alinaw1
15.12.05, 15:21
Mieszkania szukam od niedawna ale póki co nie mam dobrych doświadczeń z
agencjami.Mam konkretne zapotrzebowanie: dzielnica, położenie, standard itd.
A panie i panowie z agencji jakby tego nie rozumieją. Przysyłają mi np.meilem
20 propozycji (nie oddzielonych wyraźnie od siebie, więc ślęczę i czytam), z
których co najwyżej JEDNA zgadza się z moimi oczekiwaniami. Wiedzą np., że
chcę TYLKO do IV piętra, a otrzymuję propozycję IX i XI. Chcę balkon. Mam bez
balkonu ("ale za to ładny widok z okna"- dodaje pani). A najwiecej
nieporozumień jest przy rozumieniu sformułowania CICHE MIESZKANIE. Ciche,
tzn. takie, że po otwarciu okien mam prawdziwą ciszę. A tu np. dostaję z
agencji propozycję na Al. Stanów Zjednoczonych ("ale jak się zamknie okna to
nic nie słychać"!). Pracownicy agencji mają fantazję: Ostatnio pani
powiedziała mi, że właściciel zgadza się sprzedać mieszkanie bez 2 garaży (ja
ich nie potrzebuję), bo sporo osób z okolicy jest na nie chętnych i dzięki
mojej decyzji- on jeszcze na tym zrobi dobry interes. I co? Ano, okazało się,
że to tylko domniemywania pracownicy agencji, facet absolutnie nie wpadł na
taki pomysł i nie zaaprobował go! Dziś kolejny raz przegladałam oferty na 2
dużych portalach nieruchomości i TYLKO DZIŚ rozmawiałm o 3 nieaktualnych
mieszkaniach! Gdy zwróciłam uwagę, że należałoby natychmiast usuwać takie
ogłoszenia- przedstawiciel agencji rozbrajająco wyznał: "Przecież to sprawa
właściciela mieszkania, on musi zadbać o to, by nie smiecić Internetu!", co
akurat mija się z prawdą, bo to nie właściciel wystawia ogłoszenia, a agencja
właśnie!
I jeszcze jeden przykład: Dzwoni do mnie facet: "Mam dla pani last minute!
Pałac w cenie kawalerki". Cena wcale nie była powalająca ale pojechałam.
Załamka! Mieszkanie nadawało się do remontu KAPITALNEGO. A miał być pałac...
Chyba w ruinie. Zostaje mi tylko rozwieszać chyba karteczki z ogłoszeniem i
dopiskiem: "TYLKO BEZPOŚREDNIO KUPIĘ"- choć i wtedy zgłaszają się głównie
agencje.