Dodaj do ulubionych

V LO 1964-68

IP: *.zus.pl 14.04.03, 12:19
Witam, szkoła w swojej siedzibie na Łucznicce, jeszcze świeża, pierwszy
miesiąc nauki bez ławek, klasa niemiecka z Wychowawcą Zapałą. Dyrektorzy
Herman, Szczerba. Matematyk Sołtysiak, Geograf Goll, PW Orłowski, WF
Białokur, Wspaniała Fizyczka, Wspaniała Biologiczka, Wspaniała Historyczka,
Wspaniała Polonistka. Oczywiscie obowiązkowe berety i tylko ciemne okrycia,
tarcza szkolna przyszyta na prawidłowej wysokosci. Oprócz klasy niemieckiej,
była jeszcze angielska mieszana i angielska żeńska. Proszę Koleżeństwo lub
Ich Dzieci - dajcie znać Rodzicą. Odezwijcie się. Może Ktoś pamięta więcej.
Damian
Obserwuj wątek
    • Gość: grzes Re: V LO 1964-68 IP: *.mega.tmns.net.au 19.04.03, 02:05
      Ja pamietam cyrk z wybieraniem nazwy. (kiedy przenoszono liceum z kapuscisk do
      nowego budynku na Luczniczce)
      Wszyscy chcieli aby sie nazywalo im JFKenediego. Ale oczywiscie nie wyszlo.
      Zapala chyba byl od angielskiego. Zreszta nie wazne bo malo umial. Od ruskiego
      byla taka gruba pani zapomnialem jak sie nazywala. Uczyla metoda "na pamiec"
      Do tej pory moge kawalki Oniegina cytowac ku uciesze roznych emigrantow z
      Sojuza.
      Panietam tez ze mielismy wszyscy trudne dziecinstwo, szczegolnie ci dochodzacy
      z kapuscisk. Droga do domu byla "pod gore"
      Ech, to bylo tak dawno.
      popielaty Jamens - pamietacie walki band Bialego, czarnego i popielatego
      jamensa?
      I te spedy 1 majowe,
      Pozdrawiam Wacia, szprotke, cecylie, siwego, swinskiego, czarka, bedzia, itd.
      Nie pamietam wiecej "nickow"
    • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 16.05.03, 23:32
      Ciesze sie ,ze nareszcie ktos napisal , kto byl na Lucznicce!!Ja uczylam sie
      tam w latach 1965-1969. Bylo super. Chodzilam do klasy angielskiej-
      zenskiej.Dwa lata bylam przewodniczaca samorzadu szkolnego. Polanistka naszej
      klasy byla Wala.Herman byl oczywiscie dyrektorem ," Manius" -byl vice- i uczyl
      chemii. Najcieplej wspominam Soltysa i Golla, masz racje-biologii uczyla super
      nauczycielka. Historia to byl horror!!Byla tez doskonala fizyczka, mieszkala
      na Kapusciska w mojej klatce.Przykro mi ,ale ciebie nie pamietam.W tej chwili
      mam kontakt tylko z moja najlepsza kolezanka, tez Hanka. Bylysmy trzy
      Hanki.Nie mieszkam od dawna w Bydgoszczy, ale sledze Forum Bydgoskie. Moze
      slyszales o zjezdzie? Nastepnego roku uplywa 35 lat od naszej matury!!
      Pozdrowienia!
      • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: 195.94.193.* 21.05.03, 08:53
        Witaj Haniu, też w pewnym okresie byłem w Zarządzie szkoły. Niestety jestem
        także poza Bydgoszczą, ale podglądam nasze miasto. Wynika, iż bylismy trzy lata
        razem na łucznicce. Byłem w klasie niemieckiej - wych. Zapała.
        Spróbujmy się odnaleśc, może kogoś kojarzysz z tej klasy.
        Pamiętam Jurka, mieszkał gdzieś na Szwederowie, chodził do mojej klasy i Jego
        znały Wszystkie Dziewczyny. Pozdrawiam Damian
        • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 23.05.03, 02:07
          Damian,jak to milo,ze sie odezwales. Niestety zupelnie Cie nie pamietam.
          Zdalam sobie sprawe,ze nie pamietam nawet nazwisk z naszego rocznika poza
          wyjatkami. Ale odwiedzila mnie siostra, ktora tez chodzila do naszej "budy".
          Mieszka ciagle w Bydgoszczy. Ona przywiozla mi wspaniala broszure, wydana w
          roku 1995, na 40-to lecie naszej szkoly.Tam sa wszystkie nazwiska nauczycieli,
          uczniow poszczegolnych rocznikow. Powoli wiec przypomnialam sobie mnostwo
          ludzi, ale tych z moich lat. Wiekszosc z nas oczywiscie mieszkala na
          Kapusciskach, ale nie wszyscy oczywiscie.Ja osobiscie chodzilam do klasy
          angielskiej,"babkiej". Nasza wychowawczynia byla Wala Buczkowna. Matematykiem
          byl "Soltys" Prof. Soltysiak (Piotr)- nie mailam pojecia, ze mial takie fajne
          imie- byl postrachem szkoly, ale dla mnie byl najlepszym nauczycielem
          matematyki!! Podobno w 1995 prscowal w "piatce" na nie calym etapie. CZy to
          nie nieslychane? Oczywiscie pamietalam tez Golla, bardzo chcial, abym
          studiowala geografie. Ja jednak wybralam geologie. Wiesz , moglabym tak pisac
          godzinami, bo im wiecej o tym mysle, tym wiecej sobie przypominam! Tyle na
          razie- pozdrowienia-Hanka
          • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 30.05.03, 15:55
            Witaj, ja chodziłem do klasy niemieckiej z przewagš Dziewczyn. Zatrzynało nas
            chyba 43 osoby, do matury dotarło 28, w tym chyba 10-12 chłopaków. Wychowawcš
            był Ryszard Zapała, który także uczył angielskiego. Z klasy pamiętam Wiesie
            Kwas - mieszkała w Łęgnowie, podobnie jak Halina Kucićka i Marek Kubicki.
            Bliżniaków Turowskich - Jurka i Marysię, mieszkali przy szkole, mieli furtkę w
            ogrodzeniu na boisko szkolne. Lidkę nie pamietam jak się nazywała, ale
            zakochana w Wuefiscie Białokurze - ponoć za Niego wyszła za mšż. Józia Ka�mierc
            zaka, który poszedł do seminarium po maturze, Leszka Organistę - mieszkał przy
            3 Maja. Andrzeja Sobolewskiego - mieszkał na Osiedlu Le�nym. Hanka Wierzchowska
            podobnie jak ja mieszkała na Kapusciskach. Z Kapu�cisk było nas więcej, ale
            pouciekały z pamięci. Po maturze wyjechałem na studia do Warszawy na WAT i
            praktycznie coraz rzadziej pojawiałem się w Bydgoszcy. Co prawda jeszcze moja
            Siostra pięć lat póżniej rozpoczęła edekucje w V, to już było po przenosinach z
            Łuczniczki, ale z Jej opowie�ci to już była inna szkoła. A jeszcze jednš
            charakterystycznš atrakcjš naszych lat był CHÓR I ORKIESTRA SZKOLNA - chór
            obowišzkowy dla wiekszo�ci Dziewczšt - może i Ty się załapała� ? Miałem zresztš
            przyjemno�c grać w orkiestrze na perkusji przez jaki� sezon. Kończę, bo
            zanudzam, sukcesywnie sobie przypominajšc bę pisał dalej.
            • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 04.06.03, 02:18
              Pamietam chor doskonale, nawet lubilam spiewac. Tylko te proby! Pamietam
              tez,ze wyjechalismy raz na jakis konkurs lub koncert z "piesnia"-
              Misisipi".Bylam raczej muzykalna, gralam czasem podklad muzyczny(pianino) na
              akademiach. Najbardziej mi utkwil w glowie cykl koncertow muzycznych
              organizowanych co miesiac przez Filharmonie Pomorska. Na koniec roku byl
              konkurs, ktory wygralam i reprezentowalam szkole w dalszym ciagu tego
              konkursu. Mial kiala etapow. Doszlam do finalu, ktory byl w Filharmonii,
              zajelam jakies 6-7 miejsce. Dali mi fajny komplet slownikow tematycznych,
              ktore mam do teraz. Nazwisk twoich "ludzi" niestaty nie pamietam.Wyglada,ze
              jak ja wyjechales z Polski, Czy tak? Pozdrowienia. Szkoda ,ze inni sie nie
              przylaczaja do naszych wspomnien.
              • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 09.06.03, 12:39
                Witaj ponownie, witajcie Wszyscy, przyłaczam się do prosby Hanki - ODEZWIJCIE
                SIE, i tak jak sugerowałem może sš Dzieci lub Wnuki roczników z VLO w ciekawych
                latach szescdziesiatych.
                Chór i orkiestra - pamiętam to Misissipi, konkurs chorow szkolnych w
                Ciechocinku. Chodzenie do Filharmonii, a potem wizyty Filhormanistów w szkole,
                kultura na hollu - najbardziej utkwiła mi pogadanka nt. fagotu. Mam nawet
                gdzie� zdjęcie tego chóru u Rodzicow w Bydgoszczy. Pewnie pamietasz, w ktorym
                rzedzie i miejscu stalas ?
                Z okkiestry pamietam Halinkę z mojej klasy - grała na akordeonie, Zyge od
                kontrabasu i siebie na perkusji, bylo jeszcze cale stado mandolinistow, nawet
                jestem z moich Kolegow z klasy szarpał struny kostka.
                Dodatkowo umieszcam dzi� nowy watek szukajacy rocznikow 60-siatych. Haniu do
                milego. Damian
    • Gość: hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 11.06.03, 21:15
      Damin, dzieki za kolejne mile wspominki.W chorze spiewalam trzecim glosem
      powinnam wiec byc po prawej rece dyrygenta. Bylam tez wysoka ,wiec pewnie
      jestem gdzies z tylu. Wiesz, do tej Waszej orkiestry bardzo chcialam sie
      dostac, ale pianino w orkiestrze jest tylko jedno, niestety ,i nie bylo dla
      mnie miejsca. Wydaje sie, ze dla nikogo z naszego rocznika-bo przyszlismy za
      pozno.Przeczytalam uwazniej wszesniejsze Twoje listy i odkrylam, ze w Twojej
      klasie byla Wieslawa Przekwas(nie Kwas). Ona jest siostra mojej najleprzej
      kolezanki-Hanki.Z nia siedzialam 4 lata w jednej lawce. Jak odwiedzam
      Bydgoszcz, to sie spotykamy. Pierwszy raz sie to zdarzylo w 2000r. Byla to
      niesamowita niespodzianka i szczescie. Byly z Legnowa- masz racje.A czy
      pamietasz historie z facetem ,klory przychodzil pod szkole, stal miedzy
      drzewami i wzbudzal sensacje w calej szkole? Wiele dziewczyn balo sie chodzic
      do domu na Kapusciska(przez las), chyba ze w towarzystwie kolegow? A propo
      kolegow, nie mielismy ich w klasie, ale z paroma sie przyjaznilam,
      uczeszczalismy na kolko fizyczne. Jeden, Zdzislaw tez zdawal do WAT.Cos
      jeszcze sie zdarzylo niesmowitego w naszej klasie-tuz przed koncem roku
      szkolnego zginal dziennik klasy.Jezeli dobrze pamietam,w dziesiatej klasie.
      Masz pojecie co sie dzialo! Istna granda. Straszyli nas ,ze nie przejdziemy do
      nastepnej klasy itp. W koncu byly jakies egzaminy ,czesc nauczycieli miala
      swoje prywatne notesy ... i w ten sposob "przeszlysmy" .Do dzisiaj nie wiem co
      z tym dziennikiem sie stalo. Taka porzadna klasa...Ha,ha ha.Tyle na dzis-Hanka
      • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 13.06.03, 12:37
        Witaj, afere z dziennikiem pamietam jak przez mgle. Bylo takie zdarzenie.
        Ocywiscie , iz chodzi o Wiesie Przekwas, tak, miała mlodsza Siostre. Wiesia po
        maturze studiowala, jak dobrze pamietam mleczarstwo na AR w Olsztynie. Nie
        udalo nam sie nigdy spotkac od tamtych lat. Jesli masz kontakt z Jej Siostra
        prosze przekaz dla Wiesi pozdrowienia. Wiesia byla prymuska lub jedna z
        prymusek, spokojna i bardzo kolezenska.
        Cwicze pamiec przez te wspominania i caraz wiecej wraca mi twarzy i nazwisk,
        ale nie bede juz przypomnianyc nazwisk wymianial. Dar przekredcania imion i
        nazwisk mam zreszta do dziasiaj. Twarze, Wiesia - ciemna blondynka, z lekko
        powalowanymi wlosami, bardziej krotkimi niż dlugimi. Granatowy fartuszek i
        bialy kolnierzyk, niektore Dziewczyny miale czarne fartuszki, ale takie bylo
        umundurowanie i tarcza na lewej rece w polowie miedze lokciem i barkiem,
        przyszyta, nie na agrafce, czy zapinkach.
        Zdzislawa z WATu nie pamietam,chociaz przynajmniej w pierwszych latach wyrwani
        ze swoich srodowisk ludzie czymali sie razem, paczkami z jednego miasta,
        szkoly, nawet jesli studiowali na roznych kierunkach. Poza tym spotykalisię w
        pociagach przy wyjazdach na swieta.
        Milego wypoczynku sob-niedzielnego. pozdrawiam. Damian
        • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 14.06.03, 18:17
          Damian,my tu gadu, gadu, ale nikt inny sie nie przylacza. Ja mialam nadzieje,
          ze gdy inni poczytaja nasze wspomnienia, to sie dolacza, odwaza sie cos
          napisac. Widac jednak nie duzo ludzi czyta Gazete na internacie.Fakt, moga ja
          kupic w kiosku z gazetami. Dla mnie to jedyna szansa dowiedzenia sie co
          slychac w kraju. Wiec codziennie "wchodze" do Gazety i czytam ,a przy okazji
          zagladan na to forum. Czy WAT jest w Warszawie? Mysla, ze tak. Musielismy wiec
          podobnymi pociagami do Bydgoszczy jezdzic. Ja tak krazylam przez 5 lat ,gdy
          studiowalam na UW(1970-1975).Piszesz, ze zapomonasz nazwiska-nie ty jeden. Czy
          chcialbyc bym Ci napisala nazwiska tych co z Toba sie uczyli? Pamietasz, mam
          te broszure z 1995 roku. Niestaty nasze roczniki nie sa rozbite na klasy. Jest
          wspolna lista.Bede dzwonila do Hani, to przekaze pozdrowienia dla Wiesi.Mam
          tez pytanie-Do ktorej podstawowki chodziles? Czy masz jakies zwiazki z
          Kapusciskami? Moja mama wyprowadzila sie z osiedla dwa lata temu i ja
          przestalam tam zagladac jak wpadam z wizyta.Wspominam to Osiedle z lezka w
          oku. Trzymaj sie-Hanka
          • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 16.06.03, 14:49
            Witaj, najpiekniejszy okres, szalone kopanie pilki, rower, rower. Podstawowka
            28, na koncu wtedy osiedla, a mieszkalem, a moi Rodzice mieszkaja do dzis na
            ulicy Kapusciska. Poczatek czwartej klasy, a potem od polowy piatej do siodmej.
            Z przerwa, bo na poczatku mieszkalismy w srodmiesciu na Bernadynskiej i przez
            jakis okres chodzilem do SP8. Poprzednio pisalas o powrocie z V przez las,
            czyli zdajesz sobie sprawe, iż tam kiedys nie bylo domow, tylko nieczynne pola
            irygacyjne, swietne miejsce na podchody, gonitwy. Porzadkujac w dalszym ciagu,
            byc moze jezdzilismy tym samymymi pociagami, wtedy Warszawa Centralan, to byla
            paskudna czarna drewniana budo z dwoma torami. ja jak wielu podchorazych
            Wojkowej Akademii Technicznej (skrot WAT) rzucalem sie w oczy, po piewrsze
            zielony mundur i krotkie wlosy. Najwiekszy bol te wlosy, moda na dlugie, a my,
            ja - prawie zawsze podgolany kark. Znalem troche ludzi z Uniwerku, ktorzy
            korzenie maja bydgoskie, zwiazani generalnie z Wydzialem Pedagogiki, mieszkali
            w akedemikach na Kickiego, Kazimierzowskiej, Smyczkowej i Zamenhofa. W sumie
            Zamenhofa po przeniesieniu Wydziału Pedagogiki na Stawki stał sie domem
            stydentow i studentek.
            Do Bydgoszcy juz nie wrocilem, od 1968 jetem w Warszawie. Ciagnie mnie jakos
            mimo wszystko to miasto, podobnie jak Poznan, gdzie mieszkalem do 10 roku
            zycia. Dlatego tez podczytuje sobie wydania regionalne i staram umiejscowic
            zachodzace w nich zdarzenia. W Bydgoszczy bywam raz, czasami dwa razy w roku. W
            tym jeszcze nie bylem. W maju udalo mi sie dojechac do Torunia i byc 2 dni w
            Ciechocinku. Byl taki blysk, wspomnienie przy muszli koncertowej, pijalni i z
            mosteczka miedzy stawami - do tamtego, tamtej wyprawy z Missisipi.
            Znowu dalem sie sprowokowac, gadula jestem wielka.
            Gdzie Ty mieszkasz ? co robisz ? Uchyl rabka tajemnicy. Goraco pozdrawiam.
            Damian
            • Gość: hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 17.06.03, 16:02
              Damian, to mi sie podoba! Jak sie zastanowic,to sie okazuje, ze musielismy
              spotykac sie w roznych miejscach. Ja urodzilam sie w srodmiesciu na
              Chodkiewicza, ale juz w 1953 moi rodzice przeprowadzili sie na Kapusciska. Mam
              troche zdjec z tego okresu. Istna pustynia, a na niej smutne bloki.Mam
              zdjecie przystanku na W.Belzy z roku 1954-55. Nie bylo tam oni jednego
              krzaczka. Oczywisci bywajac tam teraz wiesz, jak tam ladnie z tymi pieknymi
              drzewami i inna zielenia. Pamietam ,jak niektore drzewa sadzono. Mieszkalismy
              na Kapusciska rog Lukasiewicza. W centrum , blisko sklepow (jedynych przez
              dlugi czas) i postoju taxi.Zaczelam szkole w 28, ale po kilku latach(4-5klasa)
              przeniesli nas za tory tramwajowe do 46. Byla w szczerym polu pod lasem.
              Oczywiscie pamietam nasze osiedle otoczone polami i lasami. Robilismy mnostwo
              wypraw na laki do strumienia za 28 lub do lasu za ogrodkami dzialkowymi. I
              oczywiscie nasza droga do V-tki. To byly wspaniale miejsca na sanki zima.Tez
              mnie pasjonowal rower, na ktorym jezdzilam po calym osiedlu. Wtedy ruch
              samochodowy byl maly. Chyba jedna rodzina, moze dwie mialy wtedy samochod w
              naszym bloku!! To bylo fajne. Jak sie teraz tam jedzie, trzeba mocno
              uwazac,taki ruch. Dzieci tez nie maja sie gdzie bawic przed blokami, wszedzie
              te zaparkowane samochody. Pamietam nasza gry w dwa ognie, "kluche' itp. W
              naszym bloku bylo ~96 dzieci w jednum roku jak liczylismy. 36 mieszkan w
              bloku.Do tego nasze mamy wywieszaly pranie do suszenia. Bylo wesolo.
              Oczywiscie dla naszych rodzicow, ktorzy pracowali w miescie, te dojazdy z
              osiedla byly raczej zmora!! Po maturze sudiowalam w Warszawie na Geologii UW,
              wiec mieszkalam i obracalam sie wokol Zwirki i Wigury.Ochota byla moja
              dzielnica az do 1975. Potem rzucalo nas z mezem (4 przeprowadzki w Polsce, dwa
              wyjazdy za granice). W koncu wyladowalismy na Karaibach i tak tu mieszkamy 14
              lat.Bardzo tu cieplo, ale ogranizm ludzki do wszystkiego sie przystosowuje.
              Teraz jak moi chlopcy zakonczyli szkoly srednie, ja coraz czesciej wracam do
              wspomnien z tego pieknego czasu na Kapusciskach. Jak widzisz i ja jestem
              okropna gadula,pozdrawiam -Hanka
              • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 26.06.03, 13:42
                Witaj, cudowne były w tamtych czasach Kapusciska, może bez nazw ulic, w typie
                Betonarzy, Stolarzy, Architektów już lepiej. Wlasnie na ul.Kapusciskach miedzy
                Betoniarzy i Stolarzy, naprzeciwko kotlowni wtedy osiedlowej mieszkalismy. Od
                strony podwórza, wtedy wielkiego klepiska i piachu był dom dziecka malych
                dzieci. Już po moim wyjezdzie mój Ojciec zreszta mocno się w to zaangazowal i
                posadzon mnustwo drzewo i od strony ulicy i od podworza (powstal mini park z
                fontanna), dzis zreszta na udreke. Drzewa wyrosly, w mieszkaniu na parterze
                zrobilo się ciemno, a nie ma zgody na wyciecie ani pieniedzy na pielegnacje.
                (Biorac nie tylko z tego nauczke, u siebie posadzilem tylko miniaturki !!!).
                Osiedle w swoim trzonie stalo się dzis smutne, osiedle starych, zchorowanych
                Ludzi. Tak ul. Lukaszewicza to było centrum: pierwszy sklep samoobslugowy,
                fryzjer, sklep z zabawkami, sklep z artykulami papierniczymi, obuwniczy. Postoj
                taxi, jaka sensacja była, gdy pojawila się pierwsza warszawa już nie garbuska
                tylko z wielka szyba z tylu i bagaznikiem . A przy postoju taksowek gabloty z
                fotosami firmow wyswietlasnych w kinie, ...pamietasz nazwe kina... tak, tak
                Chemik – na koncu ul.Kapusciska, potem było pole i już dzialki. No to mialas
                szczescie SP46 – szkola wybudowana z serii tysiac szkol na tysiaclecie,
                nowiutka, a potem VLO również nowy budynek, zupelnie nowy to był rok wczesnies,
                ale nie udalo się nam przeciez zniszczyc, tym bardziej, iz pamietam nie wolno
                było wbic najmniejszego gwozdzika w sciane. Dyr. Herman, o Maniusiu nie
                wspomne, chyba bylby się wsciekl.
                Znowu się rozpedzilem z tym pisaniem. Z chwili ostatniej, 19-21 czerwiec, czyli
                tydzien temu byłem na malym wypoczynku w Ciechocinku, w „naszej muszli
                koncertowej” brzmialo jeszcze Missisipi zagluszane tylko leciutko przez
                festywal zespolow strazackich w ramach Ogolnopolskiego Prezgladu Zespolow przy
                Ochotniczych Strazach Pozarnych pod patronetem ....., o dzialo się i spiewalo.
                Koncze.
                Pozdrowienia dla Twojego Meza i Chlopcow.
                Hanka mam propozycje – ponieważ nikt nie chce dolaczyc do naszych wspomniej
                proponuje monitorowanie tego watku oraz drugie mojego apelu a nasze
                wspomnienia przeniesmy na skrzynki pocztowe bardziej osobiste, adres do mnie
                dj1950dj@wp.pl, oczywiście zapraszam na to konto również Wszystkich chetnych do
                wymiany informacji, reflekcji, wspomniej związanych z VLO, SP28, Kapusciskami
                lat szescdziesiatych, Warszawy lat konca szescdziesiatych i poczatki
                siedemdziesiatych. Przyjmujesz propozycje ?????????
