedzie sie jeszcze gorzej. Nawet
          nie sa w stanie wyobrazic sobie, ze mogliby zyc inaczej. Czlowiek przyzwyczaja
          sie do swojej sytuacji. Bardzo duzy wplyw na samopoczucie ma wiek. Im starsi
          jestesmy tym trudniej nam zaczac od nowa. Ogladajac jakakolwiek gazete z
          ogloszeniami czuje jak rosnie moja niepewnosc. Jestem za stara? Mam
          wyksztalcenie, ktore nikomu nie jest potrzebne? Mysle, ze najwazniesze jest nie
          wpadac w tego typu paranoje i odnalezc pewnosc siebie.
          • swist33 Re: zdolni i nieudolni 30.03.05, 13:52
            no to i ja pozwole sobie dorzucic swoje 3 grosze...Jako ta zdolna i dobrze
            (kiedys) sie zapowiadajaca..
            Dodam tylko, ze nie mieszkam juz nietety w Polsce, a od 8 lat w Belgii. Z kraju
            wyjechalam bynajmniej nie "za praca", po prostu postanowilam zamieszkac w kraju
            malzonka... I tu zaczely sie problemy, to byl podstawowy blad. Zrezygnowalam
            bowiem z aplikacji adwokackiej bo wydawalo mi sie ze Europa na mnie czeka i
            powale potencjonalnych pracodawcow z nog.
            Ale gdzie tam!
            Okazalo sie ze moj dyplom z UJ (prawo) jest gowno wart. skonczylam wiec studia
            podyplomowe , juz w Belgii, z europeistyki. I tez gowno. Nikogo to nie
            obchodzi. Znam bardzo dobrze kilka jezykow, znam sie na pracy biurowej, nie mam
            garba ani zeza, ot jestem raczej rezolutna pania!
            Mozna powiedziec, ze zajmuje sie , juz blisko od lat 2, poszukiwaniem pracy "na
            pelnym etacie", kazdy moj dzien jest podobny do poprzedniego, i z kazdym dniem
            ubywa mi optymizmu...
            Mieszkam w kraju kt podobno jest "rozwiniety", w kt nie ma bezrobocia, a zdarza
            sie, ze przez ostatnie 10 dni miesiaca po prostu glodujemy( zaznacze ze moj maz
            ma stala ale slabo platna prace, mamy 6 letnie dziecko).Jestem z siebie dumna
            bo udalo mi sie przygotowac Swieta Wielkanocne za 16 euro!!
            Zrezygnowalam juz z ambicji i marzen, z checia stalabym sie ekspedientka lub
            sprzataczka, ale to tez jest niemozliwe-takiej pracy tez nikt nie chce mi
            dac.;;;;;;(brak doswiadczenia w tych zawodach)
            Pisze to wszystko, "ku pokrzepieniu" serc, dla tych, kt mysla, ze TU jest
            inaczej, nie- wszedzie jest tak samo. W zyciu potrzeba troche szczescia, trzeba
            znalezc sie w odpowiednim momencie w odpowiednim miejscu, albo jak mawial moj
            znajomy profesor socjologii, Jacek W : trzeba wiedziec komu dupy dac.
            A ja nigdy nie wiedzialam komu........;
            • Gość: Fizyk jadrowy Re: zdolni i nieudolni IP: 213.25.172.* 01.04.05, 11:46
              no fajnie, masz pretensje bo nikt cie niechce. niestety wybierajac studia
              kierowalas sie jakims dziwnym algorytmem ktory nie sprawdzil sie w zyciu:
              - prawo na UJ.. moze w polsce ale z oczywistych wzgledow w beglii jest warte 0
              - europeistyka? i to jeszcze w Belgii.. to jakbys pojechala do moskwy i chciala
              uczyc rosyjskiego...
              - jezyki.. to marny atut. daje mozliwosc komunikacji ale bez wiedzy wystarczy
              do pracy moooze w hotelu (i nie mam na mysli posady menagera tego hotelu..)
              - kazdy zna sie na pracy biurowej.

              wroc do polski, rob to co umiesz.
              • swist33 Re: zdolni i nieudolni 01.04.05, 22:23
                no coz, masz po prostu racje. Tak jest, i ja to wiem, ale czasem sie rozklejam
                i lubie sobie ponarzekac...:)
                A co do powrotu do Polski, tu tez jest problem bo po prostu "wypadlam z obiegu"
      • bella_rossa moja historia 30.03.05, 15:54
        no moze ja cos o sobie.
        jestem mloda, mam praktyke (5 lat jako sekretarko-tlumaczka w duzej kancelarii
        prawnej)do tego znam ang. i wloski, ale co z tego? nie potrafie w Warszawie
        znalesc pracy. Albo wymagaja zbyt wiele za bardzo malo, albo placa duzo ale
        wymagaja towarzystwa przy kolacji i sniadaniu. Na dodatek nigdzie nie mozna
        popracowac przez kilka m-cy, wszyscy nagle pragna zatrudnic cie na stale albo
        najlepiej na zawsze. chyba rzeczywiscie sie przebranzowie i pójde roznosic
        talerze w jakiejs knajpie.
        • atmen Re: moja historia 30.03.05, 16:34
          jako tlumaczka powinnas znac ortografie..

          a przyjmowanie pracownika na kilka miesiecy to chyba do macdonalda, inaczej sie
          nie oplacasz - ktos zainwestuje w jakies kursy i szkolenia, a ty oswiadczasz,
          ze wyjezdzasz na wakacje...
          • swist33 Re: moja historia 30.03.05, 16:56
            oj bella rosa cos krecisz, ale zgodze sie ze duze firmy, korporacje,
            przynajmniej "u mnie" w Belgii placa grosze, a wymagaja oddania jak od
            bengalskiej panny mlodej!! Przerabialam to przez 2 lata i przyplacilam
            rozstrojem nerwowym.
            A, wlasnie dostsalam propozycje pracy w cukierni, jeszcze nic pewnego, ale juz
            sie ciesze (zeby tylko nie chcieli mojego CV, bo jak widza, ze konczylam prawo
            to oganiaja sie ode mnie jak diabel od swieconej wody!)
            • m.c3 Re: moja historia 01.04.05, 06:44
              Nie przyznawaj sie do wszystkich swoich umiejetnosci, jezeli chcesz zwykla
              prace! Na sprzedawczynie masz za duze wyksztalcenie, nie musisz w tym miejscu
              pracy sie tym chwalic. Powiedz, ze wychowywalas dziecko w tym czasie, albo po
              prostu bylas gospodynia domowa.
          • bella_rossa Re: moja historia 30.03.05, 17:55
            atmen napisała:

            > jako tlumaczka powinnas znac ortografie..
            a w którym miejscu widzisz blad, bystry czytelniku?
            • atmen Re: moja historia 01.04.05, 06:26
              "znaleść"
              • bella_rossa Re: moja historia 01.04.05, 21:11
                znalezc, oczywiscie masz racje.
                ale to byla zwykla literowka, zwana inaczej "omskniety palec"
                za straty moralne czytajacych nie odpowiadam :)
      • facecja Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 30.03.05, 22:08
        z tego, co zdążyłam nauczyć się na "organizacji i zarządzaniu": dla dobra
        organizacji lepiej jest wybrać osobę, która będzie posłusznie, sumiennie
        wykonywać polecenia szefa, która będzie potrafiła się wpasować w normy
        obowiązujące w tej organizacji. a osoba utalentowana, nieprzeciętna - czy
        najczęściej nie jest to indywidualista, który nie da sobą rządzić, tym bardziej
        osobie o mniejszym potencjale? kto by chciał zatrudnić osobę, która za jakiś
        czas wygryzie nas z naszego stanowiska albo w najlepszym wypadku rozwali
        wszelkie ramy, w których działa instytucja?
      • Gość: Aneta Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 00:53
        Kiedys czytalam w bardzo madrej ksiazce, ze wiekszosc geniuszy to
        ludzi "nieprzystosowani spolecznie". Moze w tym tkwi problem? Dzisiaj sam
        talent nie wystarczy, trzeba jeszcze posiadac tzw. "soft skills".
