Dodaj do ulubionych

Z życia pilotów :-))))))))))))))))

    • Gość: kadet Houston, zgłoś się... IP: 208.40.29.* 09.10.06, 13:36
      zamknięty
      Wśród radioamatorów trwa istne polowanie na komunikaty z promów kosmicznych.
      Jest to trudne, ponieważ używają specjalnych częstotliwości, kodów czy nawet
      anten kierunkowych. Ale zawsze komuś coś się uda „złapać”...

      - Co to znaczy że pas się nie zapina? Masz samochód? No i pasy się nie zawsze
      zapinają! No to prom kosmiczny to taki trochę większy samochód...

      -Ups....
      -Co to znaczy „ups”?? Jak coś zepsujecie, to wam potrącę z pensji za cały
      Atlantis!

      -Houston, widoczność znakomita, z tyłu zostawiliśmy Kalifornię, przed nami
      widać Nowy Jork, jesteśmy chyba gdzieś nad Indianą...
      - Zwłaszcza że właśnie lecicie nad Australią...

      - Zawsze chciałem latać jako pilot na jakiejś krótkiej, stałej trasie...
      - No i latasz! Start Cap Canaveral – lądowanie Cap Canaveral, już chyba
      krótszej nie znajdziesz...

      - George, zgłoś się, dzwoni żona.
      - Houston, powiedzcie jej że wyszedł na spacer z psem...

      - Columbia, jaka wysokosc?
      - Houston, jestem 167.000.000
      - Zamknij tą webpage, idioto, to ostatnia wygrana w Multi Lotto...

      - Houston, czy Bill Clinton jest nadal prezydentem?
      - Discovery, nie rozumiem... o co chodzi... powtórzcie pytanie...
      - Houston, może w końcu dacie nam zezwolenie na lądowanie?

      - No to gdzie jest w końcu Mur Chiński? Aha, te kreski tam w dole. No nareszcie
      jak ktoś mnie spyta czy zwiedzałem, będę mógł odpowiedzieć: Jasne, widziałem
      całe 5.000 mil!

      - Houston, przygotowania do lądowania zakończone
      - Zrozumiałem, Discovery. Materiały łatwopalne zabezpieczone?
      - Wszystko OK, Houston. Cały spirytus wypili Rosjanie...

      - Houston, przystępujemy do naprawy paneli.
      - Zrozumiałem, Discovery. Ale jak mi który jeszcze raz narysuje na satelicie
      gołą babę, to będzie leciał drugi raz ze ścierką w jednej i Mr. Proper w
      drugiej ręce...

      - Houston, podchodzimy do lądowania
      - Endeavour, pamiętaj: to duże niebieskie to Ocean Atlantycki, celuj w to małe
      szare - to Floryda. I lepiej w nią traf, bo dzisiaj cholernie zimna woda...
      • Gość: Mysior Re: Houston, zgłoś się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 15:56
        zamknięty
        Dwa tysiace metrów nad ziemią leci samolot.
        Do kabiny pilota wchodzi nowa stewardessa i mówi:
        - Panie pilocie,jeden pan chce wysiąść!
        - Czy to taki pan w bandażach?
        - Tak.
        - Niech go pani wypuści,on tu zawsze wysiada.
        • Gość: Nielot z życia znajacych charakter pilotów ;P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.06, 19:51
          zamknięty
          Stare, ale wciąż dobre:
          Jaka jest różnica między Bogiem a pilotem? Bóg nie myśli, że jest pilotem.

          Skąd będziesz wiedział, że na twojej imprezie jest pilot?
          Na pewno sam ci o tym powie :P

          American Airlines "AA": Anonimowi Alkoholicy ;)
          BOEING : "Beware: One Engine Is No Good"
          • yabol428 Re: z życia znajacych charakter pilotów ;P 12.01.07, 19:22
            zamknięty
            SABENA = Such A Bad Experience Never Again
    • Gość: kadet Houston, zgłoś się... (2) IP: 208.40.29.* 16.10.06, 21:45
      zamknięty
      - Columbia, tu kontrola radarowa w Houston, nie widzę was na monitorach!
      Podajcie swoją pozycję, wysokość i szybkość!
      - Chwileczke, Houston.... Nasza pozycja to 28,5 N-81,5 W, wysokosc 10 stóp
      n.p.m., szybkość 0.
      - Columbia, czy wy sobie ze mnie kpicie??
      - Nie, to odczyt z naszych instrumentów...
      - To co wy tam robicie, skorygujcie instrumenty!
      - Stoimy na ziemi i właśnie to robimy... ale obiecujemy polecieć jutro...
      - Oh %$@&! To dzisiaj niedziela??!!

      - Discovery, tu Houston! Pilne pytanie! Powtarzam, pilne pytanie!
      - Houston, tu Discovery, na odbiorze!
      - Discovery, dzwoni żona Grega i pyta czy przypadkiem nie zabrał jej kluczyków
      do samochodu...

      - Houston, mamy kontakt wzrokowy ze stacją „Mir”
      - Zrozumiałem. Nawiążcie łączność bezpośrednią. I pamiętajcie że „Job waszu
      mać” nie znaczy „Dobry wieczór” po rosyjsku...

      - Columbia, Rosjanie wystawią dla was pojemnik z próbkami, zabierzecie go na
      pokład.
      - Zrozumiałem, Houston! Zawsze moim marzeniem było pracować jako śmieciarz...

      - Houston, cumowanie do stacji orbitalnej zakończone pomyślnie.
      - Zrozumiałem, Discovery. Ja tylko nie rozumiem, skąd masz tyle mandatów za złe
      parkowanie na Ziemi??

      - Jak tylko wylądujemy, wezmę szybko prysznic, wskoczę do łóżka, złapię żonę
      za...
      - Atlantis, tu Houston! Może wyłączcie ten mikrofon? Żonę już uprzedziliśmy...

      - Atlantis, laboratorium NASA w Cleveland pyta czy już przygotowaliście dla
      nich próbki?
      - Houston, powiedzcie im że jak im się tak śpieszy, to niech wyjdą przed
      budynek za 10 minut i wystawią ręce... zrzucimy jak będziemy nad nimi
      przelatywać...

      - Może po wylądowaniu weźmiemy nasze dziewczyny gdzieś na miasto? Chyba
      otworzyli nowego McDonaldsa zaraz za Centrum Lotów?
      - Endeavour, tu Houston! Wpadnijcie do nas, w naszej kafeterii też się można
      porzygać... i to na koszt firmy!

      - Houston, do lądowania 11 minut!
      - Atlantis, zrozumiałem. Dla twojej informacji przypominam, że Floryda ma tylko
      120 mil w poprzek... a tegoroczny budżet na dokarmianie rekinów już
      wyczerpaliśmy...
    • Gość: miss Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 217.33.74.* 21.10.06, 17:20
      zamknięty
      nieautentyczne, ale na temat...i watek do gory:)
      Rozmowa pilota z wieżą. Pilot chcąc być dowcipny zgłasza się do lądowania i
      mówi do kontrolera lotów:
      — Zgadnij kto?
      Na to kontroler wieży pogasił wszystkie światła na pasie startowym i odpowiada:
      — Zgadnij gdzie?
    • no_login Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 29.11.06, 17:45
      zamknięty
      Pewnie kilka się powtórzy, sorry

      Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska
      Billund, w Danii.
      Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
      Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
      Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
      Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"


      Pilot: Tu airbus320 Mamy zwarcie w instalacji elektrycznej , oba silniki
      przestały dzialłać.
      Wieża: Zrozumiałem , skreślam.

      pilot do wieży: Mogę prosić o podanie czasu, tak z grubsza??
      wieza: Jest wtorek, proszę pana

      usłyszane na częstotliwości BNA (lotnisko w Nashville, Tennessee):
      członek załogi: "Zaraz! Daliście nam takie wskazanie altimetru, jakbyśmy byli 15
      stóp pod ziemią!"
      wieza: "No to peryskop do góry i kołować do rampy!"

      wieża: "... a tak dla informacji, bylłeś trochę na lewo od linii centralnej
      podczas podejścia."
      Speedbird: "Jak najbardziej. A mój drugi pilot był trochęna prawo."

      Cessna 152: "Mój poziom lotu trzy tysiace siedemset (370 tys. stóp)."
      kontroler: "W takim razie skontaktuj sie z centrum kosmicznym w Houston."

      wieża (w Stuttgarcie): "Lufthansa 5680, zredukuj do 170 węzłów"
      pilot: "Jak we Frankfurcie. Jest tylko albo 210, albo 170... no, ale my jesteśmy
      elastyczni."
      wieza: "Lufthansa 5680, my też jesteśmy elastyczni. Zredukuj do 173,5 weęzła."

      Pierwszy lot wahadłowca. Prom kosmiczny Columbus na orbicie nad Hiszpania:
      Columbus: Wieża Saragossa, tu Columbus. Czy mnie słyszysz"
      wieża Saragossa: Słyszę was bardzo wyraźnie. Jaki jest wasz sygnał wywoławczy"
      Columbus: COLUMBUS
      wieża Saragossa: .....A na jakiej jesteście wysokości"
      Columbus: jeden zero zero zero zero zero zero zero.....

      wieża: Delta 351, obiekt na godzinie 10, odleglość 6 mil!
      Delta 351: Podaj to inaczej! Mamy zegarki cyfrowe!
      • Gość: wafel swietny watek, dorzucam IP: 81.210.16.* 30.11.06, 11:38
        zamknięty
        tlumaczenie ze szwedzkiego wiec wybaczcie pewne chropowatosci...

        Do lotniska w sztokholmie zbliza sie samolot luftahnsy. 2 pilot idzie do
        toalety, wraca i zastaje pierwszego pilota w objeciach stewardessy. mowi:
        -przepraszam moze jeszce pojde sie odlac
        a 1 pilot:
        - nie nie nie przeszkadzaj sobie, moze sie dolaczysz?
        nie wiedzieli ze radio jest wlaczone i weszli juz w strefe kontaktu lotniska.
        glos w interkomie:
        - my tez chcemy sie dolaczyc....


        • Gość: Mia_Arkansas madison_wyoming_2010@gmail.com IP: 91.232.96.* 08.11.12, 15:36
          zamknięty
        • Gość: Layla_Alabama madeline_iowa_2009@gmail.com IP: 91.232.96.* 08.11.12, 16:23
          zamknięty
    • no_login Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 30.11.06, 16:06
      zamknięty
      Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
      Pilot: Oczywiście, że Airbus 340.
      Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa
      silniki.

      Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
      Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
      Pilot: Wiedeń?
      Wieża: Tak.
      Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
      Wieża: OK, w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...


      Kontroler lotu: "Widoczność pionowa zero."
      Pilot: "W stopach czy w metrach?"


      Wieża na Monachium II: "LH 8610 pozwolenie na start."
      Pilot (LH 8610): "Ale my jeszcze nie wylądowaliśmy!"
      Wieża: "Dobra, a niby to kto stoi na pasie 26?"
      Pilot (LH 8801): "LH 8801."
      Wieża: "OK, to w takim razie wy macie pozwolenie na start!"


      Pilot: "W jakiej jesteśmy odległości od innego samolotu?"
      Kontrola: "Trzy mile."
      Pilot: "Nam to nie wygląda na trzy mile!"
      Kontroler: "Jesteście półtorej mili od niego, a on od was półtorej mili... razem
      trzy mile."


      Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do wypełnienia
      kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych podczas lotu...
      [itd- nie będę powtarzał]
      P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
      O: Usunięto pilota z samolotu.

      P: Zegar pilota nie działa.
      O: Nakręcono zegar.

      P: Igła ADF nr 2 szaleje.
      O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.

      P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
      O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.

      P:3 karaluchy w kuchni.
      O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
      • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 30.11.06, 16:24
        zamknięty
        wieza: hallo czy mnie slychac
        airbus 330 conquer: tak, over
        wieza: to dobrze

        wieza: boening A1 zawracaj zawracaj
        boenig A1: ale o co chodzi?

        przed odlotem podczas kontroli stanu technicznego podwozia
        mechanik: podaj mi klucz 9, powinien byc w skrzynce
        pomocnik mechanika: panie majstrze ale gdzie ta skrzynka?
        mechanik: aaaaa zostawilem w tamtej awionetce!
    • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 01.12.06, 10:10
      zamknięty
      ciesze sie ze sie podoba, no to jeszcze:

      pilot malej awionetki: hallo hallo do wiezy
      jakies trzaski na linii
      i nagle wlacza sie lokalna stacja radiowa podajaca pogode

      boening 123 podchodzi do ladowania w Harrold w stanie Iowa:
      - hallo wieza czy macie nas na radarze
      - tu wieza tu wieza, poczekaj sprawdze - jakies glozy i szmery w tle - tak
      widzimy cie, mozesz podchodzic

      • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 01.12.06, 14:00
        zamknięty
        jeszcze to

        mala awionetka dwuplatowa zbliza sie do lotniska w New Hampshire:
        - hallo wieza hallo wieza
        - tu wieza slyszymy
        - prosze o pozwolenie na ladowanie awaryjne, pali mi sie lewe skrzydlo
        - tu wieza pali wam sie prawe (right) skrzydlo, prawda (right)?
        - ale od was czy od nas?
        - od nas
        - aha, to co z tym ladowaniem
        - no dobra tylko szybko bo za chwile przylatuje concord z Alabamy w usa i nie
        lubia pedrakow na pasie startowym
        - ok, uwiniemy sie, zawiadomcie straz pozarna
        - maja teraz mecz z policjantami, bez odbioru
    • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) -up! IP: 81.210.16.* 18.12.06, 13:47
      zamknięty
      up, up i cos nowego

      nad lotniskiem w New Grenada na Alasce krazy maly samolot transportowy
      (pocztowy) A-234/RS
      po jakims czasie wieza pyta: hallo czy nas slyszycie?
      samolot: tak
      wieza: czy bedziecie podchodzic do ladowania?
      samolot: chyba tak, jeszce nie zdecydowalismy
      • Gość: Ania_M Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) -up! IP: 195.42.249.* 12.01.07, 17:35
        zamknięty
        z noworocznymi życzeniami dla wszystkich miłośników tego wątku, postarajmy się,
        aby nie zaginał :-)))
    • obrobka_skrawaniem Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 20.01.07, 19:51
      zamknięty
      Kandydat na pilota marynarki lecąc na instrumentach, zagubiony,
      sfrustrowany, niechcący włącza radio zamiast interkomu, kiedy chciał
      powiedzieć swojemu instruktorowi, że jego orientacja w sytuacji opadła
      poniżej optimum:
      Uczeń (nadając w świat): "Sir, wszystko mi się popierdo..ło."
      Wieża w Whiting: "Samolot używający przekleństw, zidentyfikować się."
      Instruktor (po krótkiej przerwie): "Mój uczeń powiedział, że mu się
      popierdo..ło, a nie, że jest głupi."
      • Gość: Destiny_Kentucky charlotte_california_2009@gmail.com IP: 91.232.96.* 08.11.12, 15:36
        zamknięty
      • Gość: Evelyn_Vermont caroline_arizona_2012@gmail.com IP: 91.232.96.* 08.11.12, 16:24
        zamknięty
    • Gość: Marysia Dla podtrzymania :) IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 28.01.07, 00:02
      zamknięty
      W czasach kiedy jeszcze kabiny pilotow byly otwarte:

      Wujek-pilot wchodzi do kokpitu i widzi pasazera na swoim fotelu
      Wujek
      - Przepraszam, czy moglby sie pan przesiasc na swoje miejsce?
      Pasazer (po angielsku z silnym niemieckim akcentem)
      - Ja tu bede siedzial!!!
      - Ale...
      - Ja tu bede siedzial!!!

      Zajelo im dluga chwile, zeby gocia wywalic ;)
    • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 05.02.07, 13:36
      zamknięty
      wieza do szykujacego sie do ladowania samolotu: macie pas b-67 caly dla siebie.
      samolot: OK
      • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 05.02.07, 15:33
        zamknięty
        i jeszcze jedno, mam nadzieje ze sie spodoba:
        stewardessa obslugujaca pasazerow mowi do pasazera siedzacego przy oknie na
        miejscu 67A: niestety skonczyl nam sie gin. czy moge zaproponowac panu whiskey?
        pasazer: no co pani, ja whiskey nie pije, co za linia, skandal. i w tym tonie
        nastepne pol godziny.
        wreszcie pasazer siedzacy obok: zamknij sie juz pan.
        • Gość: ee Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 16:12
          zamknięty
          leci sobie samolot,leci,nudzi się,przekręcił się na grzbiet i leci brzuchem
          do gory,nudno, przekręcił się na brzuch,nudno, no to gazu do góry,do góry,na
          grzbiecik i do dołu jazda,oj,oj.No i wyszła kosiarka do trawy.
          • annika_vik dorzucam! 08.02.07, 12:01
            zamknięty
            Życie pilotów szybowcowych w zimie jest długie i ciężkie! Byle do wiosny!
            Natomiast piloci samolotowi dalej się wygłupiają, oto nowa porcja:


            ==========

            En route from San Antonio to Kerville, Texas, I let my 19-year-old private-
            pilot-rated daughter run the radios:
            Piper Six Seven Romeo: Center, Piper Six Seven Romeo.
            Center: Piper Six Seven Romeo, go ahead.
            Piper Six Seven Romeo: Request flight following.
            Center: Piper Six Seven Romeo, state your location, altitude, and destination.
            Piper Six Seven Romeo: [After a long pause] Uh, San Antonio.
            Center: [After pause] Piper Six Seven Romeo, when you figure out where you are
            and where you want to go, give us a call back.

            W drodze z San Antonio do Kerville w Teksasie, pozwoliłem mojej 19-letniej
            córce, posiadaczce licencji pilota-amatora, wykonywać korespondencję z kontrolą.
            Piper 67R: Kontrola, Piper Sześć Siedem Romeo.
            Kontrola: Piper Sześć Siedem Romeo, nadawaj.
            Piper 67R: Proszę o informacje.
            Kontrola: Piper 67R, podaj lokalizację, wysokość i port docelowy.
            Piper 67R: [po długiej przerwie] Eeee, San Antonio.
            Kontrola: [Po przerwie] Piper 67R, kiedy już się zorientujesz gdzie jesteś i
            gdzie się wybierasz, to weź do nas oddzwoń.

            ----------------------------------------------

            Heard on Denver approach frequency
            Approach: Great Lakes One Twenty Three, traffic six o'clock, two miles, 1000
            feet above you, a 737.
            Great Lakes: Approach, Great Lakes One Twentv-Three, if I told you I could see
            him, I'd be lyin'.
            Approach: If you told me you could see him, you'd be my mother, 'cause you'd
            have eves in the back of your head.

            Zasłyszane na częstotliwości kontroli zbliżania Denver.
            Zbliżanie: Great Lakes 123, samolot na godzinie 6, w odległości 2 mil, 1000
            stóp nad tobą, Boeing 737.
            Great Lakes: Zbliżanie, Great Lakes 123, gdybym powiedział, że go widzę, tobym
            skłamał.
            Zbliżanie: Gdybyś powiedział, że go widzisz, to byłbyś ja kmoja matka, bo
            miałbys oczy z tyłu głowy.

            ---------------------------------------------

            Returning to Princeton, New Jersey in a Seminole, I was proudly clipping along
            at 140 knots and can only assume that my deep voice and professional-sounding
            tone led to us appearing to be more than we were:
            Seminole Two Two Eight: "New York approach, Seminole Two Two Eight, 5,000."
            Approach: "Seminole Two Two Eight, Morristown altimeter 30.08. Proceed direct
            Solberg, maintain 5,000. Were you given any speed restrictions? If so, you can
            resume normal speed."
            Seminole Two Two Eight: "Direct Solberg, 5,000, Two Two Eight. And we're a
            Seminole. This is normal speed."

            Wracałem do Princeton w New Jersey, popychałem sobie dzielnie 140 węzłów* w
            małym Seminole, więc poniższe mogę uzasadnić tylko moim głębokim głosem i
            profesjonalnie brzmiącym tonem:
            Seminole 228: - Zbliżanie New York, Seminole 228, z tobą na 5000 stóp.
            Zbliżanie: Seminole 228, ustaw altimetr dla Morristown na 30.08. Kieruj się
            bezpośrednio na Solberg, utrzymaj 5,000. Czy kontrola nakazała ci ograniczenie
            prędkości? Jeżeli tak, od teraz możesz już rozwinąć normalną prędkość.
            Seminole 228: Bezpośrednio na Solberg, 5,000, potwierdzam 228. Lecę Seminole.
            To jest normalna prędkość!

            od tłumaczki: *140 węzłów to około 250 km/h, niezbyt wiele jak na samolot :)
            Seminole to najtańszy i najmniejszy samolot wielosilnikowy (ma dwa śmigła).

            ----------------------------------------

            Returning to Republic Airport in Farmingdale, N.Y., on New Year's Day, I heard
            the following exchange between the tower controller and the pilot of a Piper
            Arrow:
            Arrow: "Republic tower, Arrow Three Four Five, eight miles north, inbound with
            India."
            Tower: "Arrow Three Four Five, report right downwind Runway 32."
            Arrow: "Any chance we can get a straight in?"
            Tower: "You said you were north didn't you?"
            Arrow: "Yes, seven miles north."
            Tower: "Arrow Three Four Five, the only way I can give you a straight in for
            Runway 32 is if you turn north and continue for about 24,000 miles."
            Arrow: (momentary silence) "Uh, okay, sorry, Happy New Year..."

            Wracając pierwszego stycznia na lotnisko Republic Airport w Farmingdale, stan
            Nowy Jork, podsłuchałem poniższą korespondencje między wieżą i pilotem Pipera
            Arrow.
            Arrow: Wieża Republic, Arrow 345, osiem mil na północ, na dolocie do lotniska,
            mam informację India.
            Wieża: Arrow 345, zgłoś się z wiatrem po zakręcie, do lądowania masz pas 32.
            Arrow: Czy możesz nam dać dolot na prostej?
            Tower: Mówiłeś, że przylatujesz z północy?
            Arrow: Tak, jestem siedem mil na północ od lotniska.
            Tower: Arrow 345, jedyny sposób, żebym ci mógł dać dolot z prostej na pas 32 to
            zwrot na północ i trzymanie kursu przez tak około 24 000 mil.
            Arrow: (po chwili ciszy) Eee, dobra, sory, szczęśliwego nowego roku...

            ==================================

            Pozdrawiam pilotów i sympatyków!

            Pilot (ciągle klasy III)
            Annika
            • Gość: wafelek Re: dorzucam! IP: 81.210.16.* 08.02.07, 15:27
              zamknięty
              swietne prosimy o jeszcze
              ja tez dorzuce

              w drodze z Miami do Orlando lecialem moja mala Smiena 440.
              zblizajac sie do orlando wywolalem wieze nastepujacym komunikatem:
              - Halo do wiezy tu roger, jak mnie slychac
              - jakies trzaski: ... ... dobrze...
              - Chcialbym wyladowac na waszym pieknym lotnisku
              - prosiemy prosiemy
              - podajcie namiary na pas
              - ten po lewej odbior trzaski
              - aaa OK a jaki kat natarcia
              - sprobuj 450 z lewej
              - dobra, jak tam pogoda u was w dole
              - 18 stopni i lekka mzawka
              - Ok rozumiem
            • panjahwe Re: dorzucam! 14.02.07, 00:47
              zamknięty
              przebrnięcie przez 600 postów zajęło mi 3 dni, ale było warto.
              To jest na prawdę COŚ!
              Pozdrawiam panią pani Anniko!
              Kierowcom życzy się gumowych drzew, żeglarzom stopy wody pod kilem, a pilotom?
              • ouimet Re: dorzucam! 21.02.07, 23:52
                zamknięty
                panjahwe napisał:
                > Kierowcom życzy się gumowych drzew, żeglarzom stopy wody pod kilem, a pilotom?

                chyba ,aby ilosc startow zgadzala sie z iloscia ladowan.

                ps.zatroskana Mama pilota:synku,lataj nisko i powolutku...:)
                • Gość: Rafal Re: dorzucam! IP: *.acn.waw.pl 24.02.07, 22:22
                  zamknięty
                  Polska anegdotka przedwojenna:

                  Jeden z naszych sławnych pilotów opowiada o lądowaniu

                  - Lece sobie spokojnie i widzę jakiegoś wariata, który kosiakiem pocina tuż nad
                  wierzchołkami drzew i liście kołami strąca. Aż musiałem się zasłonić gdy
                  przeleciał nade mną.

                  :-))
                  • Gość: naiwna Re: dorzucam! IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.08, 02:33
                    zamknięty
                    Polska anegdotka przedwojenna:
                    >
                    > Jeden z naszych sławnych pilotów opowiada o lądowaniu
                    >
                    > - Lece sobie spokojnie i widzę jakiegoś wariata, który kosiakiem
                    pocina tuż nad
                    > wierzchołkami drzew i liście kołami strąca. Aż musiałem się
                    zasłonić gdy
                    > przeleciał nade mną.
                    >
                    > :-))

                    A w aeroklubie rybnickim to sławny pilot ponoć pod wiaduktem
                    przelatywał :)
                • Gość: Nielot Re: dorzucam! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.07, 11:06
                  zamknięty
                  ...i na zakrętach zwalniaj...
            • inboundmarketing Re: dorzucam! 07.02.14, 00:39
              zamknięty
              Ten dowcip nie jest tutaj przypadkiem, jako przykład super-żartu w marketingu?

              ... 3 chyba post od dołu...

              www.skutecznyinboundmarketing.blogspot.com
    • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 15.02.07, 11:03
      zamknięty
      to jak sie podoba to dorzucam:
      samolot Air France, lot z Paryza do Warszawy.
      Przez glosniki slychac cos jak: dełe meżątu ałante.
    • obrobka_skrawaniem Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 21.02.07, 16:10
      zamknięty
      Nauka pilotażu w weekend. Podstawowe zasady latania

      Start

      1. Naukę rozpoczynasz z komorą ładunkową pełną szczęścia i brakiem
      doświadczenia. Cały bajer polega na tym, aby nabyć doświadczenia
      zanim skończy się szczęście.
      2. Latanie nie jest niebezpieczne. Niebezpieczne są katastrofy.
      3. Każdy start potraktuj opcjonalnie. Lądowanie jest obowiązkowe.
      4. Wielki wentylator z przodu samolotu jest po to żeby chłodzić pilota.
      Jeżeli wentylator się zatrzyma, pilot zaczyna się pocić.
      5. Ucz się na błędach innych. Nie będziesz żył wystarczająco długo, żeby
      je wszystkie popełnić.

      W powietrzu

      6. Nie musisz kontrolować wskazań niezliczonej ilości zegarów. O wszystkich
      problemach informować cię będzie "aaa!!!!" dochodzące z przedziału
      dla pasażerów. Im głośniejsze "aaa!!" tym problem jest większy.
      Cisza pojawiająca się po bardzo głośnym "aaa!!!" nie oznacza,
      że problem został rozwiązany.
      7. Rozglądaj się uważnie w powietrzu. Zwłaszcza w weekend. "Nauka
      pilotażu.." jest bestsellerem.
      8. Jeżeli przesuniesz drążek do przodu domki stają się większe. Jeżeli
      przesuniesz drążek do tyłu domki staną się mniejsze. Jeżeli będziesz
      przesuwał drążek cały czas do tyłu najpierw domki będą się robić
      mniejsze a potem znów staną się duże.
      9. Paliwa masz za dużo tylko wtedy, jeżeli właśnie się palisz.
      10. W razie wątpliwości utrzymuj odpowiednią wysokość. Nikt nigdy nie
      zderzył się z niebem.
      11. Trzymaj się z daleka od chmur. Zasłaniają samoloty lecące z
      przeciwka. Poza tym chmury to ulubiona kryjówka gór.
      12. Pamiętaj! Grawitacja to nie "świetny pomysł". To PRAWO, od którego
      nie ma odwołania.

      Lądowanie

      13. "dobre lądowanie" to takie, po którym z samolotu wychodzisz o własnych
      siłach. "Świetne lądowanie" jest wtedy, kiedy samolot nadaje się
      do powtórnego lotu.
      14. Prawdopodobieństwo przeżycia lądowania jest odwrotnie proporcjonalne
      do kąta podejścia samolotu. Mały kąt duże prawdopodobieństwo i vice versa.
      15. Są trzy proste zasady żeby wylądować. Niestety nikt nie wie jak brzmią.
      16. Staraj się, żeby liczba lądowań była równa liczbie startów.
      17. Jeżeli po wylądowaniu musisz używać pełnej mocy żeby kołować to
      znaczy, że lądowałeś ze schowanym podwoziem.
      • piesbaskervill Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 21.02.07, 22:50
        zamknięty
        dziękuję za pkt 17, gnębiło mnie pytanie,jak wstać na nóżki,gdy wyląduje sie
        brzuchem po trawie,a nózki są całe,bo były przezornie schowane i nie połamały
        się.
      • Gość: kw Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 14:59
        zamknięty
        Rany... Przelecialem wszystkie posty w jeden dzien :)
        Gratulacje dla wszystkich piszacych, zwlaszcza dla anniki :)))
        Anegdota z czasow IIWS.
        Na front afrykanski samoloty dostarczali piloci tzw. ferry. Zadanie mieli w zasadzie proste - doleciec z lotniska w Anglii na lotnisko w Afryce, zostawic samolot, zabrac sie w kilku transportowym z powrotem do Anglii i znow dostarczyc kolejny mysliwiec. Na jednym z lotnisk w Afryce obsluga udomowila lwa. Zwierzak krecil sie glownie kolo kuchni, regularnie dostawal jesc, wiec nie byl grozny. Pewnego dnia pilot ferry juz podchodzil do ladowania, kiedy zauwazyl wylegujacego sie na pasie startowym lwa. Cudem uniknal zderzenia ze zwierzeciem, posadzil maszyne niemal lamiac podwozie... Wsciekly wyskoczyl z kabiny, podbiegl do lwa i z calej sily kopnal go w dupe. Lew wystraszony uciekl. Pilot ciagle jeszcze gotujacy sie ze wscieklosci poszedl do kantyny i tam zaczal opieprzac kucharza, zeby trzymal swa maskotke z daleka od pasa. Kucharz zdziwiony mowi "alez nasz lew jest tu caly czas, od rana"... Pilot zbladl :)
        I jeszcze jedna historyjka wojenna. Anglicy uzywali do nalotow na okupowana Grancje sredniego bombowca Wellington. Samolot charakteryzowal sie kratownicowa konstrukcja kadluba tj. na szkielet z rur duraluminiowych naciagniete bylo plotno. W trakcie jednego z nalotow samolot taki zostal trafiony i zapalil sie. Pilot wykombinowal, ze silny ped powietrza moze zgasic ogien, zanurkowal wiec ostro. I rzeczywiscie, udalo sie - jednak cale poszycie kadluba zostalo za samolotem. Ciezko uszkodzony Wellington bardzo nisko nad ziemia wracal do Anglii. Zaloga opowiadala, ze gdy dolatywali do Kanalu, widzieli niemiecka obsluge artylerii przeciwlotniczej goraczkowo wertujaca ksiazki z sylwetkami samolotow. Ich angielscy koledze po drugiej stronie Kanalu nie mieli zadnych watpliwosci i od razu otworzyli ogien do tego przedziwnego samolotu. Na szczescie niecelny :)
        Pozdrawiam wszystkie loty i nieloty ;)
        • bozy_wojownik Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 30.04.07, 12:48
          zamknięty
          to bodajże z: Podróż bez biletu. Władysław Kisielewski
      • Gość: magic Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.08, 21:13
        zamknięty
        Proponuję, abyśmy tutaj dorzucili parę własnych propozycji na "Podstawowe zasady
        latania" ;)

        Np:
        18. Kiedy lecisz na stu metrach - nie próbuj zrobić korkociągu. Nie tylko
        dlatego, że w kabinie możesz nie znaleźć dostatecznej ilości drutu i innych
        materiałów oraz narzędzi, ale ponieważ domki zbyt szybko będą stawać się większe
        wirując jak na karuzeli i nie będziesz miał czasu ukończyć dzieła.
        • Gość: magic Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.08, 21:29
          zamknięty
          Albo takie:

          19. Słuchaj się zawsze i bezwarunkowo poleceń kontroli lotów. No chyba, że
          zorientowałeś się właśnie, że dotyczyły one zupełnie innego samolotu. Wtedy
          natychmiast wsłuchaj się uważnie we własny instynkt samozachowawczy.
        • Gość: magic Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.08, 21:41
          zamknięty
          20. Kiedy już będziesz przekonany, że prawie wszystko już umiesz - przypomnij
          sobie pewną reklamę Żywca. Ilość twoich startów prawie równa ilości lądowań -
          zrobi wielką różnicę ...
    • piort Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 01.03.07, 10:00
      zamknięty
      W roku 1958 lub 59-tym radio w aeroklubowym samolocie było rzadkością i nad
      lotnisko Aeroklubu Warszawskiego na Gocławku przyleciał JAK 12 z radiem. Wiał
      dość silny wiatr, inny samolot akurat podchodził do lądowania, więc kazano mu
      przez radio pójśc na następny krąg, a pilot ściągnął drążek nad startem i
      powiedział - to ja poczekam i tak wisiał. Niewtajemniczonym trzeba wyjaśnić, że
      JAK 12 miał prędkość przeciągnięcia około 20 km/h, to był samolot zbudowany
      specjalnie do startu z leśnych polanek i lądowania byle gdzie.
      • Gość: wafelek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 81.210.16.* 09.03.07, 14:11
        zamknięty
        niezle, jak sie podoba to dorzucam

        nad Alabama w stanie Missouri leci samolot prezydencki. Lotnisko stanowe
        wywoluje go pzrez radio:
        - hallo hallo A77 lecisz w korytarzu polnocnym , kat odchylenia 34 stopnie
        - i tego sie bede trzymal...
    • cybulski.t Zaobserwowane w samolocie 23.03.07, 12:03
      zamknięty
      Wracałem z wakacji. W Tunezji wsiedlismy do takiego straszego Boeinga, miejsce
      przed nami zajeło jakieś małżeństwo. Boing nie był zbyt nowy i w niektórych
      miekscach wykończenie troszkę odstawało, międzyinnymi przy oknie obok mojego
      fotela. Okno to współdzieliliśmy z pasażerami z rzędu wcześniejszego. Jak to
      zauważyłem, to zażartowałem do dziewczyny, że mamy dziurę, Ona tez się pośmiała,
      temat się zkończył.
      Po chwili tą odstającą 'tapicerkę?' zauważyła kobieta siedząca przed nami i
      zaczyna wysyłąć męża do obsługi bo: "OKNO JEST OTWARTE". Mało z dziewczyną nie
      pospadaliśmy z foteli :)
      Oczywiście obsługa starała się wytłumaczyć naszym współpasażerom (bo gość
      poszedł), że to szyba jest podwójna i się nie otwiera i inne takie, ale ciżko mu
      było.
      Dodatkowow wsiadając zauważyłem, że ktoś tam mocuje się z drzwiami po drugiej
      stronie kadłuba, po 15 minutach poproszono nas o opuszczenie samolotu. Komentarz
      kobiety: "Widzisz, to przez to otwarte okno". Ubaw mieliśmy na kilkanaście minut :)
    • 36krzysiek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 23.03.07, 13:35
      zamknięty
      Było to w czasach demoludów i lot samolotem to było COŚ. Rodzice kolegi wybrali
      się na wczasy z ze znajomymi. Zapakowali się do samolotu, usiedli na swoch
      miejscach i tak akurat wypadło, że małzonkowie siedzieli na dwóch końcach rzedu
      przy oknie. W pewnej chwili, już na pułapie lotu małżonka przechyla się do
      przodu i pyta męża na cały samolot: Kochanie! Jak się uchyla to okno bo mi
      duszno?
      • junimond Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 23.03.07, 23:58
        zamknięty
        sorry za OT ale 4 godziny wycięte z życiorysu, w domu i pracy mnie zabiją ale
        było warto :)) , pozdrowienia dla wszystkich a zwłaszcza dzielnej
        pilotki/tłumaczki Anniki tyle lądowań ile startów , idę popracować :)
      • Gość: omega1967 Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.plus.com 30.03.07, 12:37
        zamknięty
        Cos z mojego zycia.
        Niedawno lecac z Belfastu do Stansted, na siedzeniach za mna wyladowal
        brytyjski ojciec z dwoma malymi synkami (mama zsiadla w nastepnym rzedzie -
        pewnie skoro calymi dniami walczy z malenstwami to chociaz w samolocie niech
        stary pokaze co potrafi). Synkowie na oko 2 i 4 lata. Juz przed startem byly
        problemy z ich usadzeniem, a zapiecie pasow przy starcie itp. okazalo sie
        niewykonalne. Nic by mnie to nie obchodzilo (ostatecznie lot to niewiele ponad
        godzina) ale chlopcy postanowili poskakac i pocwiczyc kopanie - w tym w fotele
        przed nimi. Tatus niemrawo probowal ich uspokoic - bez powodzenia. Pomyslalem,
        ze nietety musze wkroczyc jesli chce w spokoju doleciec, niewstrzasany
        kopniakami w plecy. Wstalem wiec i obrocilem i spokojnym, chlodnym glosem
        powiedzialem do lekko zaskoczonych malcow - 'zamknac sie albo was zabije'. Do
        konca lotu spokoj calkowity, a nawet podczas wysiadki chyba zauwazylem cos w
        rodzaju usmiechu na twarzy ich ojca.
        Pozdrawiam anike i pozostalych
    • Gość: lorisa Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.ols.vectranet.pl 26.03.07, 21:48
      zamknięty
      cudowny wątek;)
      pcham do góry.
      pozdr.
      • maly_ksiaze Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 28.03.07, 09:53
        zamknięty
        REWELACJA:))))))
        • Gość: Ryjek Testowanie samolotów i nie tylko IP: 194.39.141.* 28.03.07, 12:54
          zamknięty
          It seems the US Federal Aviation Administration (FAA) has a unique device for
          testing the strength of windshields on airplanes. The device is a gun that
          launches a dead chicken at a plane's windshield at approximately the speed the
          plane flies.

          The theory is that if the windshield doesn't crack from the carcass impact,
          it'll survive a real collision with a bird during flight. It seems the British
          were very interested in this and wanted to test a windshield on a brand new,
          speedy locomotive they're developing.

          They borrowed the FAA's chicken launcher, loaded the chicken and fired. The
          ballistic chicken shattered the windshield, went through the engineer's chair,
          broke an instrument panel and embedded itself in the back wall of the engine
          cab. The British were stunned and asked the FAA to recheck the test to see if
          everything was done correctly.

          The FAA reviewed the test thoroughly and had one recommendation: "Use a thawed
          chicken

          Podobna amerykańska Administracja Lotnictwa Cywilnego (FAA) ma wyjątkowy
          przyrząd do testowania wytrzymałości przednich szyb w samolotach. Urządzenie
          to, to rodzaj działa wystrzeliwujący martwe kurczaki w kierunku szyby samolotu
          z prędkością zbliżoną do prędkości z jaką porusza się samolot. Założenie
          teoretyczne jest takie, że jeśli szyba nie pęknie od uderzenia ciała kurczaka
          to wytrzyma także prawdziwe zderzenie z ptakiem w czasie lotu. Wygląda na to,
          że Brytyjczycy byli zainteresowani takimi testami, bo mieli do sprawdzenia
          szybę w nowiutkiej, bardzo szybkiej lokomotywie, nad którą pracowali.
          Pożyczyli od FAA wyrzutnię kurczaków, załadowali kurczaka i wystrzelili.
          Kurczak-pocisk rozbił szybę, przestrzelił siedzenie maszynisty, rozwalił
          tablicę przyrządów i utkwił w tylnej ścianie kabiny lokomotywy. Brytyjczycy
          byli zdumieni i poprosili FAA, żeby sprawdziła przebieg testu i sprawdziła czy
          wszystko było wykonane prawidłowo. FAA przejrzała dokładnie raport z testu i
          miała jedno zalecenie: „Użyjcie rozmrożonego kurczaka”.

          Pozdrawiam
          Ryjek
          • Gość: Ryjek Niewidomy spadochroniarz IP: 194.39.141.* 28.03.07, 14:15
            zamknięty
            A blind man was describing his favorite sport, parachuting. When asked how this
            was accomplished, he said that things were all done for him: "I am placed in
            the door with my seeing eye dog and told when to jump. My hand is placed on my
            release ring for me and out I go with the dog."

            "But how do you know when you are going to land?" he was asked. "I have a very
            keen sense of smell, and I can smell the trees and grass when I am 300 feet
            from the ground" he answered.

            "But how do you know when to lift your legs for the final arrival on the
            ground?" he was again asked. He quickly answered: "Oh, the dog's leash goes
            slack."

            Pewien niewidomy opowiadał o swoim ulubionym sporcie – spadochroniarstwie. Gdy
            pytano jak może je uprawiać odpowiedział, że wszystko inni robią za
            niego. „Ustawiają mnie w drzwiach z moim psem przewodnikiem i mówią kiedy mam
            wyskoczyć. Rękę mi wkładają w uchwyt otwierania spadochronu i wyskakuję z psem.”
            „Ale skąd pan wie kiedy wylądować?” „Mam bardzo czuły węch i mogę wyczuć zapach
            drzew i trawy z wysokości 100m”. „Ale skąd pan wie kiedy podciągnąć nogi przy
            przyziemieniu?” „O, kiedy smycz się luzuje”.

            Pozdrawiam
            Ryjek
        • Gość: lila Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.07, 21:46
          zamknięty
          JESZCZE!!!!
          jestem juz chyba uzalezniona...
          • Gość: Nielot Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.border.plocman.pl 02.04.07, 11:35
            zamknięty
            A mozna prosic nastepne?
            • Gość: Ryjek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 194.39.141.* 02.04.07, 14:08
              zamknięty
              Na zakończenie kursu dla kadry zarządzającej firm komputerowych prowadzący
              zadał podchwytliwe pytanie: “Wyobraźcie sobie, że właśnie usiedliście w
              samolocie i dowiadujecie się, że to właśnie wasi programiści napisali software
              do komputerów pokładowych samolotu. Ilu z was natychmiast by wysiadało?”
              Podniósł się las rąk i tylko jeden człowiek siedział bez ruchu. Gdy spytano go
              co by zrobił, odpowiedział, że spokojnie by siedział dalej. „Jeśli by to były
              programy moich informatyków, to samolot nie byłby w stanie dokołować do pasa
              startowego, nie mówiąc już o starcie.”


              Święty Mikołaj, jak każdy pilot, jest okresowo sprawdzany przez Federalną
              Administrację Lotniczą (FAA) i właśnie w zeszłym tygodniu przyjechał inspektor
              na przedświąteczny egzamin sprawdzający. Mikołaj kazał elfom wypucować sanie i
              wykąpać wszystkie renifery, przyniósł swoją książkę pilota i sprawdził
              wszystkie niezbędne papiery. Wiedział, że FAA dokładnie sprawdzi jego sprzęt i
              przetestuje umiejętności pilotażowe. Inspektor powoli obszedł sanie, sprawdził
              uprząż reniferów, podwozie a nawet nos Rudolfa. Starannie sprawdził obliczenia
              wyważenia mocno obciążonych sań. W końcu nadszedł czas na lot sprawdzający.
              Mikołaj zajął miejsce, zapiął pasy i sprawdził przyrządy. Inspektor, ku
              zaskoczeniu Mikołaja, usiadł w saniach ze strzelbą. „A to po co?” zdziwił się
              Mikołaj. Inspektor nachylił się do niego, puścił oko i wyszeptał „Właściwie nie
              powinienem Ci tego mówić, ale wydaje mi się, że przy starcie będziesz miał
              awarię silnika”.

              Ryjek
    • Gość: Ryjek Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 194.39.141.* 05.04.07, 15:26
      zamknięty
      Mój instruktor mawiał, że latam jak słynny chiński pilot Wan Wing Lo.

      (dla nie znających chińskiego Wan Wing Lo = one wing low = jedno skrzydło niżej)


      W wiadomościach na kanale 9. właśnie podali, że jednosilnikowy samolot typu
      Aero Commander rozbił się niedaleko lotniska w Burbank. Obaj członkowie załogi
      przeżyli. Pilot był przytomny, gdy go wyciągano z wraku i powiedział, że
      zabrakło im paliwa nad Eagle Rock i próbował dociągnąć do lotniska w Burbank.
      Dowódca strażaków, którzy przybyli na miejsce wypadku skomentował brak pożaru
      wraku: „Mieli szczęście, że na pokładzie nie było paliwa”.

      Ryjek
      • Gość: Inka Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 00:35
        zamknięty
        Przeczytałam całość!
        Pozdrowienia dla Anniki!
        • maly_ksiaze Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 12.04.07, 20:07
          zamknięty
          Jako fan watku, podciagam go w gore:)
          Pozdrawiam:)
          • Gość: wafelek dawno mnie nie bylo IP: 81.210.16.* 13.04.07, 15:20
            zamknięty
            i widze ze sie niektorzy stesknili. wiec dodaje nowy:

            leci awionetka nad pustynia Nevada.
            pilot slyszy nagle dziwny dzwiek z czesci pasazerskiej.
            mowi do drugiego pilota:
            -potrzymaj stery, pojde zobaczyc co to za dziwny odglos w czesci pasazerskiej
            -dobra, idz zobaczyc
            pierwszy pilot pzrechodzi i widzi ze tam siedzi malec ok. 3 letni i robi ustami:
            - brrrum brum brum
            wraca do kabiny i mowi:
            - to malec ktory robi brrrum brum brum.
      • anu_anu Re: Z życia pilotów - baloniarzy 18.04.07, 21:59
        zamknięty
        Lecący balonem mężczyzna uświadomił sobie nagle, że się zgubił. Zmierzył
        wysokość lotu i zobaczył w dole kobietę. Opuścił się jeszcze niżej i krzyknął do
        niej:
        - Przepraszam, czy może mi pani pomóc? Obiecałem przyjacielowi, że dolecę do
        niego w ciągu godziny, ale sam już nie wiem gdzie jestem.
        Kobieta odpowiedziała:
        - Jest pan w balonie napełnionym gorącym powietrzem, unoszącym się około 10
        metrów nad ziemią. Znajduje się pan między 40 a 41 stopniem północnej szerokości
        geograficznej oraz między 56 a 60 stopniem długości zachodniej...
        - Pani jest inżynierem? Rzekł mężczyzna z balonu.
        - Tak - odpowiedziała kobieta - a skąd pan wie?
        - No cóż - rzekł baloniarz - wszystko to, co pani powiedziała jest z pewnie
        prawdziwe, ale ja w dalszym ciągu nie mam bladego pojęcia co zrobić z tymi
        wszystkimi informacjami, a faktem jest, że się zgubiłem. Szczerze mówiąc, w
        ogóle pani mi nie pomogła, a tak zasadniczo, to nawet przez panią jestem jeszcze
        bardziej spóźniony.
        - A pan jest na pewno dyrektorem departamentu! - odpowiedziała kobieta.
        - Faktycznie jestem dyrektorem departamentu, odpowiedział mężczyzna. Skąd pani wie?
        - No cóż - nie wie pan, gdzie pan jest. Nie wie pan, dokąd pan zmierza. Osiągnął
        pan tę pozycję zużywając dużo powietrza, złożył pan obietnicę, której nie jest
        pan w stanie dotrzymać. Oczekuje pan od ludzi, którzy znajdują się niżej, że
        rozwiążą za pana pańskie problemy. Poza tym, fakty są takie, że jest pan nadal
        dokładnie w tej samej sytuacji, w jaką Pan sam się wprowadził, ale uważa pan, że
        to moja wina..
        • Gość: Inka Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 22:43
          zamknięty
          up :)
          • Gość: Agulejla Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: 87.198.199.* 26.04.07, 11:08
            zamknięty
            To i ja cos dorzuce...

            Opowiadanie mojej kolezanki Irlandki:
            - Wiesz, ze jak lecisz samolotem, to zawsze Ci mowia,zeby wylaczyc komorki,
            ktore moga zaklocac prace urzadzen pokladowych...Wiec dzwonie wczoraj do brata
            na komorke zlozyc mu zyczenia urodzinowe. On jest pilotem. I pytam sie czy moze
            rozmawiac...a on,ze tak spoko...mam mu dac tylko minute,bo on wlasnie laduje w
            Nowym Jorku :)Wyladowal wiec i pytam sie co u niego...A on mi na to,ze ostatnio
            byl u okulisty i dostal silniejsze soczewki,bo cos mu sie wzrok pogorszyl i mu
            sie zamazywal obraz:)
            I widzac moja wpol zdezorientowana mine powiedziala:
            -Ale sie nie mart..on lata tylko w USA...
            • Gość: Latawiec Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.chello.pl 27.04.07, 15:06
              zamknięty
              Zagadka lotnicza.
              Na początku pasa startowego jest samolot gotowy do startu.
              Pilot daje pełną moc i zaczyna start.
              Okazuje sie, że to nie jest zwykły pas startowy, tylko taśmociąg jadący do tyłu
              z predkoscią startujących samolotów. Czy samolot wystartuje???????? :-)).
              Kto wie napewno, niech pomilczy troche,bedą ciekawsze odpowiedzi...
              • red_qublik Re: Z życia pilotów - baloniarzy 01.05.07, 04:17
                zamknięty
                wystartuje, a jedyna roznica bedzie to ze kola samolotu beda sie krecic z 2x
                wieksza predkosci obrotowa. nie ma to natomiast znaczenia w procesie startu,
                gdyz naped pochodzi od ciagu silnikow, kola sa tylko do zmniejszeia oprow
                tarcia i do przeniesienia sily ciezkosci na podloze.
                • Gość: ki Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 17:33
                  zamknięty
                  siła nośna powstaje przy pewnej prędkości płatów względem powietrza,a nie pod-
                  łoża.
                  • red_qublik Re: Z życia pilotów - baloniarzy 01.05.07, 17:43
                    zamknięty
                    w swojej wypowiedzi nie wspomnialem nic o sile nosnej. napisalem tylko ze kola
                    samolotu sa po to aby stal na ziemi i mogl sie na niej rozpedzac z minimalna
                    sila tarcia az do punktu startu (ktory zalezy miedzy innymi od predkosci
                    wzglednej samolotu)
                    zamiast kol mozna mies sanie (ladowanie na sniegu), tratwy (ladowanie na
                    wodzie) badz mozna nie miec nic (odpadajacy wozek lub start na "brzuchu")

                    zalozyciel watku napisal:
                    Okazuje sie, że to nie jest zwykły pas startowy, tylko taśmociąg jadący do tyłu
                    z predkoscią startujących samolotów. Czy samolot wystartuje???????? :-)).

                    ja przyjalem ze ten tasmociag bedzie przyspieszal wraz z rozpedzaniem sie
                    samolotu, ktos moglby wtedy pomyslec ze samolot bedzie stal w miejscu (tak jak
                    w miejscu by stal samochod badz inny pojazd, ktory sile napedowa z silnika
                    przekazywal by na podloze poprzez kola). moze przyjalem bleden zalozenie, nie
                    bylo to dokladnie sprecyzowane w poscie. zalozylem tak, gdyz stala predkosc
                    tasmociagu spowodowala by "wywiezienie" samolotu na poczatek/koniec tasmociagu
                    i jest po zagadce.
              • Gość: ki Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 17:12
                zamknięty
                jeżeli taśmociąg porusza się ze stałą prędkością/np.-200/,a samolot w chwili
                rozpoczęcia procedury ma prędkość 0 /mimo pełnej mocy/,to kiedy uzyska on
                400 km/h żeby wystartować ? Teoretycznie powinen on już wypaść z pasa na star-
                cie.
              • Gość: ki Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 12:38
                zamknięty
                to jak brzmi prawidłowe rozwiązanie tej zagadki ?
                • Gość: K Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: 156.17.13.* 22.05.07, 16:30
                  zamknięty
                  Nie wiem jak brzmi rozwiązanie, ale jeśli taśmociąg porusza się z prędkościa
                  startową, nie potrzeba silnika, wystarczy odwrócić samolot i dobre hamulce :))
                  • Gość: modrzew82 Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.stargard.mm.pl 24.05.07, 15:48
                    zamknięty
                    Oczywiście, że nie poleci, będzie sobie spokojnie stał w miejscu kręcąc kołami i
                    głośno rycząc silnikami:)jak ma się w takim razie wytworzyć siła nośna na
                    skrzydłach?i po zagadce
                    • Gość: miko Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: 10.202.2.* 25.05.07, 13:24
                      zamknięty
                      Samolot zarówno na ziemi jak i w powietrzu nie używa kół do napędu - więc na
                      działającym w przeciwnym kierunku taśmociągu to nie koła go napędzają lecz
                      strumień powietrza wyrzucany z silników (względnie wytwarzany przez śmigło).
                      Samolot wystartuje ponieważ odpycha się od powietrza, a nie od taśmociągu.
                      Gdyby chodziło o samochód - miałbyś rację.
                      Pozdrawiam (świetne forum)
                      • Gość: wafelek Czesc, giniemy! IP: 81.210.16.* 25.05.07, 14:57
                        zamknięty
                • jestem-tu Re: Z życia pilotów - baloniarzy 25.05.07, 16:21
                  zamknięty
                  Oczywiscie wystartuje normalnie. Obserwator stojący z boku nie zobaczy rzadnej
                  różnicy. Wizja tasmociągu jadącego do tyłu wywołuje zaćmienie umysłowe.
                  Samochód stałby w miejscu w takiej sytuacji, bo ma napęd od kół.
                  Samolot nie ma napędu od kół, koła w samolocie obracają się luzno i nie
                  przenoszą napędu. Dlatego ruch taśmociągu jest obojętny.
                  Gdy taśmociąg jedzie do przodu, to koła mogą być zahamowane a samolot
                  wystartuje normalnie z nieruchomymi kołami.
                  Gdy taśmociąg jedzie do tyłu to start też wygląda normalnie, tylko koła
                  wykonają dwa razy więcej obrotówi niż zwykle i opony sie zużyją bardziej.
                  Na forum czas wolny dział lotnictwo jest długa dyskusja o tym hihihihi
                  • maureen2 Re: Z życia pilotów - baloniarzy 25.05.07, 18:19
                    zamknięty
                    jeżeli ktoś nie wie na jakiej zasadzie samolot unosi się w powietrze to może
                    opowiadać o kręcących się kołach hihi
                    • jestem-tu Re: Z życia pilotów - baloniarzy 25.05.07, 20:33
                      zamknięty
                      To myslisz ze nie wystartuje? Dlaczego???? :)
                      • Gość: modrzew82 Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.stargard.mm.pl 26.05.07, 22:21
                        zamknięty
                        Sam ciąg silników nie wystarczy do wytworzenia siły nośnej na skrzydłach gdy
                        samolot stoi w miejscu, gdyby było inaczej nie potrzeba byłoby katapult na
                        lotniskowcach, nie sądzicie? i lotniska byłyby krótsze bo wydaje misię, że na
                        rozbieg potrzeba więcej pasa niż na dobieg (tu się mogę mylić ale co do zagadki
                        sądzę, że jednak racja jest po mojej stronie;)
                        • Gość: modrzew82 Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: *.stargard.mm.pl 26.05.07, 23:08
                          zamknięty
                          Ok, ok, teraz istotnie racja jest po mojej stronie, przyznaję się do
                          herezji:)Poleci bo ciąg silnika jest jednak wystarczający by pokonać ewentualny
                          ruch samolotu do tyłu zgodnie z ruchem taśmy, a potem zrównać prędkość kół z
                          taśmą, w konsekwencji rozpędzając się jednak po pasie:)wystarczy wyobrazić
                          sobie, samolocik na sznurku:)Pozdrawiam bijąc się w pierś;)
                          • piesbaskervill Re: Z życia pilotów - baloniarzy 26.05.07, 23:50
                            zamknięty
                            ojej,przecież wszyscy wiedzą,że samolot może stać w miejscu z blokadą pod koła-
                            mi i grzać pełną mocą przez 20 min,wystarczy usunąć klocki i od razu wzniesie
                            się w powietrze bez rozbiegu,po co mu pas startowy.
                            • Gość: wafelek wiem ze czekacie IP: 81.210.16.* 29.05.07, 15:09
                              zamknięty
                              na nowe, bardzo prosze:

                              W Irrghnton stanie Nevada mialo miejsce zderzenie lekkiego samolotu KL-564
                              przystosowanego fabrycznie do opylania pol z balonem wycieczkowym typu Brandon.
                              PO krotkiej kotlowaninie samolot i balon znalazly sie na ziemi, natomiast kosz
                              utknal na pobliskim drzewie - 23 metrowym wiazie.
                              Z rozbitej kabiny wychodzi i pilot i slyszy glos z drzewa:
                              - hej tam na ziemi, moze pomozesz nam zejsc.
                              - pocalujcie mnie w dupe.

                              Pilot za nieudzielenie pomocy trafil na 2 lata za kratki...
                              • Gość: zrozpaczony Re: wiem ze czekacie IP: 195.47.201.* 30.05.07, 11:45
                                zamknięty
                                Annika i ja Ci bardzo dziekuje :) ostatnio mialem trudne dni, ukochana
                                odrzucila piekny zareczynowy pierscionek i tylko Ty sprawilas ze sie moglem
                                posmiac :*** a moze to przeznaczenie?? ;)
                            • Gość: Xarth Re: Z życia pilotów - baloniarzy IP: 212.160.172.* 11.09.08, 11:51
                              zamknięty
                              Wystartuje bez problemu. Przetestowali to Pogromcy Mitów.
                              • trusi2 Re: Z życia pilotów - baloniarzy 15.11.08, 04:04
                                zamknięty
                                Jesteście cudowni, dziękuję za nieprzespane noce, bolące wszystkie
                                mięśnie i uśmiech na widok każdej smugi kondensacyjnej nad głową :)
    • piesbaskervill Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 26.06.07, 21:41
      zamknięty
      stoję sobie raz na lotnisku,niepodal helikopter,silnik pracuje,dżwięk jak z
      młynka do mielenia kawy mielącego kamienie,osłony zdjęte,mechanicy coś dlubią
      w silniku,i myślę sobie,dlaczego oni nie uciekają,to zaraz rozsypie się z hukiem
      a oni podłubali,założyli osłony,myślę nie da się naprawić, i po chwili słyszę
      że zwiększa obroty,pochyla łopaty i unosi się w powietrze,myślę zwariowali,zaraz
      spadną,a oni poszli nad lasem i zniknęli.To był radziecki helikopter :).
      up
      • annika_vik Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 27.06.07, 23:11
        zamknięty

        Jak zwykle jestem pod niesamowitym wrażeniem faktu, że wątek nadal (piąty rok!)
        na pierwszej stronie forum humorum! Wow!
        Nie pozostaje nic innego, jak zadać parę następnych kawałków:

        ================================================

        The following exchange took place en route to opening day at Sun 'n Fun last April
        Bonanza: Jacksonville Center, Bonanza Four Seven Two Zero Yankee. 11,000.
        Center: Bonanza Four Seven Two Zero Yankee, Roger, Jacksonville altimeter 30.12.
        Bonanza: Are you working a lot of traffic to Lakeland this afternoon?
        Center: I'll tell you what
        • anu_anu Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 28.06.07, 12:50
          zamknięty
          Witaj Aniko! Tak miło znowu Cię tu zobaczyć!
    • Gość: darka Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 15:42
      zamknięty
      jak milo czytalo mi sie ten watek... siedzialam cichutko bo dobiero czytam go
      od jakiegos tygodnia i jestem pod ogromnym wrazeniem! podziekowania dla anniki,
      ktora strasznie sie napracowala i ktorej prace doceniam, a takze podziekowania
      dla innych tworcow watku, ktorzy takze cos dozucali, a malo tego nie bylo.
      jestem zapalona fanka samolotow, ale tylko tych pasaerskich :) niestety inne
      mnie nie kreca... z usmiechem na twarzy to wszystko czytalam przy czym moja
      rodzinka stwierdzila ze juz kompletnie mi odbija... gdybym tylko mogla cos
      drzucic... glupio mi ze tyle sie naczytalam a sama nie moge czegos dodac, ale
      postaram sie.

      robmy wszystko zeby watek nie zagina!! tyle roboty na marne, tak byc nie
      moze!! :P dlatego 'up up'



      wierna czytelniczka :P
      • heca7 Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 20.07.07, 16:03
        zamknięty
        Chyba nie pisałam o tym w tym wątku. Mój mąż pracował swego czasu w firmie, w
        której nałogowo piloci kupowali mieszkania. Było po prostu blisko lotniska.
        Jeden z nich kiedyś przyszedł w sprawie swojego lokum i tak od słowa do słowa
        powiedział:
        -A wie pan ja jak ląduję to widzę nie tylko czy żona jest w mieszkaniu, ja
        widzę nawet że jest w kuchni.
        Zgadnijcie gdzie to? Dla ułatwienia Wa-wa:)
        • Gość: wafelek no jesli czekacie IP: 81.210.16.* 23.07.07, 16:25
          zamknięty
          to daje:
          Wieza w Green Road w Ohio: widzimy cie , wejdz na 360 i powoli koluj
          Boening 450: zrozumialem, 360.
          Po 10 min
          Wieza: MOzesz podchodzic, tylko uwazaj na boczny wiatr nad plyta NE 4.
          Boening: OK, w razie czego sie odsuncie....
    • piort Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 07.08.07, 15:24
      zamknięty
      W czasach ZSRR odbyłem podróż służbową do Bałakowa nad Wołgą. Do
      Saratowa (miasto zamknięte dla obcokrajowców ze względu na produkję
      wojskową) dowiózł mnie pociągiem z Moskwy przydzielony przewodnik i
      nie odstępując na krok doprowadził na zaśnieżone lotnisko, gdzie
      podpierając się ważnymi papierami załatwił nam lot najbliższym
      samolotem do Bałakowa. Mróz był około -30C i opodal naszego AN-2
      stojącego na płozach kuliła się grupka zakutanych w chusty bab z
      tobołkami. Wkrotce nadeszła załoga złożona z trzech lekko podpitych
      młodych ludzi, wsiedli i po kilku próbach udało im się uruchomić
      zmrożony silnik. Rogrzewanie go zajęło dobry kwadrans i oczekujący
      tylko się ustawili tyłem do wiatru żeby nie stracić miejsca w
      kolejce, bo na oko było widać, że wszyscy się nie zmieszczą. Gdy
      silnik się nagrzał i zszedł na wolne obroty, w drzwiach stanął jeden
      z załogi i wpuszczał wedle uznania. Mój przewodnik załatwił nam
      miejsca naprzeciwko siebie tuż za kabiną (w AN-2 siedzi się wzdłuż),
      bo tam nie ma okien przez które mógłbym coś wyszpiegować i po
      załadowaniu wszystkich (lub nieco więcej) pasażerów silnik wszedł na
      pełne obroty i w pewnym momencie wystrzeliliśmy jak z procy. Hurgot
      płóz o zmrożony śnieg był okropny, na szczęście nie trwał długo i
      wzbiliśmy się w powietrze. Już na wysokosci przelotowej (kilkaset
      metrów) pilot zagadał do mnie jak mi się podoba, na to ja, że
      kilkakrotnie skakałem z takiego samolotu i tak się zaczęła rozmowa o
      moich doświadczeniach lotniczych. W pewnym momencie pilot posadził
      mnie na miejscu mechanika, a jego na moim mimo protestów mojego
      przewodnika, i pokazywał mi zamarznięte rozlewiska Wołgi po których
      sunęły ciężarówki. Miesce mechanika jest nisko i prawdę mówiąc
      niewiele widziałem nawet stojąc, aż tu pilot woła: smatri łosza, nie
      wiedziałem co to za ewenement, myślałem że to koń (łoszad') i nie
      zobaczyłem, na to pilot zniżył lot, zatoczył koło i pokazał mi
      biegnącego po lodzie łosia z ogromnymi łopatami. Dowiedziałem się
      też jak się odbywa ten start jak z procy - pod płozy wstrzykuje się
      czysty spirytus - a tego co zostaje wystarczy dla załogi.
      Wylądowaliśmy z podobnym hurgotem, mój przwodnik prosił abym nikomu
      nie opowiadzał o locie, bo mogłby mić nieprzyjemności z tego
      powodu.
      • Gość: cojakco Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: 195.117.18.* 09.08.07, 14:41
        zamknięty
        Z racji zawodowych czasami miewam do czynienia z pilotami. Rzecz
        miała miejsce kilka lat temu - nie było jeszcze mowy o komórkach,
        łączność w firmie odbywała się drogą radiową. Nowo wybudowany pas
        startowy z dala od wszelkiej cywilizacji i dom a raczej barak, w
        którym nocowali piloci. Jako, że na miejsce przylecieli, nie
        dysponowali samochodem a samolotem raczej trudno udać się na zakupy
        do oddalonego o 17 km miasteczka, listę zakupową przekazywali
        któremuś z moich współpracowników. Wieczorem mój ojciec jechał na
        lądowisko i usłyszał, jak piloci namawiają jednego z naszych
        współpracowników, żeby pojechał do miasta po "pół bochenka chleba" -
        wiadomo o co chodzi. Mój tatuś jest człowiekiem bardzo uczynnym ale
        raczej nie domyślnym - odpowiedział, że akurat jedzie na lądowisko i
        kupi co trzeba. Piloci zapewne spędzili przemiły wieczór konsumując
        chleb i bułki, które kupił im mój tatuś, ale raczej nie o to im
        chodziło;)
    • Gość: DarkaB Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 11:46
      zamknięty
      pomału ale idzie :PPP

      nie mam nic o samolotach (w sensie ze tekst) ale na you tube jest
      masa filmików z udziałem samolotów. warto oglądać :) polecam
    • civril80 Re: Z życia stewardessy :-)))))))))))))))) 22.08.07, 13:26
      zamknięty
      Mam koleżankę pracującą jako stewardesą w Ryanair. Lata trasą do Londynu z masa
      Polaków na pokładzie. Oto 2 zapamiętane przeze mnie wypowiedzi pasażerów.
      Poproszę whiskey and snow tylko bez lodu.
      Dla mojej kochanej napój z piczy {peach}
    • Gość: mimbla.londyn Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) IP: *.range86-149.btcentralplus.com 01.09.07, 20:06
      zamknięty
      Z ZYCIA PILOTOW I...PASAZEROW ;)))

      AIR FRANCE From: CHARLES DE GAULLE (CDG Depart: 08:00 Sun 15 Jun
      Economy To: HEATHROW AIRPORT (LHR) Arrive: 08:25 Thu 20 Sep
      Flight no: AF1170 Direct Flight

      Dla rozweselenia to ja takie "pomylki" czytam,ale tym co beda leciec
      z Paryza do Londynu to chyba nie do smiechu,bo to najdluzszy lot
      swiata! Ponad 3 MIESIACE ! I to lot bezposredni! Bez przesiadek
      Szanowni Panstwo!
      • Gość: alicja jezu!!! posikalam sie !!!! IP: 81.210.16.* 18.09.07, 16:11
        zamknięty
        ale suuuperr, oplulam caly moniotr. boskie !!!!!
        3 mce :::))))))
    • moze_doktor Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 01.10.07, 05:07
      zamknięty
      True conversation heard at Hanover Airport. The young woman in Tower has
      recently finished her training and is still not completely at ease. BA XXX is at
      holding position runway 09R. Another aircraft is doing approach procedures for a
      landing on the same runway. Tower wishes to expedite take-off for BA XXX:

      Tower: BA XXX, are you ready for a quickie ?

      BA XXX: Lady, I'm always ready for a quickie, but first I have to fly this plane
      to Helsinki !

      Autentyczna rozmowa radiowa poslyszana na lotnisku w Hannowerze.Mloda pani
      kontroler na wiezy skonczyla szkolenie, ale jeszcze nie miala rutyny (i
      domyslne, znajomosci jezyka angielskiego).BA XXX czeka na start na pasie 09R.
      Inny samolot chce siadac na tym samym pasie.Wieza chce przyspieszyc start BA XXX.
      Wieza: BA XXX jestes gotowy na szybki numerek*?
      BA XXX: Prosze pani, ja zawsze jestem gotowy na szybki numerek, ale najpierw
      musze poleciec tym samolotem do Helsinek.

      Dla wyjasnienia - "quickie" w slangu znaczy tyle co "szybki numerek". Pani z
      pewnoscia chodzilo o "szybki start" - "quick take off".
    • moze_doktor Re: Z życia pilotów :-)))))))))))))))) 01.10.07, 05:32
      zamknięty
      Controller: Air Force 53, it appears your engine has... oh... disregard, I see
      you've already ejected."

      Kontroler: Air Force 53, wyglada, ze twoj silnik wlasnie.... oh ... odwoluje,
      widze, ze juz sie katapultowales.

      Korean Air 1234 : "Please say runway and brake situation".
      Auckland Tower : "Previously landed Beech twin prop reported half an inch of
      standing water on runway, no report on braking effectiveness as brakes not
      required".
      Korean Air 1234 : "Ehhh... Say again...".
      Auckland Tower : "Previously landed aircraft says did not need to use brakes,
      ten to fifteen millimetre deep water on runway".
      Korean Air 1234 : "Ah ! Thank you !".

      Korean Air 1234: Prosze podac sytuacje pasa startowego i hamulcow.
      Wieza w Auckland: Poprzednio ladujacy dwusilnikowy Beech raportowal pol cala
      sojacej wody na pasie startowym, nie mialo wplywu na efekty hamowania jako ze
      hamulce nie byly potrzebne.
      Korean Air 1234: Ehh... powtorz.
      Wiezqa w Auckland: Poprzednio ladujacy samolot stwierdzil, ze nie potrzebowal
      uzywac hamulcow, 10-15 milimetrow wody na pasie startowym.
      Korean Air 1234: Ah. Dziekuje bardzo.

      ATC: Pan Am 1, descend to 3,000 ft on QNH 1019.
      Pan AM 1: Could you give that to me in inches?
      ATC: Pan Am 1, descend to 36,000 inches on QNH 1019

      ATC: PAN AM, zejdz na 3000 stop na QNH 1019.
      PAN AM 1: Moglbys mi to podac w calach?
      ATC: PAN AM 1, zejdz na 36000 cali na QNH 1019.

      Controller: "FAR1234 confirm your type of aircraft. Are you an Airbus 330 or 340?"
      Pilot: "A340 of course!"
      Controller: "Then would you mind switching on the two other engines and give me
      a 1000 feet per minute, please?"

      Kontroler: FAR 1234 potwierdz typ twojego samolotu. Jestes Airbus 330 czy 340?
      Pilot: A 340, oczywiscie.
      Kontroler: W takim razie moglbys wlaczyc pozostale 2 silniki i dac mi 1000 stop
      na minute? Prosze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka