eudra
11.03.08, 21:41
Witam,
mam prośbę o życzliwą radę. Nie wiem tak do końca czy rzecz nadaje się na to
forum, ale rzecz dotyczy i domu i przepraszam za słowo :-) "układów"
sąsiedzkich. Otóż mieszkam od mniej więcej półtora roku w domu, mam z trzech
stron sąsiadów-bardzo miłych i życzliwych ludzi. Moja działka sąsiaduje też na
bardzo króciutkim odcinku z kolejnym sąsiadem, którego praktycznie nie znam.
Otóż, odkąd ja tu mieszkam w bardzo gwałtownych okolicznościach (sugerujących
otrucie) dokonały żywota trzy młode psy u ludzi sąsiadujących z tym
człowiekiem. Sąsiedzi zresztą bez ogródek, twierdzą ze osoba ta nie znosi psów
i po prostu je truje. Żaden nie podjął kroków prawnych ze względu na koszty i
kłopoty (sekcja zwłok, badania toksykologiczne itp). Nie wiem ile w tym jest
prawdy, wiem jednak że okoliczności zejścia tych zwierząt i "koincydencja
lokalizacyjna" są hmm... niepokojące. Problem polega na tym, że sama od
niedawna mam psa.Jest płot, no ale ma niewielką wysokość. I trochę się
obawiam. Co z tym fantem zrobić? Mogę nie robić nic, ryzykując że sąsiedzi
mają rację. A może w jakiś sposób dać do zrozumienia facetowi, że tutaj mu się
już nie uda? Tylko jak?