baranezii
15.02.06, 00:32
...w koncu nadszedł ten wieczór...udało sie zebrać starą wiarę...pełen
nadzieji w to ze obalimy nie jedno z kolesiami z liceum,wybrałem sie do
miasta...w koncu nie mielismy okazji pare miesięcy...wszystko zapowiadało sie
dobrze....do czasu,o umówionej godzinie zobaczyłem kumpla...z nietęgą
miną...obok z miną zdobywcy kroczyła jego "wybranka"...kumpel wybełkotał coś
o tym...."ze nie mógł....ze jeszcze bedzie okazja..."....ok niezrazony
pierwszym niepowodzeniem poszlismy małą druzyną jak ten Frodo czy jak mu tam
do knajpy...po chwili zaczeło sie zbierac reszta towarzystwa...i ku mojemu
zdziwieniu okazało sie ze wszyscy z "obstawą"...kolesie mieli wyraznie
przepraszające miny...jednak to mi jakoś nie wystarczyło....po krótkim czasie
zaczął sie quiz....panienki były strasznie zaciekawione....dlaczego nie mam
kobiety...moze chory jestem czy coś!!!....nie pomogły tłumaczenia ze jescze
na mnie nie czas...i nie widze sie w stałym związku....po jednym piwku
posądzany o gejostwo i inne przypadłosci wyszedłem....stwierdziłem ze
przebywanie z nimi nie ma sensu....wróciłem do domu,zapaliłem
papierosa,otworzyłem zapomnianą flaszke i postanowiłem opisać to na
forum...ot...normalny wieczór:-)