Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Sąsiad i ... psy

    11.03.08, 21:41
    Witam,

    mam prośbę o życzliwą radę. Nie wiem tak do końca czy rzecz nadaje się na to
    forum, ale rzecz dotyczy i domu i przepraszam za słowo :-) "układów"
    sąsiedzkich. Otóż mieszkam od mniej więcej półtora roku w domu, mam z trzech
    stron sąsiadów-bardzo miłych i życzliwych ludzi. Moja działka sąsiaduje też na
    bardzo króciutkim odcinku z kolejnym sąsiadem, którego praktycznie nie znam.
    Otóż, odkąd ja tu mieszkam w bardzo gwałtownych okolicznościach (sugerujących
    otrucie) dokonały żywota trzy młode psy u ludzi sąsiadujących z tym
    człowiekiem. Sąsiedzi zresztą bez ogródek, twierdzą ze osoba ta nie znosi psów
    i po prostu je truje. Żaden nie podjął kroków prawnych ze względu na koszty i
    kłopoty (sekcja zwłok, badania toksykologiczne itp). Nie wiem ile w tym jest
    prawdy, wiem jednak że okoliczności zejścia tych zwierząt i "koincydencja
    lokalizacyjna" są hmm... niepokojące. Problem polega na tym, że sama od
    niedawna mam psa.Jest płot, no ale ma niewielką wysokość. I trochę się
    obawiam. Co z tym fantem zrobić? Mogę nie robić nic, ryzykując że sąsiedzi
    mają rację. A może w jakiś sposób dać do zrozumienia facetowi, że tutaj mu się
    już nie uda? Tylko jak?
    Obserwuj wątek
      • basia961 Re: Sąsiad i ... psy 12.03.08, 04:12
        Przypuszczam że sąsiedzi zdają sobie sprawę ze trudno udowodnić winę temu
        czwartemu. Podejrzenia i deklaracje tego czwartego "nie lubię psów" to za mało
        zeby oskarżać...
        A ty jak chcesz udowodnić? Czy będziesz za psem chodzić krok w krok i patrzeć
        czy nikt mu trutki nie rzuca? I czy myślisz że sasiad karmiłby twojego psa wtedy
        kiedy ty to widzisz?
        Rozumiem ze sytuacja jest trudna, sama mam psy.
        Łatwiej będzie nauczyć psa zeby niczego od obcych i niczego przypadkowo
        znalezionego nie jadł. To ostatnie bardzo przydaje się też na spacerach :)))
        • Gość: max Re: Sąsiad i ... psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 21:01
          za jaja h...a
      • Gość: milosniczka psow Re: Sąsiad i ... psy IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 09:20
        ja bym zrobila tak!:) poprosilabym znajomego, aby wraz z jakas starsza
        babeczka;), udali sie do "podejrzanego" sasiada i przedstawili jako Towarzystwo
        Opieki nad Zwierzetami - albo inna organizacja, ze zostaly im zgloszone w tej
        okolicy liczne przypadki otrucia psow i prowadza sledztwo w tej sprawie, czy cos
        widzial, slyszal i zeby dal znac, jesli cos zauwazy, bo okolica bedzie
        monitorowana. Jesli z abardzo szalony pomysl, to po prostu zadzwon do
        Towarzystwa Opieki nad Zwierzetami, i oni moze cos poradza, a moze sam przyjda?
        Naiwne?
        • basia961 Re: Sąsiad i ... psy 13.03.08, 04:18
          Bardzo naiwne :)))
      • Gość: Kilof Re: Sąsiad i ... psy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.08, 08:56
        A czy pieski wchodziły na jego terytorium?
      • mynia_pynia Re: Sąsiad i ... psy 13.03.08, 14:50
        Kocham swojego psa jak tylko można kochać zwierze :)
        Szczerze - pilnowałabym zwierzaka jak oka w głowie a sąsiadowi bym
        do zupki trochę arszeniku wrzuciła :)

        Natomiast zachowanie tych lepszych sąsiadów jest dla mnie nie
        zrozumiałe - a jakby się ich dziecko otruło to co?? W sumie na koszt
        państwa byłaby zrobiona sekcja zwłok, to może sąsiedzi by się
        zainteresowali sprawą, która by ich nie kosztowała – w końcu zawsze
        można sobie drugiego dzieciaka zrobić.
      • Gość: Magda Re: Sąsiad i ... psy IP: 83.238.109.* 13.03.08, 16:19
        Możesz wytrenowac psa, żeby nie jadł rzeczy znalezionych poza miską.
        Musisz rozrżucać (tak, zeby Twój pies nie wiedział że to Ty) kwałki
        np. kiełbasy nafaszerowane dużą ilością pieprzu (ale tak, zeby
        poczuł dopiero po rozgryzieniu). Jeśli zauwazysz, ze rozrzucone
        przez Ciebie kawałki mięsa pozostają nietknięte, to znaczy ze pies
        się nauczył, i że musisz juz tylko raz na jakiś czas powtarzać
        zabieg, żeby nie zapomniał.
        • eudra Re: Sąsiad i ... psy 13.03.08, 21:41
          Hej!
          Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi, ale ciągle będę wdzięczna za sugestie.
          Gwoli wyjaśnienia
          1. Psy sąsiadów nie wchodziły na posesję tego pana. Nie ma w ogóle takiej
          możliwości-odgradza ich ciągłe ogrodzenie (siatka, płot). Zresztą nawet gdyby
          wchodziły-to można rozwiązać innymi sposobami.
          2. Ja oczywiście wiem, ze kluczową sprawą jest nauczenie psa, żeby stołował się
          tylko w domu, korzystając ze swojej miski. Tyle, że to szczenię-chciałabym żeby
          po okresie kwarantanny po szczepieniach jednak psiak wychodził do ogrodu. Więc
          trochę czasu może mi zając nauczenie jej określonych zachowań. Młode psy są
          bardzo ciekawskie, stąd moje obawy.
          3. Szczerze przyznam, ze nie wiem dlaczego sąsiedzi nie zrobili afery stulecia.
          Nie wiem.
      • Gość: piwoniasz Re: Sąsiad i ... psy IP: *.master.pl 13.03.08, 22:28
        Moja życzliwa rada jest taka- Twój pies to tylko Twój problem.Gdyby
        wszyscy właściciele to rozumieli i do tego się stosowali, o ileż
        łatwiejsze byłoby życie wszystkich.Piszesz o niskim płotku, to go
        podwyższ na tyle, by sąsiad nie dostawał ataku apopleksji na widok
        Twojego psa w swoim ogrodzie.Wyszkol go, by nie tylko nie jadł nic
        spoza swojej miski, ale też, by nie rzucał się na wszystkich,nie wył
        i szczekał całymi dniami i nocami,korzystaj ze smyczy i kagańca,
        wyprowadzaj na spacery i za potrzebą w ustronne miejsca i nie
        przekonuj wszystkich jaki on cudowny i nie gryzie.Traktuj innych
        tak, jak sama chciałabyś być traktowana.Zyczę powodzenia!
        • eudra Re: Sąsiad i ... psy 13.03.08, 23:31
          Hej. Dzięki za post. Cóż, płot jest na tyle wysoki na ile może być (plany
          zagosp. przestrzennego). Szkolenie zdecydowanie! Ale na razie to szczenię. Zanim
          uda mi się wypracować odpowiednie zachowania minie trochę czasu. Nie wyobrażam
          sobie tez takiej sytuacji, że pies zatruwa życie sąsiadom wyciem czy
          czymkolwiek-nie mieszkam w dżungli i bardzo szanuję prawo moich sąsiadów do
          spokoju. Dlaczego sugerujesz, ze mam być stukniętą nieracjonalną "pancią"?
          Ja po prostu obawiam się krzywdy, którą jakiś totalny kretyn może zrobić Bogu
          ducha winnemu psu.
          BTW Nawet jeśli psy/koty sąsiadów bardzo by mi przeszkadzały to załatwiałabym to
          z nimi, nie zabijając zwierząt.
          • Gość: piwoniasz Re: Sąsiad i ... psy IP: *.master.pl 14.03.08, 00:26
            Moim zamiarem nie było sugerowanie Ci czegokolwiek.Chciałam tylko
            powiedzieć, że normalny wlaściciel psa=normalny sąsiad,taki,jak
            każdy normalny posiadacz dzieci,kotów,chomikow,sprzetow
            grajacych,koszacych, warczacych, buczacych itp.itd.Normalny-
            przestrzegajacy norm i tych prawnych i tych zwyczajowych.Zważ,że swą
            opinię o "totalnym kretynie" wyrobiłaś sobie na podstawie relacji
            osob trzecich.Sama piszesz,że nie znasz sąsiada.Moze prościej
            byłoby, zamiastbyć może niesłusznie oskarżać, porozmawiać z
            sąsiadem, przedstawić mu się po prostu, powiedzieć coś milego bez
            narzucania się.Jeżeli można oswoić tygrysa bengalskiego(zachowując
            oczywiście ostrożność i nade wszystko zdrowy rozsadek), to myslę, że
            z sasiadem nie bedzie gorzej.Powodzenia!
            Aha!W zadnym miejscu mojej wypowiedzi nie znalazło się przyzwolenie
            na zabijanie czegokolwiek!Ale poza wszystkim, to mowa o domniemaniu
            i mgliste oskarżenia pod adresem być może bogu ducha winnemu
            człowiekowi(dla tego świata niewinny jest do czasu udowodnienia
            winy -wina poza tym wymiarem to temat na inne forum).pzdr
            • eudra Re: Sąsiad i ... psy 14.03.08, 23:02
              Przepraszam, nie chciałam być nieuprzejma. Chyba staję się trochę
              przewrażliwiona w związku z tymi obawami o zwierzaka.
              Pozdrawiam
      • maria10344 Re: Sąsiad i ... psy 14.03.08, 18:59
        Nie rozumiem sąsiadów.Ja na ich miejscu zgłosiłabym sprawę do
        prokuratury.To były z pewnością otrucia i nigdy nie wiadomo,do czego
        dany osobnik się posunie.Co będzie jak zaczną mu przeszkadzać
        dzieci?.Znam takich co im przeszkadzały ptaki,/taki sam
        efekt/Zastanówcie się wspólnie,bo to są czyny niebezpieczne i
        karalne.
        Bardzo trudno jest nauczyć psa nie jedzenie z cudzej ręki,a nie
        zjedzenia/upolowania sobie/jedzonka na własnym terenie jest
        właściwie nieosiągalne.Pod rozwagę
        • Gość: karol Re: Sąsiad i ... psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.08, 20:32
          a ja wam powiem- sąsiad nie lubi ujadania burków dniem i nocą jak wielu z nas.i
          to może być przyczyna likwidacji psów,bo ja nie raz mam dość.
          • Gość: frania Re: Sąsiad i ... psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.08, 20:54
            mysle że nie zrobił ktoś tego bez powodu,mam sasiadów w bloku gdzie
            pies wyje całe dnie też mam ochote go otruć
            • Gość: karol Re: Sąsiad i ... psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.08, 21:26
              do bloków muszą być psy odpowiedniej rasy i po szkole i właściciele powinni
              płacić wysokie podatki.
        • eudra Re: Sąsiad i ... psy 14.03.08, 23:16
          Ja z nimi rozmawiałam. Wtedy nawet nie myślałam jeszcze o psie w moim domu, ale
          szlag mnie trafił jak opowiadali o swoich. Różne były motywacje, żeby nie
          ciągnąć tematu (koszty,niechęć do rozpoczęcia długotrwałych procedur, chęć jak
          najszybszego zapomnienia o sprawie bo dzieci bardzo przeżywały). A to niefajnie,
          bo rozzuchwala takiego zawodnika, jest być może wina a nie ma kary. Ja się
          przyznam, ze jestem prawie pewna, ze to były otrucia-jestem z wykształcenia
          lekarzem weterynarii(chociaż niepraktykującym od wielu lat) i dramatyczne
          okoliczności zejścia tych psów od razu mi sugerowały "pomoc" jakiegoś świra.
          Nawet mam swoje podejrzenia co im zaaplikował...

          maria10344 napisała:

          > Nie rozumiem sąsiadów.Ja na ich miejscu zgłosiłabym sprawę do
          > prokuratury.To były z pewnością otrucia i nigdy nie wiadomo,do czego
          > dany osobnik się posunie.Co będzie jak zaczną mu przeszkadzać
          > dzieci?.Znam takich co im przeszkadzały ptaki,/taki sam
          > efekt/Zastanówcie się wspólnie,bo to są czyny niebezpieczne i
          > karalne.
          > Bardzo trudno jest nauczyć psa nie jedzenie z cudzej ręki,a nie
          > zjedzenia/upolowania sobie/jedzonka na własnym terenie jest
          > właściwie nieosiągalne.Pod rozwagę
          • Gość: Jozef Re: Sąsiad i ... psy IP: 212.87.241.* 15.03.08, 00:40
            Moze monitoring elektroniczny. teraz to juz tanie i sasiad moze sie "zlapac"?
            Wczesniej powiadomienie "sasiada-podejrzanego" i innych, ze czychasz na
            truciciela i masz na niego niezly sprzet, dzialajacy nawet w nocy doskonale...
        • basia961 Re: Sąsiad i ... psy 15.03.08, 05:25
          maria10344 - psa łatwo nauczyć niejedzenia z cudzej ręki i niejedzenia z ziemi.
          Tak samo jak siadania, warowania, przychodzenia na komendę i zostawania na
          miejscu :)))
          Pies na lince - obcy daje - linkę ściągasz
          albo "nowocześnie" - obroża elektroniczna, obcy daje - pies bierze - impuls
          albo, po wcześniejszym wyćwiczeniu "fe", "nie", obcy daje - pies bierze - fe!
          Tak samo z jedzeniem z ziemi...
          • Gość: lon Re: Sąsiad i ... psy IP: 195.136.99.* 26.03.08, 22:35
            Kto nie mieszka na wsi to nie wie co to są psy.
            To po nagminnym paleniu smieci przez wszystkich naookoło najwieksza zaraza!
            Człowiek czuje się jakby mieszkał w psiarni.
            Jeden zacznie i potem wszystkie ujadają.Na kota,na wróbla, na listonosza,na innego psa...bosze!
            Ale Polak chce miec psa...i ma!
            A dlaczego?
            Nie dlatego,że każdy wieśniak jest miłośnikiem psów i czynnym członkiem Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami.Skądże znowu!
            Wieśniak w istocie nienawidzi zwierząt.
            Kiedy widzi jakieś dzikie zwierzę...to jego najskrytszym marzeniem jest: Jak "to" złapać...albo jak "to" zabić!
            Otóż Polak mieszkający w domku żyje w przeświadczeniu ,że każdy jego rodak tylko mysli jak go okraść a nie stać go na skomplikowane systemy alarmowe i nie ufa im.Sądzi,że najlepszy system to pies...bo nie tylko alarmuje, ale jeszcze gryzie!

            Na szczęście dla mnie nie mam bliskiego sąsiada psiarza...na razie :)


            • basia961 Re: Sąsiad i ... psy 27.03.08, 04:09
              Dlaczego obrażasz ludzi mieszkających na wsi?
              Czyżby kompleksy mieszczucha w pierwszym pokoleniu?
              Pies nie jest alarmem, jest przyjacielem i towarzyszem.
              Czy to tak trudno zrozumieć?
              • Gość: mika Re: Sąsiad i ... psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 13:48
                Ja dodam tylko, że wbrew pozorom bardzo trudno jest nauczyć psa (w
                dodatku szczeniaka)
                niepobierania pokarmu z ziemi na tyle, aby wyeliminowac ryzyko
                otrucia. Bezpośrednio po takim "szkoleniu" pies może i nie weźmie
                ale jak kiełbaska poleży gdzies pod krzaczkiem dzień, drugi ,
                trzeci... to po tygodniu pachnie juz tak smakowicie ze naprawdę
                marne szanse aby psiak się nie skusił :-( Instynkt będzie
                silniejszy, zapewniam. I nie porównywałabym tego do nauki "waruj"
                itp. bo kiedy wydajemy psu komendę waruj to jesteśmy przy nim i
                egzekwujemy jej wykonanie. To samo jak krzyczymy "fe" kiedy chce coś
                zjeśc przy nas- ale jak rozumiem chodzi tu o swobodne wypuzczanie
                psa do ogrodu a nie chodzenie za nim krok w krok. Pewnym sposobem
                może być obejśie kilka razy dziennie posesji i ewentualne
                pozbieranie podejrzanych "pokarmów" ale nie sadzę aby trefny kąsek
                ktoś podrzucił w widocznym miejscu.
                Polecałabym "ostrzeżenie" sąsiada w luźnej, sympatycznej rozmowie,
                np. mówiac, że zaniepokoiły cię przypadki smierci tamtych psów i
                jako lekarz weterynarii (podkreśliłabym to) dziwisz się, że nie
                zrobili sekcji zwłok i nie przeprowadzili śledztwa. Możesz zmyślic
                historyjkę jakoby kiedys ze swojej pracy, o podobnym przypadku,
                wykryciu sprawcy, i jakie to odszkodowanie musiał zapłacic za
                rasowego psa (jeżeli Ty masz rasowego :) itp. Jeśli sasiad jest
                winny i czuje się bezkarny to powinno go ostudzić. No i przede
                wszystkim zadbaj aby twój pies nie uprzykrzał mu życia, np
                szczekajac ciągle pod płotem.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka