Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    KIEŁBACHA WIECZNIE ŚWIEŻA A LENIN WIECZNIE ŻYWY

    IP: 213.17.234.* 23.10.02, 11:27
    Niedawno przeglądałem archiwum Gazety Wyborczej.
    Od lat pisze się to samo, że najem to kiełbacha wyborcza.
    Lata płyną, a kiełbacha wiecznie świeża, jak Lenin wiecznie żywy.

    Analiza: Rząd walczy z bezdomnością czy z właścicielami nieruchomości?







    Marek Wielgo 22-10-2002

    Rząd Leszka Millera proponuje zniesienie możliwości eksmitowania lokatorów na
    bruk. Skąd ten nagły objaw troski?

    Zakaz eksmitowania lokatorów na bruk obowiązywał w PRL oraz w pierwszych
    latach III RP. Dopiero w 1994 r. koalicja SLD-PSL zdecydowała się poluzować
    prawo eksmisyjne w ramach reformy czynszowej. Ówczesna minister budownictwa
    Barbara Blida zapewniała, że chodzi o przeciwdziałanie patologiom -
    niepłaceniu czynszu czy dewastacją mieszkań. Blida lubiła powtarzać, że
    pokaźną grupę niepłacących stanowili stosunkowo zamożni lokatorzy i to
    właśnie na nich groźba eksmisji na bruk miała działać dyscyplinująco.

    Po ośmiu latach rząd SLD-PSL-UP zaproponował przywrócenie PRL-owskich
    rozwiązań. W Sejmie leży już stosowny projekt nowelizacji kodeksu
    postępowania cywilnego, który ma zakazać eksmitowania lokatorów na bruk. Rząd
    tłumaczy to wyłącznie względami humanitarnymi. Czy jednak nie przyświecały mu
    także inne cele? Tak się bowiem składa, że taką propozycją rząd może upiec aż
    trzy pieczenie na jednym ogniu.

    Pierwsza pieczeń

    Pewnie to przypadek, ale media zaczęły trąbić o wielkiej wrażliwości rządu
    SLD-UP-PSL na los lokatorów akurat tuż przed wyborami do samorządów (rząd
    przyjął projekt noweli 24 września, co Biuro Informacyjne Rządu skwitowało w
    komunikacie jednym zdaniem: "Zmiany ułatwiające dochodzenie i egzekucję
    należności dotyczą (...) zwłaszcza wykonania orzeczeń o opróżnieniu lokalu
    mieszkalnego, przewidując obowiązek dostarczenia eksmitowanemu dłużnikowi
    odpowiedniego pomieszczenia".

    W tym miejscu warto jednak przypomnieć, komu eksmisje na bruk nie grożą już w
    tej chwili. Zgodnie z obowiązującą od lipca 2001 r. ustawą o ochronie praw
    lokatorów, sąd musi przyznać lokal socjalny (minimum 5 m kw. pokoi na osobę):
    kobietom w ciąży, rodzinom z niepełnoletnim dzieckiem, osobom obłożnie
    chorym, osobom niepełnosprawnym, emerytom i rencistom, bezrobotnym, "osobom
    spełniającym przesłanki określone przez radę gminy w uchwale".

    Czy ta ustawa niewystarczająco chroni lokatorów?

    Druga pieczeń

    Premierowi Millerowi i wicepremierowi Kołodce z całą pewnością sen z powiek
    spędzają skutki orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie czynszów.
    Przypomnę, że Trybunał uchylił przepis ograniczający ich podwyżki m.in. w
    prywatnych kamienicach. Oznacza to, że kilkadziesiąt tysięcy właścicieli może
    po 1 grudnia podnieść czynsz około 600 tys. zamieszkujących je rodzinom do
    wysokości 3 proc. tzw. wartości odtworzeniowej, czyli z obecnych 2-3 do 4,5-7
    zł za m kw. miesięcznie (w Warszawie nawet do 10 zł za metr).

    Organizacje lokatorskie alarmują, że jeśli tych podwyżek nie zrekompensują
    lokatorom dodatki mieszkaniowe, przez Polskę przejdzie potężna fala eksmisji!
    W rozpaczliwej sytuacji znaleźli się jednak nie tylko lokatorzy, ale także...
    rząd. Oczywiście premierowi i jego urzędnikom nie grozi eksmisja z gmachu w
    Alejach Ujazdowskich. Rzecz w tym, że sypie się projekt przyszłorocznego
    budżetu i rząd nie może zwiększyć wydatków na dodatki mieszkaniowe. Dlatego
    oprócz marchewki w postaci zakazu eksmisji na bruk, zaproponował też i kij -
    na początku miesiąca cichcem skierował do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o
    dodatkach mieszkaniowych, mający ograniczyć ich dostępność.

    Zgodnie z tą ustawą od 2003 r. dochód na osobę uprawniający do dodatku ma być
    podniesiony ze 100 do 110 proc. najniższej emerytury (dziś byłoby to około
    586 zł), a w przypadku osób samotnych - ze 150 do 160 proc. Rządowa nowela
    miałaby do tego nie dopuścić. Ponadto m.in. zmniejszyłaby normę powierzchni
    mieszkania uprawniającą do dodatku oraz podniosła obowiązkowy pułap
    obciążenia lokatora wydatkami mieszkaniowymi. Oznaczałoby to, że dodatek
    mieszkaniowy mógłby pokryć maksymalnie 60 proc. tych wydatków, a nie 70
    proc., jak obecnie.

    Kilka dni temu rząd poprosił Sejm o wstrzymanie prac nad tym projektem.
    Czyżby premier Miller obawiał się, by lokatorzy nie przypomnieli sobie o tym
    przed urną wyborczą? Szanse na wygospodarowanie pieniędzy w przyszłorocznym
    budżecie są raczej niewielkie.

    A wracając do pieczeni. Całkowity zakaz eksmitowania na bruk może sprawić, że
    niejeden prywatny właściciel kamienicy zrezygnuje z podniesienia czynszu do
    maksymalnego pułapu. Dlaczego? Bo niewiele osiągnie, puszczając z torbami
    swoich lokatorów. Właściciel stanie przed alternatywą - albo sam zapewni
    eksmitowanemu lokal socjalny lub jakieś tymczasowe pomieszczenie (to dla
    tych, którym ustawa o ochronie praw lokatorów nie gwarantuje lokalu
    socjalnego), albo poczeka, aż taki lokal bądź pomieszczenie zapewni
    eksmitowanemu gmina.

    Trzecia pieczeń

    I tu dochodzimy do gwoździa programu. Ponieważ gminom brakuje takich
    mieszkań, lokator z eksmisją na karku zostałby w mieszkaniu. Właściciel może
    wtedy zażądać odszkodowania od... gminy. Jeśli ktoś myśli, że te wypłacają je
    bez szemrania, jest w błędzie. Samorządowcy boją się "podłożyć" okręgowej
    izbie obrachunkowej, która kontroluje budżet gminy. Tak więc o wysokości
    takiego odszkodowania decydowałby sąd. Jeden ze znajomych prawników określił
    tę sytuację jako "przymusowy kwaterunek na koszt gminy".

    Rząd najwyraźniej liczy, że po pewnym czasie wypłaty odszkodowań na rzecz
    właścicieli staną się dla gmin tak dokuczliwe, że zamiast oglądać się na
    budżet państwa, energicznie zabiorą się za budowę własnych czynszówek,
    schronisk i noclegowni. Byłoby to ze wszech miar wskazane, bo jak podaje GUS,
    w 2001 r. gminy wybudowały nieco ponad 2,3 tys. mieszkań. Wypada więc
    niespełna jedno mieszkanie na statystyczną gminę! I właśnie mieszkaniowa
    znieczulica samorządów, a nie prawo umożliwiające eksmitowanie na bruk, jest
    główną przyczyną bezdomności w naszym kraju.

    Całkowity zakaz eksmisji na bruk może się odbić niekorzystnie na rynku
    nieruchomości. Wzrośnie bowiem m.in. i tak już bardzo duże ryzyko wynajmu
    mieszkań (w efekcie może zmaleć ich oferta na rynku) oraz działalności
    kredytowej banków. Znajomy bankowiec nie mógł uwierzyć, że rząd zaplanował
    coś takiego. Jego zdaniem zabezpieczenie kredytów mieszkaniowych, jakim jest
    hipoteka, stałoby się dla banku bezwartościowe. - Bank nie udziela kredytów
    pod bezwartościowe zabezpieczenie, więc nie mogę sobie wyobrazić, jak w
    takiej sytuacji wyglądałoby finansowanie potrzeb mieszkaniowych
    społeczeństwa - stwierdził ów bankowiec.

    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka