Gość: mama
IP: 81.186.235.*
24.05.04, 22:14
Dzisiaj przylapalam moja 9-letnia corke na rzucaniu nasza chomiczka.
Podnosila go do gory i zrzucala do akwarium. Akurat przez przypadek weszlam
do pokoju i zobaczylam.
W pierwszej chwili zajelam sie chomiczkiem. Niestety z pyszczka leciala mu
krew, ale nie bardzo mocno. Zabralam go od corki, opatulilam wata i teraz
chyba sobie spi. Nie wiem, czy konieczna jest wizyta u weterynarza?
Druga sprawa to moje dziecko. Zawsze staralam sie wpoic jej milosc do
zwierzat, ja takze traktowalam cierpliwie i z miloscia. Nigdy nie
doswiadczyla przemocy. Zawsze byla grzeczna, dobrze sie uczyla. Byla tez dosc
uczuciowym dzieckiem - np. martwi sie gdy jestem chora.
Co ja napadlo? Co z tym zrobic? Ukarac, porozmawiac, pojsc do psychologa
dzieciecego?
Napiszcie mi cos prosze bo strasznie sie z tym czuje i nie wiem co zrobic i
czy to moja wina.