        • obserwator55 Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro 01.04.05, 09:24
          :-)
      • Gość: Reader System psuje... IP: 212.247.232.* 31.03.05, 12:25
        Takie osoby sa zatrudniane, potem zapominaja kim byly i zapominaja o nowych
        mlodych i utalentowanych...
      • Gość: Różą Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 12:33
        Nie bo każdy patrzy na siebie. takie czasy egoistów i snobów. ja szczerze
        mówiąc nie wierze nikomu. Ale najlepsze dop[iero się zcznie bo niedługo wybory
        i znowu obiecanki.Szkoda tylko że ludzie z nowu będa wierzyć a oni się za
        naszym,i plecami śmiać jakich to maja głupich wyborców i jak nie wiele im
        trzeba a by na nas głosowali.
      • sumsum obserwator55 odpowiedz mi, proszę 31.03.05, 15:06
        co to za nieujawniony, niesamowity talent posiadasz i w jakiej branży byłbyś
        najlepszy. Jak mnie zafascynujesz może Tobą pokieruję, takim utalentowanym,
        dopasuję Ci osobowość do potrzeb rynku i znajdę pracę.
        • obserwator55 Re: obserwator55 odpowiedz mi, proszę 01.04.05, 09:28
          :)))
      • Gość: JarTaTarta Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 05:05
        -to nie tak!
        -odpowiedz sobie na bardzo ważne pytanie "co potrafię i lubię robić?"
        -jeśli już to wiesz to ustal czy jest jakieś zajęcie z tym związane i czy da
        się z tego wyżyć, następnie zdobądź wszstkie informacje na ten temat i
        porozmawiaj z kimś kto tym się zajmuje jeśli to nadal będzie to...
        -to wtedy z pokorą zacznij szukać jakiegoś stażu a jak znajdziesz...
        -dowiesz się że o tej pracy wiesz nic lub niewiele - więc ucz się - słuchaj,
        podglądaj innych doskonal swój warsztat i jeśli masz talent, pasję i
        determinację to ci się uda!
        -Mnie się udało pomimo tego, że uczyłem się pracując!
        -Zaczynałem jako redaktor techniczny w czwarto-ligowej tygodniku i wszystko
        było proste ot co wydać gazetę-phi! przez trzy miesiące mieszkałem w redakcji -
        oZgrozo gdy o tym pomyślę!
        -To było siedem lat temu i od tamtego czasu zaprojektowałem i wydałem kilkaset
        publikacji mimo to wciąż się uczę i wiem ,że jeszcze nie wszystko wiem!
        -Chcieć znaczy móc i tyle!
        -POWODZENIA!
        -Osobowość sie ma lub sie niema jeśli sie ma to należy działać!
        -Ja bym cię nie zatrudnił z prostego powodu musiał bym pracować za ciebie -
        przynajmniej przez pewien czas!
      • Gość: p dobre stopnie w indeksie to nie wszystko IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 01.04.05, 07:07
        dobre stopnie w indeksie ii stypendium naukowe to nie wszystko
      • Gość: Zorientowany Prawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.05, 12:23
        Prawda jest niestety smutna i prozaiczna. W swoim doświadczeniu w rekrutowaniu
        spotkałem sie z ukrytym kryterium przyjęcia. Oto ono: Kandydat nie może być zbyt
        inteligentny, a na pewno nie może być mądrzejszy od swojego szefa. Niestety
        ludzie zdolni i utalentowani są często bardzo inteligentni. A to niestety
        zagraża pozycji szefa. I najgorzej jeśli ten utalentowany okaże się jeszcze
        lepszym z lepszymi pomysłami.
        Hej Wy zdolni i utalentowani - przykro mi ale nie macie szans.
        Niech żyje głupota.
      • Gość: apage Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.itpp.pl 01.04.05, 13:00
        Przepraszam, ale uważam że większość wypowiedzi to trochę taka walka z morzem -
        posmagamy je biczem żeby nie miało przypływów.
        Zgoda, że wiekszość pracy można dostać po znajomości. Ale niezgoda, że to nasza
        tylko przywara. Otóż 30 lat temu zrobiono w USA szeroko zakrojone badania
        pytając się pracowników różnych branż jak zdobyli pracę. Okazało się że 20 proc
        - przez ogłoszenia w prasie, konkursy etc. Kolejne 20 proc. sama pracę
        wychodziłą zgłaszając się do firm i przekonując ich do siebie. Największa grupa
        60 proc. zdobyła pracę dzięki znajomym któzy albo zaprotegowali, albo wspomnieli
        że ich firma niedługo będzie szukać takiego to a takiego pracownika i oni z tego
        skorzystali i uprzedzili poszukiwania.
        Co to znaczy? Ano to, że ci niezaradni, nie potrafiący zdobywać rzeszy
        znajomych, bez siły przebicia - niestety przepadali. Siedzeli ze swymi
        kwalifikacjami w domu, gdy tymczasem ci bardziej zaradni choć może mniej zdolni
        w barze czy na kręglach albo joggingu poznawali znajomych którzy pomogli im
        zdobyć pracę.
        A więc oczywiście obycie towarzyskie i to ilu i jakich ma się przyjaciół i
        znajomych ma znacznie większe znaczenie. Zresztą to nic dziwnego. Pomyślcie że
        to wy macie zatrudnić pracownika. Zgłasza się powiedzmy 30 osób o których nie
        wiecie nic prócz tego co napisąły (wszystkie znaja jezyki i mają studia). I
        jedna osoba która poleca wam kumpel i mówi "to świetny gość, daje głowę.:. I
        kogo wybierzecie - bo ten polecany tez zna języki i tez ma studia?
        A druga sprawa. To prawda, że ładni i sympatyczni mają lepiej. tez wielokrotnie
        przeprowadzano badania i nie ma tu wiele do dodania. Jasne, że każdy pracodawca
        na całym świecie chętniej przyjmie ładną dziewczynę niż brzydka. Chetniej
        sympatycznego, wysokiego blondyna, niż mrukliwego zarośnietego garbusa choć ten
        ostatni może być geniuszem.
        A trzecia zasada - ludzie wybierają na wspolpracownikow podobnych sobie. Szef
        ktory jest mlody wysportowany i inteligentny - najprawdopodobniej dobierze
        podobnych podwladnych a niestety niscy i grubi dejda z kwitkiem.
        A szef ktory jest glupi, prostacki wybierze takich ktorzy nie wyskakuja z
        inteligencja a raczej duzo znaja kawałów o blondynkach. to też chyba jasne.
        Czy to uczciwe? pewnie nie ale tak już jest.
        I na koniec. Czy tego chcemy czy nie - jak szukamy pracy sami stajemy sie
        towarem ktory chcemy dobrze sprzedac. A jesli jestesmy niekomunikatywni,
        ponurzy, niechlujni albo po prostu brzydcy a może po prostu jąkamy się, albo
        mamy krzywy nos, czy inne poczucie humoru albo jego braki tak dalej to niestety
        mamy zle opakowanie. A w naszym świecie opakowanie - nie tylko czlowieka ale
        kazdego produktu to nawet nie polowa, ale czasem 90 proc sukcesu.
        Nie zrozumcie mnie zle. Nie piszę że to dobrze. Czasem to wręcz tragiczne. Ale
        tak jest i albo trzeba się dostosowac, albo przynajmniej zrozumieć i nie
        narzekać kiedy skutkiem jest brak pracy - ulepszyc opakowanie.
        • Gość: Dilby Re: nieprzeciętni,niesamowicie zdolni, a są bezro IP: *.chello.pl 01.04.05, 21:39
          W firmie gdzie jest własciciel i on rekrutuje szuka sie mądrych ludzi - ma to
          wpływ na zysk
          w urzędach - w całym tym bagnie z moich podatków szuka się tępaków żęby nie
          wygryżli rekrutującego - jemu "wisi" wydajność , efekty i takie tam głupoty.:-(
          w Polsce jest więcej urzędasów niż prowadzących działalność - czyli zawsze
          zostaną wybrane takie władze które dadzą kasę urzedasom a zabiorą ludziom pracy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka