No nie wytrzymam, muszę się pochwalić
Kolejne świece wychodzą pięknie. Wczoraj korzystając z awarii komputera (i
niemożności po-gg-adania z Jednym Panem

zrobiłam sobie wieczór świec. Wyszły:
Jedna duża jasnoniebieska z kawałeczkami granatowymi, idealna.
Jedna duża warstwowa, pomarańczowo-żółta, do obróbki, bo mi się ciut krzywo
odlała, ale też bardzo spoko.
Dwie malutkie czerwone, odlały się w szklanych świecznikach prawie jak
warstwowe, więc wyglądają ślicznie,
Jedna malutka biała z granatowymi kawałeczkami - średnio ładna, moim zdaniem
do przetopienia na jasnoniebieską.
I kupiłam barwniki do świec Rayhera - sympatyczne to, ale w sumie mało
wydajne. Może jak ktoś robi żelowe, to będzie lepiej, bo w instrukcji zalecają
na 350 g żelu wziąć "na główkę od szpilki" barwnika. Przy stearynie jest
średnio, zużyłam więcej, niż się spodziewałam. Ogólnie ocena 4
Jeżówka poniedziałkowa

((