Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    10 zasad domowego savoir-vivre'u

      • Gość: ja 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.play-internet.pl 25.08.11, 14:23
        Hmmm... też nie lubię jak goście u mnie chcą ściągać buty i na nic się zdają moje protesty. Jak mogę ich przekonać żeby jednak pozostali w butach?
      • Gość: amika 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: 94.75.122.* 25.08.11, 15:50
        Przywołujecie Japonię, ale przecież to zupełnie inne kultura i inne tradycje! A buty zdejmują, bo nawet do dzisiaj wielu nie używa krzeseł i stołów, siedząc na podłodze. Nie zauważyłam żeby równie chętnie orędownicy zdejmowania butów w polskich domach, zaszczepiali japońskie powitanie - polegające na naprawdę głębokim ukłonie (dotyczy również kobiet), lub inne ich zwyczaje.
        Wymaganie od gości zdejmowania butów jest naprawdę przejawem złego wychowania. W polskim kodeksie dobrego wychowania nie ma na to miejsca. Natomiast dobrze wychowany gość, nigdy nie pozwoli sobie wejść gdziekolwiek w brudnych butach - wystarczy mieć przy sobie chustkę i korzystać z wycieraczek. Obawy o raczkujące dzieci jest dla mnie histerią - moje bez problemu bawiły się piaskownicy, zdarzało się, że próbowały pierwszych kroków podpierając się przy utracie równowagi o chodnik - czy to na jedno nie wychodzi?

        Mój pies więcej naniesie piachu i brudu do domu niż goście w butach. I co z tego? Codziennie po prostu odkurzam i tyle, a dywan zwinęłam już dawno bo to dopiero stanowi zagrożenie - siedlisko alergenów:)
        • Gość: xgtr Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 22:04
          Mądrego to i miło poczytać :)
      • Gość: as hahha a to dobre, ja znam samych hamów chyba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 16:11
        doszedłem do 3 pkt i nie mogę przestać się śmiać :D:D
      • helenka-ka Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania butów? 25.08.11, 16:57
        Jak żyję, nie spotkałam takiego obyczaju. Natomiast pod każdym, najmniejszym nawet, tekstem na temat dobrego wychowania pojawia się armia dziwnych osobników, którzy gotowi sa pozabijać innych albo przynajmniej obrzucić ich stekiem wyzwisk w obronie jakiegoś dziwacznego pomysłu (wziętego chyba rzeczywiście z wiejskiego gumna) zdejmowania butów przed wejściem do cudzego domu. Zaczynam podejrzewać, że to jakieś trole są. Co do reszty artykułu, to byłabym ostrożna przy obdarowywaniu dzieci słodyczami. W moim domu np. w ogóle słodyczy się nie je ani nie używa cukru. Dzieci są dobrze wychowane i prezenty przyjmują z uprzejmym podziękowaniem, ale później mamy kłopot, bo co zrobić z takim prezentem? Nawet oddać komuś trochę głupio, bo przecież nie chcemy, żeby miał kłopoty ze zdrowiem. A w ogóle, to rzadko już zdarza się, że ludzie przyjmują gości w domu. Od takich spotkań są restauracje. To dużo wygodniejsze, cenowo wcale nie wychodzi specjalnie drogo, nie bez znaczenia jest też fakt, że dajemy innym pracę.
        • Gość: złośliwe bydlę Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b IP: *.lodz.msk.pl 25.08.11, 17:26
          Czasami to ma uzasadnienie- wyobraź sobie, że idziesz do kogoś w marcowo- listopadowe błoto, albo w styczniową śnieżycę. Przecież po Twoim wejściu powstanie kałuża ze śniegu przemieszanego z piachem i solą. Do tego siedzenie w ogrzewanym mieszkaniu w zimowych butach to żadna przyjemność.
          Rozwiązanie jest proste- jeśli wpadasz do kumpla na piwo lub do koleżanki na ploty - to po prostu zdejmujesz buty i się nie przejmujesz (zakładanie cudzych kapci jest niehigieniczne). Jeśli okazja jest bardziej zobowiązująca- chrzciny, imieniny - po prostu bierzesz do torby buty na zmianę.

          Latem oczywiście problemu z reguły nie ma. :)
          • kajmir Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b 25.08.11, 20:51
            Jest w tym sporo racji, w wiekszym towarzystwie może być tak, że ktoś buty zdjął. Zimą moje buty mogą być mokre, zaśniezone, w wyniku czego zostawię kałużę. Osoba która zdejmie buty może zamoczyć skarpety.
        • kajmir Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b 25.08.11, 20:49
          Też nie rozumiem tego zdejmowania butów. Jak do mnie przychodzą goście zawsze mówię, żeby nie zdejmowali butów bo to nie szpital ani muzeum dywanów.
          Sam jak przychodzę w gości pytam czy mogę zostać w butach, jeżeli jest jesienna czy zimowa słota to buty zdejmuję.
          • Gość: pytam się Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 23:11
            A co młoteczku. Nie stać cię na proszek do prania??
        • Gość: mw Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b IP: *.play-internet.pl 25.08.11, 21:54
          helenko widać wyrażnie przerost formy nad treścią i to zaproszanie do restauracji i pewnie dobrze by było aby płacili zaproszeni
        • Gość: co nie Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 23:10
          No to fajnie masz wieśniaczko jak się ładujesz wszystkim z brudnymi buciorami do domu.
        • Gość: polianna-is-me Re: Skąd wy bierzecie tych idiotów od ściągania b IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.08.11, 11:00
          Zgadzam się z Tobą. Nie obdarowuję dzieci znajomych, ponieważ nie wiem czy wolno im jeść słodycze, jakie zabawki są aktualne itp. Kilka razy spotkałam się z sytuacją, gdy wchodząc do znajomych doskoczyły mnie ich dzieci z pytaniami jakie prezenty im przyniosłam! Dlatego do artykułu dopisałabym punkt o zachowaniu dzieci podczas podejmowania w domu gości.
      • Gość: tatar A szczur? :) IP: *.internetia.net.pl 25.08.11, 18:47
        W domu przyjaciółki, która nie kocha szczurów, mój zwierzak czuł się naprawdę nieźle - po prostu w pokoju gościnnym pod moim czujnym okiem mógł sobie łazić, gdzie chciał. Zresztą w ogóle mógł łazić, gdzie chciał. Byleby nie trafił na miejscowego psa...
        Jak ktoś nie lubi świnek/chomików/szczurów/czegokolwiek a zaprasza do domu właściciela, nie powinien się zdziwić, że gość uprzedzi o przybyciu z pupilem (może nie mieć z kim zostawić na 5 dni). Warto mieć kąt na dziwne zwierzątka.
        Oczywiście właściciel MUSI mieć klatkę podróżną. Chomikowi czy szczurowi nic się nie stanie, jak pomieszka 5 dni w małej klatce podróżnej.
      • babie_lato1 10 zasad domowego savoir-vivre'u 25.08.11, 19:20
        Dla moich rodziców zdejmowanie butów przez gości jest synonimem totalnego obciachu. Ja natomiast po prostu dostosowuję się do oczekiwań gospodarzy - zazwyczaj wiem do kogo idę - chyba, że uznam obyczaj panujący w domu gospodarza za przesadę np. oczekiwanie, że zdejmę lekkie, płaskie sandałki na urodzinach i będę chodzić gołymi stopami po panelach czy terakocie. Sama nie lubię kiedy u mnie goście zdejmują buty, ale szanuję ich potrzeby, że np. chcą, żeby im odpoczęły stopy. Na takich kameralnych spotkaniach się nie usztywniamy. A większe imprezy faktycznie lepiej robić w knajpach.
        Bezwzględny zakaz zdejmowania butów to anachronizm z czasów służby domowej, teraz warto nie przysparzać gospodyni dodatkowej pracy.
        Myślę, że SV wymaga pewnej elastyczności, a bardzo sztywne trzymanie się jego reguł, świadczy raczej chyba o jego powierzchownym przyswojeniu ;)
        • Gość: taka prawda Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 23:13
          No patrz. A dla mnie włażenie komuś do domu w butach to szczyt wiochy i buractwa. Ja rozumiem że w niektórych jeszcze pozostały małomiasteczkowe nawyki i włażą wszędzie w butach, ale są pewnie granice.
          • Gość: elo a od kiedy to zdanie takiego wiesniaka i buraka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 23:29
            jak ty kogos interesuje? to ze ABS lub dres ma mnie za gorszego tez mam w trabie.
      • Gość: mr.zlywilk oczywistość oczywista i polska mentalność IP: *.dynamic.chello.pl 25.08.11, 20:59
        Większość zasad jest oczywista. Wynika z oczywistej dbałości o gości i poszanowania ich osoby.
        Co tyczy się zdejmowania obuwia - nie zdjęcie obuwia w Polsce może być odebrane jako przejaw swoistego niechlujstwa. Osobiście staram się nie zdejmować obuwia sygnalizując to uprzednio by nie wejść "na chama".
        • Gość: lothers Re: oczywistość oczywista i polska mentalność IP: *.izacom.pl 27.05.12, 01:23
          Ja po prostu pytam, czy zdjąć buty, (chyba, że widzę, że nie muszę pytać) i zazwyczaj słyszę - nie zdejmuj. Tak jest najwygodniej.
      • Gość: Tomek 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.142.199.204.metrointernet.pl 25.08.11, 21:38
        Mam poważne wątpliwości co do stopnia znajomości zasad dobrego wychowania autora teksu. Podzielam wiele krytycznych komentarzy, zaś zapis dotyczacy zdejmowania butów jest żenujacy. Szanowni Państwo, butów po prostu nie zdejmujemy! To zachowanie iście plebejskie. I nie ma tu znaczenia stopień zaznajomienia z gospodarzami.
        Trochę wstyd, że na portal Gazeta.pl uznaje utora za znawcę PD.
        • Gość: elo a ty skad sie urwales... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 23:31
          przeciez autor pisze ze butow sie nie zdejmuje???
      • Gość: Hmmm 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.dynamic.chello.pl 25.08.11, 22:12
        Hmm...nie chcę dyskutować nt zdejmowania butów, ale mnie np w powyższych poradach rażą dwie rzeczy:
        - jeśli przyjdziemy za wcześnie możemy zastać gospodarza biegającego w stroju domowym a gospodynię jeszcze w kuchennym fartuszku - to odbieram jako seksistowskie i obraźliwe. Ze co - jak ktoś przygotowuje przyjęcie, to ma to być kobieta?
        - na czas przyjmowania gości nasi pupile powinni znaleźć się w innym pomieszczeniu - moje zwierzaki są tak samo, jak np dzieci, członkami rodziny, dlaczego mam je nagle izolować? O ile nie boja sie obcych, oczywiście. Czy dzieci moze tez zamknąć, najlepiej w piwnicy?
        • stefanpajonk Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u 30.08.11, 16:48
          1. W normalnym domu zwykle kobieta gotuje, to pewien stereotyp ale jak najbardziej słuszny, no chyba że tworzysz jedno z tych nowoczesnych związków że dwie kobiety, dwóch facetów. Mężczyzna ustawia krzesła, stół, często nakrywa do stołu kiedy jego żona pilnuje potraw.


          2.Nie każdy z gości ma ochotę żeby czyjś pies wytrząchał się nad jedzeniem, jeśli to zwykłe odwiedzenie znajomego który bywa u nas 2 razy w tygodniu to ok. Zwierzak nie przeszkadza, ale jeśli to bardziej oficjalne spotkanie to jednak obwąchujący pies, czy rzucający się pazurami na nasz nowy garnitur nie jest bardzo miłym momentem spotkania.
          • Gość: elo brawo spiderman... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 23:36
            ze tez ci sie chce dyskutowac z takim dzikusem... On uwaza ze prawa jego psa sa wazniejsze niz prawa goscia.... I to jest wlasnie polskie spoleczenstwo. Na drodze zapewne uwaza ze spieszy sie tylko i wylacznie jemu.
      • Gość: joss 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.08.11, 22:40
        nie wiem czy przynoszenie dzieciom słodyczy to dobry pomysł, znając fobie niektórych mam na temat zdrowego odżywiania chyba bym się nie odważyła. I to jest problem, bo niby idzie się do domu, gdzie jest dziecko i coś wypada mu przynieść tylko co? Owoca? Sok z witaminami?
        • xxara Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u 25.08.11, 23:03
          Co przynieść dziecku? Owoc, naklejki, książkę, breloczek, figurkę - jest tyle niezobowiązujacych drobiazgów. A co do zdejmowania butów, każdy kulturalny człowiek wie, ze powinien uszanować zasady domu, do którego przychodzi. tak jak chamstwem jest niezałozenie czegos na głowe w jakiejś tam świątyni, tak samo chamstwem będzie paradowanie w butach u kogos, kto tego nie znosi.
      • xxara Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u 25.08.11, 22:44
        Ale arbiter elegantiaro - przychodzenie ze słodyczami do dzieci to totalna wiocha. Komuna sie skończyła, czekolada juz nie na kartki o diecie dzieci decydują rodzice. W roku 2011 na zach od od Wisły nie pasie sie dzieci i nie nagradza słodyczami - to polsk bolączka
      • naprawdetrzezwy Fajne porady ostatniego wieśniaka... 25.08.11, 23:37
        "Szczególnie jeśli wiemy, że będą dzieci - im zawsze dobrze kupić coś słodkiego."

        Kto mu pozwolił dawać dzieciom słodycze?
        Po pierwsze - żówno mu do tego co jedzą, po drugie - szkodzą.
        ;>>>
      • jasko_bartnik 10 zasad domowego savoir-vivre'u 26.08.11, 05:14
        Już to widzę - środek zimy, śnieg z błotem po kolana i "nie zdejmujcie butów... nic, że brudne - u nas zawsze był chlew".
        • Gość: anty Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.unknown.vectranet.pl 26.08.11, 22:27
          Sukna. pozwalały na zachowanie obuwia na czas suszenia butów z wilgoci przyniesionej z dworu. Jeżeli gość upiera się przy zdejmowaniu obuwia, należy oczekiwać, że ma ze sobą swoje buciki. Może w ostateczności otrzymać klapki ze sztucznego tworzywa.
          Nie ciepię gości na bosaka, szczególnie na podłodze pastowanej tradycyjnie. Pozostają ślady:((
          • stworzenje buty 30.08.11, 13:06
            niestety,ale z butami się nie zgodzę.
            Na naszych chodnikach nie ukrywajmy syf jest: naplute, pet, psie g.. itd. Więc tak raczej mało fajnie jakby ktoś niechcący taki "luksus" wniósł do domu gospodarzy. Sama zawsze ściągam u kogoś.Jednak higiena bierze górę na savoir vivrem w tym wypadku. A zima? Solone drogi itd. Poza tym w kozakach z ociepleniem najnormalniej by mi było gorąco siedzieć. Z innymi punktami się zgadzam :-). A szczególnie denerwujące jest spóźnianie się więcej niż 15 minut :-/.
            • Gość: hmm Re: buty IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.08.11, 14:18
              ja jako gość pytam się po prostu : "mam zdjąć buty?" i postępuję zgodnie ze wskazaniem.
              kapci nie akceptuję, chyba że są nowe i czyste, żadne tam memłony po domownikach, fuj. jak ktoś chce, żebym biegała na bosaka, no to będę biegać na bosaka, ale dla jego komfortu psychicznego nie będę syfnych kapciorów w złym rozmiarze obnaszać :P

              btw, w efekcie zazwyczaj moje CZYSTE skarpetki stają się przyszarzałe od podłóg gospodarzy i potem muszę je włożyć do swoich CZYSTYCH wewnątrz butów, ale to już nikogo nie obchodzi.
              • stworzenje Re: buty 30.08.11, 14:48
                Gość portalu: hmm napisał(a):

                > btw, w efekcie zazwyczaj moje CZYSTE skarpetki stają się przyszarzałe od podłóg
                > gospodarzy i potem muszę je włożyć do swoich CZYSTYCH wewnątrz butów, ale to j
                > uż nikogo nie obchodzi.


                a to też zależy, u mnie byś takich nie miała :-). Ale znam domy w których z premedytacją butów nie zdejmuję bo na dywanie od wlepionego brudu wzrokow nie widać haha.
        • Gość: rolnik Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 20:32
          A co to, cieciu, wprost z pola do ciebie przychodzą. Niech se przed drzwiami giczoły oczyszczą.
        • Gość: jamłasica Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.dynamic.chello.pl 31.08.11, 11:10
          wtedy bierze sie buty na zmiane..
      • Gość: Ancuta 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.pgi.gov.pl 30.08.11, 13:07
        Co to znaczy "na boso"?
        • Gość: somo Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.altec.pl 30.08.11, 21:32
          to znaczy, że pisarczyk byhciał ale nieumi :)
      • Gość: lupstych Korzystanie z drinkow:solo czy maja byc podawane? IP: *.wbp.olsztyn.pl 30.08.11, 14:40
        Bylismy z moja pania u jej znajomych.My ze soba przynieslismy litrowego Janka Wedrowniczka.Inni tez po butli whisky.Razem z alkoholem gospodarzy bylo tego ze cztery litry na osiem osob.Ja od poczatku sam sobie robilem drinka/bo stal w kuchni,a my siedzielismy w living roomie/i starczal mi na pol godziny.Dawalem duzo lodu,az do oporu.Po imprezie moja zrobila mi awanture,ze sam sie obslugiwalem,a powinien byl czekac,az gospodarz mi zrobi drinka...ponoc jej przyjaciele zle widzieli moja samoobsluge...
        A jak by podawal mi jeden na godzine albo dwa - trzy w ogole,gdy innym ponoc podawal w szybszym tempie?
        Bylem dziesiec lat w Londynie.Tam na prywatkach kazdy sobie sam robi drinka,bo wie jaki chce i zna swoje tempo oraz mozliwosci.Nie sadzilem,ze w Polsce jest inaczej.
        Co sadzicie o moim postepowaniu? Czy bylo nieeleganckie?
        • stefanpajonk Re: Korzystanie z drinkow:solo czy maja byc podaw 30.08.11, 17:02
          Myślę że tu trzeba kopiować, jeśli goście czekają czekaj i ty, jeśli skończył ci się drink gospodarz pewien zaproponować kolejną porcję. Warto się po prostu zapytać czy możesz sobie przygotować drinka, zostanie to lepiej odebrane. Nie każdy lubi jak ktoś mu grzebie po kuchni.

          Ogólnie jestem za tym aby w kuchni albo na stole przy którym pijemy były wszystkie składniki do drinków, a gospodarz sam oferuje przyrządzenie drinka oraz zaprasza do własnego komponowania drinków.

          Wydaje mi się że było to po prostu dziwne towarzystwo
      • Gość: ciocia Klara pani Dybcio powinna nauczyć się języka polskiego IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 16:53
        Osoba, która używa regionalizmów w stylu "na boso" chyba raczej nie jest wiarygodna jako nauczyciel savoir vivre'u...
      • Gość: grasa 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.retsat1.com.pl 30.08.11, 18:01
        Drodzy dyskutanci człowiek ZAWSZE ważniejszy od podłogi
        • Gość: Forseti Wolnoć Tomku w swoim domku IP: *.play-internet.pl 30.08.11, 22:14
          Tia, a czy ten Pan Ważny (czy raczej Pani Ważna) wycyklinuje i polakieruje mi parkiet zniszczony przez szpilki? Tak się składa, że dom urządzam tak, żeby dobrze się w nim czuć, a nie żeby zadowalać fanaberie obcych - dla mnie przytulniejszy jest parkiet niż płytki. Zresztą to dom nie dworzec czy inna poczekalnia, żeby każdy mógł sobie wejść w czym chce.

          Ale cóż, w narodzie najwyraźniej pokutuje wciąż "zastaw się a postaw się" - mogą mi zniszczyć podłogę, co tam, te parę tysi na następną to betka, a lakierowanie po cyklinowaniu przeczekam przecie w swoim pałacu letnim, nie?

          Ogólnie jestem za obopólnym szacunkiem - goście pytają czy ściągać buty, ja dopuszczam czyste, w miarę płaskie obuwie i nie narzucam swoich kapci.
          • Gość: gosc Re: Wolnoć Tomku w swoim domku IP: *.dhs.gov 30.08.11, 22:32
            Co za durny komentarz. Zapraszasz do domu obcych ludzi? Ja zapraszam przyjaciol i ich przyjazn jest dla mnie wazniejsza niz jakikolwiek parkiet.
            Wspolczuje Ci bo jak sie zestarzejesz albo ciezko pochorujesz to bedziesz sobie mogl podziwiac ten swoj parkiet ale nie bedziesz mial serdecznych ludzi wokol siebie.
            • Gość: Forseti Re: Wolnoć Tomku w swoim domku IP: *.play-internet.pl 30.08.11, 22:55
              Akurat z serdecznymi ludźmi nie ma problemu bo to działa w dwie strony - będę dla nich tak ważny jak oni dla mnie, więc sądzę, że uszanują pracę, której zawdzięczam to, co mam w domu i zechcą tego nie niszczyć.

              Problem jest z zadufanymi w sobie bubkami, którzy zdjęcie niedostosowanych butów uważają za skazę na honorze.
          • Gość: Parkieciarz To gó.wno, a nie podłogi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 22:57
            Skoro po jednej wizycie, nawet kilkugodzinnej, musisz wydawać tysiące na cyklinowanie i lakierowanie bo goście "zniszczyli".
            • Gość: Forseti Re: To gó.wno, a nie podłogi. IP: *.play-internet.pl 30.08.11, 22:59
              OK, zaproponuj trwałe rozwiązanie. Rodzaj parkietu, drewna, typ/markę lakieru.
              Konkrety.
              • Gość: Parkieciarz Re: To gó.wno, a nie podłogi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 23:18
                Ty tak poważnie?

                Z rodzimych dąb, jesion. Z egzotycznych teak, merbau, doussie, wenge i bambus.
                "Speca" , który przeniesie "nowoczesny, ekologiczny lakier" zrzuć wraz z tym lakierem po schodach. Staraj się trafić puszką w głowę, by wybić mu z niej głupie pomysły. To miękkie dziadostwo, które można, dosłownie, zarysować paznokciem. Tylko lakiery poliuretanowe. Twarde, wytrzymałe, odporne na duże obciążenia.
                • Gość: Forseti Re: To gó.wno, a nie podłogi. IP: *.play-internet.pl 30.08.11, 23:34
                  Tak, poważnie. Cóż, nie każdy jest parkieciarzem a ja dałem się wpuścić w lakier ekologiczny właśnie bo w dzieciństwie odchorowałem Chemolak (bodajże) :/
                • barabasz_1q Re: To gó.wno, a nie podłogi. 04.02.12, 15:50
                  Najlepsze są najtrwardsze panele. Faktycznie się nie rysują.
                  • romek67z Re: To gó.wno, a nie podłogi. 04.11.12, 17:22
                    no pewnie, ze najlepsze. tylko to już wiadomo, ze jakość idzie w parze w ceną i jeśli ktoś liczy, ze kupi po 30 zł za metr, to może zapomnieć. balterio jest po jakieś 100 zł za metr, ale są to pieniądze wydane wyjątkowo rozsądnie.
              • forum.master Re: To gó.wno, a nie podłogi. 26.05.12, 23:38
                no troche zenada z tym zdejmowaniem butow. u mnie sie nie zdejmuje, tylko wyciera, zima niby zartem to podkreslam, ale nie ma opcji,z e ktos sciaga buty albo przynosi kapcie na impreze. tyle ze nie mam parkietu a laminat balterio. no i nie mam tez takich zmartwień :)
        • Gość: Antoni Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.11, 22:28
          Kandydujesz to Sejmu. Wygadujesz straszliwe komunały...
      • dostronxxx 10 zasad domowego savoir-vivre'u 30.08.11, 18:16
        Debile! Przecież o to chodzi, żebym od razu rozpoznał, czy wchodzący gość jest ze szlachty czy cham. Cham zdejmuje buty. A wioskowy głupek wylizuje podeszwy herbowym. ;-)
      • maith Bez przesady, chodzi przecież o wzajemny komfort 30.08.11, 18:19
        Jakby ktoś nas odwiedził tylko na godzinę, poczulibyśmy się dziwnie. Naprawdę ludzie, których zapraszamy, są u nas mile widziani... dłużej.

        Wina się u nas specjalnie nie pija, więc ludzie którzy nas odwiedzają (a przecież nas znają i potrafią dopasować prezent do gospodarzy) nigdy go nie przynoszą. Sałatki, własne wypieki, tak, winem na szczęście nikt nas nie "uszczęśliwił". Na kwiaty niektórzy są uczuleni, zatem też nie ma co wciskać ludziom tego typu odgórnych zasad.
        My również staramy się przynosić ze sobą to, co zostanie dobrze odebrane przez gospodarzy, a nie jakieś bezsensowne ogólniki dla ludzi, którzy nie wiedzą, kogo odwiedzają.

        W naszym środowisku lubimy wzajemnie nasze zwierzęta. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś ze znajomych z naszego powodu zamykał w innym pokoju swojego uroczego kiciusia, czy fajnego psiaka, który przecież chce się z nami przywitać. Co innego, gdyby miał nas odwiedzić ktoś z alergią, wtedy dokładnie upewnialibyśmy się, jak należy się na tę wizytę przygotować. Ale co innego przygotować się na wizytę kogoś z alergią, z celiaklią, czy wegetarianina, a co innego przyjmować, że wszystkich to dotyczy.

        Tak samo czas przybycia - wśród przyjaciół "się wie" do kogo przy większej imprezie wpaść wcześniej i pomóc, a do kogo wpaść później, bo nigdy się nie wyrabia.

        Nie wiem, te zasady wyglądają mi na dopasowane do totalnie obcych sobie ludzi, którzy nic o sobie wzajemnie nie wiedzą.

        Jedynie te kapcie mi się zgadzają. Sami zawsze zaznaczamy, że naprawdę nie trzeba ich zdejmować, a odwiedzając znajomych bierzemy ze sobą pasujące do stroju obuwie na zmianę.
        • Gość: Ale o sso chozzi? Re: Bez przesady, chodzi przecież o wzajemny komf IP: *.sta.asta-net.com.pl 30.08.11, 19:30
          Na alergie nie ma rady. Sama mam alergie na psia siersc i niestety, nawet jesli ktos zamknie psa w innym pomieszczeniu, to wystarczy ze wejde do domu, a juz leca mi lzy i dostaje kataru. Wystarczy ze pies wczesniej przebywal w pokoju w ktorym siedzimy z gospodarzami, siadal na meblach lub podlodze... Mozna nawet odkurzyc przed przyjsciem goscia i wywietrzyc mieszkanie, ale to niewiele da, bo alergenow sie calkiem nie usunie. Dlatego niestety unikam wizyt u osob, ktore maja psy na ktore moj organizm negatywnie reaguje (bo nie ma tu reguly, sa osobniki ktore na mnie nie "dzialaja" albo "dzialaja" slabo). Szkoda meczyc psa i siebie oraz gospodarzy, ktorzy w takich sytuacjach czuja sie winni, choc nie maja wplywu na moje uczulenie.
          • maith Re: Bez przesady, chodzi przecież o wzajemny komf 31.08.11, 00:03
            No właśnie, czyli alergikowi chowanie psa/kota i tak nie pomoże, a w pozostałych sytuacjach zwykle zupełnie nie ma sensu.

            Właśnie tak pomyślałam, że jak ktoś ma alergię, to lepiej umówić się w bezpiecznym miejscu, czyli albo u alergika, albo np. w przyjemnej kafejce. No, a Ty znając swoją sytuację, pewnie od razu upewniasz się, czy u osoby, do której zostałaś zaproszona, nie ma psa :)
      • Gość: Ale o sso chozzi? 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.sta.asta-net.com.pl 30.08.11, 18:56
        Autor raz pisze żeby uważać z prezentami dla gospodarzy, bo mogą uznać przyniesienie wina za nietakt, a za chwilę namawia żeby na spotkanie przy kawie przynosić ciasto. To ja już nie wiem, przynosić jedzenie ze sobą, czy nie, bo gospodarze i tak się przygotowali do wizyty?

        Druga sprawa to domowe zwierzęta - rozumiem że kogoś mogą drażnić kłaki mojego kota przylepiające się do czarnego garnituru czy rajstop, ale nawet jeśli go zamknę w pokoju, to kłaki nie znikną (i sprzątanie wcale nie pomaga, bo one się chyba po prostu unoszą w powietrzu!), a po wtóre - kot zamknięty narobi w pokoju takiego rabanu, że zamiast miło gawędzić, każdy będzie zerkał w stronę pomieszczenia z wyjącym i demolującym wszystko kotem, zaś koniec końców i tak trzeba będzie go wypuścić bo będzie chciał iść się napić/najeść/załatwić...
        • Gość: elo po prostu rozpuscilas smietnikowca jak dziadowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 23:49
          bicz. ale jesli chcesz to za drobna oplata moge ci go wychowac - gwarantuje ze po paru sesjach bedzie cichy jak trusia. A - i jeszcze cos - zaden dachowiec nigdy nie osmielil sie mnie podrapac - a troche ich juz wytresowalem. Ogolnie rzecz ujmujac - siersciuch musi stracic swoje mylne przekonanie ze to on jest 'przewodnikiem stada' a jego pan jego sluga.
      • Gość: maja 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.centertel.pl 30.08.11, 18:59
        Co do wieśniaków to mieszkałam na wsi i moja mama nauczyła mnie, że gościom nie powinno się kazać ściągać butów. Teraz mieszkam sama i nigdy nikomu nie kazałam zdejmować butów, zresztą idąc w gości do kogoś też tego nie robię. Zauważyłam jednak, że jest masa osób, która ściąga buty zaraz po wejściu do mieszkania.
      • Gość: Val 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 20:35
        A do nas przychodzi jeden taki co od razu wpada do kuchni, zagląda w gary i do lodówki. Chyba bydlaka kotami poszczuję bo ma alergię na szczęście.
      • Gość: OVEDE Re: 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.08.11, 07:05
        Mieszkalem we Francji, Anglii, teraz w Kanadzie, gdy sie czyta cos takiego jak te wypociny, lezka sie w oku kreci, identyczna pretensjonalnosc jak ta z czasow komuny, zmienily sie nazwy i ludzie przy wladzy ale wybujale ego zascianka pozostalo
        • pufff do Ovede 31.08.11, 07:27
          OVEDE napisał(a): "Mieszkalem we Francji, Anglii, teraz w Kanadzie, gdy sie czyta cos takiego jak
          te wypociny, lezka sie w oku kreci, identyczna pretensjonalnosc jak ta z czasow komuny"
          No i co z tego, że mieszkałeś w kilku krajach ? To wcale nie znaczy, że poruszałeś się w klasach wyższych i wiesz jak żyją ludzie od pokoleń zamożni i wykształceni.. Takie gadanie przypomina wracających z GB Polaków, którzy po roku czy nawet kilku latach pobytu w Londynie wygłaszają kategoryczne sądy o tym, "jak to jest w Anglii", a żyli wśród innych sprzątaczy i hydraulików. I nawet nie mieli szansy, żeby wejść do jakiegokolwiek domu brytyjskiego domu z tradycjami, bo nikt by ich tam nie wpuścił a nawet jeśli by tam sprzątali, to i tak nie zrozumieją żyjących tam ludzi, bo brak wiedzy i wykształcenia.
      • Gość: takajedna_ja 10 zasad domowego savoir-vivre'u IP: *.ias.bredband.telia.com 31.08.11, 08:43
        a pierwsza zasad dziennikarskiego ( i nie tylko ) savoir vivre głosi : jeśli bierzesz się człowieku za słowo pisane dołóż wszelkich starań by w tekście błędów nie było. Dotyczy to w równej mierze błędów merytorycznych jak i językowych bo tym się wyraża szacunek do czytelnika.
      • lala-chupacabra 10 zasad domowego savoir-vivre'u 10.09.11, 21:25
        uszanujcie naszą rodzimą kulturę. w USA może być tak, w Japonii inaczej, a u nas jeszcze inaczej. Od urodzenia spotykałam sie ze zdejmowaniem butów przez gości, zwłaszcza w blokach, gdzie w dużym pokoju leżała wykładzina czy dywan i który jest de facto pokojem mieszkalnym. Jeśli ktoś ma kafelki czy podłogę i pokój w którym przyjmuje gości, może sobie pozwolić na nie ściaganie butów. W takim pokoju odbywają sie też przyjęcia, gdzie można ubrać sie w garnitur czy szpilki. Natomiast kogo chcecie oszukać, że urzadzacie oficjalne przyjęcia w strojach wieczorowych w mieszkanku z boazerią i wykładziną? nie bądzcie smieszni, bo to jest dopiero buractwo. Tak samo jak bezkrytyczne nasladowanie tego co widzi sie w amerykanskich serialach, gdzie ludzie łażą butami po kanapach i trzymają je na stole.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka