iiva
04.02.03, 18:05
W ostatnią bezsenną noc wymyśliłam karkołomny sposób na uratowanie swojego
życia(i mieszkania). Zadam teraz pytanie, gdyby komuś nie chciało się czytać
całej opowieści:
1.Czy można dokupić od sąsiada kilka metrów (tak na jeden pokój), zwiększając
tym samym powierzchnię mieszkania i udział w nieruchomości wspólnej?
Mieszkania podlegają ustawie o własności lokali.
2.Jeśli tak, czy byłaby to bardzo urzędowo-zaangażowana operacja (myślę, że
bez pozwolenia budowlanego by się nie obeszło, skoro powiększenie mieszkania
jest ingerencją na poziomie projektu budynku).
A oto uzasadnienie:
Od strony sypialni mam beznadziejnego sąsiada, który nie daje mi spać.
Mieszkania przez 4 lata sprzedać nie mogę, zresztą bardzo mi ono odpowiada
pod wieloma innymi (niż stosunki sąsiedzkie) względami. Z drugiej strony stoi
ogromne puste, nieurządzone mieszkanie, z tego co wiem jest wystawione na
sprzedaż. Wyciszenie samej tylko sypialni chyba nie przyniosłoby oczekiwanych
rezultatów, bo dźwięk lubi chadzać różnymi ścieżkami. Z planów budynku
wynika, że w pustym mieszkaniu jest od strony mojego jeden rasowy pokój z
oknem. I taka mi przyszła myśl, że mogłabym go kupić, przebić się do niego i
zaadaptować na sypialnię (po odpowiednim wyciszeniu). Brzmi to wszystko może
dziwacznie, ale napawa mnie nadzieją. Można przecież rozporządzać częścią
nieruchomości. Na jeden pokój mnie obecnie stać, na całe nowe mieszkanie
niestety nie. Liczę na Waszą pomoc zanim wyjdę z ofertą do właściciela
pustego mieszkania.
Jeśli to wszystko brzmi niedorzecznie, to wybaczcie. Spanie z zatkanymi
uszami prowadzi do niedotlenienia mózgu.