Gość: głodna
IP: *.adsl.inetia.pl
23.02.05, 14:47
Wiem, ze kiedyś było coś takiego, wykupywało się obiady na cały miesiąc,
studenci mieli zniżki i dało się przeżyć nawet jak się było dość biednym
(mozna było np kupić co drugi dzień i jednego dnia jeść zupę, a drugiego
drugie (zupy były niedatowane)Tak to przynajmniej wyglada w opowiadaniach
rodzinnych.
Wiem że w niektórych miastach juz nie istnieją żadne stołówki, albo jest
jedna, ale trudnodostępna dla niektórych wydziałow, zamiast tego są bary, ale
to drogo i śmieciowe żarcie.
Jak to wygląda w W-wie?
Mam sytuację podobną do tomb-raider, a to co jej napisano nie nastraja
optymistycznie. Jak się jeszcze okaże, że i stołówek nie ma....