jkier
04.03.05, 20:05
Mam taki problem i proszę o pomoc.
W 2002 r zakupiłem nieruchomość pod Warszawą (domek z działką). Kulturalnie
wziąłem kredyt, czyli musiałem przejść tą całą gechennę bankowo-
weryfikacyjną: zarobki, operaty szacunkowe, oświadczenia, ubezpieczenia,
cesje, żyranci, itd, itp. Otóż po prawie 3 latach szanowny Urząd skarbowy
przysyła sympatyczne pisemko, że wszczyna postepowanie w sprawie naliczenia
podatku od czynności cywilno-prawnych. Każą sobie zwozić tony jakiegoś
papieru: projekty, odbiorym dopuszczenia,powierzchnie użytkowe,
zaświadczenia, oświadczenia itp, itd - nie było by może w tym nic
nadzwyczajnego oprócz tego, że wszystkie papierzyska w oryginale są przecież
w banku, który udzielił mi kredytu - ja mam tylko kopie, które nie interesuja
skarbowego. Dobrze zasuwam do banku, piszę na miejscu błagalne pismo o
wydanie takich o takich dokumentów w trybie pilno-błyskwicznym - bo przecież
mam 7 dni na stwienie się w skarbowym. Z panią w banku dochodzimy do wniosku,
że w zasadzie wystarczy operat szacunkowy, bo przecież tam wszytsko jest, no
to OK, po 2 tyg. odbieram operat - niestety wczesniej się nie dało, bo zgody
wszystkich świętych z banku, itd. Idę z tym operatem do skarbowego - no
fajnie jest operat, ale... wartośc z operatu nie jest równa wartości nabycia
nieruchomości zgodnie z aktem notarialnym - wartośc w operacie jest o 10%
wyższa, niż wynika to z aktu notarialnego. No to sznowny panie, skoro tak, to
dopłata do podatku plus odsetki za 3 lata to będzie razem... i tu w jednej
sekundzie osiwiałem - to teraz muszę wziąć drugi kredyt na dopłatę tego
ch...rnego podatku.
Więc się grzecznie pytam; skoro nabywam nieruchomość, spisaliśmy 3 lata temu
z dotychczasowym właścicielem umowę w postaci aktu notarialnego, w obecności
notariusza, który wg mnie jest urzędnikiem państwowym (takim jak np sędzia
czy prokurator)i poświadcza wartośc nabycia tej nieruchomości to jak skrabowy
może podważać taką decyzję ??? Nie pomagają tłumaczenia, wyjasnienia i
oświadczenia zbywcy, że nieruchomość przez wiele miesięcy była wystawiona na
sprzedaż przez kilka biur pośredniczących, były ogłoszenia w prasie w
internecie, znalazł się taki człek jak ja i to kupił, potargował się, musiał
wziąć jeszcze kredyt. Jaki z tego wniosek ? Czy po nabyciu nieruchomości
trzeba natychmiast biec od notariusza do skarbowego z pytaniem: czy aby
żeśmy za tanio nie kupili ? A jak ktoś nie ma operatu ? Hmm... proszę się nie
przejmować to skarbowy ma sposób, wylicza wartośc nieruchomości wg swoich
tabelek tak, że u mnie wyszłoby o 100 % drożej, a nie tylko o 10 %.
Czy nie ma jakiejś furtki prawnej aby się odemnie odczepili ? Pomijam fakt,
że żeby to wszystko załatwić to trzeba sobie wziąć oczywiście sporo urlopu,
bo jak sie spłaca kredyt to trzeba pracować, a jak się siedzi na urlopie to
mozna pracę stracić, ale kogo to obchodzi.