Gość: spółdzielca
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
02.03.03, 12:59
Kiedy wreszcie organy ścigania przestaną być bierne
wobec "prywatnych interesów prezesów spółdzielni mieszkaniowych"?
Artykuł w Expresie Ilustrowanym" z października 2002 o Panu
Prezesie Spółdzielni Mieszkaniowej im. St. Batorego w Łodzi mówi
sam za siebie. Krótko mówiąc przez okres pełnienia funkcji
prezesa Zajączkowskiego ok. 6-7 lat do tak wielkich majątków nie
dochodzi się w sposób uczciwy. Prezesi prawdopodobnie wymuszają
haracze od firm, które na rzecz tych spółdzielni chcą świadczyć
usługi. Wiadomo, że firmy te nie robią nic charytatywnie a więc
odbierają sobie owe haracze w fakturach ( w ten sposób z kasy
spółdzielni wypływają pieniądze w prywatne ręce zorganizowanych
grup przestępczych jaki są i mogą być ok. 51 % zaufanych osób
zasiadających w organach tejże i innych spółdzielniach) lub
firmy takie po prostu nie wbudowują właściwych materiałów
budowlanych lub zastępują tańszymi i gorszymi (np. bloki na ul.
Tansmana) a skutki tego po czasie ujawniają się, za co później
poprzez kolejne remonty płacą członkowie. Ten proceder winien
być skutecznie przerwany a dotychczasowe kombinacje odpowiednio
rozliczone z konsekwencjami karnymi. To nie korupcja czy
łapówki. To haracze kosztem wszystkich członków. W przypadku
Pana Zajączkowskiego to fakt, że dokonuje nielegalnego obrotu
nieruchomościami, gdzie realne zyski pozyskuje on i jego rodzina
a nie członkowie spółdzielni. A prokuratura po tym z X/2002r
nadal jakby milczy i jest ślepa. Także nie jest dziełem
przypadku, że firma "ZETPRI-REMBUD", która wybudowała ok. 8
wadliwych budynków na ul. Tansmana ( a członkowie ponoszą i będą
ponosić tego skutki), WYGRAŁA WIĘKSZOŚĆ INTRATNYCH PRZETARGÓW
NA REWITALIZACJĘ ŚRODMIEŚCIA W ŁODZI a Pan Zajączkowski w tym
czasie jak i obecnie jest radnym i to komisji własnie d/s
budownictwa, mieszkalnictwa itp.
Ciekawe czy wówczas w zarządzie miasta, wśród radnych i innych
organizacji państwowych nie dochodziło do korupcji, czy nie
korumpowano organów ścigania itp.?
Szkoda tylko, ze tego tematu i tych problemów nie porusza się na
łamach Waszej gazety i innych. Czyżby tylko dlatego, że chodzi o
ludzi Millera, Pęczaka? Te wszystkie kwestie zebrań,
organizowania się to zwykłe mydlenie oczu spółdzielcom.
Faktycznie opinia publiczna winna zająć się haraczami jakie
muszą płacić członkowie spółdzielni na rzecz pomnażania
prywatnych majątków prezesów spółdzielni, na ile poprzez
zawyżanie transakcji finansowane są kampanie wyborcze SLD?
Wreszcie dlaczego Pan Prezydent RP jak i SLD tak skutecznie
bronią tak niekorzystnych zmian i nie wprowadzają normalnej
ustawy i według uczciwych reguł? Dlaczego w dotychczasowych
nowelizacjach brakuje wyraźnego zapisu, że osoby reprezentujące
organy spółdzielni winny opowiadać karnie, majątkiem osobistym
za rozporządzanie powierzonymi środkami pieniężnymi. Przecież
członek spółdzielni to obywatel tego kraju i stanowi
społeczność. Czyli spółdzielnie zarządzają środkami pochodzącymi
od społeczności a nie ludzi z trzeciego świata. Programy Pani
Jaworowicz także wiele mówią same za siebie i potwierdzają fakt
największych przekrętów dotychczas jakby bezkarnych własnie w
spółdzielniach mieszkaniowych. No cóż jakie mamy ciało
ustawodawcze takie mamy ustawy i przepisy wykonawcze, czyli
korupcjogenne, kryminogenne jak dotychczas bezkarnie okrada się
członków spółdzielni itp.
Panów prezesów najpierw winno rozliczyć się z dotychczasowych
powierzanych środków pieniężnych a później przekształcać lokale
w pełną własność. Obywatele za te lokale już raz zapłacili (za
komuny z środków państwowych) a aktualnie z środków pochodzących
od spółdzielców (społecznych) więc dlaczego członkowie
spółdzielni mają płacić po raz drugi?.