reksik1
27.05.09, 22:50
4 czerwca 1989.Moja córka miała pół roku. Puszczałam jej kiepsko nagrane
piosenki Jacka Kaczmarskiego, Gintrowskiego, Pietrzaka, piosenkę o Janku
Wiśniewskim. Nie mogłam wtedy wiedzieć, że trzynaście lat później słowa tej
piosenki będą w jej podręczniku do języka polskiego w gimnazjum. Nie mogłam
tego wiedzieć, chyba nie wierzyłam, że cos się na trwałe zmieni, choć bardzo
wierzyć chciałam. Słuchałyśmy, więc tych niezwykłych kołysanek. W pawlaczu, w
schowku na korytarzu w różnych innych miejscach trzymałam gazetki podziemne,
wiersze Barańczaka, „Zniewolony Umysł”, podręcznik historii i parę innych
tytułów, które niedawno musiała przeczytać przed maturą. Pisałam pamiętniki,
zapiski naszych nadziei, lęków i rozczarowań. Chciałam, by w przyszłości
poznała prawdziwą historię, by wiedziała jak przebiegało powstanie
warszawskie, że pradziadek zginął w Katyniu, a babcia dzieciństwo spędziła na
Syberii…
4 czerwca świat się odmienił. Pierwszy raz głosowałam. Potem …bardzo bałam
się, cieszyłam się, ale bałam się, że znów, mimo umowy, okrągłego stołu ,
wszystko wróci do „normy”. Mój mąż grał z kolegami w karty, jakby nic się nie
stało, sąsiadka mówiła tylko o kolejce po pralki. Nie mogłam tego znieść! Cóż
z tego, że też nie miałam pralki, a „niebieskie” mleko zdobywał mi kolega?
Byłam szczęśliwa! Jeździłyśmy, więc z Kasią na Starówkę. Tam czułam atmosferę
wolności.
Moje dokumenty historii jeszcze długo trzymałam w ukryciu.
Dziś…dziś płytę Kaczmarskiego kupiłam w EMPIKU. „ Inny Świat” –Herlinga
–Grudzińskiego jest lekturą. Dla moich uczniów Solidarność jest taką sama
odległa historią , jak Powstanie Warszawskie. Politycy kłócą się, a niektórzy
chyba nie pamiętają czasów młodości i tęsknią za komunizmem. Ale na tym polega
wolność. O to walczyliśmy, o tym marzyliśmy.