Gość: ajax
IP: *.ite.waw.pl
19.05.04, 08:33
Mam prosbe do Internautow bieglych w zawilosciach prawa o rozwianie moich
watpliwosci prawnych. Lokatorzy byli laskawi przekroczyc 300% zaleglosci
czynszowych. Czytam ja wiec ustawe i zastanawiam sie, co powinienem uczynic
i ... sie zapetlilem. Czy dobrze rozumiem, ze prawidlowa procedura powinna
byc następujaca :
1. wysylam zawiadomienie o zaleglosciach, zapowiedz zamiaru wypowiedzenia
stosunku i daje lokatorom dodatkowy miesieczny termin na uregulowanie
zaleglosci,
2. lokator przysyla mi pismo, ze nie da rady, bo jego dochody uprawniaja go
do ubiegania sie w gminie o lokal,
3. wystepuje wtedy z propozycja ugody, rozkladam zaleglosci na raty i
rezygnuje z odsetek.
Moja watpliwosc budzi punkt ɚ>. No bo jezeli lokator sam, z wlasnej woli mi
nie napisze, ze jego dochody go do czegos uprawniaja, to ja nie mam zadnej
innej szansy aby o tym sie dowiedziec w sposob wiarygodny. Nawet gdybym
bardzo chcial. Wysnuwam z tego wniosek, ze z propozycja ugody (punkt ɛ>)
mozna wystapic tylko po wypelnieniu przez lokatora punktu ɚ> procedury, albo
z wlasnej ostroznosci procesowej. Czy sie myle ?
W ustawie nie znalazlem zakazu zlozenia propozycji ugody juz w pierwszym
pismie : daje dodatkowy miesieczny termin na zaplate, uprzedzam o zamiarach,
ale z ostroznosci skladam lokatorom korzystniejsza propozycje - ugode. I
czekam na to co wybiora. Czy spelnilem warunek konieczny i dostateczny, czy
propozycje ugody bede musial powtorzyc za miesiac ??
Kurde! Mam wyzsze wyksztalcenie, doktorat, drugi fakultet, koncze
habilitacje, a nie potrafie zrozumiec paragrafow ustawy. Jak sobie z tym
wszystkim daja rade ludzie zupelnie bez wyksztalcenia ? Przeciez "ten kraj" i
jego prawa sa rowniez dla nich, nie tylko dla adwokatow, prokuratorow i
sedziow.