                Damian
                • Gość: hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 26.06.03, 15:41
                  Tak ,to dobry pomysl. Tym bardziej,ze po ostatnim liscie czulam,ze moje
                  siostrzenice lub bratankowie powiedza, ze ciotka zwariowala, piszac tak
                  dokladnie o swoim zyciu.Tak wogole, to stracilam nadzieje, ze ktos dolaczy.
                  Sledze inne roczniki,ktore probuja sie znalesc i tam jest podobnie.Maja
                  szczescie, jak 3-4 osoby pogadaja sobie.
              • Gość: Bożena Re: V LO 1964-68 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 07:48
                Witaj,ja również pochodzę z Kapuścisk.Też mieszkałam na rogu ulic Kapuściska i
                Lukasiewicza w takim białym bloku-okna wychodziły na żłobek(teraz tam jest
                dzienny ośrodek pobytu dla emerytów-cóż takie życie).Pamiętam te małe
                dzieciaczki prowadzone o 6 lub 7 rano do żłobka.Ja chodziłam do SP nr 49, potem
                oczywiście do V LO.Kino,o którym pisał Damian nazywało się Młodość, a na
                działkach było kino Millenium, obok zaś był basen.Czy ktoś to jeszcze pamięta?
                Byłam w ostatni weekend w Bydgoszczy, Toruniu i okolicach.Osiedle Kapusciska
                wygasa, zostali sami ludzie w podeszłym wieku.Gdzie te czasy, kiedy w Twoim
                bloku było tyle dzieci.Moja podstawówka to ruina(teraz tam jest gimazjum, ale z
                bieżni zrobiono parking, płot rozerwany, a po strumyku za naszymi SP 28 i 49
                ślad zaginął.Uwielbiam wspominać stare dobre czasy. Szukam ludzi, którzy
                chodzili do SP nr 49 w latach 1970-1978, ale również tych z SP nr 28, bo oni
                spotkali się z nami w VLO. A czy ktoś pamięta kawiarnię Mimoza na dloe hotelu
                robotniczego przy Łukasiewicza, albo bibliotekę przy Stolarskiej czy
                przedszkole, ale to na tyłach Dekarzy, do tego drugiego obok domu dziecka
                chodziła siostra moej koleżnki.A restauracja Nowoczesna przy Noakowskiego, a
                zabawy na 1 Maja lub Dzień Chemika w lasku niedaleko pętli przy Zachemie, a
                poziomki zbierane w lesie lub jazda na rowerach w stronę Łęgnowa (tam chodziłam
                do ostatnie grupy przedszkola, bo na Kapuściskach się nie mieściliśmy)...
                Ojej, to tyle pięknych wspomnień, ja wyjechałam z Kapuścisk w 1982 na studia do
                Poznania i już nie wróciłam na stałe. Odzezwijcie się ludzie z Kapuścisk!!!
    • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 27.09.03, 19:31
      Zagladam co jakis czas, ale nikt sie nie zglasza.Dziewczyny z klasy Kazimiery
      Buczkowny (1965-1969) zgloscie sie!! Co u was slychac?
      • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: 195.94.193.* 07.12.03, 16:16
        Równiż zaglądam, Kochani lub Ich Potomkowie trzeba się przyznać, iż jeszcze
        istniejemy.
        • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 24.12.03, 09:51
          Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru przyniesie radość i spokój, niech każda
          chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem a Nowy Rok 2004 obdaruje
          pomyślnością i szczęściem Wszystki Naszym Profesorom, Absolwentom V-tki i Ich
          Bliskim i Tym bedących w Bydgoszczy i rozsianym po Kraju jak również Gdzieś w
          Świecie: (w tropiku - dla Nich trochę śniegu), a szczególnie łaczę się z Tymi,
          którzy podzielili się ze mną swoja radościa wspominania tamtych dni.
          • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 64.213.240.* 26.12.03, 21:28
            Dziekujemy! Dosiego Roku.
            • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: 195.94.193.* 13.01.04, 08:46
              Kochani - przybył nam roczek, ale chyba jeszcze trochę pamiętamy cudony okres
              wychodzenia z dziciństwa i wkraczania w dorołość - więc się odezwijście.
              Apeluję do pokoleń, które chodziły do V - dajcie głos. Lęgnowo, Kapuściska -
              odezwijcie się.
              • Gość: Sonia Re: V LO 1964-68 IP: *.103.11.vie.surfer.at 14.01.04, 18:07
                Witam Hanke i Damiana,

                jestem jak i wy byla uczennica V L.O., ale duzo pozniej do tej szkoly
                uczeszczalam.
                Zajrzalam w Wasza historie sprowokowana nie tylko nasza wspolna szkola, ale
                waszymi imionami. Moja starsza siostra ma na imie Hanka, chodzila do 5-tki w
                tych samych latach co wy i jest z nazwiska wymieniona we wspomnieniach
                Damiana.
                Pamietam z wczesnego dziecinstwa, jak kolega mojej siostry imieniem Damian
                nosil mnie na "barana". Nie wiem czy to ty, Damian, ale moglo by pasowac. Z
                przyjemnoscia wiec pozwalam sobie na przypomnienie takiego faktu.
                Nie mieszkam w Bydgoszczy od 16 lat, Hanka wyjechala z Bydgoszczy wiele lat
                przede mna.

                Przekaze Hance, jaka to mnie spotkala niespodzianka na bydgoskich stronach
                internetowych.
                Pozdrawiam
                • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 64.213.240.* 14.01.04, 21:08
                  Oj, Damian sie ucieszy!! Pozdrowienia. Czy mieszkalyscie na Kapusciskach?
                • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: 195.94.193.* 18.01.04, 15:25
                  Witaj Soniu,
                  tak jak przewiduje Hanka, Twoja wiadomość - to radość dla mnie WIELKA. Również
                  wyjechałem z Bydgoszczy. Zaraz po maturze wyjechałem na studia i do dziś
                  zostałem w Wwie. Proszę podaj wiecej szczegółów na forum lub odezwij się na
                  adres: dj1950dj@wp.pl - gorącą pozdrawiam Ciebie i Twoją Siostrę Hankę. Damian
                  • Gość: Sonia Re: V LO 1964-68 IP: *.103.11.vie.surfer.at 23.01.04, 12:25
                    Mieszkalysmy na 'Kapach', stad Wasze opisy Kapuscisk sprawily mi przyjemnosc,
                    bo to i moj kawalek krajobrazowych wspomnien. Chodzilam do V-tki pod koniec
                    lat siedemdziesiatych. Moja klasa byla ostatnim rocznikiem, ktory uczyla Wala.
                    Byla nie tyle wymagajaca nauczycielka, jak pamietam, ale bardzo obowiazkowa.
                    Trudno bylo liczyc na to, ze z powodu Jej nieobecnosci uda sie nam przesunac
                    jakas klasowke. Ktoregos razu, ku naszemu zdziwieniu, nie zjawila sie na
                    lekcjach. Nie bylo Jej w szkole dwa tygodnie. W koncu dyr.'Maniek' powiadomil
                    nas o Jej smierci i pogrzebie. Pamietam, ze troche uczniow wzielo udzial w
                    pogrzebie w Grudziadzu, ale niewielu. Byla nawet przy tym dziwna draka, ktorej
                    nie musialo byc i nie powinnno. 'Wala' byla bez reszty oddana nauczaniu, ale
                    pod koniec swej pracy w szkole nie byla wystarczajaca szanowana przez uczniow.
                    Taki to juz moze los starzejacego sie nauczyciela. Pamietam tez
                    prof.Soltysiaka, o ktorym wspomnieliscie. Nauczal w mojej klasie w
                    zastepstwie, chyba przez rok. Nie wiedzialam, ze nalezal do stalej,
                    historycznej kadry V-tki. Oczywiscie prof. Goll., dla kazdego rocznika chyba
                    jednakowo sympatyczny. Reszta kadry za moich czasow byla juz chyba inna.
                    Niedlugo rok, jak Damian rozpoczal watek waszych rocznikow w V-tce. Zycze
                    wiec cierpliwosci. Moze w nastepnym miesiacach zjawia sie kolejne osoby. Ten,
                    kto ma tu trafic-trafi, przeczyta, wspomni lub napisze. I tak macie niezle juz
                    wyniki :).
                    Pozdrawiam przy okazji Kaczuche, ktora rozpoczela watek rocznikow juz mi
                    znanych, a ktora sama zostala belferka w V-tce :). Radosci z pracy i
                    gratulacje dla Michala :). Pozdrowienia od Marka rowniez dla Olka.
                    • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 64.213.240.* 23.01.04, 13:17
                      Soniu, dzieki za twoje wspomnenia. Juz z kims innym wspominalysmy Wale ,ale te
                      szczegoly ,ktore Ty dodalas sa nowe dla mnie.Biedna Wala, zawsze wydawala mi
                      sie raczej samotna osoba, dla ktorej szkola byla najwazniejsza. Jej poezja dla
                      dzieci byla przemila.
                      Co do Soltysika,byl istnym postrachem szkoly, dla tych duzych rzesz dziewczy z
                      mojej klasy, ktorym matma nie szla zbyt dobrze. Nauczyc sie twierdzen
                      przekraczalo mozliwosci niejednej. Ale on potrafil nagle, mimo, ze
                      zapowiedzial pytanie, przegadac cala lekcje na temat zyciowych problemow.
                      Szkoda wielka, ze nie byl naszym wychowawca, wspaniale "stal dwiema nogami na
                      ziemi" , jezeli moga uzyc tego wyrazenia. Milo, ze dolaczylas do nas. Moze
                      spotkamy sie na 50-tce naszej szkoly? Bardzo by mi bylo milo.
                      • Gość: Sonia Re: V LO 1964-68 IP: *.103.11.vie.surfer.at 02.02.04, 20:12
                        Wyglada na to, ze nam wszystkim nie pozostaje nic innego, jak rzeczywiscie
                        pomyslec o 50-leciu V-tki :).Hanka, masz utrudniona sprawe: zenska klasa to i
                        panienskie nazwiska kolezanek. Mnie udalo sie utrzymac szkolne przyjaznie
                        wlasciwie do dzis. W kazdym razie - wiemy jak siebie odnalezc. Chyba to juz 6
                        rok, jak widzielismy sie ostatni raz. Niedawno odnalazla mnie kolezanka w
                        swiecie internetu. Zauwazylam, ze im dalej oddaleni ludzie od Bydgoszczy, tym
                        chetniej wspominaja i chetniej nawiazuja do szkolnych przyjazni. Zatem to
                        chyba nie tylko tesknota do mlodosci, ale rowniez wspomnienie klimatu
                        bydgoskiego. Ponoc najbrzydsze to miasto w Polsce ;).
                        • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 64.213.240.* 03.02.04, 23:21
                          Soniu, nie moge sie zgodzic na takie okreslenie Bydgoszczy. Miasto ma piekne
                          zakatki i oczywiscie nie zbyt ladne rowniez,ale nei przesadzajmy. Otoczenia
                          lasow czyni go naprawde wyjatkowym.Jedno nie podobalo misie naprawde- babcia
                          moja mieszkala na Malgorzaty Fornalskiej. Co onie zrobili z ta czescia
                          miasta !!
                          Masz racje, ze najczescie wspomonaj Ci, co wyjechali. Osoby, ktore ciagle
                          siedza na tym samym miejscu maja inna perspektywe.
                    • Gość: kaczka(?) Re: V LO 1964-68 IP: 213.77.40.* 23.01.04, 20:52
                      Czesc Sonia,
                      podejrzewalam, ze to Ty, a teraz mam pewnosc. Ciesze sie, ze wreszcie ktos
                      znajomy sie odezwal.
                      Dzieki za pozdrowienia. Olek wlasnie jest w domu(bo czesto go nie ma:)).
                      Usciski od nas dla Was:).
                      • Gość: Sonia Re: V LO 1964-68 IP: *.103.11.vie.surfer.at 02.02.04, 20:10
                        Dziekuje Kaczucha :). Gdybyscie mieli ochote na kontakt, to za prosba Marka
                        wpisuje jego adres : brant@austromail.at
      • Gość: djdj Re: V LO 1964-68 IP: *.zus.pl 29.01.04, 15:30
        Witaj,
        zupelnie oficjalnie - czu udalo Ci sie skontaktowac z Dziewczynami - naszymi
        wspolnymi Siostrami Przekwas ?
        • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.217.* 26.03.04, 20:27
          Prosze, prosze, to juz prawie rok jak zalozyles ten watek. Przenosze go na
          poczatek, moze ktos nowy sie dolaczy i powspomina.
          • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 64.213.237.* 09.05.04, 15:49
            Jak widac po moim watku, cierpliwosc oplaca. Wrzucam Cie na poczatek!!
            • Gość: Sonia Re: V LO 1964-68 IP: *.103.11.vie.surfer.at 27.05.04, 22:35
              100 dni i troche pewnie mija jak tu nie bylam - niewiele sie zmienilo. Hanka ,
              Ty masz rzeczywiscie CIEEEEEERPLIWOSC godna uznania :). Pozdrawiam Ciebie
              serdecznie. Czy ten zjazd V-tki naprawde sie odbedzie ? Wiem, ze kilka osob z
              pominieciem wpisywania sie na tej stronie nawiazalo ze soba kontakt, ale to i
              tak jest niewiele. Czy wiesz cos wiecej na temat ROOOOOZMIAROOOW ;) tego
              nadchodzacego spotkania ? ..no i jak u Ciebie z pogoda bo u mnie leje :(
              • Gość: Hanka Re: V LO 1964-68 IP: 65.38.216.* 28.05.04, 17:30
                Nie mam zupelnie rzadnych informacji na ten temat.Ale to jeszcze caly rok, mam
                nadzieje, ze szkola zorganizuje naprawde wspaniale obchody.
                Co do cierpliwosci to przyniosla dezultaty, na innym (moim) temacie odezwala sie
                kolezanka z podstawowki i nawiazalysmy kontakt prywatny- wspaniala rzecz. U mnie
                tez bardzo czesto leje, nie tak jak w Republice Dominikanskiej i Haitii , ale
                leje regularnie, coz -pora huraganoe zaczyna sie oficjalnie 1 czerwca. jednak
                taki piekny, cieply deszcze to raczej mila rzecz tutaj, ochladza i odswierza
                powietrze.
                Pozdrawiam..... milego weekendu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka