marusia_ogoniok_102
26.10.26, 10:49
Taka sytuacja, ematki - wróciłam po 2 dniach nieobecności, widzę, że część moich rzeczy w robocie, która miała być zrobiona, zrobiona nie jest. Dodajmy - część, którą się robi najszybciej i najprościej.
Koleżanka, która miała mnie zastępować, już raz tak zrobiła - jak byłam na urlopie rocznym. Kiedy wtedy wróciłam i zobaczyłam, że wszystko rozgrzebane stoi, to zapytałam: "Hej, czemu to nie jest zrobione?" (to jest proste, ale musi być robione regularnie, zgodnie z ustaleniami) to się napuszyła i napisała z wyraźną pretensją, że sorry, ale było dużo roboty i się nie wyrobiła, i co się czepiasz. Z tym, że raz - ja wiem, ile czasu to zajmuje, znam też jej zakres obowiązków (bo jesteśmy we dwie na tym poletku) i nie ma opcji, żeby nie znalazła na to czasu, a dwa - no sorry, ale w takim wypadku się chyba idzie do managera i prosi o dodatkowe wsparcie, a nie zostawia rozgrzebane, żebym potem ja oczami świeciła.
Swoją drogą, teraz jej nie było przez półtora tygodnia, ja ją zastępowałam i wróciła na czystą skrzynkę. I robię tak zawsze.
I teraz tak, ematki, nie chcę lecieć do managerki i się bawić w skarżypytę. Nie chcę sobie z niej zrobić wroga, nie chcę robić kwasu w zespole, ale sytuacja się powtarza. Już parokrotnie szłam jej na rękę, ale zaczyna mnie to wkurzać. Tyle, że - no, jesteśmy we dwie na tym poletku, tak? To nie tak, że nie zrobiła zupełnie nic. A zastępować się będziemy pewnie jeszcze często, więc lepiej, żebyśmy robiły w zgodzie.
Co powinnam zrobić? Uprzedzić, że "Halo, to już drugi raz. Idź do szefowej, jak się nie wyrabiasz," i że następnym razem ja pójdę?