Leżycie se w łóżeczkach. Fajnie, nie? A ja za pół godzinki tuptam do przychodni po skierowanko na prześwietlonko dla mamy (no wreszcie się zgodziła na interwencję lekarską - z tym, że chyba nie trzeba zatrudniać Sherlocka by zrozumieć, że no nie - nie poprawiło się...).