Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kuchnia otwarta na salon?

      • Gość: marta Słusznie się boisz IP: *.aster.pl 03.09.06, 15:55
        To rozwiązanie jest do przyjęcia, o ile nie gotujesz w domu. Ja miałam kuchnuię
        otwartą na pokój ("odziedziczylam" po poprzednim właścicielu mieszkania) i
        musiałam zlecić zamurowanie otworu. Wyciąg to półśrodek.
      • untochables Re: kuchnia otwarta na salon? 03.09.06, 16:32
        oglądasz sobie TOP GEAR a kontem oka widzisz stos brudnych naczyń
        wpadają znajomi z przypadkową wizytą wprost na garnki i wczorajszą zupę
        lepiej te pomieszcenie mieć osobno
        gotowanie czasem jest brudne i piekne potrawy wymagają zabrudzenia całej kuchni
        po co robić konflikt
        w projekcie mojego dmou kuchnia była połaczona z dużym pokojem wyrwą w ścianie -
        zadzwoniłem do architekta że bede ją zamurowywał - zamurowało go ale nie robił
        problemów

        wiem że jedni lubią zapach pomarańczy a drudzy jak im skarpetki śmierdzą - ja
        wole zapach pomarańczy
      • Gość: dvoicka Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 18:11
        jak już stwierdzono w tym wątku, funkcjonalność kuchni połączonej z pokojem
        zależy od wielu czynników.
        moim marzeniem jest mieć sporą kuchnię, w której będzie stół na codzienne
        posiłki, przy którym będę mogła poplotkować z koleżanką przy kawie i gotowaniu
        oraz oddzielny duży pokój, gdzie będzie duzy stół do odświętnych posiłków.
        jeśli ktoś będzie potrzebował spokoju to będzie mógł się schronić przed różnymi
        hałasami (czajnik elektryczny, dzieci, telewizor, zmywarka, głośne rozmowy) albo
        w kuchni albo którymś z pokoi i zamknąć za sobą drzwi.
        w chwili obecnej mieszkam w mieszkanku, które ma 32 metry kwadratowe i kuchnia
        połączona jest z jednym pokojem, a oprócz tego jest mała sypialnia. przy takim
        metrażu połączenie kuchni z pokojem uważam za naprawdę dobre rozwiązanie. dzięki
        temu możemy sobie pozwolić na duży stół na pograniczu tych pomieszczeń (gdyby
        dzielącej je ściany kiedyś nie wyburzono, to nie zmieściłby się ani w kuchni,
        ani w pokoju), możemy przyjąć jednocześnie więcej niż troje gości, w kuchni
        można swobodnie się poruszać. zlew i kuchenka schowane są za kawałkiem ściany,
        więc z dużej części pokoju ich nie widać, a jak juz zainstalujemy zmywarkę, to
        brudne naczynia nie będą stały na blacie, tylko będą ładowane do zmywarki.
        radzimy sobie bez wyciągu, bo nie gotujemy dużo, a i zapachy nam szczególnie nie
        przeszkadzają (np. po gotowaniu kukurydzy). Ale na przykładzie domu rodziców
        stwierdzam, że dobry wyciąg czyni cuda. jest nas dwoje, więc wspólne użytkowanie
        tej powierzchni nie rodzi konfliktów. generalnie jestem mile zaskoczona tym, jak
        dobrze nam się mieszka w takim mieszkanku, bo przedtem byłam przeciwniczką
        łączenia kuchni z pokojem.
        nie jestem osobą, która podejmując gości spędza dużo czasu w kuchni, ale nawet w
        takiej otwartej kuchni uczestniczę w rozmowie tylko biernie, bo pracując stoję
        do wszystkich tyłem, więc raczej tylko słucham.
        Nie wiem ile pomieszczeń jest w Twoim mieszkaniu, czy dużo gotujesz (jakie to są
        potrawy), czy będziesz mieć wyciąg, czy pokój, który chcesz połączyć z kuchnią
        ma jakieś dodatkowe funkcje (pokój do pracy, sypialnia), czy domownicy są
        wrażliwi na zapachy albo cenią sobie ciszę... ale to są rzeczy, które powinnaś
        wziąć pod uwagę podejmując decyzję.
      • Gość: Piotrrr Re: kurna chata? IP: *.krakow.pl 03.09.06, 20:14
        Twoja opinia jest z gruntu głupia i pozbawiona jakichklwiek sensownych podstaw. Jesteś po prostu głupią snobką a mieszkasz pewnie w garsonierce 16 m2 -to widać po twoim "wielkopańskim" stylu.
      • Gość: al Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.aster.pl 04.09.06, 00:27
        moje marzenie to kuchnia z jadalnią o powierzchni niewielkiego mieszkania i
        stołem na dwadzieścia osób :) póki co mam kuchnię połączoną z pokojem dziennym
        i bardzo sobie chwalę, za parę miesięcy przeprowadzamy się do niewielkiego domu
        i tam zchowujemy to samo rozwiązanie

        jak już wcześniej zostało napisane, wszystko zależy od stylu życia i
        przyzwyczajeń - ja gotować uwielbiam, moi domownicy i goście uwielbiają, jak
        gotuję, nie chcę być sprowadzona do roli kucharki przynoszącej państwu posiłki
        z osobnego pomieszczenia, bo gadać przy gotowaniu lubię chyba jeszcze bardziej,
        przypadkowych gości nie miewam, a nieprzypadkowi od progu lecą zaglądać mi w
        garnki :)))

        zmywarka w oglądaniu tewe przeszkadza, ale przecież można ją włączać wtedy,
        kiedy się tewe nie ogląda, nieprawdaż? zresztą dzieci zagłuszają tewe znacznie
        skuteczniej niż wszystkie sprzęty kuchenne pracujące jednocześnie
      • gal-anonim raczej nie warto 04.09.06, 08:13
        Jeżeli masz normalne mieszkanie w którym żyjesz na codzień i gotujesz, to
        uważam, że nie warto łączyć salonu z kuchnią. Jest niemal niemożliwe zachowac
        porządek i czystośc w kuchni w trakcie obróbki i gotowania, przecież zawsze
        coś pryska, , paruje czy unoszą sie zapachy - nawt pochłaniacz czy wyciąg nie
        zawsze pomoże. Wracaja tez brudne naczynia itp., przeciez nie myjesz ich od
        razu np. podczss wizyty gości, a zmywarki też maja ograniczonqa pojemność.
        Można pójść na kompromis - przesuwane drzwi łączące kuchnie z zsalonem lub
        zamykanie okienko, którym możesz podać potrawy.
        Widziałem u znajomych ciekawe rozweiązanie - mają oni kuchnie otwartą na dom,
        ale: jest ona duża i składa sie z dwóch części(kuchni) czystej i brudnej
        przedzielonych ścianką działową. W częsci czystej połaczonej z jadalnią jest
        elegancka kuchenka, wszystko czyściutkie i błyszczące - mało używane, co
        najwyżej do podgrzania potraw (zwłaszcza gdy są goście). Druga część
        oddzielona ścianką, tak iż nie widać co sie w niej znajduje, jest wyposażona w
        drugi zestaw kuchenka+ duzy zlew +blat roboczy, oraz poręcznie rozmieszczone na
        otwartych półkach garnki i porozwieszane konieczne utensylia. Można tam
        gotować, trzymac półprodukty, nie martwić sie, że ktoś zobaczy że coś się
        rozchlapało, włożyć brudne naczynia do późniejszego umycia itp. itd.; bardzo
        praktyczne rozwiązanie, zawsze masz porządek w kuchni, nawet podczas
        niespodziewanej wizyty - gdy gotujesz obiad - niestety wymaga więcej miejsca.
      • Gość: athaualpa Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.kredytbank.pl 04.09.06, 08:23
        Radzę się zastanowić nad meblami.
        Ja osobiście miałam problem przy takim rozwiązaniu, gdyż chciałam, żeby nie
        różniły się zanadto, a ponieważ salon miałam w mahoniu - byłam zmuszona
        adaptować bufety i witryny jako szafki kuchenne (trochę drogo to wyszło), gdyż
        stolarze nie byłi w stanie dorobić mi szfek kuchennych na wzór i podobieństwo
        salonowych.
        Może chociaż częściową ściankę.............
        • Gość: muyt Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.prenet.pl 06.09.06, 09:24
          a ja nie lubie widoku piekarnika podczas ogladania tv. Wkurza mnie kiedy oprocz
          zaru w kominku widze pieczen w piekarniku. Do tego irytuje mnie kiedy
          uzupelnieniem nastrojowego wnetrza salonu jest zlewozmywak w kuchni.
      • Gość: myself Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 09:35
        Polecam takie rozwiązanie. Sama mam kuchnie połączoną z salonem i bardzo mi to
        odpowiada. Oczywiście, ważne by aranżacja wnętrza kuchni i pokoju była podobna
        kolorystycznie czy stylowo. Co do zapachów to dobry okap z dobrymi filtrami
        rozwiązuje problem, nawet jeśli nie ma możliwości podłączenia go pod komin.
      • Gość: iza Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.ghnet.pl 04.09.06, 10:51
        wszystko zależy jaki tryb życia prowadzisz i czy mieszkasz sama?
        ja mam 48 metrów plus mąż i dziecko, pracujemy na zmiany i nie wyobrażam sobie,
        że ja śpię, bo muszę wstać o 4.00, a mój mąż wraca o 2 00 i robi sobie jedzenie
        i wszystko w jednym pomieszczeniu, poza tym ściana, albo nawet jej kawałek to
        miejsce na meble, szafki, zasttanów się nad ustawieniem mebli pooglądaj gazety
        i na pewno wybierzesz odpowiednie rozwiązanie

        pozdrawiam iza
        • Gość: zliliana kuchnia i salon ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 11:04
          Mam w domu takie rowiązanie , salon z kuchnią to jakieś 50 m2 .Kuchnie od
          salonu dzieli barek .To naczy ściankla do wysokości ok 1 m z blatem.Nie
          rozumiem problemów z hałasem i bałaganem w kuchni.Zmywarka pracuje raczej
          cicho, czjnik jak jest właczony to tez nie przeszkadza, zapachy pochłania
          pochłaniacz i okno w kuchni.Natomiast jeśli pzrychodza goście to nie gotuje
          dpiero potraw tylko je ewentualnie pogżewam w estetycznych naczyniach. brudne
          talerze wedruja natyczmiast do zmywarki a nie do zlewu , a jeślinawet się nie
          zmieszczą to po ewentualnej wymianie talerzy gościom ukłądam jeden na drugi i w
          takim stosiku swawim w zlewozmywaku , i wcale ich nie widac z salonu . a
          porządek w kuchi jesli jest urządzona funkcjonalnie nie stanowi żadnego
          problemu , no chyba że nie ma się nawyku sprzatania po sobie.Bo jak ktos
          powiedział na faorum rozlane mleko na podłodze jest problelem.No cóz ja jeśli
          mi się coś rozleje to zaraz to poprostu ścieram.
          • Gość: kirk Re: kuchnia i salon ok IP: *.catv.net.pl 04.09.06, 11:36
            Próbuję wyobrazić sobie, wdzięcznie biegającą ze szmatką i pochylającą się w
            szpilkach(?, aby zetrzeć rozlany płyn. Niezły pomysł. Morze zmienić nastrój
            nudnego, sztywnego spotkania.
            • Gość: zliliana Re: kuchnia i salon ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 12:16
              Wcale to tak nie wygląda, a jeśli sie cos rozleje to naturalne jest że to się
              wyciera czy to w szpilkach, czy w szlafroku.Przynajmniej robie to ja i wszysty
              których znam , a sztywniakami nie jesteśmy a imprezy robimy nie tylko w
              strojach wizytowych.Podejżewam że zdziwił byś się , co nie przeszkadza aby
              gospodaże panowali nad sytuacją i estetyką , po to aby zaproszenie goście czuli
              sie dobrze.Poprostu organizowanie przyjęc i imprez zobowiązuje .Takiego jestem
              zdania .
              • Gość: kirk Re: kuchnia i salon ok IP: *.catv.net.pl 04.09.06, 13:20
                Zaimponowałaś mi, chociaż niewiele jest w stanie mnie zdziwić.
      • aagnes Re: kuchnia otwarta na salon? 04.09.06, 10:53
        Jak masz poza tym pokojem kilka innych do dyspozycji - to swietny pomysł -
        wszystkie argumenty za sa fajne, ale jak masz poza tym jeszcze jeden/dwa pokoje
        to pozbawianie sie dodatkowego pomieszczenia jest piramidalna glupotą.
        • Gość: mika Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.stat.gov.pl 04.09.06, 11:48
          moja siostra właśnie wyprowadziła się z mieszkania z połączoną kuchnią i
          salonem do "normalnego" i powiedziała: wreszcie nie będę mieszkać w kuchni.
      • magissa Re: kuchnia otwarta na salon? 04.09.06, 12:05
        Mamy w domu kuchnie otwarta na salon, a co za tym idzie na caly dom. Jest
        ograniczona tylko mala scianka- tylko po to aby schowac za nia lodowke. jest to
        bardzo praktyczne. wszyscy sa razem jest przyjemniej, a zapachy wcale nie
        przeszkadzaja. Wiadomo ze jakies beda, ale wcale nie ma ich wiecej niz w
        normalnym przypadku gdy masz drzwi. Polecam goraco polaczenie kuchni i salonu.
      • maj1001 Re: kuchnia otwarta na salon? 04.09.06, 12:26
        Zapachy z kuchni to nie jest żaden problem, bo:
        1. większość zapachów jest przyjemna (oprócz kapusty kiszonej i ryb, ale jak
        często to gotujesz?)
        2.Gdy kuchnia jest osobno, przcież nie zamykasz drzwi podczas gotowania i nie
        uszczelniasz ich, a zapachy zawsze się wydobywają.
        Ja mam otwarta luchnię od ponad 30 lat, najpierw w mieszkaniu na strychu, a
        teraz we własnym domu zbudowanym od nowa.
        Zalety:
        1. Jesteś wśród rodziny nawet jak coś robisz w kuchni
        2. Pilnujesz porządku bo to prawie pokój
        Gdy są goście nie jesteś odcięta od nich, możecie rozmawiać, a ty w tym czasie
        coś pichcisz.
        3. Masz wgląd na dzieci
        Wentylacja w kuchni musi być sprawna. Polecam otwarte kuchnie, bo to jest fajne.
        • Gość: uf Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.09.06, 21:06
          > 1. większość zapachów jest przyjemna (oprócz kapusty kiszonej i ryb, ale jak
          > często to gotujesz?)
          hie, hie szczególnie jak Ci się przyjara mleczko, albo jakaś mała katastrofa na
          patelni.
          • faq Re: kuchnia otwarta na salon? 07.09.06, 10:03
            jak Ci sie mleczko przyjara to i zamknieta kuchnia nie pomoze
      • Gość: finka Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.aster.pl 04.09.06, 13:31
        Nasza otwarta kuchnia podoba mi się bardzo od początku, czyli od roku, ale teraz
        dopiero zrozumiałam, że bez otwartej kuchni ani rusz! Mamy dwutygodniową
        córeczkę, która w ciągu dnia urzęduje w salonie, a ja mogę porobić coś w kuchni
        mając na nią oko. Pewnie jeszcze długo tak będzie. Moim zdaniem, jak dzieci, to
        otwarta kuchnia.
        • Gość: ew Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.smstv.pl 04.09.06, 14:03
          To może się sprawdzać tylko w przypadku, gdy się ma osobna sypialnię. U mnie też
          było fajnie gdy dziecko było malutkie. Teraz kiedy jest nastolatkiem i sypialnia
          zmieniła się na jego pokój, a salon służy mam za sypialnię to niestety Z E R O
          intymności i myślę jak to zmienić. Pokój nie w pełni otwarty na kuchnię, ale
          kuchnia tzw. ślepa z oknem na salon / stare budownictwo/. Pisałam już o tym na
          forum aranżacja wnętrz ale doradzono mi jedynie wstawienie OKIENNIC. Nie
          chciałabym likwidowac okna bo siedzenie w zamkniętej kuchni wcale mi nie
          odpowiada, ale naprawdę szukam rozwiązania aby w nocy czuć się w pokoju bardziej
          komfortowo. Może na tym form znajdę pomoc.
          • Gość: zliliana Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 14:12
            A może zlikwidować okno, zotsawić estetycznie wykończony tzw otwór okienny ze
            spuszczana na noc roletą typu rolet zewntrznych , czy coś w tym stylu.Koś tu
            zaproponował teżm przesuwane drzwi , można rzeczywiście w jakiś sposób
            zaaranżować tak ścianę a w niej świetny batek zasłanaiany drzwiami typu
            komandor.Myśle że powinnać wkleić zdjecie swojej kuchni an forum wnętrza
            mieszkań a tam napewno uzyskasz mnóstwo świetnych prpozycji, które pozwolą
            rozwiazać twój problem.
            • Gość: Ewa Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.smstv.pl 04.09.06, 20:31
              Zdjęcia były ale propozycji niestety nie.
      • Gość: ola Re: kuchnia otwarta na salon? IP: 89.174.255.* 04.09.06, 14:35
        Świetny pomysł.Więcej przestrzeni i powietrza.Do tego dobra wentylacja nad
        kuchenką i problem zapachów znika.Z dużą obawą kupowałam mieszkanie z kuchnią
        otwartą na pokój,a teraz jestem z tego bardzo zadowolona.Pozdrawiam
      • Gość: K Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 14:41
        Droga Asiek samotrzecia. Istnieją 2 może 3 podejścia do rozwiązań mieszkalnych.
        Są osoby dla których rzeczą najważniejszą jest funkcjonalność, dla innych
        najistotniejsze jest móc błyszczeć ostatnią modą, a dla jeszcze innych jedynym
        kryterium jest kapitał (jak najtaniej, lub odwrotnie jak najdrożej). Wszystkie
        podejścia są równoprawne i nie mnie je oceniać. Jeśli zaliczasz się do grupy
        drugiej/trzeciej to jeszcze przed zadaniem pytania znałaś odpowiedź (albo do
        jej poznania potrzebny Ci jest kalkulator, a nie forum). Załóżmy, że jesteś
        funkcjonalistką (tak jak moja skromna osoba). Jeśli masz tyle lat co moi starsi
        sąsiedzi (po 70tce) kuchnię koniecznie musisz mieć otwartą. Astma, problemy z
        sercem, wysokie ciśnienie, osteoporoza mogą na lata wykluczyć jednego z
        domowników z wchodzenia do takiego pomieszczenia. Natomiast jeśli masz
        stosunkowo małe dzieci (lub wiecznie podjadające wyrostki), w kuchni wiecznie
        będziesz mieć stertę naczyń w zlewie i na wszystkich półkach, większość szafek
        wiecznie pootwieranych, a na dywanie w salonie przyniesione na butach okruchy:
        ciastek, chipsów, paluszków, krakersów i śladów po rozpływającej się
        czekoladzie. Zwłaszcza, iż zazwyczaj, gdy kuchnia otwarta jest na salon nie ma
        w niej oddzielnego telewizora. A jak tu jeść, bez telewizora??? Gdy zaczniesz
        odchudzać męża, a sama będziesz mieć ochotę na zapiekankę (przy otwartej
        kuchni) uważaj, by (z powodu zapachów) nie skończyło się to awanturą domową.
        Prawdą jest to co piszą moi poprzednicy: przy otwartych kuchniach słychać
        wszystko. Zmywarkę, kapiącą wodę, czajnik elektryczny, lodówkę, a przede
        wszystkim: żelazko?! z wydobywającą się pod ciśnieniem parą. Wszystkie sprzęty
        wraz z upływem lat stają się coraz bardziej zdezelowane i coraz głośniej
        klekocą. Problem w tym, iż kuchnie otwarte to zazwyczaj sprzęt zabudowany i
        trudniej go wymieniać, bez rozbiórki połowy kuchni.
        Innymi słowy tym większy ma się zysk z otwartej kuchni, im mniej ma się dzieci,
        im mniej się sprząta, im więcej na mieście się jada, im mniej się w tej kuchni
        z rodziną żyje. Im bardziej natomiast żąda i potrzebuje się przestrzeni dla
        siebie (np. kosztem nieposiadania potomstwa) tym bardziej kuchnia ma być nie
        używana i na pokaz.
        Albo jeszcze inaczej: otwarte kuchnie doskonale służą amerykańskim i
        zachodnioeuropejskim singlom (parom singli) którzy tak jak u mnie ostatni obiad
        gotowali w połowie sierpnia, a zupę (khmmmm.... a zupy nie gotowali jeszcze u
        siebie w tym roku).
        Pozdrawiam.
        • Gość: zliliana Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 15:02
          Instnieje jeszcze cos takiego jak wychowywanie dzieci , wpajanie im
          odpowiednich i dobrych nawyków ustalanie i przestrzeganie zasad domowych jesli
          nie chcesz być tylko praczka sprzątacką i kucharką.Uwiż mi ze przechodziłam
          tema jedzenia przed telewizorem , wynoszenia i roznoszenia jedzenia , wiecznie
          brudnych szklanek i talerzyków, ale powoli po uataleniu zasad i obowiązkowym
          sprzataniu nie tylko przezemnie , nagle okazało sie że lepiej jest zjeść przy
          stole w kuchni że lepiej jest umyc po sobie szklanę , albo pzrynajmniej włozyć
          ja do zmywarki. A wogóle jeśli macie nawyk jedzenia pzred telewizorem to co ma
          do tego otwarcie bąź zamknięcie kuchni?
          • Gość: K Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 16:00
            Oczywiście, że istnieje wychowywanie. Ale przecież nie będę terroryzował małego
            dziecka z powodu nie odniesionej szklanki, rozdeptanego batonika na
            wykładzinie, czy odłożonego na potem, na środku stołu mokrego cukierka. Owszem
            będę krzyczał za gwóźdź w kontakcie, czy próbę odkręcania kurka z gazem przy
            pomocy śrubokręta. Tak więc substancja mieszkaniowa niszczy się i zużywa.
            Szczególnie właśnie kuchnia. A w przypadku gdy jest ona połączona z salonem, w
            niedługim czasie zaczynają pojawiać się znaczące kontrasty między tymi dwoma
            częściami pomieszczenia.
            A co do samego jedzenia przed TV? No cóż, jeśli nie są to homary, ostrygi ani
            inne potrawy gdzie konieczne są jakieś specjalne narzędzia i procedury, to
            prawdę mówiąc sama czynność jest dość nudna. Wtedy pomaga telewizor. I gdy nie
            ma go w kuchni (a po co ma być, jeśli w kuchnio-salonie stoi najnowsza plazma)
            to biegnie się z kromką z ketchupem...
            • Gość: K Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 16:03
              - i straty murowane ;))
              Pozdr. K.
      • Gość: pil.Nick Warto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 14:42
        ....
      • Gość: mrowkojad2 Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.crowley.pl 04.09.06, 16:40
        Nie czytałam, przyznam szczerze, poprzednich wypowiedzi, więc nie wiem, która
        opcja przeważa. Ja własnie jestem świeżo po remoncie, w trakcie którego
        zdecydowałam się na aneks. Jestem bardzo zadowolona, bo 1. zyskałam dodatkowy
        pokój w miejscu dawnej kuchni, 2. wykorzystałam nieużywany w pełni ogromny
        salon. Oczywiście potrzebny jest dobry okap z wyciągiem, jeżeli nie można
        podłączyć okapu z wyciągiem, to moim zdaniem aneks nie będzie się sprawdzał, bo
        filtry w pochłaniaczu nie będą w stanie wyłapać wszystkich zapachów.
        Minus to na pewno konieczność utrzymania jako takiego porządku, bo wszystko
        widać, ale w tym doskonale się sprawdza zmywara, bo upchnie się do niej gary i
        po kłopocie.
      • ampolion Chłopska jednoizbowa chłupa ideałem? 04.09.06, 18:12
        Mieszkać w kuchni? Tęsknota za siermieżną jednoizbową krytą strzechą wiejską
        chałupą? Wszystko pospołu? I to ma być wiek XXI?
        • nessuno Re: Chłopska jednoizbowa chłupa ideałem? 04.09.06, 19:42
          ampolion napisał:

          > Mieszkać w kuchni? Tęsknota za siermieżną jednoizbową krytą strzechą wiejską
          > chałupą? Wszystko pospołu? I to ma być wiek XXI?

          Dokładnie.Obecne nowobogackie tzw."mieszczaństwo" jednak nie może zapomnieć o
          swoich korzeniach.Stąd tęsknota za ową większą przestrzenią,którą po połączeniu
          kuchni z pokojem zwie się jakoś tam.Bardzo trafna pańska uwaga.
          P.S.W moim bloku mieszkania mają po ok.100m2.Większość tutejszych buraków na
          potęgę burzą ściany,urządzają sobie obie tzw.salony nie mając o tym większego
          pojęcia.A jeszcze posłuchać ich konwersacji w windzie-śmiech na sali.A i słoma z
          butów wystaje.Cóż,chłopek zawsze będzie chłopkiem nawet jeśli szczyci się
          salonem i livingroomem.
          • faq Re: Chłopska jednoizbowa chłupa ideałem? 07.09.06, 10:07
            > urządzają sobie obie tzw.salony nie mając o tym większego
            > pojęcia

            to moze krotki opis jak salon wg Szanownego Pana wygladac powinien?

            z problemami swoimi raczej do psychologa sie udaj, na forum poprawisz sobie
            humor, ale nie wyleczysz kompleksow.

            coz wnosi Twoja autoterapia do dyskusji pod tytulem otwarta kuchnia czy wydzielona?
      • Gość: księgarz Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.aster.pl 04.09.06, 19:08
        Jeśli masz w salonie odkryte regały na książki, nie rób otwartej kuchni.
        Żaden okap czy wywietrznik nie spowoduje, że tłuszcz ominie książki. Oczywiście
        nie dzieje się to z dnia na dzień, ale po 4-5 latach można mówić o zniszczonych
        zbiorach. Mam również na myśli, z której się korzysta zgodnie z przeznaczeniem
        (codzienne gotowanie)
        • Gość: księgarz - errata Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.aster.pl 04.09.06, 19:12
          powinno być: Mam również na myśli KUCHNIĘ, z której się korzysta zgodnie z
          przeznaczeniem.
          • Gość: Majka Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 23:51
            To chyba miałes po prostu kiepski wyciąg i regał z tymi książkami przy
            zlewozmywaku :D
      • margie Re: kuchnia otwarta na salon? 04.09.06, 20:18
        to juz moja 3 otwarta kuchnia. Gotuje duzo. Dobry okap i zadnych zapachow nie
        ma. W rodzinnym domu kuch ia jest zamknieta a jak sie smazy rybe, to i tak czuc
        w calym mieszkaniu,mimo zamknietych drzwi. Gdy pzrestrzen mala, jestem jak
        najbardziej na tak.
        • Gość: uf Do fanów otwartej kuchni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.09.06, 21:16
          Nie kupujcie absolutnie czajnika z grzałką w kształcie płytki na dnie (łatwo
          myć). Nabyłem takie cudo w celach czysto szpanerskich za pare stówek (bo otwarta
          kuchnia itd) i niestety w czasie dochodzenia do wrzątku zagłusza absolutnie
          wszystko, TV hi-fi łącznie subuferem
          Tak tylko ostrzegam, nie że z konkurencji...
      • Gość: mary charakterystyka właściciela kuchni z salonem IP: 217.153.205.* 05.09.06, 07:30
        Mieszkaniec najekskluzywniejszej dzielnicy Warszawy - Kabat!
        Urodzony: w Białej Podlaskiej, Radzyniu, Płońsku itp lub okolicznych wsiach.
        Wiek: 30-parę lat.
        Wykształcenie: wyższe techniczne
        Praca: tzw. menedżer w "pręznej zachodniej firmie" (współczuć nalezy
        podwładnym, bo nie ma gorszego pogana, jak przerobić chłopa na pana)
        Wygląd zewnętrzny:
        a) typ konstytucjonalny: pyknik z domieszką atletyka - mocne kości. Sylwetka
        ukształtowana przez pokolenia pracy na roli.
        b) ubiór: koszula w paski a la McDonalds, z naszyjnikiem z kluczy i kart
        magnetycznych oraz telefonem komórkowym na tzw. smyczy (hahahaha!). W marynarce
        często wpięty znaczek z emblematem przedisebiorstwa zatrudniającego pana domu.
        Małżonka: zwykle córka naczelnika gminy lub właściciela szklarni z tych samych
        okolic, co pan domu. Na ogół ładna, ale pochodzenie zdradzają nogi grube w
        pęcinach (kostkach).
        Potomstwo: zwykle dwoje; chodzą na basen, angielski i jazdę konną.
        Mieszkanie: zwykle dwu lub trzypokojowe, urządzone meblami z Ikei. Pan i Pani
        domu kupują dużo prasy poradnikowej i kolorowej.
        Samochód: służbowa astra II pana domu - zwykle biała, z kratką i
        emblematem "preżnej firmy"
        Zakupy robią zwykle w Tesco i tylko raz na jakiś czas wyprawiają się do Alberta
        albo Almy, żeby kupić koszmarnie drogie i równie koszmarne w smaku krewetki.
        Wystawia buty i worki ze śmieciami na klatkę schodową (no bo jak tu trzmac
        śmieci w kuchni otwartej na salon!)
        W sobotę wyprawa do rodziny po swojskie wyroby masarskie. Skąpstwo posunięte do
        granic wyobraźni (no bo przecież z czegoś trzeba spłacac raty za "plazmę" i
        mieszkanie - o ile nie wystarczyło na całość z hektarów opchniętych przez
        teścia).
        • Gość: zliliana Re: charakterystyka właściciela kuchni z salonem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 08:17
          ooo, no chyba co nieco przesadziłaś.Mam kuchnie z salonem(jestem bardzo
          zadowolona) pochodze z bardzo duzego miasta gdzie sie urodziłam , wykształciłam
          i zdobywałam szlify w zawodzie od referenta aż do jednego z najważniejszych
          stanowisk w firmie.I wyprowadziłam się do małego miasta oddalonego o 350 km i
          tutaj mam tą kuchnie z salonem i jesze wiele innych ułatwiajacych życie i
          oczywiście umilajacych przedmiotów.
          • Gość: mary referentus tuptus, kaśka buty miała! IP: 217.153.205.* 05.09.06, 08:28
            Trąć pani koguta w kuta kogucicę w picę, wygrosz pani złotą cygarnicę.

            umilających przedmotów takich, jak wibrator, kulki analne, kulki dopochwowe,
            jadalne stringi (to w kuchni)....
            • Gość: zliliana Re: referentus tuptus, kaśka buty miała! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 08:36
              Każdy sądzi według siebie. a tak wogóle to wspólczuję z powodu kompleksów. Ale
              tego mozna się pozbyć jak sie bardzo chce bądż też z pomocą
              specjalisty.Pozdawiam
              • Gość: mary i co tak się sygosz*, królowo złota? IP: 217.153.205.* 05.09.06, 09:00
                *sygać się = obruszać się, bulwersować się, zdecydowanie zaprzeczać

                Uderz w nożyce, a stół się odezwie? Przecież ja nie twwierdze, że KAZDY
                kuchenny salonowiec mieszka na Kabatach itd. Ta charakterystyka jest oczywistym
                uogólnieniem, a ty mi tu zaraz porady specjalistów proponujesz i kompleksy
                amputujesz. Brak poczucia humoru na własny temat to też dowód kompleksów, więc
                medice domomorosły, cura te ipsum!, że se tak po makaronizuję po sarmacku.
                • Gość: mary a wogóle, to IP: 217.153.205.* 05.09.06, 09:01
                  pies was wszystkich trącał - i tych w kuchni i tych w salunie. Idę se zapakować
                  wibratór w dupsko i srał was pies!
      • citri Re: kuchnia otwarta na salon? 05.09.06, 08:17
        Oddzielenie wyspą to jakiś sposób.

        Bywam w domu który ma ponad 250m śiwetny super wyposazony w najlepsze zeczy
        jakie tylko moga byc gospodaże nie liczyli sie z groszem urządzajac. Jednak
        pomimo najlepszych wyciagów jeśli ktos w takiej kuchni gotuje normalne obiady
        to nie da sietego do zera wytępić. Wiem że w dużych domach budują dwie kuchnie
        jedna do salony na zrobienie kawy cherbaty itd a drugą zamknieta gdzie indziej
        na gotowanie ;-)

        Druga sprawa kuchnia w kawalerce:
        jest na to osobne pomieszczenie małe bo małe ale jest. Z racji tego że to
        kawalerka mało tam miejsca i... tym sposobem połączyli kuchnię z pokojem
        zyskujac na tym "pokuj" dla dzidziusia w pomieszczeniu po kuchni takie
        rozwiazanie rozumiem bo dzidzius ma swój pokoik mogą zamknąć dzwi i byc w
        drugim pokoju.

        Jednak jeśli masz mozliwość zrobienia oddzielnej kuchni to zrób to naprawdę
        żadne najlepsze pochłaniacze tego nie załatwia sprawy.

        Daj znać co postanowiłaś ;-)
        _______________________________________

        Jesteśmy małżeństwem od...
      • Gość: maria Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 09:15
        To dobre dla ludzi,którzy mało gotują,mało przyjmują,nie robią zapraw i nie
        przyrządzają ryb.W okresie zapraw,a nie robię ich aż tak dużo kuchnia wygląda
        jak pobojowisko,tak samo w okresie przedswiątecznym i jak mam uroczystości
        rodzinne.Widoki są przygnębiające.Mam bardzo dobry wyciąg,a mimo to zapachu
        ryby nie jest w stanie "załatwić".Latem siedzimy na balkonie a smrody z
        cudzych salono kuchni porażają.
      • agn30ieszka Re: kuchnia otwarta na salon? 05.09.06, 15:07
        nie ma recepty, sama musisz sobie odpowiedzeć, co Ci się bardziej podoba
        dla mnie minus jest jeden - gdy masz M1 to w zasadzie śpisz w kuchni, pozostałe
        (zapachy, hałasy, bałagan) da się jakoś okiełznać
        miłego urządzania
        • Gość: Monika Re: kuchnia otwarta na salon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 16:42
          W poprzednim mieszkaniu miałam laczona kuchnie, obecnie jestem w trakcie
          urzadzania nowego mieszkania i zastanawialam sie co tym razem zrobic. Wybralam
          kuchnie oddzielna
          Zalety otwartej kuchni:
          - wieksza przestrzeń
          - nowoczesny design
          - mozna uczestniczyć w życiu rodzinnym gotując obiad ;)

          Wady:
          - ciągłe sprzątanie kuchni żeby salon nie wyglądał zle
          - podczas pobytu gości nie jest to dobre rozwiązanie - nakładanie obiadu na ich
          oczach, a później stos talerzy na widoku
          - majac nawet bardzo nowoczesny sprzet nie da sie ogladac cicho TV, poniewaz
          chodzi lodowka, zmywarka i okap
          - salon nigdy nie bedzie prawdziwym salonem jesli bedzie polaczony z kuchnia.
      • faq Re: kuchnia otwarta na salon? 07.09.06, 10:16
        o zapachy nie masz sie co martwic, czy kuchnia otwarta czy zamknieta jak cos
        smierdzi to w calym mieszkaniu i na zewnatrz tez. Ograniczyc zapachy moze
        sprawny system wentylacyjny ale nie wyeliminuje. jakos demonizowany aspekt.
        jesli juz to zastanow sie czy utrzymujesz porzadek, bo jesli:

        tak - to bez problemu otworz kuchnie:
        nie zamykasz sie w miejscu odosobnienia
        mozna wspolnie gotowac, nawet jesli czesc obecnych tylko sie przyglada

        nie - jestes balaganiarzem, nie sprzatarz od razu to widok starty naczyn,
        zawalonych blatow i syfu na szafkach skutecznie zabije wspolna przestrzen

        podnoszone kwestie sprzetow kuchennych - zmywarke mozna kupic cicha, czajnik..
        nie wiem jaki halas generuje czajnik(!), pstryknieciem?! szumem? a reszta
        halasliwa typu miksery i inne to sporadycznie przeciez w uzyciu.

        mam teraz otwarta acz wydzielona, mialam polaczona z czescia jadalna i nie
        wyobrazam juz sobie innego wariantu
        • Gość: faq Re: kuchnia otwarta na salon? IP: 194.146.216.* 07.09.06, 10:34
          wycofuje sie ze starty - jak pakujesz od razu do zmywarki, przeciez starty brak...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka