Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    W obronie agencji

    08.07.04, 12:24
    Witam!
    Kilka dosyć istotnych wątków na tym forum odnsoi się do biur nieruchomości.
    Zazwyczaj nie są to przychylne opinie, więc nasuwa się takie pytanie? Co ci
    biedni agenci musieliby zrobić, by zadowolić całe masy krytyków? Nikt nie
    zmusza nikogo do korzystania z tych biur, więc trochę nie rozumiem opinii, że
    prowizja jest wysoka itd itp. Ja nie mam uprzedzeń, praca taka a nie inna.
    Nie zazdroszczę jednak ludziom tam pracującym, bo mając takich klientów jak
    niektórzy użytkownicy tego forum, można popaść w jakąś depresję.
    PS. Nie jestem agentem!
    Pozdr.
    Obserwuj wątek
      • Gość: krakow31 Re: W obronie agencji IP: *.fortisbank.com.pl 08.07.04, 13:52
        A ja twierdze, ze to chore aby za to, ze ktos pokazuje mieszkanie placic 3%
        prowizji. Do tego ograniczala sie wspolpraca z agencja. Nadto jak sie
        przyjrzalem ofercie agnecji to okazalo sie, ze grubo ponad polowa ofert juz
        jest niekatualna(ladnie sie za to prezentowala). Jak tylko obejrzalem
        mieszkanie wcisnieto mi do podpisania umowe, ze zaplace te prowizje. I Pani z
        agencji byla zdziwiona, ze mi mieszkanie nie odpowiada...
        • chaneczka Re: W obronie agencji 08.07.04, 14:14
          mysle, ze troche uogolniasz, jak w przypadku kazdych uslug mozna rowniez trafic
          na 'fachofffffca', no i miales pecha.....
      • yola66 Re: W obronie agencji 08.07.04, 14:21
        Kupowałam niedawno mieszkanie w Wawie przez agencje i jest bardzo zadowolona.
        Duzy wybor mieszkan, bardzo sensowny agent (wysluchal czym jestesmy
        zaiteresowani i pod tym katem szukal ofert) i do tego finalnie zaplacilismy
        prowizji 2%. Duzo, ale nie zaluje, bo bardzo nam pomogli w kwesti formalnosci.
        Sluzyli rada i pomoca.
      • Gość: MrOlymp Re: W obronie agencji IP: *.centertel.pl 08.07.04, 14:29
        Jak widac w wątku który rozpoczołem niżej. Agenci to złodzieje, którzy biorą
        kase za nic. najpierw obiecują pomoc w załatwieniu wszystkiego a potem nic nie
        robią tylko biora prowizje. To nie jest uogulnienie. No może jest KILKU
        naprawde prawdziwych agentów ale to chyba wyjątki.
      • Gość: Ronin Re: W obronie agencji IP: 212.160.172.* 08.07.04, 15:55
        Droczy Uczciwi Agenci!
        Jeśli żeczywiście uważacie, że wasza agencja wyróżnia się na plus na tym rynku,
        to proszę podajcie w tym wątku nazwy waszych agencji, wysokość opłat i zakres
        usług jaki w zamian za to oferujecie. Bo sam fakt, że jesteście agentami nie
        wydaje mi się wystarczającym argumentem do pisania, że agencje są cacy tylko
        ktoś miał pecha. Zbyt duzo ludzi w kontaktach z agencjami nieruchomości
        ma "pecha". A przy tak prostej usłudze pośrednictwa jaką świadczycie to już nie
        jest pech...
        Więc proszę przekonujcie nas faktami!!!
        • m1j Re: W obronie agencji 09.07.04, 14:05
          Padło stwierdzenie, że usługa pośrednictwa jest czymś nadzwyczaj prostym. W
          żadnym wypadku się z tym nie zgodzę. Ja nigdy nie miałem do czynienia z
          transakcjami mieszkaniowymi i wchodząc do agencji w poszukiwaniu mieszkania
          byłem kompletnie zielony w tych sprawach. Nigdy nie zdecydowałbym się kupić
          mieszkania na własną rękę, bo najzwyczajniej w świecie bałbym się. Akurat
          trafiłem na agenta, który zapewnił mi to czego oczekiwałem - przede wszystkim
          bezpieczeństwo i kompleksową obsługę. Praktycznie załatwił wszystko za mnie.
          Kiedyś byłem bardziej sceptyczny, ale teraz już wiem za co bierze się
          pieniądze. Usługa jak każda inna.
          • vvv4 Re: W obronie agencji 09.07.04, 14:53
            Wydaje mi się, że problem tkwi w opłacie jaką agencje każą sobie płacić.Proszę
            porównać pracę i odpowiedzialność notariusza i agenta.Gdyby była ustalona stała
            opłata za pośrednictwo np.xxxx zł., to pewnie ludzie płaciliby i wszscy byliby
            zadowoleni.Agent który sprzedaje nieruchomość za 100.000 tys.zł.,czy za 900.000
            tys.zł.wkłada tyle samo pracy.Oczywiście mówię o prawdziwej agencji i
            prawdziwym agencie.Moje kontakty z agencją opisywałam już dawno temu i dlatego
            tylko przypomnę, że były to "bliskie spotkania trzeciego stopnia".
            • Gość: agent Re: W obronie agencji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.04, 17:30
              A czymże jest praca agencji, jak nie handlem informacją? Owszem, możesz szukać
              przez GW, rozklejać wlepki po klatkach i bawić się w inną partyzantkę. A możesz
              też iść do agencji i dostać zestawienie kilku ofert. Tam sobie porównasz ceny,
              doradzisz się i to wszystko. Potem obejrzysz kilka mieszkań, wybierzesz jedno i
              kupisz. A co byś jeszcze chciał? Żeby ci agent pomalował mieszkanie i urządził
              za ciebie parapetówkę? A jak prowizja jest za wysoka to po prostu nie korzystaj
              z tych złodziejskich agencji. Jak kupujesz auto w komisie to sprzedawca też za
              ciebie biega po urzędach i załatwia duperele? To jest wolny kraj, robisz co
              chcesz. Tylko jak już skorzystasz z tej informacji, którą uzyskałeś od agencji
              to potem bądź uczciwy. Nic więcej od ciebie nikt nie oczekuje.
              • pit_b Zaraz, zaraz... 09.07.04, 17:39
                Jesli agencje posrednictwa to sa miejsca w ktorym tylko zostawia sie i odbiera
                ogloszenia oraz wplaca pieniadze, to po sie uchwala coraz bardziej restrykcyjne
                ustawy utrudniajace dostep do zawodu? Ja to widze tak: albo agencja oferuje
                usluge kompleksowa: pomoc w wycenie, rzetelne sprawdzenie dokumentow,
                odpowiedzialnosc cywilna za bledy albo sprzedaje proste informacje (mam
                nadzieje, ze wraz z rozwojem internetu i swiadomosci ludzi - ten rodzaj handlu
                zniknie lub ceny baaaardzo spadna). W tym drugim przypadku moze to robic kazdy
                duren i licencje sa abolutnie zbedne.

                Jest jeszcze aspekt prawny. Otoz, prawo polskie zabrania zmowy cenowej. A mnie
                sie cos zdaje, ze agencje posrednictwa nieruchomosci dzialaja wlasnie na
                zasadzie zmowy cenowej, a nie wolnej konkurencji. Skutek tak wysokich cen jest
                taki, ze czesc ludzi oszukuje agencje, a inni placa horrendalne stawki.
                • Gość: baba Re: Zaraz, zaraz... IP: *.acn.waw.pl 09.07.04, 20:42

                  Agencje po prostu biora za duzo, a ludzie wyobrazaja sobie,ze kupno na wlasna
                  reke jest niesamowicie ryzykowne i korzystanie z uslug agencji uchroni ich od
                  oszustwa.
                  Tymczasem duzo taniej jest pojsc do prawnika zajmujacego sie nieruchomosciami
                  i zlecenie mu sprawdzenia hipoteki, zameldowania itp spraw.
                  Co do ofert, partyzantka (jesli sie ma wystarczajaco duzo czasu) nie jest
                  glupim pomyslem, choc oczywiscie czasochlonnym i troche zmudnym.
                  Niemniej na pewno zdecydowalabym sie. Za 15 tys.warto.
                  pozdrawiam
                  • m1j Re: Zaraz, zaraz... 12.07.04, 08:36
                    Zgadzam się, że wynagrodzenie dla agencji wprost proporcjonalne do ceny nie
                    jest może najlepszym pomysłem. Jednak o ile mi wiadomo najczęściej te prowizje
                    są negocjowalne i jeżeli ma się gadane, to nie problem coś obniżyć.
          • Gość: antek Twoje zeznanie nie jest autentyczne IP: *.imp.gda.pl 12.07.04, 09:58
            m1j - nie udawaj ,ze nie jestes w zaden sposób powiązany z agencjami. Twój wpis
            z daleka czuc sztucznością. Byłeś zielony wszedłeś do agencji i wspaniały agent
            pomógł ci we wszystkim. Po prostu idylla. Kto ci w to uwierzy ? Kazdy normalny
            facet sprawdza zarówno rynek bezpośredni jak i oferty paru agencji zanim
            zdecyduje się wydać pieniądze z wielu lat oszczędzania. No chyba ,że pieniądze
            łatwo ci przyszły i nie miałeś na nic więcej czasu jak tylko wejście do
            pierwszej lepszej agencji. Moim zdaniem jesteś tu forum z konkretnym zadaniem
            podniesienia wizerunku agencji i tyle.
            • m1j Re: Twoje zeznanie nie jest autentyczne 12.07.04, 10:30
              Skoro myślisz, że jestem agentem, to sobie myśl, ja tłumaczył się nie będę. Czy
              każdy musi mieć takie samo zdanie na każdy temat? Świat byłby nudny, dlatego
              dyskutujemy. W nawiązaniu do innego wątku na tym forum, ja założyłem ten, bo
              miałem kontakt z agencją i było OK, to dlaczego miałbym o tym nie napisać? Jest
              mi naprawdę wszystko jedno, czy ktoś będzie korzystał z biur pośrednictwa, czy
              też nie. Ja też teraz kolejne mieszkanie mógłbym kupić bez problemu sam, bo
              wiem jak to się robi i wiem na co trzeba zwracać uwagę. A co do moich
              poszukiwań, to wierz mi że skupiłem się na jednej dużej agencji, bo polecili mi
              ją znajomi, bo nie mam za wiele czasu żeby utrzymywać kontakt z 15-oma
              agentami. I tak podobno wszędzie są te same oferty.
      • jacus2 Re: W obronie agencji - od strony sprzedajacego 12.07.04, 19:51
        Pozwolcie zabrac mi glos jako osobie ktora kupowala mieszkanie i sprzedala 2 w
        ostatnim czasie. Postanowilem sprzedac mieszkania na wlasna reke.

        I tak: Zamieszczam ogloszenie w jednym z serwisow netowych, sa strony www z
        tymi mieszkaniami, ogloszenie w GW. W przeciagu 3 dni telefon zablokowany, bo
        agencje wydzwaniaja, ze "maja juz klienta", oczywiscie prowizja - to temat
        tabu. Kazdej proponuje jasny uklad - prowizja 0,5%. Mi na wspolpracy nie
        zalezy. Pracownicy Agencji byli... obrazeni. Mysle sobie pies ich drapal... Ale?

        Nagle wysyp ogloszen w tym i w innych serwisach - ogloszenia blizniacze - moje
        mieszkanie! Ten sam opis uwaga: ze zmyslonymi przez agencje epitetami! Nikt nie
        sprawdzil tego o czym pisze! I cena: od 4-6% wyzsza! Mysle sobie - takiego
        wala, nie dam im zarobic ani zlotowki! Bede dalej zamieszczal ogloszenie w
        cenie takiej jak zamiescilem i ciekawe jak wybrna przed klientem he, he...

        Wnioski: podobnie jak rok temu, gdy mieszkanie chcialem kupic _przez agencje_,
        gdzie jasno okreslilem standard mieszkania - banda cwaniaczkow prowadzala mnie
        po kazdym mieszkaniu, ktore im do glowy przyszlo. Strata czasu, ktorego i tak
        mialem wtedy malo. Sprzedaz mieszkania - to podsredniczenie w telefonowaniu.
        Nic wiecej.

        Pamietajcie: oprocz 2 agencji (tych dosyc znanych), wiekszosc sprzedaje adresy,
        niesprawdzone informacje, majac w nosie wasz czas, warunki itp. A sprawy kupna-
        sprzedaży nieruchomosci? Wzor umowy cywilnoprawnej? Prosze mi wierzyc.
        Formularz mozna znalesc w internecie, reszte i tak sprawdzi notariusz. Agencja
        nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci, zabezpieczajac swoje interesa poprzez
        podpisanie formularza gdzie poproszeni zostaniecie o podanie dosyc wrazliwych
        danych: nr i seria dowodu osobistego, pesel.
        A przy sprzedazy? Kochani, za 3% prowizji od 200'000 PLN (przecietne mieszkanie
        w W-wie) to mozecie wykupic sobie przez tydzien ogoloszenia na pol strony
        Wyborczej. Dochodze do wniosku, ze to przez agencje tak wariackie ceny sa na
        rynku wtornym.
        • Gość: baba Re: W obronie agencji - od strony sprzedajacego IP: *.acn.waw.pl 12.07.04, 20:20

          No to potwierdziles moje podejrzenia- ludziom zostal jeszcze z czasow komuny
          gleboki lek przed zalatwianiem czegokolwiek na wlasna reke.
          Wszelkie agencje to dla nich gwarant bezpieczenstwa.
          Oczywiscie to absurd, ale wdrukowanego myslenia ciezko sie pozbyc.
          Pozdrawiam
      • Gość: tess Re: W obronie agencji IP: *.chello.pl 14.07.04, 13:41
        Przez pół roku pracowałem w jednej z większych agencji nieruchomości w
        Warszawie. Od jakiegoś czasu śledzę na tym forum różne burzliwe dyskusje na
        temat działania biur nieruchomości i chciałbym podzielić się swoimi
        refleksjami. Domyślam się, że sporo postów o agencjach dotyczy rynku mieszkań w
        Warszawie, bo ten jest rzeczywiście wyjątkowo dziki. Z racji tego i własnych
        doświadczeń moja wypowiedź będzie się odnosiła tylko do tego rynku. Jest tu
        rzeczywiście trochę oszustów i złodziei (sprzedających np. nieaktualne adresy
        mieszkań), ale jest to sprawa marginesowa. Chciałbym skupić się raczej na
        funkcjonowaniu licencjonowanych biur nieruchomości działających w ramach
        stowarzyszenia zawodowego, ubezpieczonych itd.

        Postanowiłem odnieść się do kilku wątków

        1. Aktualność ofert.

        Większość biur (według mojego rozeznania) działa metodami, które mogły być
        dobre 10 lat temu, kiedy rynek nieruchomości rozwijał się bardzo intensywnie i
        można było zarobić naprawdę spore pieniądze małym wysiłkiem. Dziś jest zupełnie
        inna sytuacja, ale metody pozostały. Ogólnie wygląda to tak, że w agencji (w
        której najczęściej tylko szef ma licencję) pracuje od kilku, do kilkunastu
        (kilkudziesięciu!) agentów. Ich zadanie polega między innymi na utrzymywaniu
        bazy ofert sprzedaży mieszkań. Im więcej ofert jest w bazie, tym „lepszy”
        agent. A jak się pozyskuje te oferty? To proste. Obdzwania się wszystkie
        ogłoszenia bezpośrednie z gazet i z internetu, proponując współpracę przy
        pośrednictwie sprzedaży mieszkania. Zazwyczaj taki klient jest już tak zmęczony
        odbieraniem kilkudziesięciu telefonów pierwszego dnia od dania ogłoszenia, że
        zgadza się na wszystko (czyli umowa otwarta i prowizja zazwyczaj 2,9%). Dane o
        mieszkaniu spisuje się często telefonicznie, bo przecież agent nie ma czasu
        obejrzeć tego mieszkania, lub po prostu klient się nie zgadza na jego
        pokazanie. W ten sposób trafia do bazy firmy większość ofert, które są
        następnie publikowane w internecie (np. w serwisie trader.pl) lub dawane jako
        ogłoszenia drobne do tej samej gazety! (oczywiście z doliczoną prowizją). To
        jednak nie koniec, żeby było śmieszniej niektóre agencje wpisują te oferty
        (opublikowane ponownie) jako własne do swojej bazy (z inną prowizją) i
        prezentują klientom. Tak się to wszystko ładnie kotłuje, że uzyskanie rzetelnej
        informacji z rynku nieruchomości (który przecież z samej natury jest mało
        przejrzysty) graniczy z cudem.
        Przez kilka miesięcy próbowałem przebić się do szefostwa swojej firmy z
        informacją, że funkcjonowanie w ten sposób jest bez sensu, jednak pozostali
        dziwnie obojętni na moje argumenty. Odpierali moje zarzuty, tłumacząc się, że
        te metody są ogólnie przyjęte i oni nie mają zamiaru robić rewolucji. Są to
        osoby mające kilkunastoletnie doświadczenie w branży i uznanie w swoim
        środowisku.

        W dużych biurach nieruchomości przyjmuje się, że agent musi mieć w swojej bazie
        określoną minimalną liczbę ofert sprzedaży, np. ok. 20. Zakłada się, że im
        większa liczba klientów, tym większe prawdopodobieństwo, że dojdzie do
        skojarzenia dwóch stron transakcji. Przy tak przyjętych zasadach nie da się
        skupić na poszczególnych klientach, a samo doprowadzenie do transakcji jest
        zazwyczaj dziełem przypadku. Z drugiej strony agent, wiedząc że jego oferta
        znajduje się również w kilku (lub nawet kilkunastu !) innych agencjach nie
        przywiązuje do niej wagi i liczy na łut szczęścia, że ktoś się nią
        zainteresuje. To po części wyjaśnia negatywne opinie osób, które korzystały
        z „usług” agencji.

        Na podstawie swoich doświadczeń uważam (choć wiem, że wielu się ze mną nie
        zgodzi), że sens ma jedynie współpraca agencji z klientem na zasadzie
        wyłączności. Jest ona racjonalna dla obydwu stron a poza tym porządkuje rynek.
        Likwiduje się w ten sposób absurdalne sytuacje, które opisałem wyżej. Klient
        podpisuje umowę z jedną agencją, która wprowadza ją do systemu MLS (oferty
        tylko na wyłączność) i prezentuję ją innym agencjom uczestniczącym w systemie
        według określonych reguł.

        2. Prowizja

        Według mnie powinna być brana tylko od jednej strony transakcji
        (sprzedającego). Oczywiście w przypadku pracy na wyłączność. Wysokość prowizji
        i sposób jej określenia powinna być ustalana indywidualnie w zależności od
        zakresu usługi określonego w umowie pośrednictwa i rodzaju nieruchomości. W
        Warszawie prowizje, są dosyć wysokie, ale to wynika z nieefektywnej organizacji
        biur pośrednictwa (co opisałem wcześniej) i przyzwyczajeń pośredników do
        zarabiania dużych i łatwych pieniędzy. Jeżeli chodzi o sposób ustalania
        wynagrodzenia dla agencji, to może to być równie dobrze kwota niezależna od
        ceny nieruchomości i np. stała, określona w umowie lub zależna od kosztów
        poniesionych przez pośrednika.
        • m1j Re: W obronie agencji 15.07.04, 13:34
          No to rzeczywiście sposób pozyskiwania ofert opisany powyżej jest wielce
          zadziwiający, choć mam nadzieję, ze wszystkie agencje nie działają w podobny
          sposób. Zgadzam się, że zasada tzw. wyłączności może uratować ten sektor. Ja
          właśnie kupiłem mieszkanie, które było przyjęte do jednej tylko agencji na
          takich zasadach, co sprawiło, że agent miał przygotowane wszystkie dokumenty
          dot. tego lokalu i bez problemu można było dokonać transakcji. Wiem, że nie
          jest to takie oczywiste, że zawsze wszystko jest tip top, no ale widać, że jak
          ktoś daje agencji mieszkanie na wyłączność to musi od nich oczekiwać czegoś
          więcej.
          • Gość: pośrednik Re: W obronie agencji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 23:07
            zadzwonił klient z ogłoszenia, obejrzał kilkanaście ofert, wybrał mieszkanie,
            zobaczył dokumenty, bał się- dokumenty przesłałem do wskazanego przez niego
            notariusza, notariusz potwierdził, podpisał umowę przedwstępną, otrzymał
            telefon do współpracującego z nami biura kredytowego, dostał kredyt bez
            ponoszenia dodatkowych opłat, podpisał akt notarialny, prowizję wynegocjował na
            2,3%. Rozstaliśmy się zadowoleni. Wiem, że za pół roku gdy spotka mnie na ulicy
            powie "dzien dobry"
            Tak pracuje się w moim biurze. Nie jest to wielkie biuro, znane na warszawskim
            rynku, z nazwiskiem na szyldzie wywieszonym na balkonie. Nasz zespół to 5 osób.
            Ale nasz klient jest spokojny transakcji. I co najwazniejsze, mówi nam "dzień
            dobry"
            A ci wielcy...współpracowaliśmy z nimi... i... już nie współpracujemy....
            • Gość: i.marsjanka Re: W obronie agencji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 11:14
              ja tez kupowalam mieszkanie w malej i malo znanej agencji i jestem b. zadowolona
              wczesniej probowalam wspolpracowac z tymi duzymi, ale nic z tego - po prostu z
              nimi nie da sie wspolpracowac
      • Gość: rcook Re: W obronie agencji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 14:47
        Czytając posty dot. agencji nieruchomości zastanawiam się, czy warto ...
        Otóż tak się złożyło, że po studiach przyszło mi zająć się prowadzeniem tego
        rodzaju działalności, chociaż plany na życie miałem zupełnie inne.
        Od kilku lat od środka obserwuję, co się dzieje na tym rynku i czasem naprawdę
        mam dość.
        Nie będę tu pisać, o tym, jacy trafiają się klienci ... bo wiadomo ...ludzi są
        różni, a tolerancja w tym zawodzie to sprawa pierwszorzędna.
        Widzę niestety też jacy są agenci. W ramach współpracy z innymi biurami
        pośrednictwa spotykam się (zwykle) z takimi "agentami", że aż żal. Sam się
        dziwię, dlaczego klienci decydują się na współpracę w bardzo dziwnie
        wyglądającą Panią, która przychodzi na spotkanie w wymiętą reklamówką,
        pożółkłym zeszytem i podpisuje umowę pośrednictwa na kolanie, albo na plecach
        jej klienta (osobiście widziałem to nie raz - nie odważyłem się nigdy na
        zwrócenie uwagi takiej Pani, gdyż z racji wieku mi nie przystoi). Często
        (bardzo często) tacy "specjalni agenci" pracują też w naprawdę dużych i
        renomowanych agencjach. Nie będę tu się rozpisywać nad ich znajomością
        zagadnień dot. rynku nieruchomości, czy prawa.
        Niestety po tych kilku latach wiem, jak trudno jest znaleźć do pracy osobę, w
        moim mniemaniu odpowiednią do tej pracy. Pomijając już wykształcenie, schludny
        wygląd i jaką taką kulturę osobistą, bardzo trudno o uczciwość. A to niestety w
        dużej mierze zasługa "bardzo ugodowych" klinetów, którzy proponują agentowi,
        wynagrodzenie poza biurem. Nawet jeśli na początku "nowy agent" opiera się, to
        zwykle po pewnym czasie zostaje złamany... I wcale nie ma to nic wspólnego z
        wyzyskiem przez włascicieli agencji, bo uczciwe też można zarobić
        (wynagrodzenie agenta przecież też może być negocjowalne w właścicielem po
        pewnym czasie).
        Prawda jest taka, że do wykonywania tej pracy kompetentnie, niezbędna jest
        wiedza i to rozległa.
        Z doświadczenia wiem, jak wiele jest w Warszawie pośredników, z którymi nigdy w
        życiu, jako klient nie chciałbym mieć doczynienia. Są też agencje, które
        wykonują swoją pracę uczciwe i z wielkim oddaniem.
        Bo w gruncie rzeczy, jest to zajęcie ciekawe, a przede wszystkim rozwijające
        (prawie każda transkacja kryje w sobie jakieś prawne zagadki czy potrzebę
        szukania nowych rozwiązań). No i przede wszystkim poznaje się ludzi, a jeśli
        traktuje się tą pracę poważnie, poznaje się wyjątkowo interesujących ludzi,
        którzy polecają cię innym, często równie interesującym itd.).
        Coraz więcej jest też młodych i wykształconych pośredników, chociaż stale zbyt
        mało.
        Unikajcie więc Pań z reklamówką ... i z wymiętoszonym zaszytem...
        Wielkich agencji, gdzie nigdy nie wiadomo z kim się rozmawiało..
        Agencji, które odbierając telefon, nie przedstwiają się, jako agencja ...
        (wtedy zwykle dali ogłoszenia i myślą, że ktoś nabierze się na ogłoszenie
        bezpośrednie).
        Drodzy klineci, pamietajcie jednak, że dla dobrego agenta, to jest baaaardzo
        ciężka praca, zwykle 12 godzin dziennie.
        I jeszcze jedno, co wydaje mi się istostne z mojej perspektywy, na co często
        skarżą się klineci, macie prawo zadzwonić do agnecji, tylko po poradę, niech
        nie zmuszają was od razu do zgłoszenia do nich swojej oferty i podpisania umowy
        pośrednictwa...
        Przecież po miłej rozmowie, i uzyskaniu potrzebych informacji czy porady i tak
        zadzownicie ponownie, kiedy już zdecydujecie się na skorzystanie z usług
        pośrednika.
        No i wreszcie ostatnia sprawa, nikt nikogo nie zmusza do korzystania z usług
        agencji nieruchomości, zawsze można szukać bezpośrednio.



        • m1j Re: W obronie agencji 27.07.04, 11:59
          Racja - chyba bardziej trzeba zwracać uwagę na agenta. Agencja pełni
          drugoplanową rolę, chociaż trudno tez płacić komuś o kimś się nigdy nie
          słyszało.
      • dc22 Refleksja... 27.07.04, 16:25
        Szukamy mieszkania do kupienia. W sumie wszystko jedno (niemalze) gdzie, czy
        rynek pierwotny czy wtorny byle za okreslona moim zdaniem wcale nie mala) sume.

        Oto rezultaty jesli chodzi o rynek wtorny:

        spotkanie w agencji X
        - pierwsza osoba - zapach alkoholu... czyzby dlatego ze przyszlismy tuz przed
        koncem pracy? propozycje z rynku pierwotnego - jedna, bez szczegolow, a tak w
        ogole to "zaraz przysle kogos od rynku wtornego"
        - druga osoba - analiza naszych oczekiwan, wydruk listy z komputera -
        odpowiadaly nam trzy lokalizacje, wiec umowilismy sie nastepnego dnia na
        obejrzenie. nastepnego dnia (3 tygodnie temu) pan zadzwonil powiedziec ze
        niestety nie udalo sie ale "mozemy jechac w okolice bloku i poogladac sobie
        otoczenie. powiedzielismy ze czekamy na kontakt... czekamy do tej pory...

        Wizyta w Agencji Z (trzy tygodnie temu)
        (nauczona, najpierw zadzwonilam zeby powiedziec ze przyjdziemy o konkretnej
        godzine i czy bedzie sie nami mial kto zajac - tak oczywiscie)

        i podobnie. analiza oczekiwan.. podajemy szczegoly, szukamy mieszkania 3
        pokojowego... po czym jako oferta padl segment w mysiadle w dodatku 100%
        przekraczajacy cenowo nasz budzet. pani patrzyla na zegarek bo sie umowila
        ale "prosze sie nie martwic, przygotuje specjalna oferte, poprosze o numer
        faksu, wszytsko wysle...". czekamy do dzis...


        Dobrze ze znalezlismy juz oferte bo liczyc na wlasciwe zajecie sie nami przez
        agencje to jak pozostac bezdomnym:)


        to takie refleksje "w obronie agencji..."

        • m1j Re: Refleksja... 28.07.04, 00:03
          Nie, no to już jakaś przesada. Pijany agent? Powinno się głośno wymieniać nazwy
          takich agencji.
          • dc22 Re: Refleksja... 28.07.04, 08:11
            nie napisalam ze pijany tylko ze "lecialo" alkoholem. nie belkotal i nie
            potykal sie o wlasne nogi...

            Mam do Was pytanie, czy potraktowani w ten sposob zadzwonilibyscie w koncu do
            wspomnianych dwoch agentow z "podziekowaniami" za rzetelna obsluge, czy raczej
            odbpuscilibyscie sobie na zasadzie po co nerwy tracic?
            • Gość: rcook Re: Refleksja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:11
              Takie sytuacje się zdarzają dość często ... piszę to z perspektywy naszej
              współpracy z innymi agencjami i agentami. W takiej sytuacji na prawdę nie
              wiadomo, czy się śmiać czy płakać, no i jak zareagować wobec stojącego obok
              klienta?
              Jak należałoby potraktować takiego "agenta". Ja bym już nie zadzwonił, ale jest
              szansa, że za jakiś czas on sobie przypomni i zadzwoni z pytaniem, czy
              znaleźliście już mieszkanie ... wtedy można mu rzeczowo wyjaśnić dlaczego z
              góry dziękujecie za współpracę z nim. Ale uprzedzam, że czasem to nie musi
              skończyć się przeprosinami z jego strony. Wręcz przeciwnie.
              • Gość: Tom. Re: Refleksja... IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 02.08.04, 21:37
                Prowadzę Biuro Nieruchomości od około 5-lat.Na tym forum są same ogólniki na
                temat agencji nieruchomości. Jest to ciężka praca i bardzo odpowiedzialna.
                Dobre biuro ponosi odpowiedzialność za to co robi. Moja praca polega na
                prowadzeniu klienta od przedstawienia oferty do odebrania kluczy,łącznie z
                pomocą przy uzyskaniu kredytu.Klient określa czego potrzebuje i takie oferty mu
                przedstawiamy.Odpowiadamy za całą dokumentację mieszkania (sprawdzenie).Nasi
                klienci najczęściej są z polecenia zadowolonych. I nie jestem oszustem jak to
                niektury sugerują .Poprostu mam taką pracę !!!
                • Gość: rcook Re: Refleksja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 11:25
                  W 100% racja, dobre biuro po pewnym czasie znajduje się w takiej sytuacji, że
                  zajmuje się właściwie tylko klientami z polecenia ... Czasem i na to tydzień
                  jest zbyt krótki. Coż to za luksusowa sytuacja, kiedy nie trzeba się
                  przejmowować klietami, którzy traktują cię jak złodzieja (odsyłam do wątku -
                  agencje to złodzieje). Tych pozostawmy dla tych biur, które biorą po 200 zł za
                  adres i innych tego typu.
                  • m1j Re: Refleksja... 10.08.04, 00:01
                    Muszę się pochwalić, że ja od swojej agencji dostałem w zeszłym tygodniu miły
                    upominek za skorzystanie z ich usług. Poleciłem ją moim znajomym. Też są
                    zadowoleni. Grunt to dobry pośrednik!
                • senta Re: Refleksja... 14.08.04, 20:31
                  To powiedz,drogi Profesjonalny Agencie,czy slusznie chodze wsciekla od kilku
                  dni....
                  Agencja z ktora podpisalam umowe w lutym,wystawila do sprzedazy mocno
                  problematyczny,z prawnego punktu widzenia,dom.
                  Wlasciciel nie mial ani aktu notarialnego,ani wypisu z ksiegi wieczystej..ani
                  nie byl odebrany przez nadzor budowlany...
                  Nic !

                  Dzialania agenta ,ograniczaly sie do namawiania mnie na ryzykowna
                  transakcje,moje zas do twierdzenia,ze kupie jak zobacze wszystkie potrzebne do
                  zakupu dokumenty.

                  Wlasciciel w maju,po uplywie 4 miesiecy sporzadzil akt notarialny.
                  Z bolami,posilkujac sie prawnikami ktore oplacilam,dom zakupilam.

                  Wlascicie zazadal prowizji i 22% VAT-u.
                  Uwazam,ze nie powinnam go placic jako ,ze umowe podpisalam w lutym,kiedy
                  jeszcze nie obowiazywal.
                  Nie moglam tego zrobic,bo agent nie przygotowal nalezycie transakcji.

                  Juz slowem nie wspomne,ze w ogole niewiele zrobil..nawet notariusza musialam
                  sama poszukac..

                  • Gość: tom Re: Refleksja... IP: *.compi.net.pl / *.crowley.pl 16.08.04, 11:13
                    Do Senta Powinnaś natychmiast zmienić agencję i nie płacić prowizji a nie brnąć
                    z tymi "fachowcami" dalej !! Chleb też nie z każdej piekarni jest dobry!!
                    • senta Re: Refleksja... 16.08.04, 18:15
                      Ja juz kupilam ten dom bo sprawy prawne zostaly przeze mnie
                      wyprostowane.Agencja skasowala te 22% vat plus prowizje.
                      Jestem wsciekla bo pal diabli prowizje,ja musialam zaplacic ale wsciekla jestem
                      na ten VAT !!
                      Gdyby agencja przygotowala dom do sprzedazy w lutym,nie placilabym prowizji.

                      Pytanie jest takie: czy moge gdzies zaskarzyc nieuczciwe i niefachowe
                      postepowanie agenta?

                      Moze odezwa sie Ci ktorzy tak bronili dobrego imienia agencji posrednictwa
                      nieruchomosci.

                      Watpie czy sie odezwa...:(((

                      Pozdr.dla Toma :))
                      • Gość: marek Re: Refleksja... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 19:55
                        Możesz zgłosić nierzetelnego pośrednika do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej
                        działającej przy Ministerstwie Infrastruktury, albo do lokalnego
                        Stowarzyszenia, jeżeli jest jego członkiem. Jest to dla pośrednika bardzo
                        nieprzyjemne, nawet, jeżeli w końcu uda mu się uniknąć kary.
                        • senta Re: Refleksja... 16.08.04, 22:38
                          Dziekuje za podpowiedz.Tak zrobie !

                          Trudno mi przelknac -nie tyle kase,choc to tez,ale wyjatkowo paskudna postawe
                          pan z agencji.
                          Przez kilka miesiecy oferowaly mi "kota w worku' a potem bezwzglednie zgarnely
                          forse,wykorzystujac to,ze unioslam sie honorem!

      • remo29 Re: W obronie agencji 10.08.04, 14:24
        [...]
        > Nie zazdroszczę jednak ludziom tam pracującym, bo mając takich klientów jak
        > niektórzy użytkownicy tego forum, można popaść w jakąś depresję.

        Z agentem jak z kelnerem: nie żal zapłacić wysokiego rachunku i jeszcze sowitego napiwku komuś, kto został profesjonalnie obsłużony. W moim przypadku zetknięcie z agentami od nieruchomości wyglądało tak (że użyję przenośni gastronomicznej):
        1) Zamówiłem schabowy z ziemniakami
        2) Kilka razy musiałem przypomnieć, że czekam na zamówienie.
        3) W końcu dostałem - pierogi ruskie i to zimne.
        4) Poszedłem do innej restauracji
        5) Zamówiłem schabowy z ziemniakami
        6) Kilka razy musiałem przypomnieć, że czekam na zamówienie.
        7) W końcu dostałem - pierogi ruskie i to zimne.

        Na końcu się dowiedziałem, że knajpy są różne, ale jedna kuchnia i ZAWSZE bedę dostawał te pieprzone ruskie pierogi.

        W końcu usmażyłem sobie jajecznicę.
        • dc22 Remo 11.08.04, 09:07
          dzieki:) usmialam sie:) dokladnie to wlasnie chcialam przekazac w moich
          refleksjach:))
          pozdrowionka i dobrego dnia!
          • agnie_szka9 a moze ktos poleci solidna agencję? 12.08.04, 14:16
            ja tez wciąż zamawiam schabowego, a dostaje pierogi....
            • remo29 Re: a moze ktos poleci solidna agencję? 12.08.04, 14:45
              Sięgnij po książkę kucharską, pogadaj ze znajomymi, niech oni pościągają przepisy od swoich znajomych i próbuj gotować sam/a bez oglądania się na pożal się Boże agentów.
              Oni są dobrzy w jednym: jak masz mieszkanie DO SPRZEDANIA po atrakcyjnej cenie, to opchną je raz-dwa.
              • senta Re: a moze ktos poleci solidna agencję? 14.08.04, 20:35
                To powiedz,drogi Profesjonalny Agencie,czy slusznie chodze wsciekla od kilku
                dni....
                Agencja z ktora podpisalam umowe w lutym,wystawila do sprzedazy mocno
                problematyczny,z prawnego punktu widzenia,dom.
                Wlasciciel nie mial ani aktu notarialnego,ani wypisu z ksiegi wieczystej..ani
                nie byl odebrany przez nadzor budowlany...
                Nic !

                Dzialania agenta ,ograniczaly sie do namawiania mnie na ryzykowna
                transakcje,moje zas do twierdzenia,ze kupie jak zobacze wszystkie potrzebne do
                zakupu dokumenty.

                Wlasciciel w maju,po uplywie 4 miesiecy sporzadzil akt notarialny.
                Z bolami,posilkujac sie prawnikami ktore oplacilam,dom zakupilam.

                Wlascicie zazadal prowizji i 22% VAT-u.
                Uwazam,ze nie powinnam go placic jako ,ze umowe podpisalam w lutym,kiedy
                jeszcze nie obowiazywal.
                Nie moglam tego zrobic,bo agent nie przygotowal nalezycie transakcji.

                Juz slowem nie wspomne,ze w ogole niewiele zrobil..nawet notariusza musialam
                sama poszukac..



    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka