piotr7777
25.11.11, 17:54
"Na początku chciałbym przeprosić pokrzywdzonych za to co zrobiłem. Ale winę ponosi PiS, Jarosław Kaczyński i Lech Kaczyński, który spóźnił się na samolot i nie chcąc spóźnić się na uroczystości w Katyniu, doprowadził do Katastrofy Smoleńskiej przez zmuszenie załogi samolotu do lądowania w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych i słabo wyposażonym lotnisku. Według mnie to Lech Kaczyński jest największym Mordercą Polskim od czasu II wojny światowej. I może Ciemny Lud wszystko kupi (Jacek Kurski poseł buduje Mordercy pomniki, na które nie zasługuje). Na pomniki zasługuje tylko Generał Jaruzelski"
I tak cała legenda bierze w łeb.
Jak wiadomo były dwie narracje.
Pierwsza to ta, że "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę". Czyli winny był Jarkacz. Co prawda porównanie ido zabójstwa Narutowicza byłoby zasadne gdyby zabójca był z PiS a ofiara z PO, ale zawsze można było pewnych łamańców myślowych dokonywać.
Druga, nieco bardziej wyrafinowana to ta, że Cyba był po prostu świrem. Miał podobno zamiar zabić jakiegokolwiek polityka (tu jako niedoszła ofiara występował zwłaszcza poseł Niesiołowski) a nie konkretnie polityka z PiS.
A co widzimy z wyznania Cyby (oczywiście zakładam, że sam je wymyślił).
Ano, że jest zadziwiająco logicznym przedstawicielem ludu antypisowskiego. Gdyby odrzucić pierwsze i ostatnie (mimo wszystko) zdanie można by dojść do wniosku, że to któryś z racjonalnych blogerów, jakiś "rozsądny" publicysta czy po prostu wpis na facebooku jakiegoś młodego, wykształconego i z wielkiego miasta. Zwłaszcza owo nawiązanie do "ciemnego ludu" - niemal dyżurny element każdej antypisowskiej filipiki.
Także tego zabójcę nie stworzył Jarkacz jakkolwiek by nie siał jadu i ział nienawiścią (albo odwrotnie) . Stworzył go "zdroworozsądkowy" palikotyzm, te ironiczne uśmieszki ilekroć ktoś podważał obowiązującą wersję katastrofy, te coraz bardziej jadowite żarciki ze zmarłych i ich rodzin.
A jeśli nawet to wyznanie wymyślił ktoś z jego obrońców to oznacza, że wychodzą oni z założenia, że to pomoże ich klientowi zyskać łagodniejszy wymiar kary. To znaczy przeważająca część społeczeństwa pomyśli: "no tak, facet przesadził, szkoda ofiary, ale w gruncie rzeczy każdy normalny człowiek myśli tak jak ten sprawca, on po prostu nie wytrzymał, miał za słabe nerwy". Myślę, że prędzej czy później i to forum zaroi się od takich wpisów.
I tu pytanie - czy doszło już do takiego zbydlęcenia, że opluwanie zmarłego człowieka jest potencjalną szansą dla zabójcy? A może jednak należy uznać, że każdy kto pozwolił sobie na zdanie w rodzaju "szkoda, że tego drugiego tam nie było" jest w jakimś sensie współwinny tego, co się stało przed rokiem?