Dodaj do ulubionych

Wypadki przy pracy :(

24.11.06, 16:37
Witam ! Wczoraj wieczorem zamiast pójść spać - postanowiłam pomalować
skrzyneczkę. Wyjęłam z szafy nową pełną puszkę farby i ... wypadła mi z rąk.
Oczywiście się otworzyłą i wszystko wylało się na wykładzinę dywanową,
kanapę,i na mnie. Możecie sobie wyobrazić jak się uwijałąm i ile się
naklęłam. Do póżnej nocy "wypłukiwałam" farbę z wykładziny. Dobrze, że mąż
poza domem bo gderania dodatkowego już bym nie zniosła. A przed Wielkanocą
córka potrąciła szafę na której w koszyku spoczywały sobie lakierowane
wielokrotnie wydmuszki. Żadna nie ocalała sad
Wiem, że niektóre z Was miały przejścia z kotami, a inne wypadki ? Spotykały
Was twórcze nieszczęścia smile
Pozdrawiam - Agnieszka
Obserwuj wątek
    • jotkal1 Kocia zabawa z bombkami 24.11.06, 17:12
      Świeżo pomalowana białą farbą bombka wypadła mi na podłogę i potoczyła się
      przez pół kuchni. Zainteresowało to dwa kociaki i przeturlały ją przez cały dom
      znacząc białe ślady po podłodze i dywanach. Na dodatek jeden z kotków to
      czarnuszek i jeszcze do dziś wyskubujemy z niego resztki farby.
      Mnie też raz wypadła puszka z brązową farbą i to na dodatek olejną. Efekt -
      oblane drzwi od szafy, plama na parkiecie i całkowicie zalany dywanik, który
      trzeba było wyrzucić.
      • jotkal1 I jeszcze pół tortu zeżartego przez psa... 24.11.06, 22:52
        Właśnie w tej chwili zorientowałam się, że pies zeżarł pół tortu przygotowanego
        do przełożenia kremem. Postawiłam go na stole, który jest nieco niższy niż blat
        kuchenny i łatwo do niego sięgnął. Niestety blat zajęty był przez farby i
        aniołki masosolne. A jutro przychodzą goście. Lecę kręcić inne ciasto...
    • mamoon1 Re: Wypadki przy pracy :( 24.11.06, 17:54
      Mój syn zadzwonił do mnie do pracy z informacją, że właśnie wylał na panele całą
      puszkę szybkoschnącego lakieru... Pracuję na drugim końcu miasta i droga do domu
      to akurat czas kładzenia drugiej warstwy smile
      • incakola Re: Wypadki przy pracy :( 24.11.06, 19:25
        zalana super glutem nowiutka kanapa, którą kilka dni wcześniej wnieśli mi do pokoju panowie ze sklepuuncertain
    • alisaga Re: Wypadki przy pracy :( 24.11.06, 21:15
      "Łapiąc " ostatnie promienie dziennego światła na parapecie w pokoju chciałam
      zawerniksować moją pracę. Niestety butelka się przewróciła i połowa werniksu
      wylała mi sie na parapet (biały). Werniks oczywiście ściekał z papapetu na
      parkiet. Efekt - ściana do malowania, nowa firanka trwale pochlapana. Na
      szczęście dzięki błyskawicznej akcji parapet i parkiet udało mi się uratować. Od
      tej pory zabroniłam sobie decoupage w pokoju. W kuchni takie wypadki są jeszcze
      do przeżycia!
      • magi104 Re: Wypadki przy pracy :( 26.11.06, 13:23
        Ojej, ale wam się zdarzało....
        Myśmy wczoraj robiły z córą i moją koleżanką różne rzeczy z masy solnej i jedną
        porcję za długo trzymałyśmy w piekarniku; się niektóe rzeczy troche wybrzuszyły
        i jest problem z malowaniem sad
        Najbardziej żal aniołka mojej córeczki, ale zdrapałyśmy wybrzuszenie i tatuś
        obiecał podszpachlować sukienkę aniołkową, żeby wyrównać....
        A czytając o waszych przeżyciach, przypomniało mi się jak byłam na spacerze z
        kotką moich rodziców: niepostrzeżenie dla mnie wpakowała się w smołę..... jato
        miałam czyszczenia (czyściłam wyrywającego się kota, który chciał koniecznie sam
        się wylizać, i płakałam nad nim jednocześnie)... może to was pocieszy tongue_outtongue_outtongue_out że
        mogło być gorzej - nie parapet, nie podłoga, ale żywe stworzenie .....tongue_outtongue_outtongue_out
        • zielony_listek Re: Wypadki przy pracy :( 27.11.06, 13:34
          Taaak, smoła...
          Moj pies, w trakcie remontu domu, przyszedl do domu z masą gazet pod brzuchem.
          Wyglądało to, hm.... zastanawiająco smile No po prostu mnie zatkało.
          Okazało się, że położył sie na placku smoły na ścieżce (wymieniane było
          pokrycie dachu), a potem na stercie gazet (po malowanie wnętrza).
          Tak, masełko zdecydowanie na przemian z nożyczkami najlepsze na smołe...

          Kiedys lakierowałam drzwiczki w kuchni i wylała mi sie puszka lakieru na
          podłoge, na świeżą fugę. Ubzdurałam sobie, że się fuga nie domyje, przebarwi i
          w tych miejscach ją wydłubałam. I jest sobie taka wydłubana do dzis (zapas fugi
          w torebce potem skamieniał, kupiłam nową i też juz skamieniała...).

          Kotka mi wskoczyła na ciasteczka kruche poukładne na blasze do pieczenia. Panu
          to nie przeszkadzało, zjadl ciasteczka z odciskami łapek. Za to kotka miała
          stracha strasznego, nie wiedziała co to takie miękkie jest...).

          Porozkładałam sobie na stole malutkie motywy z papieru ryżowego, wracam, a tu
          kocur (maine coon 8 kg) się rozłożył na nich. Oczywiście zaraz go zgoniłam i
          poszedł sobie... z wszystkimi motywami przyczepionymi do sierści...

          Pożyczyłam szlifierkę od kolegi, dobra, firmowa (czytaj drogą). Tak mocno
          tarłam, że przetarłam papier z jednego końca i sie zdążyła wyszrpac z jednej
          strony ta gąbka kawałeczkiem. O matko jak mi głupio było.

          Bejcowałam stół w rękawiczkach gumowych, a jakże. Tylko się przedarły, ano ale
          przecież nie przerwę roboty. Chodziłam do pracy z plamistymi rękami przez dwa
          dni...

          Pozdrawiam
          zielony_listek
          • magi104 Re: Wypadki przy pracy :( 27.11.06, 18:58
            zielony_listek napisała:

            >
            > Porozkładałam sobie na stole malutkie motywy z papieru ryżowego, wracam, a tu
            > kocur (maine coon 8 kg) się rozłożył na nich. Oczywiście zaraz go zgoniłam i
            > poszedł sobie... z wszystkimi motywami przyczepionymi do sierści...

            Oj, się poplułam tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
            Zdekupażowałaś kota !!!!!
            • balsaminka Re: Wypadki przy pracy :( 28.11.06, 08:31
              hahahaha...niby tragedia...a jednak jest sie z czego posmiac...takie
              sytuacje...wkurzaja nas w danym momencie..ale z czasem tworzy sie z nich
              anegdota.
              Ja nie mialam takich przezyc...po za tym ze ukradli mi moje dziela ( nie
              byly "boskie" ale )jednak ukradli...

              Smieszne moze byc to- ze moj wspanialy "byly" malzonek bawil sie puszka
              krwistoczerwonej farby, ktora oczywiscie rozlala mu sie na rekach...zamiast ja
              odrazu zmyc..przetarl tylko rece...potem zdziwiony mial pretensje do
              sprzedawczyni ze mu nie chciala przyjac pieniedzy w sklepie. Jakby mi przyszedl
              facet ogolony na "pale"z zakrwawionymi dlonmi (tak to wygladalo) to tez bym
              pieniedzy od niego nie wziela.
              • maadga Re: Wypadki przy pracy :( 29.11.06, 10:21
                Wspominałyście kuchenne to ja też się podłączę. Robiłam grzybki marynowane i
                zalewa octowa studziła się na oknie lekko uchylonym. Mój kot oczywiście wyczuł
                lekki podmuch świeżego powietrza i natychmiast postanowił wybrać się na spacer
                po dachu. Pięknie przeszedł nad parującym dzbankiem zalewy 3łapami ale czwartą
                musiał wsadzić w zalewę. Dodam tylko że to była północ i nie miałam już więcej
                octu. Ale grzybki pychota....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka