Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    IP: 10.40.68.* 21.10.03, 15:29
    Co za bałwan wymyślił zsypy –co za kretyn do tej pory jeszcze ich nie
    zaspawał!!

    Jeżeli ktoś widział kiedykolwiek w swoim ukochanym wypieszczonym domu
    karalucha, zrozumie że to nie jest strach – to jest świadomość ze właśnie
    zetknęliśmy się oko w oko z poważnym przeciwnikiem.
    Przeciwnikiem jakiego do tej pory nie spotkało się
    Małe szybkie ,potrafią wspiąć się po ścianie tak samo zwinnie jakby to robiły
    po podłodze...błyszczą ,oczywiście ze błyszczą i no i mają te dwa czułki , i
    to właśnie po nich zdobywa się tą pewność ze to jest karaluch!!!

    Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam to stworzenie w łazience jak wspina się po
    ścianie tuż nad MOJĄ wanną , tętno mi podskoczyło( jakby zachwiała się nad
    wielką skarpą!)
    Z obrzydzeniem i bohaterstwem niczym dziewica orleańska złapałam pudełko z
    proszkiem do prania i postanowiłam go zlikwidować.
    Nie istniała w tej chwili żadna religia on albo ja pomyślała...
    Zabicie takiego drania nie jest proste!
    Krzywiąc się ..na twarzy i w pozycji jaka przybrałam tym razem pod wanną (tam
    zdążył uciec) zabiłam go
    Zabiłam , po chwili spokoju doszyła świadomość niczym uderzenie się młotkiem
    w palec- te stworzenia zawsze przybywają gromadnie!!!
    Za nim przyjdą kolejne!!!!

    Teraz siedzę po raz kolejny jak bohaterka w fotelu po kolejnej bitwie pod
    tytułem one albo ja
    Minęły dwa miesiące .
    Zabiłam ich sztuk 4-ry
    Przed chwilą zużyłam do końca całe opakowanie płynu w aerozolu na insssssekty!
    Ten karaluch to była ona .Przed odejściem zdążyła złożyć jaja
    Niezłe jaja!!!

    Co za bałwan wymyślił zsypy –co za kretyn do tej pory jeszcze ich nie
    zaspawał!!
    Jak zobaczę tego osobnika w kuchni- wyprowadzę się!


    Obserwuj wątek
      • Gość: em Re: karaluchy IP: 213.17.175.* 22.10.03, 10:51
        kiepskie to będzie pocieszenie,
        ale przez bałwana, który wymyślił zsypy, a potem przez ..ja, który nie zgodnił
        się na ich zamknięcie na klatce, mnie do domu dostały się ...szczury.
        • j_u Re: karaluchy 22.10.03, 11:49
          Kiepskie to bedzie pocieszenie. Chucham i dmucham na moje mieszkanko. Ale zanim
          je doostalam (od babci), mieszkali tam Wietnamczycy ze szczurami. Wyprowadzili
          sie a szczury zdechly z glodu. Musialam je przed remontem wlasnorecznie
          wynosic. Potem zrobilam remont zadluzajac sie na wszystkie strony (jestem
          jeszcze studentka, to nie bylo proste!!!) A ostatnio wlazly mi do domu...
          prusaki. Nie wiem co robic, jestem przerazona. Przeczytalam w pewnym poscie, ze
          to swinstwo jest nieusuwalne...
          • Gość: Anonim Re: karaluchy IP: 194.9.223.* 22.10.03, 15:01
            Całkiem poważnie - kup sobie KAMELEONA - takiego gada, jest rewelacyjny na
            prusaki - szczegóły w najnowszym numerze CZTERECH KĄTÓW
            • joola_m Re: karaluchy 23.10.03, 09:41
              u mnie tez były - krotko. Powinnam mieć gdzieś namiar na fachowców co mi je
              usunęli na stałe, od paru lat nie ma ani pół. Jeśli jestes zainteresowana
              napisz na priv.
            • Gość: klick Re: karaluchy IP: 10.40.68.* 23.10.03, 10:20
              Kamaeleona?????
              hehehehe
              nie moge
              zamienił stryjek siekierke na kijek
              w porządku , taki goda moze byc przyjemny i pozyteczny
              ale taki gad kosztuje chyba majątek
              bede o tym pamietac jak sie wzbogace
              (ale sie ubawiłam)
              pozdrawiam!!!!
              sciskam

              swoją drogą ,moja rodzina uwaza mnie i tak za strasznago odmieńca, taki gad w
              mieszkaniu niewiele by zmienił:)
            • j_u Re: karaluchy 26.10.03, 16:35
              Gość portalu: Anonim napisał(a):

              > Całkiem poważnie - kup sobie KAMELEONA - takiego gada, jest rewelacyjny na
              > prusaki - szczegóły w najnowszym numerze CZTERECH KĄTÓW


              A co na to moj kot?
              I co kameleon na mojego kota?
              Jak sadzisz?
      • Gość: Dante Re: karaluchy IP: *.torggler / *.rubikon.zgierz.pl 23.10.03, 15:56
        Porzućcie wszelką nadzieję...
        Jakieś 5 lat temu pojawiły się w mieszkaniu które wynajmowałem. Bloczysko było
        10-pietrowe, w naszej klatce w jednym pionie mieszkały faraonki, w drugim
        prusaki, od razu dwa gatunki. Po zagazowaniu zamiatało się ich setki,
        przychodziły następne. Po opracowaniu przeze mnie taktyki osiągnęliśmy stan
        względnej równowagi: przestało ich przybywać. Znajdowało się je w kawie, w
        piwie, wyjeżdżał wesoło z odtwarzacza CD na szufladce, były też bardziej
        hardcorowe przypadki ale ich nie przytoczę. Jak się wyprowadzisz to pójdą z
        tobą. Gnieżdżą się głownie w lodówkach, zmywarkach, pralkach - w ich częściach
        mechanicznych. Szcególnie tam trzeba je okadzać różnymi gazami, żeby nie
        znaleźć ich w końcu w sypialni - wtedy jest naprawdę przerąbane. Bądź dzielna.
      • Gość: stankiee Re: karaluchy IP: *.chomiczowka.waw.pl 23.10.03, 16:36
        U mnie pojawiają się sporadycznie. Robiąc remont generalny uszczelniłam
        wszystkie?? dziury i myślałam, że po kłopocie. Znów przyszedł jakiś. Nie
        pomagają środki dostępne w sklepach ani większe odkażanie. Sąsiedzi nade mną
        mają swoisty śmietnik w mieszkaniu i nic nie poradzę. Zsypy dokładają swoje. A
        już perspektywa przeprowadzki do innego mieszkania razem z nimi kompletnie
        mnie dobiła.
      • wuzes Re: karaluchy 23.10.03, 19:54
        zniechec je do siebie sterylnoscia one nie zywia sie teflonem
        • joolanta Re: karaluchy 24.10.03, 10:25
          nikt ich nie probowal wytruc? u mnie sie to udalo i od paru lat jest spokoj
          (akcje powtarzam co 3 lata)
          • Gość: klick Re: karaluchy IP: 10.40.68.* 25.10.03, 09:33
            dowiedziałam sie ze prędzej ludzkość wyginie ale karaluchy nic nie wytępi-
            odporne sztuki na wszystko
            nawet w czarnobylu mają sie doskonale:)
            pozdrawaim wszystkich dzielnie walczących
            (3-tydzień bez żyjątek)..ale słodko o nich sie wyrazam:)
      • bonzo7 Re: karaluchy 25.10.03, 16:34
        Witam.Przez rok walczyliśmy z draństwem . Przeprowadziły się z nami z

        poprzedniego mieszkania . Udało nam się je zwalczć , oto kilka rad ;
        Codziennie wynoście smiecie , nie zostawiajcie żadnego jedzenia ,
        zabezpieczcie jakoś kratki wentylacyjne w kuchni i łazience ,aby nie
        przechodziły od sąsiadów . jednak to tylko półśrodki , trzeba je zwalczyć
        chemicznie , próbowaliśmy wielu rzeczy ale najskuteczniejsza okazała się
        płytka firmy Catsch / do kupienia w Tesco / którą rozkładacie w zakamarkach ,
        naprawdę działa ,trzeba tylko czynność powtarzać kilkakrotnie . pozdrawiam .
        • Gość: z Re: karaluchy IP: 217.153.5.* 25.10.03, 21:35
          podobno swierszcz,taki stworek, je odstrasza. chyba to jego cykanie, a i w
          mieszkaniu zrobi sie przyjemniej. trzeba by poszukac w sklepach zoologicznych
          a i drogie to pewnie nie jest
          • wuzes Re: karaluchy 26.10.03, 13:49
            swierszc nie drogi lecz jak znajdzie lokum nieosiagalne nawet dla twojej chemii
            potrafi byc bardzo uciazliwy
            • Gość: Autor Re: karaluchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.03, 16:06
              swierszcze trzyma sie w klatkach..w chinach to rownie powszechne jak ptaki...
      • mamrotka Re: karaluchy 26.10.03, 18:09
        Do rad w/w dołożę swoje 3 grosze:
        * mamy brudasa nad sobą, który hoduje to k....stwo pod boazerią; prusak aby żyć musi mieć ciepło i wilgotno, więc częste wietrzenie, odkurzanie i bardzo duża dbałość o czystość to podstawa;
        * opryski trzeba powtarzać, zwłaszcza w lecie, kiedy cykl rozrodczy prusaka skraca się do kilku tygodni; my stosujemy Baygon zielony - jest super; robimy to (w lecie) raz na dwa tygodnie, to jest takie "przejechanie" po framugach, kątach i zakamarkach - prusaki lubią tam łazić;
        * prusak w przypadku braku "prawdziwego" jedzenia potrafi się przystosować, jedząc np. klej z książek [!!]; uwaga - po opryskach trzeba posprawdzać wszystkie kryjówki, jak np. pudełka czy inne schowki;
        * to bardzo płochliwe i płaskie stworzenie - wystarczy kilkumilimetrowa szczelina, aby mógł się schować; tak a propos - w blokach zwykle są prusaki (rude), a nie karaluchy (ciemnobure i czarne) - te są przyciężkawe i nie dostosowały sie tak doskonale do warunków;
        * w razie przeprowadzki najpierw powinno się wytruć tałatajstwo w przyszłym lokum, a potem - po dokładnym przejrzeniu - spakować rzeczy w torby foliowe, zakleić taśmą, ciuchy najlepiej wyprać etc. Najważniejsze jest jednak ograniczenie "importu" :))) - pozasłaniać przewody wentylacyjne siatkami i te siatki często profilaktycznie pryskać.
        Oprócz oczywistego obrzydlistwa, te gnidy przenoszą różne choróbska, a poza tym mieszkanie zaprusaczone ma specyficzny zapach, spowodowany odchodami tych stworzeń...
        Wytrwałości !!!
        • Gość: Klick Re: karaluchy IP: 10.40.68.* 31.10.03, 10:14
          Mamrotka- powinnam tobie wyznac teraz miłość "moje" są rude!!!!!
          dlatego nie jest z nimi az tak zle :)
          • Gość: stankiee Re: karaluchy IP: *.chomiczowka.waw.pl 31.10.03, 17:32
            Nad i pod nami miszkają osoby, które nawet okien nie myją od kilku lat.
            Wszystko zabite dechami, co kilka dni pojawiają się w mieszkaniu i pewnie
            wtedy dopiero sprzątają. Na kratkach zamontowałam siatki osłaniające, mam
            mieszkanie po kapit. remoncie. Ale jestem bezsilna. Wchodzą oknem kuchennym po
            murze (widziałem) i przez balkon. Nie można żyć w zamkniętym mieszkaniu.
            • mamrotka Re: karaluchy 01.11.03, 08:31
              Klick - no cóż ja mogę.... próbuj dalej... to da się zrobić !!!
              Widzę, że traktujesz to z humorem [chociaż wcale nie śmieszne...]

              Stankiee - załóż moskitiery [siatki na okna na ramkach], miejsca styku siatki z framugą okna też profilaktycznie pryskaj... na brudasa nie ma rady. Póki nie masz moskitier, pryskaj framugi okien; chyba że masz zwierzę np. kota - wtedy problem, bo kot wytrze środek futerkiem, zliże z siebie i nieszczęście gotowe.
              Trucie u sąsiadów [bo można próbować to wymusić, np. na administracji] powoduje istny najazd na sąsiednie lokale. My przeżylismy to latem 1994 roku... horror, którego mało co nie przypłaciłem życiem [objawy po zatruciu środkami owadobójczymi podobne są do objawów cholery - całkowite odwodnienie organizmu]
              Moskitiery w W-wie to wydatek ok. 80zł/m.kw., bywają tańsze, bywają sporo droższe. Ale spokój z komarami, osami, szerszeniami wynagradza te koszty.

              Pozdriv
              • Gość: a Re: karaluchy IP: *.eu.org 03.11.03, 21:58
      • bromba11 a coś na spamerów masz? 16.01.14, 09:42
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka