wuk4
19.04.07, 08:46
Śmiesznie jest mi patrzeć na starych facetów, którzy podskakują, płaczą albo
twierdzą, że to "wielki dzień dla polskiej piłki". Może to ostatnie jest i
prawdą, ale mi to wisi, czy to dzień polskiej piłki, saneczek, deskorolki czy
pingponga. Po prostu jestem człowiekiem, którego futbol obchodzi tyle co
zeszłoroczny śnieg - i taki jestem od podstawówki. Nie umiem się cieszyć
patrząc na chłopaczków biegających za piłką. Moimi emocjami są wtedy znużenie
i zdenerwowanie, bo po prostu nie wiem PO CO można być kibicem. Rozumiem, że
przyjemność może przynosić uprawianie sportu, nie wiem po co się kibicuje -
zwłaszcza nieznanym ludziom. Wolę wziąć plecak i pójść sobie wysoko w góry,
wleźć na Śnieżkę w Karkonoszach czy też przejść się Orlą Percią w Tatrach i
wtedy odczuwam szczęście...
Na pewno osób, dla których futbol jest czymś zupełnie obojętnym jest w Polsce
więcej i nazeżaloby też im oddać głos. Powiem więc tyle: faktycznie, Euro
2012 to bardzo dobra wiadomość dla Polski. Przypływ dużej kasy jest bardzo
dobrą wiadomością. Rozwój turystyki, infrastuktury, europeizacja Polski to
doskonała wiadomość. Będzie można trochę wyciągnąć kasy z kiboli,
zorganizować nowe miejsca pracy. Przez pewien czas jak będa mecze, będzie
strasznie dużo hałasu i zamieszania, ale można będzie trochę zarobić, a potem
wyjechać w góry, żeby odreagować. Po milionach kiboli zostaną tony śmieci,
trzeba będzie posprzątać, ale mimo wszystko ekonomiści mówią, że to opłaci
się Polsce. A z tym trudno się nie zgodzić.